
Dzisiaj życzę bardzo przyjemnego wtorku.
Bo co prawda pogoda nie napawa optymizmem, polityka też nie, ale co tam, nie można wiecznie się smucić.
Pora hen smutki odrzucić i cieszyć się, że wstał następny dzień, bo ile takich poranków jeszcze przed nami?
No, może przesadzam, przed niektórymi jest ich jeszcze sporo, przed innymi może nie, ale każdy dzień musi jakoś dobrze być przecież wykorzystany. Nawet wtedy, gdy czasem humor nie pomaga, mimo, że gdzieś czasem coś kogoś łupie.
I mimo, że za sobą mam znów mało udaną noc, postanowiłam dzisiaj podzielić się dzisiaj moim optymizmem, ot tak, bez szczególnego powodu.,
Co do tych moich tragicznie nieprzespanych nocy, to już chyba wiem, że jednak muszę przełożyć po prostu poduszkę na noc na drugą stronę tapczanu, widać za blisko pieca trzymam tę moja głowę i stąd pewnie zasnąć nie mogę?
Muszę kilka razy wstawać, pochodzić po domu tam i z powrotem i potem znów się kładę, za chwilę wstaję, znów uskuteczniam spacery po pokoju i tak jest, póki się wreszcie nie zmęczę.
No to potem śpię gdzieś tak do 8 mej 0-tej i jest jako tako, ale gdzieś o godzinie 13 przychodzi na mnie chwila drzemki i nawet na fotelu potrafię zasnąć, jakoś dziwnie wtedy żadnych kłopotów z zasypianiem nie doznaję.
Niestety to nasiliło tylko mój lęk przed nadchodzącą nocą, bo wiem, że znów nocne spacery mnie nie ominą.
Po prostu zaczynam się bać nocy!
No i powiedzcie sami, jak mogę pojechać gdziekolwiek z wizytą do kogoś, gdzie ewentualnie miałabym noc spędzić?
Dopiero bym się męczyła i denerwowała, że kogoś budzę.
Dlatego podczas takich bezsennych nocy jestem szczęśliwa, że jednak mieszkam sama i nie jestem dla nikogo zawadą.
A tak w ogóle, to coraz bardziej lubię to moje mieszkanko i tę w nim samotność .
Dlatego też moje świąteczne plany niestety będą w tym roku musiały ulec pewnym zmianom, nie spędzę je razem z Magdą i jej rodziną w Zawoi, jak pierwotnie planowaliśmy, za to w pierwszy dzień Świąt najprawdopodobniej pojadę do Modlnicy, tym razem do Maćka, a wieczorem z radością wrócę do swojego domeczku.
A drugi dzień Świąt będę już w domowych kapciach przed telewizorem czy przed Netflixem spędzać, przynajmniej nikt mnie nie obleje w ten Śmigus Dyngus 🙂
No chyba, że sama sobie zrobię świąteczne polewanie pod prysznicem 🙂
Zresztą jestem do samotnej Wielkanocy przyzwyczajona, rok temu z powodu kwarantanny całą Wielkanoc spędziłam całkowicie samotnie, chociaż przez obecność kamerek w moim i w Maćka domku tak trochę rodzinnie jednak odczuwałam to świąteczne śniadanie, czyli najważniejszą część tych świąt, dwa lata temu w Wielkanocne Święta byłam w Sanatorium we Wiśle…… też samotnie, bo co to za śniadanie Wielkanocne z całkiem obcymi mi osobami?
Ale wcale nie narzekałam, miałam najlepsze pod słońcem towarzystwo, czyli samą siebie 🙂
Przecież i tak Święta Bożego Narodzenia może nie tyle są ważniejsze, ale za to bardziej rodzinne, może to obecność choinki i to świąteczne ciepło wprowadza nas w taką nostalgię, a Wielkanoc, cóż, jest bardziej otwarta na wiosnę, zdecydowanie ma inny charakter niż zimowe święta.
A zresztą na nieco już dojrzale lata człowiek zaczyna całkiem inaczej myśleć, inaczej do pewnych spraw podchodzić, i chociaż Rodzina nadal jest bardzo ważna, ale najważniejszy jest jednak święty spokój
Dzisiaj niestety było trochę. gorzej, bo zasnęłam dopiero po godzinie czwartej rano, a o szóstej już miałam pobudkę, jako, że przyszła Renia na wiosenno – przedświąteczne porządki.
Podziwiam ją, bo ma przecież bardzo daleko, mieszka za Myślenicami, tak więc jedzie do mnie z dwoma przesiadkami, a już o 6.15 jest u mnie. To o której ona musi wstać, żeby tak wcześnie już być na miejscu????
Na szczęście teraz już wcześnie robi się jasno i ta podróż nie jest taka uciążliwa jak zimą, gdy jest nie tylko ciemno, zimno, ale i często pada śnieg.
No ale już mam czyściutko, świątecznie, mogę ze spokojem świątecznego wypoczynku czekać.
Ach, nie wiem, jak będzie z tą pogodą, może uda mi się na chwilę do Parku wskoczyć, byleby tylko nie w Lany Poniedziałek, bo nie lubię być mokra, ale z drugiej strony, kto by tam na starą babcią zresztą z wiadrem wody zapolował???
Dzisiaj przedostatni dzień marca.
Do Przygodzic przyleciał już Pan Bocian – Dziedzic i niecierpliwie oczekuje na Przygodę
Czyli można powiedzieć, że sezon obserwacji bocianich gniazd można uznać za otwarty.
A to oznacza tylko jedno : JUŻ NA PEWNO MAMY WIOSNĘ!!!
Miłego wtorku