to będzie dobry dzień

 

 

Na pewno będzie dobry, bo przynajmniej dla mnie zaczął się całkiem miłym komunikatem: Bank jednak uznał moją reklamację i cofnięto  pobraną mi  z mojego konta kwotę 376 zł.
Prawdę powiedziawszy jestem zaskoczona, ale bardzo miło zaskoczona stanowiskiem Banku.
No tak, może moja uwaga, że brak należytego zabezpieczenia odważa wiarygodność banku?
Ale z kolei czytałam, że podobne reklamacje w innych bankach nie zadziałały, tym bardziej jestem zadowolona z pozytywnie załatwionej sprawy.

Aha : JUŻ W ŻADNE GRY NA FACEBOOKU WIĘCEJ  NIE GRAM!!!!

Polak mądry po szkodzie??? może i tak, ale powinien jakieś wnioski wyciągać.
A swoją drogą jakie to jest przykre, że ktoś, kto jest uczciwy niestety tym bardziej narażony jest na takie nieprzyjemności.
Może dlatego, że nie można myśleć kategoriami : skoro ja nie kradnę, to i mnie nie okradną.
Mówią: myśl swoimi kategoriami, okazuje się, że nie zawsze jest to słuszne.

Ale bardzo serdecznie dziękuję tym, którzy mi współczuli i tym, którzy trzymali za mnie kciuki, aby mi się udało odzyskać tę stratę,
a szczególnie dziękuję Hanuli, której udało się podtrzymać mnie na duchu i pewnie przez to, żre uwierzyłam, sprawa moja pozytywnie została załatwiona.  

 

Dzisiaj mamy sobotę, czyli z założenia ma to być, przyjemny dzień.
Zapowiadali słonko, jakoś na razie go nie widać, może nieco później, kolo południa zaświeci.
Ale jeszcze na razie nie ma co się wiosną zachwycać, bo jak podają media. zima jeszcze koniecznie chce do nas w tyn sezonie jeszcze powrócić.
Ale może nie będzie nas już tak mrozić, jak  jeszcze niedawno?

W następnym tygodniu, dokładnie w czwartek, będziemy obchodzić dzień Zakochanych, czyli Walentynki. A własnie wtedy podobno ptaszki rozpoczynają już wicie swoich gniazd, czyli jest to jakby pierwsza zapowiedź wiosny,
Wczoraj gdzieś tam przeczytałam, że podobno nawet bociany zbierają się już do lotu do swoich miejsc lęgowych. Czeka je długa i niebezpieczna droga.
Ale bociany to mądre ptaki, bywało już podobno tak, że w trakcie  podróży, gdy orientowały się, że w miejscu docelowym mogą jeszcze panować niekorzystne dla nich warunki pogodowe,  potrafiły zatrzymać się na dłużej, na ogół w rejonach Turcji i przeczekać do momentu, gdy powrót do rodzinnych gniazd nie będzie już dla nich przeszkodą, bo przecież głównym celem tej bocianiej  migracji jest prokreacja, więc muszą swoim przyszłym pociechom zapewnić ekstremalnie dobre warunki do bytowania.
A z doświadczenia, które nabyłam podczas podglądania bocianich gniazd mogę powiedzieć, że bociany są  naprawdę bardzo troskliwymi rodzicami, chociaż czasami może nam się wydawać, że bywają też i okrutne wobec swoich niektórych dzieci. Ale takie są prawa natury, one wiedzą, że te słabe jednostki i tak nie przetrwają, więc starają się we wczesnym okresie ich życia skrócić ich przyszłe męki, które i tak do zagłady prowadzić mogą.
Jak już pisałam, my ludzie tego nie rozumiemy, świat zwierząt innymi prawami się jednak rządzi.

A ponieważ dzisiaj mam wyjątkowo dobry humor. spowodowany dobrą dla mnie wiadomością i ponieważ mamy weekend, dzisiaj zamilknę politycznie, ale na pewno nie na wieki.
Za to dla poprawienia dobrego humoru dla wszystkich przypomnę to zdjęcie, które już kiedyś rozbawiło mnie do łez.

Bo fakt, czasy nie są wcale łatwe ale………. ten kot rzeczywiście jednak stanowczo przegiął.  

Dobrej soboty i wspaniałego weekendu.
Może pójdę jutro sobie do kina na „Miszmasz”?????

Eeeeeeee

 

 

Eeeee. nie chce mi się wcale dzisiaj pisać mojego blogu, bo nie bardzo wiem, o czym mam dzisiaj  pisać.
Tematów niby wiele, ale o wszystkich już poprzednio wspominałam, a nic nowego w sumie się nie dzieje.
Reklamacja mojej bankowej transakcji jest w trakcie realizacji. Nie mam pojęcia ile dni potrzebują na jej rozpatrzenie, ale jak już pisałam, nie mam żadnych złudzeń, aby rozwiązali ja z pomyślnym dla mnie skutkiem.
Na razie na moim koncie jest tylko komunikat o tym, że moja reklamacja wpłynęła i jest rozpatrywana.
No to czekam cierpliwie na odpowiedź…..jaką???…zobaczymy.
Pogoda w Krakowie zmienna jest, co najmniej jak kobieta, bo abo jeszcze jakość powietrza była zła, czyli czerwona mordka istniała jako emotikon pogodowy, teraz nieco się poprawiło i jakość powietrza jest umiarkowana.
Co prawda nie wiem, jakie to pomyślne  wiatry powiały, że troszkę tego smogu gdzieś przepędziły, ale to jeszcze zdecydowanie nie jest czas na spacery, chociaż przecież przed nami weekend.
Na wiosenne spacery jeszcze przed około 2 miesięczny czas, ale i tak dopóki będzie włączane ogrzewanie, dopóty jakość powietrza nie będzie korzystna, szczególnie dla dzieciaczków, z którymi powinno wychodzić się na świeże powietrze.
Ale jak tu  z nimi wychodzić, gdy zamiast świeżego powiewu łykają płynące w powietrzy pyły?
Wiosna Biedronia co prawda  obiecała, że kiedyś poprzez zakaz palenia w piecu węglem sposób ogrzewania się diametralnie zmieni, ale jakoś akurat na tę zapowiedź nie patrze z optymizmem, bo kiedy to będzie? Czy rzeczywiście jest możliwość zamykania kopalń i przetworzenia sposobu ogrzewania na metody  nowoczesnego, ekologicznego zaopatrywania się w energię przetwarzaną?
A co z kopalniami, co z górnikami???
To jest zbyt duży problem, aby jedna ustawą można było zmienić sposób  nowego spostrzegania i nowego wdrożenia w życie zupełnie odmiennych od dzisiejszych koncepcji.
A i górnicza tradycja wciąż w Polsce jest przecież bardzo rozwinięta, nie wyobrażam sobie, żeby  dało ją się łatwo przekreślić.

