i ciągle ta zimowa róża ………

Popatrz Uleczko, dzisiaj ptaszek przyleciał podziwiać Twoją środową różę 🙂
Tak niby niepozornie gdzieś z boku okna stoi, ale jednak i ją ptaszek dostrzegł i teraz podziwia.
A może on bardziej chętny jest na te mandarynki, które dla Ciebie dzisiaj przygotowałam????
Życzę Ci Uleczku przyjemnej Środy, bo taka nieco cieplejsza niż poprzednie dni dzisiaj nam się zapowiada.
Mimo, że w swoim wyrazie jest może nieco smutna,bo dzisiaj Popielec mamy, trzeba głowę popiołem posypać i powtarzać sobie MEMENTO MORI !!!!!!
Może właśnie dlatego tego dnia nie lubię? bo im więcej mi latek przybywa, to i myśli bardziej czarne się w tę Środę Popielcową mi nasuwają……….
No, ale jednak niektórzy tak tego dnia na pełnię rozmyśleń o wieczności całkiem serio nie traktują.
A najbardziej tragiczne w tym jest to, że ci, którzy przewodnikami naszych dusz być powinni, dają wręcz przeciwne wierze świadectwo.
Pycha, rozwiązłość, kłamstwo – to niestety jest domeną tych, którzy na Boga się chętnie powołują, a ich życie o całkiem innych, całkiem przyziemnych przywarach świadczą i najgorsze w tym jest to, że robią to z pełną świadomością i z wielką perfidią
MEMENTO MORI KAPŁANIE!!! Ta przestroga i ciebie dotyczy, tym bardziej, że to ty sam podjąłeś kiedyś decyzję o wstąpienie na drogę Boga, wiedząc, że Jego ścieżki są bardzo wyboiste, wielu wyrzeczeń wymagających i nie ma teraz z tej ścieżki odwrotu, bo cokolwiek złego czynisz, występujesz przeciwko Temu, kogo sam kiedyś wybrałeś.
Nikt ci nie kazał iść do zakonu, mogłeś prowadzić normalne życie takie, jakie prowadzi każdy z nas, co wcale nie oznacza, że daje ci to prawo do marnotrawienia swojego życia na zbytkach, rozpuście i co gorsze świadomie źle wybranych, krzywdzących innych decyzjach.
Przy narodzinach każdy z nas dostaje swój krzyż, który musi całe życie dźwigać i nie można go ot tak wyrzucić gdzieś w krzaki, trzeba umieć godnie nieść go codziennie, obojętnie na jakie przeszkody po drodze napotykamy.
Rozumiem, księża też są ludźmi tak jak my i pewnym słabościom ulegać mogą, ale nie oznacza to wcale, że z racji swojej posługi dostają jakiś wyjątkowy bonus na życie niezgodne z przykazaniami i po prostu z ludzką powinnością wobec bliźnich.
Jakże często niestety kapłani o tym zapominają, a im bardziej wyżej w hierarchii Kościoła stoją, tym bardziej czują się bezkarni.
Zresztą zastanówmy się nad tym , co oznacza słowo WIARA????
Czy publiczne, na pokaz bicie się w piersi jest dowodem na naszą wiarę, czy odprawianie Mszy świętej, karmienie się Hostią, będąca symbolem Boga jest wystarczającym dowodem na ich wiarę?
Przecież często księża po tę Świętą Hostię chwytają brudnymi rękami, którymi jeszcze niedawno grzeszyli, sięgając nimi tam, gdzie nie wolno im było tego czynić, nie patrząc na to, że ten gest przynosi drugiej osobie wielką krzywdę
Ich serca nie są przepełnione miłością bliźniego, do której się zobowiązywali, są pełne zwykłej chorej żądzy, niezaspokojonej chuci , nasycone przebiegłym egoizmem, wypełnione słowem JA!!!!!
Można nie byc wcale człowiekiem wierzącym by być dobrym człowiekiem, niestety wielu kapłanów raczy o tym zapominać, tak jakby nie wierzyli, że to nasze doczesne życie przecież kiedyś się kończy, a potem nastąpi już tylko jego rozliczenie.
Oni mają poczucie bycia TU I TERAZ , czyli są w jasnej sprzeczności z tym, co sami z ambon kościoła głoszą.
Kościół w obecnej formie nie jest już tym samym Kościołem, który św Piotr na Skale zbudował.
Właśnie, zbudowany na skale, jakże był kruchy i na niepewnym terenie stojący, ale się obronił przed wszystkimi przeciwnościami, które nimi miotały, bo wzmocniony był prawdziwą wiarą, dzisiaj mamy wybudowane Świątynie pełne złota i przepychu, a w nim królują słabi, chciwi ludzie, którzy siebie ponad wszystko wywyższają, pomiatając tymi, którym mają służyć.
Są oni tak zagłębieni w tej swojej pysze, że z dzikością bronią swoich przywilejów, które sami sobie nie wiadomo czemu nadali.
Dzisiejszy Kościół to jeden wielki biznes, z wiarą nic wspólnego nie mający, a ci nieliczni kapłani, którzy stawiają opór w takim traktowaniu Kościoła, są po prostu odsuwani, niszczeni,pozbawieni prawa głosu.
Smutne jest to, że właśnie w takim dniu jak dzisiaj muszę tyle zła panującego w Kościele wytknąć ale ostatnie wydarzenia, które wyszły na światło dzienne, nie pozwalają mi milczeć, bo tym samym dawałabym świadectwo mojej zgody na wszechobecne zło i na to, że nie oczekuję lepszego życia w przyszłym świecie, a to by stało w sprzeczności z tym, w co jednak wierzę.
Nie wiem. czy jest dobry sposób na rozwiązanie tych wszystkich problemów, bo niestety Kościelna Klika trzyma się bardzo mocno, ale nasz głos niezgody na to zło, które się dzieje może powinno trochę ostudzić rozpalone do czerwoności biskupie umysły i powinny przywołać im poczucie chociażby zwyczajnej ludzkiej przyzwoitości o powołaniu, którego kiedyś się podjęli nie wspomnę.
Ot to są takie moje dzisiejsze Popielcowe rozważania, chociaż i ja sama powinnam mocno dzisiaj w piersi się uderzyć i swoje przewinienia wspomniawszy, głośno rzec MEA CULPA !!!

A za oknem właśnie sobie śnieg prószy……….