
Nic się nie stało, po prostu zagapiłam się.
Pewnie dlatego, że dzisiaj z otwartymi ze zdziwienia ustami podziwiałam na zdjęciach nasz zamarznięty Bałtyk.
Piechotą można by dzisiaj do Szwecji się dostać, ale nie radzę, bo gdzieś tam w jego głębi pewnie są szczeliny w lodzie i można by było zaznać nieszczęśliwej kąpieli zimowej, czyli po prostu się utopić.
Ale sami musicie przyznać, że widok jest wspaniały, a te górki to są po prostu zamarznięte w biegu fale.
Dzisiaj sporo ludzi wybrało się na zimowy spacer nad morze, jakże dzisiaj jest inne, niż pamiętamy go sprzed kilku miesięcy, nie mniej bardzo urokliwie to wygląda.
Tylko bardzo na tych spacerach trzeba uważać, bo śnieg całkowicie zakrył granicę pomiędzy morzem, a plażą i spacerując możemy nie zauważyć, że już w środku morza jesteśmy.
Tak dokładnie zamarzniętego Bałtyku nie widziano od wielu, wielu lat.
A ja podziwiam go tylko na zdjęciach, bo po pierwsze tak jest bezpieczniej, a po drugie i tak od Bałtyku dzieli mnie około 600 – 700 km, a podróż w tej chwili jest raczej nie możliwa do zrealizowania.
No i co niby miałabym powiedzieć? Jadę nad morze poślizgać się trochę na jego tafli????? 🙂
Życzę zatem miłego popołudniowego oglądania cudu polskiej zimowej natury o do jutra.