nie będzie nic dzisiaj o polityce, mam jej dosyć, powyżej dziurki od nosa.
Nie będzie dzisiaj nic o pogodzie, bo ta też nas dzisiaj zawodzi – znów pada deszcz, chociaż jeszcze rani zapowiadało się na całkiem przyzwoity dzień
Znów mam dzisiaj dzień na Nie, więc tylko kawką Was poczęstuję, bez cukru i bez ciasteczek, bo te tuczą, a niedługo już znów będziemy chcieli wbijać się w nasze stroje kąpielowe, a tu nagle okaże się, że jakoś po zimie z nich „wyrośliśmy”
No tak, mało ruchu związanego z obostrzeniami przed zarazą, zresztą i kapryśna pogoda, raz słonko raz deszcz ze śniegiem i wiatr, lekkiemu otłuszczeniu sprzyjało, człowiek z nudów sięgał a to po ciasteczko, a to po chrupkę, czy po kanapeczkę, skutki tego niestety daje się odczuć,
Teraz dowiadujemy się w dodatku, że nadchodząca Wielkanoc niestety też pod ostrym reżimem będzie przeprowadzana, zero wizyt gości, przebywanie tylko w swoim towarzystwie,, zero długich spacerów, wyjazdów w góry w poszukiwaniu krokusów, nie będzie wielkanocnych kiermaszów i pewnie nie będzie Śmigusa Dyngusa.
A wszystko to po to, żeby, jak obiecują następne nasze święta były już normalnie. Tylko jak pamiętam,, podobnie mówili przed poprzednią Wielkanocą i przed ostatnim Bożym Narodzeniem, jakoś poprawy nie widać, ba, jest nawet coraz gorzej, coraz więcej zachorowań i coraz gorsze prognozy, raz obiekty otwierają, by za chwilę znów je zamknąć, a co gorsze, coraz więcej ludzi umiera……totalny Armageddon.
Pamiętam, że poprzednia Wielkanoc samotnie przesiedziałam w domu, miałam tylko włączona kamerkę na Iphonie, a w niej połączenie z domem Maćka i w ten sposób udawałam, że mam normalne rodzinne święta .
Jakoś przeżyłam te dni, ale świątecznego nastroju, tej świątecznej radości nie odczuwałam, pocieszałam się, że potem będzie lepiej, potem – to znaczy kiedy???
Boże Narodzenie było już nieco lepsze, bo Wigilię spędziłam u Magdy, w pierwszy dzień świąt odwiedzałam Maćka, a na spacerki i tak nie było co liczyć.
A jak będzie teraz? Przecież powinno być lepiej, niż gorzej, bo wszak wiele osób z tego co wiem jest już przynajmniej raz, a często i dwa razy zaszczepionych, to skąd się bierze to ciągłe zagrożenie, o którym codziennie wieszczy minister zdrowia? Czyżby szczepionki nie były wystarczającym zabezpieczeniem, przynajmniej dla tych, którzy je przyjęli?
A co z resztą społeczeństwa? Z tego co widać coraz więcej osób chce jednak się szczepić, mimo, że wciąż w eterze panuje anty szczepionkowa propaganda.
Wczoraj do Szkła Kontaktowego zadzwonił pewien słuchacz, mianowicie przytoczył on rozmowę ze swoją starszej już daty, czyli podatnej na prawicowy medialny przekaz ciotką, która wytłumaczyła mu, że nie będzie się szczepić przeciwko koronowirusowi, bo…… te szczepionki robione są z ….płodów pochodzących z aborcji dzieci.
Chyba domyślacie się, skąd takie „medyczne rewelacje” się biorą, ta pani namiętnie słucha… tak, tak, Radia Maryja i w tej rozgłośni takie bzdury ciemnym ludziom przekazują. Przecież to jest jawna zbrodnia na umyśle narodu, takie osoby powinny stanąć przed prokuratorem, tylko pokażcie mi, który to prokurator będzie chciał, ba, nawet pomyśli o tym, żeby przewielebnego z Torunia przed sąd doprowadzić????
Dobra, zostawmy to, może przyjdą inne czasy i wtedy oni rozprawią się z prokuraturą i z Radiem Maryja, nota bene które już następne radiowe stacje odsunęły od swojej anteny za szczucie, za mowę nienawiści i za kłamstwa, którymi ludzi karmią.

No to z radością kawkę Wam już nalewam, usiądźmy razem za tym wirtualnym stołem i powiedzmy sobie” HURAA Już mam piątek