
………całkowity brak zachowania instynktu samozachowawczego.
Czy naprawdę wszyscy muszą mieć podane wszystko na tacy??
Czy nie możemy sami włączyć procesu myślenia?
Chodzi mi o te zaostrzenia epidemiologiczne.
Rząd goni w piętkę i sami już nie wiedzą, co mają zaostrzać, a co poluzować.
W porządku, ale ludzie należą do grupy HOMO SAPIENS, czyli teoretycznie sami powinni wiedzieć, co dla nich jest bezpieczne, a co nie.
Przecież nie jesteśmy małymi dziećmi, które trzeba za rękę prowadzić i powiedzieć ” bądź grzeczny, bo inaczej dostaniesz klapsa”
Nie trzeba być nad wyraz inteligentnym, żeby nie wiedzieć, że nie należy pchać się tam, gdzie jest duży tłum, bo wtedy wiadomo, że jest większe ryzyko zachorowalności.
Najśmieszniejsze, a zarazem najtragiczniejsze jest to, że dyskutujemy o tym, czy rząd słusznie, czy nie słusznie takie, czy inne zaostrzenia wprowadza. To tylko świadczy o tym,że nie rozumiemy świata i nie rozumiemy, na czym epidemia polega.
Nikt mądry nie wsadza ręki do ognia, czy palca do kontaktu, bo przewiduje, że może to się dla niego źle skończyć.
Podobna sytuacja jest teraz, podczas gdy codziennie wzrasta liczba zakażeń, gdy rośnie liczba zgonów i to osób już całkiem młodych, każdy powinien pomyśleć sobie ” a co ja mogę zrobić, by tą sytuację odmienić?””
Wbrew pozorom sporo można zrobić, przede wszystkim się zaszczepić, by chociaż ograniczyć możliwość zarażania i zabezpieczyć siebie przed chorobą, chociaż szczepienie nie jest gwarancją, że wirus nas ominie, ale możemy w łatwiejszy i delikatniejszy sposób tę chorobę chorobę przejść.
Ale najważniejsze jest, żeby nie dyskutować o tym, czy słuszne , czy nie jest zamykanie galerii, kin, pływalni czy kościołów, po prostu można tam po prostu nie bywać. Prosta sprawa, nie chcę tam iść, więc nie idę!!!
Wiadomo, że oficjalnie kościoły nie będą pozamykane, bo to jest jednak spory interes dla tej instytucji, a zamknięcie kościołowi to przede wszystkim pusta taca, a z tego kościoły i księża są utrzymywani.
Więc kościoły będą się do końca bronić przed takim ostatecznym aktem zamykania, a spolegliwa im władza niestety nie będzie stanowczej decyzji ścisłego zamykania podejmowała.
Szczególnie teraz jest akurat świetna wymówka, wszak Święta Wielkiej Nocy dla Katolików są naprawdę ważnym wydarzeniem, w której licznie wierzący biorą udział i to nie tylko przez jeden, czy przez dwa świąteczne dni, ale przygotowania do Świąt, czyli Triduum, a potem obrzędy Wielkiej Soboty przyciągają wielkie tłumy.
I teraz popatrzcie od Wielkiego Czwartku do Świątecznego poniedziałku przez 5 dni ludzie spotykają się na niewielkiej w sumie powierzchni, kichają, smarkają i śpiewając też swoje bakterie z siebie wypluwają
A przecież Bóg jest wszędzie i tak samo nas słyszy i nas rozumie, nawet w ciszy własnego mieszkania. Wystarczy tylko chwila skupienia, wyciszenia się i rozmowy z Bogiem.
Bo samo bezmyślne klepanie pacierzy, gdy człowiek nawet w Kościele jest rozproszony myślami nie jest wcale Bogu miłe. Bo często jest tak, że w kościele ktoś odmawia modlitwę, czy śpiewa jakąś kościelną pieśń , a rozgląda się wokoło i myśli sobie: o jest Kowalska dzisiaj , nawet z mężem, a przecież nie dawniej jak wczoraj się kłócili, bili, a ta Malinowska kupiła nowe futro, ciekawe skąd ma na to pieniądze, a ten Nowak, to niezły kombinator, taką wypasioną furą dzisiaj pod kościół podjechał itd, itd. Czy taki nasz pobyt w kościele ma w ogóle jakikolwiek sens? Chyba tylko taki, żeby się pokazać sąsiadom, „udowodnić „im że jest się osobą wierząca, a to, że potem po wyjściu już ze świątyni dopadają nas różne demony zła, złości i nienawiści już się nie liczy, jesteśmy poza Kościołem, to Bóg tego nie widzi.
