
Czyżby już pomału do nas docierała?
Oj obawiam się, że jeszcze za wcześnie na pierwsze kotki na drzewie, ale jak widać jeden na nim się już usadowił, przynosząc nam co najmniej uśmiech na twarzy, a to już jest wiele.
A tego w tym czasie bezsensu epidemii i tego bezsensu całkowitej realności naszego życia nam szczególnie potrzeba.
Jestem dzisiaj po bardzo smutnej rozmowie z Koleżanką, która obecnie przebywa w Domu Senioria.
Kiedyś uśmiechnięta, gadatliwa, dzisiaj umieszczona gdzieś w głębi siebie, zasmucona…
Nie ma nic gorszego niż to, gdy się obiera człowiekowi jego własne JA, niestety i choroba i starość potrafi to zrobić i w bardzo podstępny sposób odbiera chęć do życia, chęć do dalszej walki o siebie.
Staram się odsunąć od siebie taką możliwość.
Dlatego mam internet, FaceBook. dlatego mam swój blog,w którym swoje przemyślenia mogę zamieszczać.
Prawda, że może to wszystko jest tylko namiastką, ale w tych dziwnych czasach, gdy praktycznie jesteśmy pozamykani w domach i wciąż czujemy zagrożenie i znaczne obostrzenia związane z COVIDEM, trzeba znaleźć jakieś alternatywne życie, z nadzieją, że tak już zawsze nie będzie…….
Niech ten kotek na drzewie będzie dzisiaj symbolem, że WIOSNA czyli nasza ODNOWA wkrótce nastąpi i znów będziemy mogli się cieszyć takim życiem, jakie znaliśmy jeszcze ponad rok temu.
Bo własnie teraz mija rok gdy ta zaraza do nas się przywlokła i nas gnębi i odbiera nam radość dnia, radość przebywania z całą Rodziną, czy z Przyjaciółmi.
A KYSZ COVID -19 , daj nam żyć
Dzisiaj jestem po pierwszej od wielu miesięcy całkiem dobrze przespanej nocy.
Nie chcę niepotrzebnie faszerować się lekarstwami, ale jednak wczoraj wieczorem zażyłam jedną tabletkę leku o nazwie NaSen i nawet nie zdążyłam oglądnąć całego serialu, bo zmorzył mnie sen, I chociaż raz w nocy, a właściwie już nad ranem, musiałam odwiedzić łazienkę, jednak zaraz do łóżeczka powróciłam i szybciutko smacznie znów zasnęłam.
Jakże inaczej świat smakuje, gdy się ma za sobą dobrze wyspaną noc.
Przyznam, że mnie już denerwował fakt, że przewróciłam dobę do góry nogami i w dzień spałam, a w nocy urzędowałam.
To nie jest normalne. Tylko boję się, żebym z kolei się nie uzależniła od tabletek nasennych, chociaż ten jest akurat pochodzenia roślinnego, czyli w miarę bezpieczny.
Spróbuję jeszcze raz dzisiaj zażyć tę tabletkę (a trzeba przyznać, że bardzo szybko odczuwa się jej działanie) a jutro za eksperymentuję spróbuję zasnąć o odpowiedniej porze bez zażytej tabletki, tylko czy mi się to uda?
Jednak te kłopoty z zasypianiem i to wczesne wstawanie biorę na karb pory roku.
Brak słońca, chłód nie działa dopingująco niestety na człowieka, przynajmniej na mnie,
Ale nich no tylko zakwitną jabłonie……