Ale obiecać można wszystko, zwłaszcza przed wyborami.

Dzisiaj przyszła smutna  wiadomość o śmierci byłego premiera Polski Jana Olszewskiego, zasłużonego skądinąd opozycjonisty, który głownie zasłużył sobie dobrą o nim pamięcią tym, że był obrońcą w procesach politycznych, był działaczem Solidarności. Co prawda jego polityczna kariera spaliła na panewce, ale być może nie za bardzo nadawał się na stanowisko premiera, które mu najpierw powierzono, a potem trochę w podstępny sposób pozbawili rozwinąć dłuższą działalność w prowadzeniu swojego nowo powstałego rządu.
Ale takie to wtedy czasy były, demokracja dopiero co się narodziła i zaczynała formować, a nie każdy jednak wiedział, jak ta demokracja na prawdę miała wyglądać.
Powstawało zbyt wiele sprzecznych koncepcji, które niestety nie cementowały, a rozdzielały nowa demokrację.
I tak chyba pozostało do dzisiaj………
W każdym bądź razie niech po trudach ziemskiego pielgrzymowania spokojnie odpoczywa na wieki.

A jeszcze jedno…….otwierajcie podatnicy swoje portfele, następny rządowy samochód, który jechał na sygnale, mimo, że Vip-a nie przewoził został wczoraj w Warszawie rozbity, teraz będą go remontować. Podobno to była akcja szkoleniowa, dlatego jechali na sygnale, co nie oznacza wcale, że mogą nie przestrzegać przepisów drogowych, Co prawda mandat kierowca  zapłaci z własnej kieszeni, niestety remont auta, a są to wysokie ceny spadnie na ciebie biedny podatniku.
Świetnie się chłopaki w tej rządowej motoryzacyjnej obsłudze zabawiają, ale może rzeczywiście lepiej by było, żeby na furmanki się przesiedli?
Jak dotąd za czasów  żadnego rządu nie było tylu stłuczek rządowych samochodów, co obecnie.

No to fajnego piątku, niech dobrze rozpocznie nam się ten weekend

radosnego czwartku dla Was

 

 

Co prawda to jeszcze nie jest tłusty czwartek, na ten jeszcze do 28 lutego musimy poczekać, czyli jeszcze 2 tygodnie karnawał trwać będzie, ale dzisiaj zapowiada się całkiem przyjemny, słoneczny dzień z temperaturami dla zwykłego zmarzlucha, jakim na przykład jestem ja całkiem przyzwoitymi i nawet akceptowanymi.
Bo nie ma to jak świecące słoneczko, od razu na duszy weselej się robi i nawet te wszystkie „ciemnoty”, które na siłę nam Pis wpiera staje się bardziej błahym problemem.
Nie znaczy to wcale, że one nie są ważne, bo żadne kłamstwo nawet 1000 razy powtarzane dla normalnie myślącego człowieka zawsze kłamstwem pozostanie, a ciemny lud…no cóż nadal ma się dobrze, chociaż już wiem, że kilka osób się „nawróciło”, to znaczy wreszcie dojrzało, że byli nabierani, bezczelnie okłamywani.
A dzisiaj wyszła następna prawda z błota pisowskich kłamstw, okazało się, że faktura, o którą tak bardzo zabiegał  pan premier Morawiecki,  mówiąc „człowieku pokaż fakturę” jednak odnalazła się , bo i była ona od początku,  nawet była pokazana prezesowi, tylko on nie chciał jej uznać, bo, jak to dzisiaj mówił pan Horała” co to za faktura – kawałek papieru,, każdy taką mógłby napisać” – czy to nie są już znamiona pisiej bezczelności?????
No i czy naprawdę ciemnoty nie wkładają nam do głowy pisowcy?
W dodatku pis oskarża owego Austriaka  (nazwiska nie przytoczę, bo bardzo trudne, ale każdy chyba wie, że chodzi mi o krewnego pana prezesa, który wykonał dla niego wstępne prace przy budowie K-Tower, za które ową fakturę wystawił) o….oszustwo.
No tak, znana nam reguła, gdy złodziej najgłośniej krzyczy „łapaj złodzieja”.
Nie dość, że ten biedny człowiek pracę swoją wykonał, nie dostanie słusznej za to zapłaty to jeszcze śmią powiedzieć, że co?, że  może chciał od biednego Kaczyńskiego wyłudzić pieniądze????
Tylko  ja się pytam,  gdzie ten ciemny lud ma być uświadamiany, skoro rządowa szczekaczka, nazywana Telewizją Publiczną, kłamie jak najęta, w dodatku oskarżając innych o kłamstwa wobec nich.
Świat się kończy, jeszcze dotąd żadna telewizja tak nisko w błoto nie upadła, nawet nie napiszę, że zeszła na psy, jak zwykle się lubi mawiać, bo tym samym obraziłabym te poczciwe czworonogi, mogłyby się na mnie o to obrazić.
Już ponad 50 procent osób biorących udział w ostatnim sondażu stwierdziło, że ta cała afera niestety świadczy przeciwko pisowi, pewnie wiele z tej pozostałej pięćdziesiątki myśli podobnie tylko nie mieli do sondażu dostępu, a te 30 procent ludzi….no cóż, w każdym kraju są ludzie bardziej lub mniej rozgarnięci, niestety pis bazuje na tej drugiej części narodu, mamionej dodatkowo przez niektóre kręgi kościelne, a głownie przez Wodza z Torunia.
Bo niestety, głownie na wsiach, wciąż obowiązuje zasada ; „co ksiądz powie, to święte”. 
Niestety niektórzy  nasi duchowni kierują się duchem  wybitnie materialnym, a nie jak powinni przykazaniami danymi im od Boga.
Cóż, zbłądzili, nie nam ich za to karać, ale nie koniecznie musimy im ślepo wierzyć.
Jedno pocieszające w tym wszystkim jest to, że pis co raz bardziej się gubi, zatraca, atakując na prawo i lewo media, które wszystkie ich szwindle ujawniły.
Taka typowa obrona atakiem do niczego dobrego doprowadzić wszak nie może i pisowcy powinni z tego zdawać sobie sprawę, że zmierzają ku rychłemu swojemu upadkowi. I przypuszczam, że ta wiadomość już tkwi w ich świadomości, dlatego tak zajadle walczą o ewentualną ich przyszłość. 