To nie jest wcale prawdziwa wiara, to jest tylko fanatyzm, bigoteria, a różnica jest taka, że prawdziwa wiara jest dla Boga, a fanatyzm polega na afiszowaniu się, modelowaniu swojej osoby i zachowanie pozorów religijności, chociaż często odbiega ona całkowicie od tego, w czym zawarty jest sens słowa, które często nadużywamy mówiąc ‚wierzę’
Prawdziwa wiara to nasz własny prywatny kontakt z Bogiem, który powinien być otoczony nimbem intymności ,która może być zawarta zarówno w Kościele, jak i poza nim, i tu i tu jest ona miła Bogu, o ile jest ona naprawdę szczera.
Pewnie, że ta cała oprawa religijna związana ze świętami ma swój sens, jest wyrazem naszego hołdu dla Boga, ale jeżeli ma to wszystko odbywać się kosztem zdrowia ludzi, ten sens się zatraca , a jeszcze dodatkowo, gdy księża w kościele zajmują się sprawami wykraczającymi poza margines BÓG – CZŁOWIEK, co niestety ostatnio często się zdarza, gdy sprawy Boskie mieszają się z polityką. Kościół tym właśnie sam zaprzecza podstawom swojego istnienia, które zawarte jest w powiedzeniu : Co Boskie – Bogu, co Cesarskie- Cesarzowi.
Sam Jesus nie mieszał się do polityki i na pewno nie chciałby, żeby jego Apostołowie, którzy są na ziemi Jego posłańcami, tę granicę pomiędzy życiem doczesnym, a życiem przyszłym w brutalny sposób przekraczali, wykorzystując swoje nauki do spraw, które od wiary odstępują.
Dlatego nie jest ważne, czy oficjalnie kościoły będą zamknięte, czy nie, ważne jest to, co my postanowimy, skoro według zezwoleń Kościoła możemy w te dni nie przychodzić i nie zarażać się nawzajem, ale równocześnie w skupieniu będziemy brać udział we wszystkich transmitowanych przez TV czy przez Radio uroczystościach, dla Boga będzie to na prawdę tak samo ważne, jak gdybyśmy brali bezpośrednio w tym udział w Kościele.
DECYZJA ZDECYDOWANIE POWINNA NALEŻEĆ DO NAS !!!!!
Przecież skoro Kościół nie będzie zamknięty możemy tam pójść się pomodlić wtedy, gdy nie będzie tam tłumów, ba nawet można do puszek dać datki dla Kościoła, bo na pewno bez nich będzie księżom trudno świątynię utrzymać.
Bez basenów i bez stoków narciarskich też możemy się przecież obejść, nie potrwa to przecież przez nieokreślenie długi czas, kiedyś wrócimy do normalności, a ten termin powrotu zależy tylko od nas samych.
LUDZIE MYŚLCIE NIE TYLKO O SOBIE, ALE I O INNYCH!!!!!!
To będzie chyba dla osób wierzących właśnie dobrym katolickim przesłaniem.
Nie namawiam, aby nie iść w ogóle do Kościoła, żeby odejść od wiary, ale żeby to wszystko przeprowadzać ze sensem, bo takie przesłanie dzisiaj w tych ciężkich czasach jest nam od Boga dane, to powinno być świadectwo naszej dojrzałości, teraz wszyscy musimy zdać jeden z najcięższych naszych życiowych egzaminów, nie patrząc na to, co nam z góry nakazują, lub zakazują, ale zgodnie z naszym przekonaniem ; wszyscy jesteśmy jedną wielką Rodziną i musimy zadbać, aby w jak najszybszy sposób ograniczyć, a następnie wygasić tę niesamowicie groźną sytuację, jaką jest ta panująca teraz epidemia, a wszystko zależy przecież od nas samych, od każdego przeciętnego Kowalskiego, Nowaka, czy Malinowskiego, obojętnie jakąkolwiek opcję polityczną, czy jaką wiarę oni wyznają.
Także w tej chwili polityka zdecydowanie musi zejść na bok, ona teraz nie jest najważniejsza, chociaż niestety to własnie polityka jest teraz największa przeszkodą w realizacji powrotu do normalności. Może czas przyniesie jakieś inne, mądre rozwiązania?????
Życzę na czwartek wiele dobrego, oczekujemy poprawy, ale jak widać wciąż ona nie tylko, że nie przychodzi, ale jest coraz bardziej drapieżna, przynosi wciąż porażkę, za którą jednak sami jesteśmy odpowiedzialni.
No to chociaż słonka na dzisiaj życzę.
P.S. jeszcze jeden mazurek, jeszcze kawałek serniczka, a potem…………. właśnie, co potem?????