niestety…….

……jak warczała ta tablica rozdzielcza w przedpokoju, tak nadal warczy.
Niestety samo dokręcenie śrubek niewiele pomogło, coś mi się wydaje, że czeka mnie remont generalny przewodów, a to już poważna sprawa, bo może okazać się, że sama wymiana tablicy to za mało, może gdzieś być jeszcze jakieś zwarcie głębiej w ścianie.
I przyznam się, że coraz bardziej tego się boję, bo rzeczywiście to pożarem może się skoczyć i to nie tylko u mnie w mieszkaniu, ale może taki pożar i całą kamienicę ogarnąć.
Chyba będę musiała porozmawiać z gospodynią , ale nie wiem, czy cokolwiek wskóram, bo znając jej niechęć do płacenia za jakiekolwiek remonty, może być mało zainteresowana tym tematem, chociaż de facto taka awaria już podlega administracji, a dokładnie właścicielowi kamienicy.
Oczywiście warczenie rozpoczyna się w momencie włączenia nocnego licznika i zaraz po jego wyłączeniu ono zanika, ale wystarczy czasami nawet bardzo krótki czas, by doszło do nieszczęścia.
Dzisiaj dam jej jeszcze spokój, bo to dzisiaj niedziela, niech dziewczyna sobie w spokoju odpoczywa, jutro spróbuję z nią porozmawiać.
Bo może akurat okaże się, że nie taki straszny diabeł, jak go malują?
Tylko inna sprawa, skąd wziąć dobrego i odpowiedzialnego elektryka, bo ten, którego Kasia kiedyś przyprowadziła był jakiś taki delikatnie mówiąc – niedouczony.
No to mam następny problem i Myślenice, co z nim zrobić………
No własnie, dzisiaj wstała dosyć słoneczna od rana niedziela, ale raczej chłodna, z dosyć przejmującym wiatrem.
O tak dzisiaj na spacer się raczej nie wybieram, bo jestem po całkowicie nieprzespanej całej nocy, pewnie i to wyrczenie z przedpokoju mnie też wyprowadzało z równowagi, chociaż na wszelki wypadek drzwi do przedpokoju zamknęłam, żeby mniej go słyszeć.
A co robiłam ciekawego w nocy?
Otóż dokończyłam oglądać sobie na Netflixie serial „Ania, nie Anna”, czyli całkiem inną wersję Ani z Zielonego Wzgórza.
Co prawda na początku byłam bardzo sceptycznie nastawiona do tej wersji, sale w trakcie oglądania bardzo się w ten serial wciągnęłam, tym bardziej, że było tam poruszanych wiele takich tematów, które do tej pory nie znałam, chociaż już kilka wersji, w tym tę dostępna w TVP, oglądałam.
Oczywiście tematem przewodnim jest adopcja dziewczynki z sierocińca prze starszą parę Rodzeństwa, Marylę i Mateusza, którzy na początku niezadowoleni byli z jej przyjazdu, oczekiwali bowiem na chłopca, który miał im pomagać w gospodarstwie, ale z czasem pomiędzy Anią, Marylą i Mateuszem zawiązała się bardzo silna rodzinna więź, a dziewczyna podbiła serca nie tylko Rodzeństwa, które ja adoptowali, ale i koleżanek i kolegów ze szkoły, którzy na początku byli bardzo do niej sceptycznie nastawieni, a z czasem i podbiła serca innych mieszkańców Avonlea.
Ale były też i inne wątki, między innymi poruszane były problemy rasizmu,. które bardzo odbijały się na nietolerancji osób innych niż mieszkańcy miasteczka, ciekawe, że problem nietolerancji i to nie tylko związana z rasizmem, ale i z wyznaniem i z poglądami polityczno – społecznych nadal bardzo jest aktualna, mimo, że od tamtych czasów, w których dzieje się akcja, minęło sporo czasu i wydawałoby, że jednak światopogląd dokonał pewnej ewolucji czasowej, ale wystarczy popatrzeć na obecną sytuację chociażby u nas w Polsce, gdzie nadal istnieje podział na tych ludzi lepszych i w związku z tym uprzywilejowanych i na ludzi z tak zwanego gorszego sortu . I tak jak w tamtych czasach ideą, przewodnią tego podziału jest jakaś wyimaginowana wyższość nad innymi , popierana nienawiścią i chęcią zemsty.
Ten serial porusza też problem przyjaźni pomiędzy ludźmi, często należących do innych klas społecznych , tolerancji i zwykłej ludzkiej dobroci, niosącej innym pomoc w zagrożonych sytuacjach.
Jeszcze jeden z ciekawych, a i teraz aktualnych poruszanych w serialu tematów jest walka o prawo do własnego zdania, do wyrażania nawet w istniejących już wtedy gazetach wolnych poglądów, będących często w sprzecznościami z tymi ogólno przyjętymi i z góry narzuconymi zasadami.
Trzeba dodać, że akcja serialu jest osadzona w latach 70 – 80 XIX wieku, gdy panowały jeszcze bardzo surowe zwyczaje i nikomu, ani arystokratom, ani tym bardziej prostym ludziom nie przychodziło nawet do głowy, że można by się w jakikolwiek sposób im sprzeciwiać.
Młode panienki z tak zwanych dobrych domów wychowywane były na pensjach na przyszłe panie domu, posłuszne mężowi i oddane rodzinie i dzieciom, tak więc nawet myśl o ewentualnej dalszej kontynuacji nauki wydawała się niedorzeczna, chociaż już w tym serialu widać, że tamtejsza młodzież pomału stara się te zasady złamać i próbuje podejmować swoje dalsze kształcenie.
Na szczęście ten problem w obecnym świecie zanika, nawet dzięki naszej przynależności do Unii bardzo rozszerzyły się horyzonty dalszej nauki poza granicami Polski.
Może własnie dlatego naszej młodzieży tak bardzo zależy, żebyśmy z Unii nie wyszli, bo to mogłoby ograniczyć lub nawet całkiem zniweczyć wiele karier młodych ludzi, którzy chcą byc otwarci na świat, a nie chcą być zamknięci w ciasnych okowach kościelno – politycznej ciemnoty.
W każdym bądź razie bardzo polecam ten serial, niby przeznaczony jest do oglądania przez młodzież, ale treść tam zawarta może naprawdę zmusić do wielu ciekawych przemyśleń.
A tak poza tym Wszystkim miłej i przyjemnej niedzieli w słoneczne promienie oprawionej życzę, chociaż temperatura wciąż nie jest zachęcająca.