Ale przyznam, że gdy dzisiaj usłyszałam wypowiedź pana Bielana a’propos Brexitu, oskarżając o nieprawidłowości w wystąpieniu Wielkiej Brytanii z Unii głownie Tuska, przyznam, że zagotowałam się.
Ale na moje pocieszenie panią dziennikarkę, która prowadziła wywiad z w/w Bielanem, również zdenerwowała  ta wprost bezczelna wypowiedź tego pisowskiego funkcjonariusza.
Zastanawiam się tylko, czy ten człowiek zdaje sobie sprawę, że kiedyś za te wszystkie kłamstwa, za to opluwanie innych sam kiedyś odpowie, bo przecież pisia władza nie będzie trwać wiecznie.
Ha ha ha, stara śpiewka „Wina Tuska” powróciła na pisie usta 🙂

Dosyć moich nerwów na dzisiaj, jeszcze nadal moje serce z wściekłości tłucze się w mojej klatce piersiowej, bo nienawidzę, gdy ktoś na siłę kłamstwo mi wmawia, jest to dla mnie największa bezczelność, z która pogodzić się nie mogę i taką osobę mogę najwyżej okryć pogardą, co tez czynię.Nie mogę znaleźć żadnego wytłumaczenia.

Następna frustrująca mnie sprawa związana z pobraniem bez mojej zgody z mojego konta sporej kwoty nie została jeszcze nadal wyjaśniona.
Oczywiście, wystosowałam wczoraj pismo do mojego banku, ale jak dotąd odpowiedzi nie dostałam i…przyznam szczerze nie liczę na zwrot zachachmęconej mi kwoty, jako, że bank broniąc swoich interesów, zawsze potrafi się wytłumaczyć ze swojego zaniedbania niefrasobliwością klienta i tak pewnie będzie i teraz,
Tak więc z kwotą 376 zł mogę się pożegnać na zawsze.
A swoją drogą, jaka to gra, skoro  tyle pieniędzy pobierali, nic za to w zamian nie dając? I co na to Facebook, który owa grę zamieszcza?
A był to tylko całkiem popularny i niby nie szkodliwy Mahjong  Treasures.

NIE GRAJCIE PRZYPADKIEM W TĘ GRĘ, BO OKRADAJĄ W NIEJ BOGU WINNEGO CZŁOWIEKA!!!!!

A ta skradziona  mi kwota jest  prawie równoznaczna z  sumą za  cały miesiąc mojego ogrzewania……. 

 

 

Zaczęłam wesoło i optymistycznie, a kończę z żółcią w sercu, cóż, samo życie.
Swoja drogą trudno pogodzić się z myślą, że zostało się wystrychniętym na dudka i w dodatku  jeszcze bezczelnie zostało się  okradzionym

Ale nie martwcie się, dam sobie jakoś z tym radę.
Już zapobiegawcze środki ostrożności ( i oszczędzania, by jakoś ten znaczny ubytek w funduszach wyrównać) w życie  już wdrożyłam.
Teraz muszę tylko uspokoić swoje wzburzone nerwy i wykazywać się codzienną stanowczością. 
 Jednakowoż życzę przyjemnego czwartku i słoneczka,  nareszcie  słoneczka  

No tak…..

Przyszła środa – pora na różyczkę dla mojej Uleczki.

A dzisiaj taka „dziwna”, nietypowa, ale śliczna. Co prawda do wazonika jej wsadzić nie można,ale na pewno można oko nacieszyć, prawda Uleczko?
Zresztą jak wiesz, zawsze staram się coś ciekawego i coś innego niż tylko banalna róża znaleźć.
Raz mi się to udaje, raz nie, ale przyznam, że w poszukiwaniach nie ustaję i robię to nie tylko we wtorek, czy w środę, tuż przed wpisem, ale staram się coś wcześniej dla Ciebie przygotować.
No to co Uleczko, znów muszę posłać Ci mnóstwo wspaniałych i ciepłych i  słonecznych całusków z Krakowa przesłać, bo środa bez duserów  i bez róży oczywiście nie byłaby środą. Słoneczne promienie co prawda jeszcze są za chmurką, ale do Poznania tez niebawem dotrą.

Trochę się spóźniłam w tym roku z tą wiadomością, ale to wszystko przez papierki, które pewien  świstak zawija i zawija.
Nie wiem, jak ostatnimi czasy długo zawijał te papierki, chyba jednak nadal je,  tak  jak  ostatnio było widać, zawija, ale 4 dni temu, czyli w  zeszłą sobotę świstak w pięknej miejscowości Punxsutawney w Pensylwanii  jak co roku wyszedł ze swojej norki umieszczonej w dziupli drzewa na wzgórzu Gobbler’s Knob i……
 
– HURRA!!!!!  – W tym roku  owo poczciwe zwierzątko, ku naszej uciesze, nie zobaczyło swojego cienia, co oznacza, że w tym roku wiosna przyjdzie wcześniej.
Co prawda ja nie jestem świstakiem, ale jeżeli ktoś cofnie się do moich  poprzednich wpisów sprzed paru dni, może przeczytać, że w tym roku ja również  wywróżyłam wczesną wiosnę.
Czy to oznacza, że mogłabym stać się konkurencja dla owego świstaka??? 
Wygląd tego zwierzęcia mi raczej nie odpowiada, tryb jego życia również, ale skoro cieszy się taką wielką popularnością, to może i ja się podepnę pod jego przepowiednie?
Na pewno każdy z Was oglądał wspaniały film własnie pod tytułem DZIEŃ ŚWISTAKA  zresztą ze wspaniałą obsadą: z  Andie MacDowell i z Billem  Murray.
Skoro film mi się podobał, to oczywiście koniecznie musiał być o miłości, a i zahaczał o moja następną fascynację, zapętlenia czasu, albowiem główni bohaterowie, przez dziwny zbieg okoliczności, musieli kilkakrotnie przeżywać ten sam dzień roku, właśnie dzień 2 lutego, czyli Dzień Świstaka.
Co prawda tylko jeden z głównych bohaterów zdawał sobie z tego sprawę, że jest zapętlony w czasie i w dodatku nie był z tego powodu wcale zadowolony, ale tylko do tego momentu, gdy zaczął wyciągać z tego faktu całkiem pozytywne dla siebie wnioski, przynoszące mu pozytywne zmiany własnego charakteru, czyli opanowanie i likwidowanie wad, ale przede wszystkim najważniejsza zmianę, która przyniosła mu  wyczekiwaną prawdziwą miłość.
Oczywiście nie będę opowiadała tutaj całej  bogato komediowej oprawy tego filmu, ale gdyby zdarzyło się tak, że jest jednak ktoś, kto tego filmu jeszcze nie oglądał, serdecznie go polecam.

