
,,,, przyszła ta prawdziwa wiosna.
Może jej wcale nie czuć, bo co prawda czasami i słonko zaświeci, ale generalnie mówiąc pogoda jest całkiem z wiosną nie skorelowana.
No nic, czekamy dalej na lepszy rozwój sytuacji atmosferycznej bo na polityczny rozwój raczej nie ma co czekać – nic się nie zmienia.
Ostatnio jest tylko cala awantura o tę nieszczęsną szczepionkę astra zeneka, bo niby najpierw przestrzegali przed zaszczepieniem się własnie tą szczepionką, potem stwierdzili, że jednak ona nie ma wcale takich zgubnych efektów, o jakie ją podejrzewali, ale jednak ta niechęć, a raczej brak zaufania do niej pozostał tak silny, że ludzie po prostu przestali się w ogóle szczepić.
Między bajki można wsadzić niegdysiejszą obietnicą, że każdy z nas będzie mógł sobie wybrać szczepionkę, którą chce być zaszczepiony. Z góry było widać, ze to zupełnie surrealna obietnica, chociażby zw względów logistycznych, byliśmy skazani na przyjmowanie takich szczepionek, które akurat udało nam się w danym momencie sprowadzić, Zresztą problematyczne jest to stwierdzenie, ze jakaś jedna szczepionka jest lepsza od tej drugiej, to są stwierdzenia na wyrost, a dopiero czas pokaże, na ile taka szczepionka spełniła swoje zadanie. Na razie zbyt mało czasy upłynęło na jakieś radykalne wnioski.
Ale na pewno zdecydowanie lepiej jednak jest zaszczepić się i tym spowodować mobilizację naszego organizmu do walki w razie potrzeby, gdy już rzeczywiście spotka się z tym prawdziwym wirusem.
Zresztą takie „gdybanie”, czyli co by było gdyby nie ma żadnego sensu, każdego dnia jesteśmy potencjalnie narażeni na jakieś niebezpieczeństw, czy to idąc ulicą, czy nawet we własnym domu i takie fatalistyczne podejście do życia nic dobrego nie przynosi, najwyżej co można wpaść w depresję.
Dlatego kto może niech się szczepi i chroni tym przed tą straszną chorobą i siebie i swoją rodzinę, swoich przyjaciół, a nawet potencjalnego przechodnia, który przechodzi bok nas chodnikiem.
I takie jest moje przesłanie na ten pierwszy dzień wiosny.
Ja już na szczęście mam ten krok za sobą i nawet gdy słyszę te złowrogie komunikaty trochę mniej nerwowo do nich podchodzę, chociaż i tak nie mam stuprocentowej pewności , że tym wirusem nie zarażę, ale przynajmniej może moje wytworzone przeciwciała pozwolą skurecznie gio zniweczyć, przy poniesionych niezbyt wysokich konsekwencjach takiego „spotkania”
A my nadal czekamy na nieco lepszą pogodę |Miłej niedzieli