
Ale to na nim oparte jest całe nasze życie, on planuje nam wszystkie minuty naszego życia.
W nocy z 27 na 28 marca zmieniamy czas z zimowego na letni – pośpimy przez to o godzinę krócej. W niedzielę nad ranem wskazówki zegarów przesuniemy z godz. 2.00 na 3.00.
Miało już nie być tej zmiany, bo w pewnym sensie zaburza nam ona nasz rytm codziennych zajęć i chwil odpoczynku, do którego przez pół roku zdążyliśmy się przyzwyczaić.
Ale jesteśmy teraz już jak te misie gotowi do wiosennego przebudzenia i do ustalenia nowego metrum dnia, aż do późnej jesieni, gdy znów będziemy zegar przestawiać
Pewnie, że przez epidemię cały ten czas, który nam powinien być radosny nieco się zaburzył, ale trzeba jakoś się do tej rzeczywistości przyzwyczaić.
Do Świąt Wielkanocnych coraz bliżej. I znów trwają rozmowy, czy Kościoły mają być zamknięte, czy otwarte i co trzeba zrobić dla osób, dla których uczestnictwo w Mszach św i we wszystkich religijnych obrzędach jest bardzo ważnym świadectwem ich wiary. Oni nie przyjmują wiadomości o zagrożeniu, o zachorowalności, oni chcą tak jak ich przodkowie ze śpiewem na ustach MY CHCEMY BOGA iść tam, gdzie tylko to prawdziwy Bóg według nich jest obecny. Nie krytykuję takiej postawy tych ludzi, szanuję potrzebę ich bliskości z Bogiem, ale własnie oni powinni zrozumieć, że kościół jest tylko budynkiem, symbolem Bożej Opatrzności, tylko Domem Boga. Bo własnie On tak jak każdy z nas ma tam swoje miejsce i tam własnie można go spotkać. Ale Bóg nie jest człowiekiem, On jest wszechobecny i w lesie i nad potokiem i na polnej łące i wszędzie można Go spotkać, jeżeli tylko tego się chce, jeżeli tylko w Niego się prawdziwie wierzy.
Może ktoś powie, że pisze herezję, że w takim razie po co budowane są kościoły.
Jak pisałam Kościół jest nieodzownym SYMBOLEM naszej wiary I właśnie, gdy panuje ogólne zagrożenie dla ludzkiego zdrowia i dla życia powinniśmy się zastanowić, czy naprawdę Bóg chciałby, byśmy narażali i siebie i innych na takie niebezpieczeństwo tylko po to, by zadowolić siebie spełnieniem obowiązku dobrego chrześcijanina, bo dzisiaj pokażę się w kościele, przyjmę Komunię święta, a jutro już mogę zapomnieć, że własnie przeze mnie iluś ludzi zachorowało, iluś ludzi straciło życie, że przyczyniłam się do tragedii wielu ludzi, którzy będą opłakiwać śmierć ich najbliższych.
Tylko solidarność i wzajemna odpowiedzialność może zapobiec dalszemu rozwojowi epidemii i wszyscy i wierzący i ci nie wierzący jesteśmy do tej odpowiedzialności zobowiązani.
Nie wiem, jest jeszcze kilka dni, podczas których można, a nawet trzeba by było opracować i przygotować rzeczywiście bezpieczny sposób obchodów Świąt Wielkiej Nocy, ale to wymaga teraz dobrej woli i dobrych pomysłów ze strony kościelnej. Obecna sytuacja nauczyła nas do różnych nowych sposobów rozwiązywania problemów, jakby nie było w tym wojennym czasie i teraz też musimy stanąć przed dylematem, co dalej mamy zrobić? jak można dalej na tyle dyplomatycznie postępować, by wszyscy takie rozwiązania przyjęli jako zgodę, odkładając swój upór a wystawiając na pierwsze miejsce swój rozsądek.