No to za jednym dłuższym wpisem zaliczyłam obowiązkowy mój temat pogodowy i zarazem prognozowy, bo jak wczoraj podawały wieści TVN, nowe ugrupowanie Roberta Biedronia pod tytułem  „Wiosna” już osiągnęła dosyć spore 14 procentowe poparcie, co niestety zaczyna zagrażać Koalicji, której poparcie ostatnio spadło aż i 5 punktów, co jest niestety niezbyt dobra wróżbą na przyszłość Polski.
Ale nie dzielmy skóry na niedźwiedziu, zresztą niedźwiedzie chyba jeszcze śpią w swoich gawrach i jeszcze wiosny nie czują.
A może to najwyższa  pora, aby Schetyna wreszcie zrozumiał, że jego przywództwo w KO niestety sprowadza tę grupę w dół, nie da się niestety zauważyć, że  zdecydowanie nie on jest liderem politycznym i jeżeli rzeczywiście uważa, że to co robi jest z pożytkiem dla Polski, powinien sobie odpuścić i dać szansę komuś, kto potrafi taką grupę rzeczywiście poprowadzić do zwycięstwa. Mam akurat tu na myśli Kosiniaka, ale może znalazłby się jeszcze ktoś inny do zrobienia tego ważnego kroku w przód, byleby tylko nie był to właśnie  Schetyna. Według mnie jego czas już się skończył, o ile w ogóle można powiedzieć, że kiedykolwiek  odgrywał on jakąś ważną rolę w opozycji. Wreszcie nie każdy  do prowadzenia  politycznego prymu się nadaje, a znamiennym faktem  może być to, że jak sobie pewnie przypominacie, gdy Tusk przejmował swoje swoje obowiązki w Unii, oddał swoją władzę nie w ręce Schetyny, a w ręce Ewy Kopacz. Dlaczego? Widać nie miał on do Schetyny zaufania, wiedział, że nie będzie mógł on sobie poradzić z nowymi obowiązkami, i jak obecny czas pokazuje, miał Tusk jednak rację.
Czyli reasumując moje dzisiejsze polityczne rozważania: im więcej Schetyny, tym gorzej dla Koalicji, a to oznacza….. no wiadomo co.
Nie będzie Wiosny Biedronia (zresztą jemu też do końca ufam, chyba zmieniłam o nim zdanie, bo kiedyś wydawało mi się, że potrafi coś zmienić, ale okazał się w sumie  takim samym populistą jak Kaczyński), będzie następna sroga 4 letnia pisowska zima . Na  prawdziwą polityczną odwilż trzeba będzie jeszcze długo niestety poczekać………

Co do sprawy, o której wspomniałam wczoraj w moim blogu, czyli co do oszustwa internetowego mam raczej całkiem złe odczucia, aby mogło mi się cokolwiek odzyskać z utraconej kwoty, wyłudzonej przez grę zamieszczonej na Facebooku.

Co prawda napisałam wczoraj odpowiednie pismo do mojego banku, ale spodziewam się raczej odmownego rozpatrzenia mojej prośby o zwrot pieniędzy. Wczoraj akurat w programie Sprawa dla Reportera była poruszana podobna do mojej sprawa, również pani walczyła o zwrot skradzionych z jej konta pieniędzy i niestety bank nie poczuwał się do odpowiedzialności w zabezpieczeniu jej konta,  tłumacząc, że wyciek pieniędzy z jej konta spowodowany był tylko jej nieostrożnością.
To jednak nie jest tak do końca prawda, bo skoro bank zobowiązuje się do prowadzenia moich finansów, za co pobiera dodatkową zresztą opłatę, powinien tak skutecznie zabezpieczyć moje konto, aby nikt na moje konto nie mógł się włamać i nikt bez mojej wyraźnej zgody, którą byłoby wprowadzenie posiadanego własnie pinu, nie mógł podjąć pieniędzy.
Tym czasem rzeczywistość jest inna, bezpieczeństwo konta jest dziurawe i co gorsze bank świetnie o tym wiedząc nie poczuwa się do żadnej odpowiedzialności, po prostu umywa ręce, na zasadzie: płać, ale nie wymagaj.
To mniej więcej napisałam we wczorajszym  moim zastrzeżeniu do mojego banku, podkreślając, że tak łatwe podjęcie z mojego konta bez mojego udziału i  bez mojej zgody pieniędzy podważyło w moich oczach ich wiarygodność, ale nie spodziewam się niestety, żeby moja sprawa była pozytywnie załatwiona.
I co gorsze, nie mam żadnej gwarancji, że w przyszłości mi zdarzy się mi, albo komuś z mojej rodziny, czy znajomych  podobna sprawa, jako, że w tej chwili jednak bankowość jest jednym z podstawowych działów naszej codzienności. Mało kto chowa  już pieniądze w skarpetkach, a może to nie byłoby aż tak głupie?
W każdym bądź razie raz jeszcze przestrzegam : bądźcie czujni, bo okazuje się, że okraść kogoś nie jest wcale aż takie trudne.

Na razie, jak już pisałam powyżej, słonka na niebie nie ma, ale podobno koło południa już ma się pokazać, więc oczekując na słoneczko  życzę wszystkim bardzo przyjemnej środy.

  

UWAGA ZŁODZIEJE !!!!!!!!!

 

 

