
I znów muszę napisać, jak ten czas szybko mija, a dopiero co była środa i …znów ona nadeszła.
Mam nadzieję, że jej nie przegapisz, ale pogoda jest tak ślicznie słoneczna, że pewnie zajęta jesteś już wiosennymi spacerami
Bo dzisiaj znów wstał pięknie słoneczny dzień, prawie, że już oddech wiosny czuć za oknem.Ciesz się więc słonkiem dzisiaj Uleczko, mam nadzieję, że będzie ta środa dla Ciebie radosna i przyniesie Ci w końcu możliwości skorzystania z sanatoryjnego leczenia, jako, że podobno w dość epidemiologicznej ograniczonej oprawie ma być jednak podobno niedługo dostępna.
No to oczekuj na następne Twoje skierowanie (a może już go dostałaś) i….do następnej środy.
Może wreszcie wszystko powróci do normy, chociaż tej wciąż jeszcze niepewnej, najniżej ocenionej, ale będziemy już dalecy od tych codziennych potyczek z wirusem?
Wczoraj przeczytałam, że podobno mają kształcić specjalne psy, które będą miały zdolność do wykrywania tego strasznego wirusa z koroną wśród ludzi.
Podobno człowiek dotknięty tą choroba wydaje specyficzny zapach, który dla psiego nosa jest łatwy do wykrycia. Zresztą podobnie i specjalnie wyuczone psy potrafią i inne choroby rozpoznać, na przykład chorobę nowotworową, czy nadchodzący atak epilepsji.
Oj ci nasi mądrzy przyjaciele – czworonogi, potrafią tyle dobra dla człowieka uczynić, a tak często są maltretowane, coraz częściej czyta się o bestialskich postępkach dwunożnych niby homo sapiens wobec psów, kotów i innych zwierzątek. A te są niestety bezsilne i mimo że natura zaopatrzyła je w zęby i pazury, często jest to niestety nie wystarczające do samoobrony.
Bardzo często znajduję o takich bestialskich wyczynach wzmianki na Facebooku, czy w innych gazetach i…….. celowo omijam takie artykuły, bo moje serce nie wytrzymuje żalu, który mną wtedy targa. Nie mogę zrozumieć, czemu tyle zła jest na tym pięknym naszym świecie wobec innych ludzi, czy wobec zwierząt.
Co prawda takie szkolenie nie pomoże w zwalczaniu tej choroby, ale będzie bardzo pomocne w wykrywalności, czyli pewnego rodzaju ograniczeniu możliwości ich rozprzestrzeniania. co może oznaczać, że w miejscach przebywania większej ilości osób, na przykład na lotniskach, na dworcach. taki piesek będzie sobie przyjaźnie obwąchiwał ludzi i bezbłędnie wskazywał ludzi potencjalnie zagrażających zakażeniem tą chorobą innych.
Mam nadzieję, że takie pieski nie wzbudzą paniki wśród podróżnych, bo wciąż są osoby, które po złych doświadczeniach psów po prostu się boją, ale na ogół do takich akcji przygotowywane są psy o bardzo łagodnym charakterze np labradory czy retriwery, zbudzające raczej zaufanie. Czasami nawet wykorzystywane są przez niektóre linie lotnicze jako opiekunowie zestresowanych przyszłych pasażerów, dzięki nim łatwiej jest opanować strach przed podróżą samolotem, czyli są jakby uspokajającym plastrem ułatwiającym spokojny, bezstresowy lot przyszłym pasażerom.
Wiem, są ludzie, którzy zdecydowanie wolą koty niż psy, ale jakoś do tej chwili nie słyszałam, żeby udało się jakiegoś kota wykorzystać w podobnych sytuacjach, koty jednak są wielkimi indywidualistami, nie chętnie poddającym się jakimkolwiek tresurom, Różnica jest taka, że pies zawsze do końca wykona swoje zadanie, a nigdy nie wiadomo, czy kotu nagle się nie odwidzi, zawinie swój ogon i pójdzie w drugą stronę.Chyba nawet najwięksi miłośnicy kotów przyznają mi tu rację.
Kot owszem pieszczoty lubi, ale tylko wtedy, gdy on uważa, że jest na to odpowiedni dla niego czas, w innym przypadku zębami i pazurami potrafi pokazać, że mu się taki przymilanie wcale nie podoba.
No cóż, może kiedyś jednak nadejdzie czas, że i koty pozwolą się człowiekowi całkowicie „ujarzmić” i będą mogły być wykorzystywani do pokornej służby człowiekowi, wszak to też przecież bardzo mądre istoty, tylko obdarzone są własnym specyficznym podejściem do życia, a kto tam kota zrozumie……
A jak już pisałam, za oknem świeci słonko, chociaż temperatura nadal nie jest wiosenna, termometr co prawda pokazuje nam plusowe, ale jeszcze dosyć niskie wartości, ale mam dobrą wiadomość: co prawda jutro i może jeszcze przez kilka dni będzie padał deszcz lub nawet deszcz ze śniegiem, ale do wiosny pozostało tylko 11 dni.
A ja już wczoraj w Parku odnalazłam pierwsze przebiśniegi 🙂
Fantastycznej środy 🙂