
Jak to dobrze, że ktoś wymyślił te środy.
To taka mała odskocznia od tej chorobliwej rzeczywistości, od tego, co nas swoimi mackami oblepiło i dusi, dusi, dusi….
Jest tylko róża, czasami dwie, lub więcej i gdzieś po dwóch stronach komputera jesteś Ty – Ula i Ja – Ewa, ongiś, za dobrych, wesołych czasów Ewelinką zwaną.
Niedawno robiłam porządek w swoich szufladach i znalazłam taką zawieszkę z któregoś naszego czatowskiego zjazdu w Krakowie, na którym własnie jest napis Ewelinka i zadumałam się, z łezką wspominam te nasze harce w małej restauracji Raj na Krakowskim Kazimierzu, a potem harce i wspólne piwko na płycie krakowskiego Rynku.
To były dobre czasy, co??? To był prawdziwy R A J !!!!
Pieczołowicie schowałam z powrotem tę zawieszkę, bo to jest przecież nasza historia, która już się co prawda nie wróci, to już przeminęło, gdzieś z krakowskim wiatrem powiało w dal, ale w miłych wspomnieniach wciąż jednak odżywa i przynosi taki nieco nostalgiczny uśmiech.
Pozdrawiam Cię serdecznie Uleczku i wraz z tymi trzema ślicznymi różyczkami, prócz małego motylka i serduszka całusa Ci posyłam, byś wiedziała, że gdzieś tam, około plus minus 600 kilometrów od Ciebie, jest ktoś, kto akurat teraz o Tobie myśli.
A, jeszcze jest tam taka mała koperta. Pewnie pamiętasz z dziecinnych jeszcze lat, gdy koleżanki jeszcze w szkole podstawowej dawały sobie takie koperty z napisem TAJEMNICA??? Właśnie w tej kopercie też jest zawarta nasza TAJEMNICA, cicho, sza, nikt niepowołany o niej dowiedzieć się nie może….. ona jest tylko nasza 🙂
Miłej środy Ulka, mam nadzieję, że jesteś już zdrowa i serduszko już Ci nie dokucza, bo dnie robią się coraz dłuższe i na pewno będą coraz bardziej intensywne w Twoje sportowe zamiłowania. I słoneczne krakowskie promyczki spod Sukiennic też Tobie przesyłam, chociaż za wiele dzisiaj ich nie widać…….
Wczoraj tak bardzo poważnie zastanawiałam się, czy rzeczywiście nie ma żadnego sposobu na pokonanie tego okropnego wirusa?
Strach ogarnął już wszystkich Polaków ( i nie tylko, za naszymi granicami jest niestety podobnie), bo okazuje się, że coraz młodsze pokolenie, takie, które powinno być w pełni zdrowia i siły, które miały być naszą przyszłością, niestety poważnie choruje i niestety często wielu z nich umiera.
Śmierć jest okrutna (zwłaszcza dla bliskich) w każdym wieku, ale jeżeli umierają już osoby, przed którymi życie dopiero się rozwija, mają tyle pomysłów na swoje życie, tyle zamierzeń, planów, a tu niestety trzeba wszystko zostawić już za sobą i trzeba się z tym życiem żegnać – to jest dopiero prawdziwy Armagedon !!!!
To jest po prostu n i e s p r a w i e d l i w e !!!!!!!
Wiem, rozumiem, podczas wojny też niestety ludzie ginęli,własnie często gasły życia całkiem młodych osób, ale to była w o j n a !!!!
A teraz?
Właściwie można powiedzieć, że znów jesteśmy na froncie wojennym, tylko tym razem ten wróg jest wyjątkowo przebiegły i perfidny, w dodatku zatacza coraz większe kręgi i jest bezwzględny,nie ma możliwości zrobienia z nim żadnych układów. Jeden malutki wirus o sile atomowej bomby potrafi wiele żyć zniszczyć.
A najgorsza w tym wszystkim jest ta bezradność, mimo jednak podejmowania pewnych starań, nie można jej okiełzać.
Niestety podawane codzienne komunikaty o nowej zachorowalności i o nowych zgonach nie brzmią optymistycznie, ciągle tkwimy w jakimś horrorze, a podawane liczby nas po prostu dobijają.
Jesteśmy wszyscy zdeprymowani, żyjemy pod niesamowitym mieczem ogólnego stresu i nawet wiosna, ani myśl o nadchodzącym lecie, nie cieszy. Bo jak można robić jakiekolwiek wakacyjne plany, gdy nadchodząca przyszłość najprawdopodobniej poprawy nie przyniesie, będziemy uziemieni w naszych domach, a jeżeli nawet ktoś będzie chciał ponieść ryzyko jakiegoś wyjazdu, może okazać się, że albo on i tak nie dojdzie do skutku, albo skutki takiej wyprawy mogą się dla nas tragicznie skończyć.