A dzisiaj mamy wtorek.
Za oknem słonko świeci, ale jednak mój humorek jest do kitu.
A to za sprawą…mniejsza o to.
Za głupotę trzeba   płacić.
Tylko przestrzegam przed wszystkimi grami on line, szczególnie na Facebooku – OSZUKUJĄ!!!!
Zanim się zorientujesz ściągną Ci nie małe pieniądze i potem nie ma zmiłuj się, nawet jeżeli natychmiast interweniujesz w swoim banku.
Ja tak niestety miałam.
Swoją drogą, jak beznadziejne jest zabezpieczenie  twojej bankowości, skoro mimo natychmiastowej interwencji bank nie potrafi zablokować niepoprawnie pobranej, prawdę powiedziawszy wyłudzonej,  opłaty.
A takie miałam zaufanie do mojego banku……..
No nic już z tym ie zrobię, chociaż wciąż  jeszcze próbuję z bankiem poprzez moją bankową  opiekunkę, panią Anię, coś zaradzić.
Cóż  teraz trzeba zacisnąć pasa.
A do tego sanatorium i tak pojadę, chociażbym miała teraz przez dwa tygodnie suchy chleb jeść, bo na frykasy w obecnej sytuacji sobie nie mogę pozwolić
Więc jak tu można mieć dobry humor?
Nawet jeżeli dzisiaj w rodzinie urodziny mamy.
Co prawda  tortu urodzinowego jeść nie będę, ale życzenia urodzinowe mojemu Kochanemu Bratankowi Łukaszowi posłałam.
Swoją drogą zdziwiłam się nieco, gdy przeczytałam, ile lat mu już stuknęło.
No tak, moje myśli wciąż jeszcze tkwią w czasach, gdy ta moja „młodzież”, czyli dzieci mojej siostry i mojego brata miały jeszcze po dwadzieścia lat.
Tym czasem to już ich dzieci około tej „dwudziestki” oscylują
Może jest tak dlatego, że i ja wtedy jeszcze byłam taka młoda…..

Ale Wam życzę dobrego humoru na dzisiaj, bo skoro ja go nie mam, niech przynajmniej ktoś inny się raduje.

Wiosna zimą

 

 

I tym razem wcale nie za sprawą aury i słoneczka, ale za sprawą Roberta Biedronia, który wczoraj na swojej Konwencji Założycielskiej podał nazwę swojej nowo powstającej partii, właśnie „WIOSNA”
A CO Z TEGO WYNIKNIE?
Ano, zobaczymy, bo Konwencja odbywała się w iście amerykańskim stylu i przez to na pewno  mogła być chwytliwa.
Program, który ogłosił być bardzo szeroki, aczkolwiek nie obejmował wszystkich problemów, może tych najważniejszych, a mianowicie naszego miejsca w Europie i naszego stanowiska wobec Unii Europejskiej.
Już wiadomo, że jego partia oczywiście będzie samotnie brała udział w wyborach parlamentarnych do Unii Europejskiej, ale równocześnie jeżeli Biedroń taki mandat dostanie, natychmiast go odda, ponieważ jego marzeniem jest start do Parlamentu Polskiego i to od razu z wielką przewagą głosów, tak, by zapewniły mu one nawet funkcję premiera Polski.
No nie wiem, czy tak w odosobnieniu od innych partii uda mu się zdobyć tyle głosów, żeby takie stanowisko otrzymać.
Niewątpliwie jego formacja najprawdopodobniej przejdzie próg wyborczy, ale raczej nie będzie on takli wysoki, jakby mógł go zadowolić.
A co to w praktyce oznacza?

Niestety nic dobrego, bo najprawdopodobniej przez niewstąpienie w szeroką Koalicję, od której teraz wręcz się odżegnuje, odbierze potrzebne głosy własnie nie Pisowi, a zawiązującej się Koalicji, co może niestety doprowadzić do tego, że Pis znów wygra wybory i co gorsze, wygra je z wielka przewagą, pozwalającą im na całkowicie samodzielną władzę, czyli dopiero wtedy pokaże Polakom, że ich powinnością będzie ciche siedzenie w kącie, bez jakiegokolwiek prawa sprzeciwu, które to prawo natychmiast będzie brutalnie wprowadzane w życie i surowo egzekwowane.
Czyli jednym słowem samouwielbienie Biedronia, który może chce dobrze, ale niestety będzie nieskuteczne, doprowadzi do powstania prawdziwie oligarchicznych autokratycznych rządów Pisu i to na długi niestety czas, bo po tych wyborach, niestety ciemno to widzę, opozycja już się nie podniesie.
Dlatego z wielką uwagą oglądałam wczoraj całą konwencję Wiosny i coraz bardziej moje poglądy zaczynały być ambiwalentne.

Raz jeszcze powtarzam, wiele z postulatów Biedronia były według mnie  naprawdę pozytywne, chociaż do końca nie wyjaśnione, chociażby w jaki sposób miały być  przeprowadzane i opłacane .
Pożyjemy, zobaczymy, jakaś zmiana nastąpić, tylko czy na lepsze?
Może w innej sytuacji politycznej niż obecna, taka osoba jak Biedroń byłaby wspaniałym premierem, ale w tej chwili jego grę pojmuję jako igranie z ogniem, niestety…… 

Zaczynamy nowy tydzień.Znów trochę na biało powiało,(rym niezamierzony), ale na razie nie ma wybitnie zimowych podmuchów, a i w domku mam w miarę cieplutko.
We wczorajszej Polityce przeczytałam bardzo ciekawy artykuł a propos nietypowych zmian klimatycznych, które ostatnio dotknęły niesamowitymi upałami Australię, a równocześnie w tym samym czasie niebywałe mrozy w USA, zwłaszcza w Chucago, gdzie temperatura spadła poniżej 40 stopni.

„Powodem tak nagłego i ostrego ataku zimy w środkowych i północnych stanach USA jest niskociśnieniowy wir polarny, który zwykle krąży sobie spokojnie nad Arktyką, ponieważ trzyma go w ryzach tzw. prąd strumieniowy. Prąd strumieniowy z kolei to stały i wąski strumień bardzo szybko przemieszczającego się powietrza z zachodu na wschód, niemal poziomy, pędzący z prędkością ponad 100 km/godz. na wysokości 10–12 km nad powierzchnią ziemi. To wyraźny pierścień stanowiący barierę dla chłodnych mas arktycznych, które nie mogą przedostawać się niżej, na średnie szerokości geograficzne. Istnieją dwa główne prądy strumieniowe w okolicach polarnych obu półkul i dwa mniejsze po obu stronach równika, tzw. międzyzwrotnikowe.

Globalne ocieplenie Ziemi, w tym obszarów okołobiegunowych, szczególnie Arktyki, spowodowało jednak, że różnica ciśnień między Arktyką a niższymi szerokościami zmniejsza się. To z kolei osłabia północny okołobiegunowy prąd strumieniowy, który zamiast być zwartym pierścieniem, zaczyna falować (a nawet mogą się tworzyć w nim luki). I właśnie to falowanie przenosi na południe bardzo zimne masy polarnego wiru arktycznego. Stąd na pograniczu USA i Kanady pojawiło się tak zimne powietrze, które potem może przesuwać się jeszcze dalej na południe.


