
i mądra sentencja na ten dzień;
KOCHAĆ TRZEBA ZAWSZE, A NIE TYLKO RAZ DO ROKU!!
I chociaż to Święto przybyło do nas stosunkowo nie tak dawno, prosto z USA (zresztą mamy tendencję do przyswajana sobie zwyczajów, made in zagranica, a szczególnie made in USA) ), to jednak przyjęło się ono bardzo łatwo i dosyć radośnie jest obchodzone również i u nas w Polsce, zresztą ku uciesze nie tylko młodzieży, ale i osób w tak zwanym nieco zaawansowanym już wieku też, bo jest kolejna okazja do po świętowania sobie. To nic, że jutro ciemne chmur może znów nadejdą, dzisiaj świeci słonko, więc mamy FUN!!!
No tak, każdy ma swój dzień w roku, mają go i Kobiety i Matki, Ojcowie i Dziewczyny, nawet swój dzień obchodzą psy i koty, ale dzień czternastego lutego poświęcany jest AMOROWI, który odpowiedzialny jest za nasze miłosne uniesienia..
BO MIŁOŚĆ TO CYGAŃSKIE DZIECIĘ, ANI JEJ NIE UFAJ, ANI WIERZ
GDY GARDZISZ, KOCHAM CIĘ NAD ŻYCIE, ALE GDY POKOCHAM TO SIĘ STRZEŻ !
Więc jak ongiś 8 MARCA panowie z kwiatkami biegali za kobietami z okazji Dnia Ich Święta (teraz staje się to jednak jakoś mniej widoczne, może mniej modne?), tak teraz prawie wszyscy oszaleli na punkcie czerwonych serduszek, symbolu PRAWDZIWEJ MIŁOŚCI, szkoda tylko, że o tej prawdziwej, już bez tych wzniosłych patosów, nie pamiętamy przez cały rok.
Bo sami popatrzcie, młodzi ludzie się poznają, zakochują się w sobie, są romantyczne spacery w księżycową noc, pierwsze uściski, pocałunki i jeszcze niezbyt śmiałe pierwsze pieszczoty, no a potem ta miłość uwieńczona jest w kościele, ubrana w białą sukienkę z welonem i we frak i muszkę , a po nim nadchodzi oczywiście pora na wielką fetę, na wesele, im większe i głośniejsze, tym lepsze, bo będzie co wspominać w następne już następujące po nim szare dni.
Tak, bo potem, może jeszcze nie nazajutrz, ale w dość krótkim czasie przychodzi już bura rzeczywistość, bogata w problemy dnia codziennego, często jest to brak pracy, co przemienia się w ekonomiczną niepewność, w kłopoty mieszkaniowe, zmieniona w codzienną bieganinę i notoryczny brak czasu dla siebie, zwłaszcza gdy na świecie dzieciaki się pojawiają i teraz trzeba już więcej czasu im, a nie małżonkowi poświęcać.
Już nie ma czasów wieczornych spacerów i trzymania się za łapki, przychodzi normalne zmęczenie, które najpierw w drobne nieporozumienia się przeradza, by potem tylko jeszcze w gniewie przybierać na sile, a czasami nawet w nienawiść się przemienia, a często w ostateczności ta bajka kończy się rozwodem.
A przecież żadna panna młoda, w ten radosny dla niej dzień i żaden ubrany we frak pan młody nie zakładali, że kiedyś spotkają się na sali sądowej. Nie dopuszczali do swoich głów nawet myśli, że kiedyś mogą już nie być razem.
Przecież głęboko wierzyli w te słowa „i że Cię nie opuszczę aż do śmierci”
Niestety takie tragedie co raz więcej rodzin dotyczy, a największą krzywdę ponoszą niestety dzieci, które od najmłodszych swoich lat w tę rodzinna traumę są wpleceni, nie rozumiejąc dlaczego rodzice się krzywdzą, dlaczego nie dmuchają w to domowe ognisko, tylko płomienie złości w nim podkręcają. I szukają te biedne dzieciaczki często winy w sobie samych, uznając, że widocznie coś nie tak zrobiły i teraz to przez nich rodzice się kłócą.
Często ta trauma pozostaje w takim dziecku i na późniejsze, już całkiem dorosłe lata i niestety, mimo, że same krzywdy w dzieciństwie doznały, same potem powielają te złe wzorce.
Ale czemu tak właśnie się dzieje?
Przecież AMOR nadal ze swoją strzałą działa i wypuszcza z niej groty swojej miłości, która teraz od ludzi odbija się jak od jakiegoś pancerza.
Może te strzały w nieodpowiednią stronę zostały skierowane??
Jedną przyczynę już podałam, to własnie te złe przykłady z rodzinnego domu wyprowadzone.
A inne przyczyny? Nerwy i ciągłe zmartwienia pookrywają patyną coś, co jeszcze niedawno miłością było..
A może właśnie to nie była wcale prawdziwa miłość, tylko jakieś uniesienie, źle zinterpretowany zawrót głowy, który odleciał jak ten ptak z gniazda i pozostawił tylko pustkę po sobie?
A może to po prostu zwyczajny brak konsekwencji w działaniach, niechęć do ich ponoszenia, ze zwyczajnego wygodnictwa się wywodząca??
Przykre, że własnie dzisiaj, w Dniu Miłości o tym piszę, ale życie nie jest niestety kolorowe, czerń przez nie dosyć często się przemyka, niszcząc to wszystko, co jeszcze niedawno było piękne i radosne.
Pewnie, nie mogę uogólniać, znam kilka naprawdę bardzo bardzo udanych par, które co prawda pewnie nie jedna burzę przeżyły, ale zdały ten wielki egzamin, który zaczął się od słów „KOCHAM CIĘ !!!
I nadal są razem na codzień, często już w opustoszałym gnieździe, z którego ich własne pisklęta w świat już odleciały, ale teraz nie ma czasu na nudę, teraz mają czas szczęśliwych dni dla siebie i oczywiście dla swoich wnuków, które nie muszą już od podstaw wychowywać, bo to jest domena ich rodziców, ale mogą całkiem bezkarnie do woli je rozpieszczać..
I znów przychodzi czas Wielkiej, ale jakże Prawdziwej i Szczerej Miłości do swoich Wnucząt, przywodząca uśmiech na twarzy, a łzami szczęścia i wzruszenia są one często okraszane.
A JEDNAK MIŁOŚĆ NAMI RZĄDZI, ONA JEST MOTOREM CAŁEGO NASZEGO ŻYCIA !!!!!!!
Najpierw jest to miłość do partnera, potem do swoich dzieci, wnuków, a wyjątkowi szczęściarze nagrodzeni są jeszcze miłością i do prawników.
Więc jednak mimo przeciwności losu, o których wspomniałam, a które na szczęście nie zawsze jednak występują, cieszmy się, że mamy dzisiaj koło siebie Rodzinę i mamy Prawdziwych Przyjaciół i nie jesteśmy tak całkiem sami na tym łez padole.
NIECH ŻYJĄ WALENTYNKI !!!!!!