to tylko taki malutki polityczny wtyk

Bo nie mam już nic ciekawego apropos polityki napisać.
Jak jest, wszyscy wiedzą.
Chyba Kaczyński nieco się przekiwał w tej swojej kalkulacji politycznej wredoty i chyba zaczyna tracić na tej „świeżości” i nieomylności, o której wielkości go ogłaszają.
Tymczasem koń też ma spory łeb, a czasami i ten go też zawodzi, też się myli, też potrafi na pysk upaść!!!!!
Z tym, że pasją Kaczyńskiego jest judzić jednych na drugich i z owoców w ten sposób zdobytych korzystać do woli, aż do końca, ile tylko się da.
Tak i było tym razem, bo trudno posądzać posłusznego kundelka Bielana o samodzielność, wbrew woli swego pana, żądnego politycznej krwi.
Dał się podprowadzić ten Bielan i wciął się w aferę z Gowinem, a i teraz to on może mieć kłopoty, bo znając parszywy charakter Jarusia, który perfidnie swoje interesy chroniąc, do każdego następnego perfidnego świństwa jest gotów, nawet poświęcając najbardziej lizusowate swoje kundelki, różny tego koniec być może.
Tylko nie wiem, czy te kundelki są takie żądne pieniędzy i zaszczytów, czy po prostu są takie głupie, że dają się tak łatwo podprowadzić jednemu wrednemu tetrykowi. Bo potem to oni będą ponosić konsekwencje swoich politycznych knowań, a raczej wykonywania rozkazów swego pana, ten się od wszystkiego odgoni, wszystkiego wyprze, własną skórę broniąc
Ale nawet gdy Kaczyński nie był jeszcze tetrykiem, już knuł i podsycał wewnętrzne wojny, teraz na starość zrobił się jeszcze bardziej w tym perfekcyjny i jeszcze bardziej wredny.
Nie wiem, może on w ten sposób swoją rozkosz para seksualną zapewnia sobie, skoro w inny sposób nie może?????
Różne bywają bowiem wśród ludzi dewiacje………..
Różne są wśród bąków zbączenia…………..

Dość o Jarusiu i zbójeckiej jego spółce , znów jestem monotematyczna.

To trochę o pogodzie?
Dzisiaj rano byłam pełna nadziei, gdy kawałek słonka, w postaci kilku promyczków wtargnęło do mojego pokoju, ale płonna to raczej była nadzieja, znów chmury zwyciężyły i słoneczko nam skryły.
Dobrze, że przynajmniej tej szarości nie ma za oknem, po prostu jest tylko zachmurzone niebo, ale na szczęścicie na tyle jasno, że nie muszę światła w pokoju palić, a tak niestety ostatnio bywało.
Podobno od jutra znów ma być spora śnieżyca, a jeszcze nie uprzątnięto tych obficie przy chodnikach leżących śnieżnych hołd, czasami trudno jest na druga stronę ulicy przejść..
Mój Park cały jest bielutki i nawet dosyć ładnie wygląda, ale zdecydowanie wolę kolor zielony w moim Parku.
Już niedługo, co raz bliżej i z tą nadzieją spoglądam za okno.
Trochę martwią mnie te zapowiadane syberyjskie mrozy, które ponoć nad Polskę nadciągają, a które cały luty mają ponoć nas trzymać w ryzach.
Na szczęście luty ma tylko 28 dni, jakoś te dwa tygodnie z małym dodatkiem przeczekamy.
Jutro mija tydzień od mojego ostatniego zaszczepienia, więc mogę stwierdzić, że już jestem covido odporna.
Na szczęście żadne komplikacje poszczepienne u mnie nie wystąpiły, nawet ta ręka, w którą otrzymałam szczepionkę, mniej mnie bolała niż przy poprzednim szczepieniu, teraz najwyżej co mam lekki świąd w miejscu zaszczepienia, co tylko oznacza, że wszystko dobrze się goi.
A wracając jeszcze do zdjęcia zamieszczonego na początku mojego wpisu, to ja tam wolę jednak nie zarabiać kupy pieniędzy, niż zostać byle jakim i podległym byle komu politykiem, bo jak kiedyś powiedziała mi jedna moja znajoma
POLITYKA JEST NAJWIĘKSZĄ KU.WĄ ŚWIATA i niestety miała rację.
Zdecydowanie wolę, by każdy mój dzień był spokojny, bez konieczności angażowania się w coś, co jest sprzeczne z moimi zapatrywaniami, bo wbrew logice, pieniądze szczęścia nie dają, raczej powodują tylko zgorzknienie i wieczne zmartwienia, no chyba, że już ktoś szują się urodził i wcale w życiu nie przeszkadza mu ją pozostać.

Dobra, od dzisiaj odliczam dni do końca lutego i tej potencjalnie zagrażającego nam zimowego armagedonu, a na dzisiejszy wtorkowy zimowy dzień życzę spokoju i umiarkowanej radości w oczekiwaniu na wiosnę.
GRUNT, ŻEBY NAS NIE ZASYPAŁO I NIE ZAMROZIŁO!!!!