Co ciekawe, gigantyczne upały w Australii i lodowe powietrze w USA są objawami podobnego zjawiska atmosferycznego, które przynosi nagłe zaburzenia pogodowe, w tym ekstremalne wartości temperatury. Oba ukazują zaburzenia w cyrkulacji atmosfery. Normalnie cyrkulacja ta jest cyrkulacją strefową, a więc przebiega mniej więcej tak, jak układają się linie podziału stref klimatycznych – w przybliżeniu zgodnie z liniami równoleżników. Wynika to z obrotu Ziemi i kilku praw rządzących fizyką atmosfery. Wtedy pogoda zachowuje się spokojnie, nie ma nagłych i ekstremalnych zmian. Jednak ocieplenie wywołuje zaburzenia w atmosferycznej cyrkulacji i dochodzi w niej do lokalnych nagłych cyrkulacji południkowych. Te bywają katastrofalne. Dlatego bardzo zimne masy polarnego wiru arktycznego mogą nagle zejść aż do Chicago, podobnie gorące powietrze równikowe, na skutek konwergencji pasatów, nie płynie dalej spokojnie nad równikiem, lecz przesuwa się południkowo, niosąc bardzo wysokie temperatury. Na przykład do Australii. Zmiany Klimatyczne  Ziemi wpływają przede wszystkim na cyrkulację atmosfery. To jej zaburzenia pieką teraz Australię i mrożą Amerykę.

Nie jest wykluczone, że tegoroczna fala zimna dotrze znad północnego bieguna także i do nas.”

Pozwoliłam sobie na przytoczenie większej części tego artykułu, ale uważam, że jest on nie tylko ciekawy, więc warty zainteresowania, ale także i rozważania tego, w jaki sposób my jesteśmy za te klimatyczne zmiany odpowiedzialni.
Tyle w ostatnich latach mówi się o ekologi, ale wciąż ten problem nie jest do końca rozwiązany, co niestety może doprowadzić do jakiegoś prawdziwego nieszczęścia.
Nie chcę nikogo straszyć, ale wszyscy musimy się mieć jednak na baczności.

To powodzenia na dzisiaj i na bieżący tydzień, niech przebiega on bez żadnych zawirowań, spokojnie i statecznie dla pracujących i wesoło i mobilnie dla tych, którzy jeszcze są na feriach i innych  śnieżnych szaleństwach.

niedziela bez smoka

 

 

No i wyjaśniła się sprawa smogu, a raczej jego braku w Krakowie.To wszystko to zasługa wiejącego halnego, który, nie dość, że smog przepędził trochę z Krakowa (ale nie zupełnie, tak dobrze to nie ma), to jeszcze w dodatku przyniósł to ocieplenie.
|Wczoraj rzeczywiście mieliśmy przedwiośnie, temperatura skoczyła nawet do plus 12 stopni, co przełożyła się również i na ciepełko w moim mieszkaniu, już dawno nie panowała w nim ta magiczna temperatura 20 stopni.
Co prawda halny przynosi podobno trochę zaburzeń w psychice człowieka. ale ja jakoś tych  złych skutków u siebie nie odnotowałam.
Szczególnie dlatego, że nie musiałam dogrzewać swojego łóżeczka elektrycznym kocykiem, czyli znów nieco przyoszczędziłam.

Ale tak po prawdzie, ta  całkiem przyjemna temperatura mogłaby się nieco dłużej utrzymać , a nawet już potrwać aż do 24 marca, gdy ta wymarzona przeze mnie wiosna powróci, ale chyba aż tak dobrze to nie ma.

A dzisiaj niedziela, pewnie nie dla wszystkich miła,
Podejrzewam, że na przykład pan minister nomen omen  – kultury, niejaki pan Gliński, dzisiaj chyba ma dobrze nos na kwintę spuszczony, bo okazuje się, że jego decyzja o obcięciu funduszy na utrzymaniu Centrum Solidarności w Gdańsku, a potem jego wprost szantaż, jeżeli „wsadzicie” w to centrum naszych bohaterów dotacje dostaniecie, zadziałało odwrotnie niż on zamierzał. Dzięki niesamowitej wprost pani Patrycji znów Gdańszczanie, ale nie tylko się zmobilizowali i obciętą przez pana ministra kwotę 3 miliony zebrali. Teraz ECS jest bezpieczne i może działać zgodnie z zamierzeniami, które się zrodziły podczas jego powstawania.
Za to na pewno zarażone są kompetencje pana ministra i pewnie będzie musiał bardzo ostro się ze swoich poczynań na Nowogrodzkiej tłumaczyć.
Jeden pocieszający  przekaz z tego wynika taki, że Polskie społeczeństwo rzeczywiście się już budzi z marazmu, tylko jeszcze nie wiadomo, z jaką siłą uderzy, oczywiście myślę o przyszłych wyborach.
Dzisiaj znów sprawdziłam w Onecie, jaki stan powietrza w Krakowie panuje i…jest on umiarkowany, czyli taki, który na spacery bez jakiegoś wielkiego zagrożenia dla zdrowia  jednak pozwala.Tym bardziej, że za oknem znów słonko świeci.

No to wyruszamy na niedzielną przechadzkę
Miłego dnia

ale ze mnie popelina !

 

 

 ŚWIAT NA GŁOWIE STANĄŁ !!!!!!!

Jak ja już coś sobie do głowy dobiorę, to klękajcie narody.
Ja znów wracam do tego mojego turnusu, na który jadę w około świątecznym okresie  do Wisły.
Nie wiem dlaczego, ubzdurałam sobie, przynajmniej tak mi się wydawało, że będą pozbawiona zabiegów, więc w związku z tym mój pobyt nie będzie taki wartościowy, jakbym tego chciała.
Aż 3 dni musiałam tym sobie swoja biedną głowę frasować, żeby wreszcie dzisiaj  „dojść do rozumu” i zatelefonować do Wisły i po prostu u źródła się dowiedzieć, w czym sprawa.
No i czego się dowiedziałam??
Mianowicie byłam jednak  taka sprytna, że załatwiłam sobie 7 dniowy turnus rehabilitacyjny dla seniora, oczywiście z zabiegami.
No pewnie, co senior, to senior i chociaż ciągle się nie do końca z taką nazwą zgadzam, ale jakieś korzyści w końcu z tak długiego pobytu na tym łez padole muszę mieć, prawda?  Bo jak tu boli, tam kuje, to trochę tych łez z oczu poleci…..
No i fajnie, turnus rozpoczyna się śniadaniem o 8 rano, więc nie wiem, o której będę musiała z Krakowa wyjechać, żebym tam na czas zdążyła.
Niestety znów mam  odpoczynkową łamigłówkę, jak logistycznie dopasować rzeczywistość do czasu jego trwania, bo jednak w tak krótkim terminie pobytu każdy dzień, ba, nawet każda godzina jest cenna, szkoda jej stracić.
Ale zmartwienia to moja specjalność, w końcu o czym bym w moim blogu miała pisać?
Bo o polityce dzisiaj przynajmniej nie zamierzam.
Tylko napiszę jedno: Moja Droga Koleżanko, nawet przez moment nie przyszło mi do głowy, że ten niepochlebny komentarz mógłby być Twoja ręką pisany, wszak umowa między nami istnieje 🙂
A zresztą, każdy ma prawo swoje zdanie wyrazić, byleby nie sprzeczne z prawdą.

