
Krystynki i Bożenki dzisiaj szczególnie na moim blogu Was witam, życząc wiele radości i słonka na dzisiejszy imieninowy dzionek, a także na wszystkie następne, niech będą wolne od łez, trosk i złych myśli, niech w Was spokój i wiosna zapanują.
Szczególnie dzisiaj do Bożenki G. tutaj się zwracam, bo wiem, że jest moja wierną czytelniczką, pomyślności Bożenko 🙂
Trochę nam nareszcie wiosna nastała, z coraz bardziej odpowiednimi temperaturami, aczkolwiek dosyć kapryśne to dni, przeplatają i troszkę zimę i troszkę wiosnę Ale w Parku pierwiosnki już się pokazały, bardzo dobre zapowiedzi tej mojej ukochanej pory roku, która niebawem, bo już za 8 dni nadejdzie.
W każdym bądź razie w moim Parku łąka kwiatowa, by nikt nie by już jest skoszona i czeka na zasiew pierwszych po pierwiosnkach innych kwiatów, czekam, aż tam się zażółci od lilii, a także, gdy na moim klombie pokażą się jak każdej wiosny bratki, od razu Park zrobi się wtedy weselszy.
Ciekawa tylko jestem, czy w tym roku czynna będzie parkowa fontanna, no i oczywiście, czy znów w stawie zagoszczą moje kochane kaczuszki.
A apropos gości, to wczoraj odwiedziła mnie moja kochana malutka Zelda z Rodzicami. Ach, jaka to słodka i rezolutna dziewczynka. Ja wiem, pewnie powiecie, że każdy swoje dziecko czy wnuczę chwali, ale rzeczywiście Zelda jest wyjątkowo mądra, a to ze względu na wspaniały kontakt z jej mamą, która cały czas wspólnie z nią rozwiązuję różne zagadki. Nawet wczoraj Zelda przytargała do mnie swoje książeczki, w których były różne rebusy, obie Zelda z Dianą siedziały na kanapie i sobie rozwiązywały różne zagadki, przynajmniej dziecko tez miało swoje zajęcie. Przyznam, że jestem pełna podziwu dla obu Rodziców Zelduni, którzy bardzo dbają o nie tylko o fizyczny, ale i psychiczny rozwój ich dziecka.
Bo zwykle tak bywa, że podczas takich odwiedzin u Babci, czy Cioci rodzice zajęci są konwersacją, dziecko pozostawione jest samo sobie i po prostu okropnie się nudzi.Zresztą Zelda ma bardzo ekspansywny charakter i nie da się do kąta zagonić, zawsze jakieś zajęcie dla siebie znajdzie i wciąga w taką zabawę któregoś z rodziców.
Zelda, pomimo, że nie ma jeszcze 3 lat, dużo opowiada, streszcza bajki, a ostatnio nawet sama układa króciutkie rymowane wierszyki, świadczy to o jej wspaniałym rozwoju umysłowym.
Trudno w tych dzisiejszych czasach dobrze wychowywać swoje potomstwo, bo człowiek na ogół jest zabiegany, często więcej przebywa w pracy, niż w domu i kontakt pomiędzy dziećmi i rodzicami bardzo się osłabia, rodzice po prostu nie mają odpowiedniej ilości czasu dla dziecka, a tak pozostawionemu sobie samemu dziecku czasami złe nawyki i złe przyzwyczajenia się przyklejają do niego.
A szczególnie ważne jest to dla dzieci w wieku Zeldy, czyli wtedy, gdy dzieci poznają świat i są ciekawe tego, co ich otacza. Wtedy jest właśnie łatwo nabrać dobrego ukierunkowania , poznawania wartości naszego życia, a te pozostają już w człowieku na zawsze.
Stąd własnie jest powiedzenie czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci, czy czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał.