Ludzie nie powinni się gromadzić, więc może można ułożyć jakiś harmonogram spowiedzi, przyjmowania Komunii, czy mszy ze ściśle przestrzeganą liczbą uczestników – jest taka możliwość, przecież w każdej świątyni jest więcej niż jeden ksiądz, każdy z nich mógłby na przykład w innej godzinie odprawiać mszę dla zapisanej liczby osób, czy spowiadać z zapewnieniem przestrzegania pełnych zasad bezpieczeństwa epidemiologicznego. Może nie wszystkim takie zaostrzenia by się podobały, ale byliby zmuszeni do ich przestrzegania i musieli by to przyjąć z pokorą jako swojego rodzaju pokuty, a ksiądz powinien ich przekonywać o słuszności takiego postępowania.
A te najważniejsze uroczystości Triduum można wtedy ze spokojem świętować przez przekazy medialne wiedząc i wierząc, że gdy ten czas minie i wszystko wróci do normy znów będziemy mieli okazję osobiście w nich na przykład za rok już w pełni bezpiecznie uczestniczyć,
Myślę, że pomysł nie byłby zły, ale i kościół i ludzie musieli by w pewnych strefach swego uporu odpuścić i dojść do konsensusu.
Tylko czy księży na to stać, by racjonalnie stanąć po dobrej stronie problemu , nie broniąc przy tym swojego czasami całkiem bezmyślnego, podszytego własnym interesem zdania ????
BO WIERZYĆ TO NIE ZNACZY MIEĆ, TO PRZEDE WSZYSTKIM POWINNO ZNACZYĆ BYĆ, dla ludzi, dla Boga, dla tych owieczek, które są im powierzone i tego księża powinni przestrzegać, zwłaszcza, gdy Bóg przed nim postawił to trudne zadanie.
A z innej teraz dziedziny życia : Wczoraj byłam na zakupach ze swoim nowym wózeczkiem. Fajny jest, bardzo pojemny, sporo zakupów można w nim zmieścić, a co najważniejsze, przez zamontowane 4 kółka nie trzeba go ciągnąć za sobą, można go pchać.
Tylko……. no właśnie , przy wciąganiu zakupów po schodach do domu zablokowałam przednie koła, które już się nie kręcą, a niestety nie umiem ich odblokować, mam nadzieję, że tego nowego wózeczka mnie popsułam.
Jutro pewnie przyjdzie Maciek, by zmienić mi czas na ten wiosenny na moim zegarze elektrycznym, wiec pokażę mu ten wózek, ale trochę się boję, bo na pewno usłyszę od niego „A NIE MÓWIŁEM????
Fakt, przestrzegał mnie, że będę do niego telefonować w sprawie tego wózka, bo nie będę umiała go odblokować, ale może chociaż pokaże mi i nauczy jak to sprawnie zrobić, żebym nie musiała już z jego pomocy więcej (przynajmniej w tej materii) korzystać.
Fakt, ciągle coś mi Maciek coś tam naprawia, czy poprawia, ale tak to już jest gdy się ma na sumieniu starą ciotkę 🙂
Na szczęście jest jeszcze w odwodzie Darka, ale ona niestety nie zawsze jest w Krakowie i nie zawsze może pomocą mi służyć
Dzisiaj też jest słonko w moim Parku, może chociaż na chwilę w nim usiądę, nie za długo, bo ten wiaterek jest dla mnie trochę zbyt otrzeźwiający (czytaj chłodny) a niestety na chodzenie po Parku mój kręgosłup obecnie mi nie pozwala. Pewnie znów będę musiała pana Bartka odwiedzić, bo ta przerwa w zabiegach rehabilitacyjnych była jednak zbyt długa i trochę bezmyślna – jednak te masaże mi na tyle pomagały, że mogłam chodzić.
Teraz niestety bardzo się zaniedbałam……. smutne, ale prawdziwe. Każdy zrobiony krok to dla mnie niewyobrażalna mordęga, a nie chcę się tak całkowicie już uziemić w domu, świat na to jest za piękny. Kto by robił zdjęcia tym ptaszkom, kwiatkom i drzewom w Parku?????
No to fajnej soboty