Tak więc kręcimy się w tej bezradności, nawet już nie wszyscy mają siłę podjąć jakąś walkę, bo takim lekarstwem mogłaby być szczepionka, a ta, jak widzimy niestety jest bardzo w Polsce ograniczana,
Jeżeli nie wiadomo o co chodzi, na pewno chodzi o pieniądze i te farmaceutyczne firmy niestety mogą teraz wykorzystywać swoją hossę i dyktować warunki, a może rzeczywiście nie są one na tyle silne, by w pełni zapotrzebowanie na szczepionki wypełnić tak, by zabezpieczyć cały farmaceutyczny, wciąż pusty niestety rynek.
Bo mimo, że wciąż są jeszcze antyszczepionkowcy, którzy z sobie tylko wiadomych powodów przeciwni szczepieniu, na zasadzie podobnej, jaką wyznawał nasz pełniący obowiązki A. Duda – nie, bo nie!!!, albo zgodnie z dziecinną zasadą „na złość mamie odmrożę sobie uszy”, ale to raczej jest ta mniejszość populacji, jednak jest wciąż sporo ludzi, którzy chcą się zaszczepić, niestety z powody ciągłego braku, albo zbyt powolnych nowych dostaw szczepionek wciąż liczba korzystających z tej szczepionkowej terapii jest bardzo ograniczona. Nie zdążymy na czas całkowicie zapobiec rozwojowi epidemii, skoro tyle ludzi będzie nie zaszczepionych, będziemy nawzajem się zarażać i najgorsze jest to, że nikt nie może nam powiedzieć, kiedy ten koszmar się skończy i jakie szkody jeszcze przyniesie.
Jedni umierają, a ci, którym udaje się przeżyć próbują jakoś na nowo ułożyć sobie życie, tylko, że ekonomiczna sytuacja jest też koszmarna, gospodarka dogorywa, ludzie bankrutują, a politycy , zarówno ci rządzący, jak i ci z opozycji, niestety nie mają skutecznego lekarstwa, aby to wszystko jakoś ogarnąć, Jest zupełnie jak na wojnie, gdy dowództwo się poddaje, bo już nie mają żadnych pomysłów na nową strategię.
Nasz rząd też się poddał, chociaż wciąż udaje, że jeszcze coś z tym problemem robi, a wszystko co robią to wygłoszenie suchego komunikatu : „dzisiaj zachorowało tyle i tyle nowych osób, a tyle było zgonów” albo „trzeba wszystko pozamykać, by epidemia się nie rozszerzała”, w porządku, tylko, że nie ma do tego dodatkowych komunikatów co zrobić, aby ci pozamykani w swoich mieszkaniach , często pozbawieni środków do życia ludzie jakoś ten trudny czas przetrwali. Rozumiem, czasy są niezwykle ciężkie. można, a nawet trzeba jakoś ograniczyć w jakiś sposób dotychczasowy styl życia, ale przykład powinien iść z góry, tymczasem wciąż jesteśmy zasypywani z relacjami niebotycznych wprost luksusów rządzącej oligarchii, która nie tylko, że umiaru nie zna i na codzień jej nie stosuje , ale jeszcze w arogancki sposób swoje zbójeckie prawa wywyższa nad innych.
Chciałabym się obudzić któregoś dnia ze świadomością, że to wszystko był tylko jakiś koszmarny sen, że nie taplamy się już w tym błocie absurdów i niemocy, że za oknem szaleje wiosna, zaraz przylecą bociany, bez będzie pachniał tak jak bez, a my szczęśliwi znów pójdziemy do pracy, na spacer, bez trosk o zdrowie naszych najbliższych, a jutro nie będzie się już kryło pod pokrywą czarnych chmur, które nad Polskę napłynęły.
Bo w przyrodzie jest tak, że chmury na ogół przemijają, a potem pokazuje się słonko, niestety nasza rzeczywistość optymizmem nas nie napawa, wciąż nie widać tej naszej słonecznej przyszłości……..
Życzę Wam słonka na dzisiaj, chociaż i ono też gdzieś za chmurami się skryło.
Życzę Wam sporo nadziei, która nas przeprowadzi przez ten trudny czas i pozwoli nam na to, by znów uśmiech wszedł na nasze policzki, by nasze dzieciaki mogły swobodnie sobie brykać, by psy wesoło szczekały, a koty też wiosennie mruczały swoje kocie melodie. By było tak jak kiedyś : N O R M A L N I E !!!!
Dobrej środy.