Własnie dlatego mój Tata tak bardzo przykładał wagę do tego, żebym potrafiła odróżniać dobro od zła, a także, żebym mogła cieszyć się tym pięknem, które natura nam na codzień daje.
To jest bardzo ważne, bo nie sztuka jest spłodzić i urodzić dziecko, sztuką jest wychować go na porządnego człowieka, który pełnię swojego szczęśliwego życia będzie czerpało z tego, co w dzieciństwie od rodziców się nauczy,
Dziecko na ogół czerpie wzorce swojego życia od swoich rodziców i tak najczęściej dziecko pijaka samo w późniejszym wieku wyrasta na nałogowca, dziecko złodzieja samo zaczyna kraść, chyba, że spotka na swojej drodze kogoś, kto mu pokaże inne, pozytywne kierunki, nie doprowadzające do degrengolady czy do fizycznej i moralnej zagłady.
Niestety w życiu rzadko tak bywa, że dziecko pozbawione emocjonalnego domu odnajduje potem pozytywnie siebie w przyszłości.
Złe w sumie to czasy nastały. W tych dawnych to ojciec mógł zapracować na całą rodzinę, a matki chuchały w domowe ognisko, miały sporo czasu dla swoich dzieci. Potem przyszła emancypacja, kobiety chciały zrzucić kajdany domowej „niewoli”, wyjść z domów do świata normalnych ludzi, na codzień, a nie tylko wtedy, gdy jako oprawa swoich mężów brały udział w kurtuazyjnych wizytach, szeleszcząc zdobnymi sukniami i pachnąc drogimi perfumami. .
Nie mam nic przeciwko emancypacji, uważam, że kobieta też ma prawo do spełniania swoich marzeń, w tym i tych zawodowych, ale wszystko musi być tak wyważone by nikt nie był w rodzinie pokrzywdzony, ani dzieci, ani rodzice, którzy często na starość czują pustkę i w sumie nie mają nikogo z kim mogliby nadal to życie spędzać,bo dzieci już idą na swoje drogi, a małżeństwo często pozostaje w oddaleniu, nie mają już wspólnych problemów, więc i wydaje się, że nie mają dalszej wspólnej drogi życia, każdy z nich żyje tylko samemu dla siebie w oddaleniu i często niestety w poczuciu osamotnienia.
Nie jest wcale to łatwe nasze życie, ale to od nas tylko zależy, jakimi wartościami się kierujemy, jakie przesłanki przekazujemy własnym dzieciom, następnemu pokoleniu, jak i to, czy nasze życie na każdym jego etapie jest szczęśliwe i spełnione.
Ale się znów na mądrzyłam dzisiaj w tym swoim blogu, ot wczorajsza wizyta Ksawrów mnie do tego dzisiaj skłoniła,
Zaczęłam pisać swój blog o jeszcze całkowicie przyzwoitej, w miarę porannej porze, ale niestety musiałam go przerwać, gdyż przyszedł do mnie Maciek, by naprawić mi tą warczącą tablicę, co chyba jednak mu się udało, zdolny chłopak z niego.
No a potem była kawka, jakieś ciasteczko i rozmowa o tym naszym świecie, niestety w coraz bardziej agresywnym w epidemiologiczne niebezpieczeństwie oprawione, strach pomyśleć, że wciąż są takie wielkie kłopoty już nie tylko w kierunku całkowitego ujarzmieniu epidemii, ale i chociażby trwałego jej ograniczenia, znów umiera co raz więcej ludzi…….
No cóż, do Świąt Wielkiej nocy coraz bliżej, a niestety coraz bardziej tragicznie sprawy się mają i dopóki nie zaszczepimy całego człowieczeństwa, epidemia będzie nas dziesiątkowała.
Ale nie popadajmy w czarna rozpacz, szukajmy radości tam gdzie go jeszcze wciąż mimo wszystko ją spotkać możemy, wszak mamy weekend, wszak wiosna już tuż, tuż za drzwiami stoi.