Jestem ciekawa, ile z Was przestraszyło się tego okropnego komunikatu o sprzedaży mięsa z chorych krów.
Ja na wszelki wypadek na jakiś czas wstrzymuję się od zakupów wołowiny, bo tym razem świnie chyba wyszły na czysto z tej afery????
A swoją drogą to następny okropny blamaż dla Polski, oszustwo, z którego  niestety będą wyciągnięte konsekwencje, finansowo znów Polska poniesie sporą porażkę, ale nie tylko finansowo, ale nieprędko pozbawimy się marki nieuczciwych handlowców i kto z nami teraz będzie chciał prowadzić interesy?

Co się z tą Polską dzieje, na każdym kroku same porażki!!!!

A na termometrze w Krakowie dzisiaj dziesięć stopni na plusie, można by powiedzieć, że nawet przedwiośnie, tylko niestety słonko nie chce świecić.
Za to z wielkim zdumieniem przeczytałam, żer stan powietrza w Krakowie jest dobry.Czyli co? smog smok pożarł? Oby na dłużej!!!!!

Dzisiaj w Kościele Katolickim obchodzimy Święto Ofiarowania Pańskiego, czyli dzień, w którym Maria i św Józef ofiarowali swojego syna pierworodnego Jezusa w Świątyni Jerozolimskiej. Święto to zaczęto obchodzić w IV wieku w Jerozolimie uroczystymi  procesjami ze światłem, a w Rzymie i Kościele Zachodnim  zaczęto obchodzić to święto trzy wieki później.
Dzisiaj też w Kościołach odbywają się uroczyste procesje z gromnicami, stąd w Polsce to święto nazywane jest też Świętem Matki Bożej Gromnicznej.
Zgodnie z polską tradycją, w dniu dzisiejszym po raz ostatni w tym okresie świątecznym śpiewa się Kolędy.
Czyli na następne Święta Bożego Narodzenia z Kolędami musimy poczekać jeszcze 11 i pół miesiąca.
Na całe szczęście po drodze tego roku czekają nas inne przyjemności, niestety troski też, ale co się trapić na zapas?

Miłego weekendu Wszystkim życzę i fajnej zabawy, wiele FANU !!!!

politycznie i niepolitycznie

 

 

Tak sobie na wesoło rozpoczynam miesiąc lutym zanieczyszczając jakże wymowny obrazek, który i mnie też, nie da się ukryć, dotyczy.
Ale czasami nawet z siebie można się pośmiać, to całkiem zdrowy objaw.

No i jak można inaczej nie zwariować?Jeszcze nie przebrzmiała afera Tower, gdy wyszła na jaw nowa  seks afera, tym razem z e Stefanem Niesiołowskim w roli głównej.
Co prawda to jest dosyć podejrzana sprawa, skoro do seks korupcji miało dochodzić w latach 2013- 2015, a  dopiero teraz, akurat na dwa dni po wybuchu afery pisowskiej, ta  obecna weszła na forum.
Nie bronię Niesiołowskiego, nie wiem, czy jest winny, czy nie, dopiero śledztwo wykaże, czy jest to prawdą, że dopuszczał się on korupcji, tylko dziwne, że zapłatą miałby być seks z paniami podejrzanego prowadzenia się, skoro na pewno tego pana na pewno stać byłoby na zapewnienie sobie w inny sposób seksualnych doznań.
Dla mnie ta afera jest bardzo grubymi nićmi szyta i  może służyć ma jako przykrywka poprzedniej, już poważnej afery, jak i pozostałych, tych pisowskich, chociażby nieudolnie i ośmieszająca się prowadzona  przez Patryka Jakiego Komisja do spraw wyłudzeń VAT-u  – kompletny blamaż!!!!!
Bo co tu mówić, mimo, że ktoś mi wczoraj w komentarzu zarzucił, że niedawno przekazałam znak pokoju, a teraz już wionę nienawiścią, jednak prawdą na pewno jest to, że pan Kaczyński powiedział, że do władzy nie idzie się po pieniądze, tak jak prawdą jest, że nie chciał zapłacić za usługę deweloperowi, który przygotował i wykonał sporą część zleconego mu zadania i przy tym poniósł koszty własne, a gdy upomniał się o zapłatę,  został odesłany do sądu, czyli praktycznie na Berdyczów, bo wiadomo, że za wniesienie sprawy do sądu to on musiał ponieść spore koszty, już nie mówiąc, że taka rozprawa,
nawet gdyby ją wygrał, trwałaby, znając naszą sądowa działalność i możliwość przeprowadzania rozpraw  co najmniej 10 lat.
To tak, jakbym poszła sobie do restauracji, zamówiła sobie obiad złożony z przystawki, zupy, drugiego dania, wina i wspaniałego deseru, a na koniec powiedziałabym kelnerowi, że mu nie zapłacę, niech wystąpi z roszczeniami na drogę sądowa.
Tylko mnie, szaremu człowieczkowi taka sztuczka by się nie udała.
No to pytam moja wczorajszą komentatorkę, gdzie tu jest nienawiść z mojej strony?
Jest to raczej realna ocena stanu rzeczy i mój brak zgody na takiego rodzaju nieprawidłowości.
Prawda aż skrzeczy!!!!!!
Zresztą w stosunku do pana Niesiołowskiego również, bo nie jestem wcale przekonana, czy jednak do jakiejś korupcji nie doszło.

A tak po sprawiedliwości, to muszę przyznać, że bardzo spodobała mi się decyzja pana ministra Brudzińskiego, który poczuł się winnym, że nie zapobiegł tragedii w Gdańsku, gdy został  brutalnie zamordowany Prezydent Adamowicz i teraz oddał się do dyspozycji premiera.
Pewnie, że jest to pewnego rodzaju zagranie polityczne, bo wiadomo, że nie zostaną wobec niego wyciągnięte żadne złe dla niego konsekwencje, ale przynajmniej ładnie jest, że tym gestem, tymi słowami, wyraził swoją skruchę, na która jednak innych pisowców stać nie było.

