i znowu bumelka

Ale nie miałam dzisiaj czasu na wpis.
Po pierwsze dosyć długo i smacznie dzisiaj spałam, kiedyś trzeba w końcu porządnie się wyspać, a potem miałam gościa- Maćka, który z małą „pokusą’ w postaci hiszpańskiego torcika przyszedł, więc trzeba było i do tego torcika kawusi zaparzyć.
Jak to dobrze, że przyszedł bo zawsze ma u mnie jakaś „fuchę” ma zapewnioną – tym razem było to wyciągnięcie jabłka zza lodówki, bo tam mi kiedyś wpadło.
Co prawda mogłabym poczekać, aż się jabłoń z niego wykluję, miałabym swój prywatny jabłkowy sad przynajmniej, ale za to mam dzisiaj dobry podwieczorek,
A najważniejsze jest to, że Maciek zrobił mi przegląd tablicy rozdzielczej w przedpokoju, po prostu śrubki się poluźniły i okropnie tam wyrczało. Ale jest to niebezpieczne, własnie sporo z tego pożarów z elektrycznych przewodów się bierze. Trzeba jednak co jakiś czas je przeglądać, tym bardziej, że u mnie własnie licznik najwięcej w związku z elektrycznym ogrzewaniem działa w nocy, a to może być niepokojące, bo gdy człowiek śpi traci kontrolę nad wszystkimi nawet najmniejszymi symptomami nieprawidłowości – mogłabym spłonąć żywcem, a wraz ze mną i pół kamienicy. Coraz częściej czyta się zresztą o takich nocnych awariach i związanych z tym tragediach.
Jak to dobrze, że mam Maćka, który zawsze jest czujny na każde moje wezwanie i potrafi takie awarie usunąć.
Niestety niewiele osób w moim wieku ma taką możliwość korzystania z takiej opieki.
Ot, przynajmniej dzisiaj rozmawiałam z moją też starszą już koleżanką, która żaliła się, że nie ma kto jej firanek powiesić w świeżo umytych oknach. Zabroniłam jej wchodzić na drabinę, może uda jej się w końcu uprosić kogoś z młodszych sąsiadów, bo spadek z drabiny mógłby się dla niej tragicznie skończyć, a u osób starszych o zawroty głowy na wysokości niestety bardzo łatwo.. No cóż, nie każdy ma swojego Maciusia koło siebie 🙂
No a potem jeszcze musiałam wykonać kilka telefonów i ugotować jakieś jadło, Chociaż już myślałam, że po takiej porcji słodkości już nic jeśćdzisiaj nie będę.
Ale za to zjadłam tak na zachodni sposób obiado – kolację i mam z głowy do jutra jedzonko, no oczywiście z owego jabłka nie zrezygnuję jednak 🙂
I w taki oto sposób zrobił się już sobotni wieczór, nawet już ciemność za oknem zapadła, ale jeszcze udało mi się w sobotę te parę słów w blogu umieścić.
Jutro tez zapowiada się ładna niedziela, tylko co z tego, że słoneczna, skoro ciągle jeszcze zimowa temperatura????.
Jeszcze przed nami taki niepewny przyszły tydzień, a potem będzie już prawdziwa wiosna. PODOBNO!!!!
Wszystkiego zatem dobrego.