No to mamy już luty.Na pewno podkuwają buty w USA, bo tam przyszło prawdziwie arktyczne powietrze i temperatury osiągają ponad minus dwadzieścia stopni, a odczuwalna temperatura oscyluje w okolicy minus pięćdziesiąt stopni…..Brrrrrrr

Nie ma im czego zazdrościć, taka zima to istny horror, pękają rury, pękają szyny, a i pewno w tych drewnianych na ogół domkach (bo tam takie są właśnie budowane) zimno jak cholera, przez wszystkie szpary mroźny wiatr wpada…….Należy im życzyć tylko, by jak najszybciej się ociepliło.
U nas w Krakowie rano temperatura też była na lekkim minusie, ale przynajmniej słonko zaświeciło.
To  bardzo dobry, wręcz optymistyczny  znak na cały luty.

No to życzę wszystkim bardzo miłego piątku  i wspaniałego całego miesiąca lutego.
Jak to dobrze, że jest on taki krótki, zaraz po nim nastąpi marzec i  przyjdzie w końcu wyczekiwana wiosna.

dzisiaj międzynarodowy dzień przytulania

 

WIĘC PRZYTULAM WAS WSZYSTKICH DO MOJEGO SERCA  

 

Jak ten czas okrutnie szybko leci…
Dzisiaj ostatni dzień stycznia.  Czy jutro z przysłowiem  trzeba będzie ubrać cieplejsze buty?
Chyba nie, bo nie zanosi się na taką  srogą zimę, jaką jeszcze całkiem niedawno zapowiadali. 
Ten ostatni dzień stycznia jest raczej pogodny, nawet można powiedzieć słoneczny.
Czyli jednak miałam rację, że pogodowa historia z zeszłego roku się powtarza??? 

Sorry, muszę coś jednak politycznie wtrącić, nie byłabym sobą, gdybym nie zareagowała na to, co się ostatnio dzieje.

W mediach wrze na temat taśm Kaczyńskiego.

Swoją drogą to dziwne, że taki „rasowy” polityk tak łatwo dał się podejść i dał się podsłuchać i to w dodatku od kogoś w sumie bliskiego, od kogoś z rodziny.
I obojętnie, czy uda mu się winę teraz dowieść, czy nie, Polacy zobaczyli, że ten nieskazitelny i niby niepozorny polityk,  o czym miało świadczyć chociażby  jego byle jakie ubranie, jak to sam wczoraj w TV powiedział jeden z czołowych pisowskich polityków, nie jest on zdecydowanie   tym, za kogo się przedstawia.
Jest po prostu cynicznym, żądnym mamony i władzy małym człowieczkiem, któremu marzą się dwa wielkie wieżowce, którymi miał dowodzić i pomnażać swój i tak ogromny majątek, a nie jest tak, jak ogłaszał, że jego partia pełna pokory i pracy dla dobra Polaków działać będzie.
A pomyśleć, że chcieli mu wybudować, w ramach wdzięczności, Pałacyk, podobnie jak kiedyś Piłsudskiemu. 
A to, że sprawa wyszła na jaw można zawdzięczać właściwie dwóm faktom. 
Po pierwsze jeden z kandydatów na prezydenta Warszawy zaczął szukać haków na jego przeciwnika Jakiego i doszedł do całkiem innej bolesnej dla Pisu prawdy, dotyczącej przymusowego chwilowego zaniechania budowy tych „wieżowców chwały braci Kaczyńskich” w Warszawie. Liczyli na to, że gdy Patryk  Jaki wygra  prezydenturę, a potem wybory parlamentarne, nie będą mieli  już przeszkód w  rozwijaniu swojej biznesowej działalności, prawdopodobnie przy okazji ustalając nową ustawę o niedofinansowaniu partii, tym samym pozbawiając możliwości utrzymywania się w parlamencie innych partii. 
Drugi zaistniały fakt kierowany chciwością samego Wodza, który nie chciał zapłacić z własnych pieniędzy austriackiemu deweloperowi za usługę, którą ten już wykonał,  sądząc, że Austriak zgodzi się na drogę sądową , co mogłoby przynieść prezesowi również i materialne zyski.
Pisowska brać dwoi się i troi tłumacząc swojego szefa, ważne jest tylko, ilu Polaków uwierzy w te bajeczki, które opowiadał kiedyś Kaczyński typu : do władzy nie idzie się po pieniądze.
Nieprawda panie Kaczyński, ty doskonale wiedziałeś, po co ci ta władza, zdobyta przekrętami, kłamstwami i ohydnymi pomówieniami przeciwników  była potrzebna. Chciałeś być Wielki, chociaż okazuje się, że nie tylko wzrostem, ale także malutki jest swoim wrednym, chciwym charakterem.
Najwyższa pora, by Polacy wreszcie to dojrzeli, oczywiście ci Polacy, którzy tak ślepo mu wierzyli, a których dokładnie mając ich w nosie prezes wyrolował.
Dla niego liczy się tylko władza absolutna i mamona.
Damy mu te władze znów w jego ręce???????
Wczoraj czytałam świetny skecz – parodię nieśmiertelnego  skeczu Sęk ongiś w wykonaniu wspaniałych aktorów Dziewońskiego i Michnikowskiego.
Przeczytajcie i zobaczcie jakie uderzające jest podobieństwo do „interesików” tamtej pary i obecnej sytuacji:

Faktycznie, może ten ostry  mój ten tekst nie pasuje do dzisiejszego tytułu mojego blogu, ale…
…… podobno wrogów tez należy przytulić, a nuż się zmienią na lepszych?????  Więc ich nawet przytulę, ale i prawdę przy okazji im w oczy powiem.
Chociaż za bardzo bym w tą dobra przemianę  nie wierzyła……

Jak już wczoraj pisałam, jadę w okresie około świątecznym do Wisły, do Sanatorium Jubilat, z tym, że chyba nieco się zagalopowałam i już wysłałam zadatek, a tym czasem okazało się, że ten pobyt jest bez żadnych zabiegów.
 Co prawda zawsze mogę jakieś zabieg dokupić, ale wtedy oczywiście cena pobytu automatycznie podskoczy do góry. Wrrrrrrrrr !!!!!!!!

Zobaczę na miejscu, może wezmę chociaż kilka masaży na mój zdemolowany kręgosłup szyjny??????

No to ściskam i raz jeszcze przytulam w tym styczniowym jeszcze dniu i życzę pomyślności na dzisiaj i na cały  najkrótszy miesiąc roku czyli na cały luty.