troche przygód jednak wczoraj było

Czasami sny się spełniają, na całe szczęścia nie tak do końca.
Dwa dni temu śniło mi się, że wybuchła nam lampa rentgenowska i trzeba było odmawiać pacjentów na ten dzień zarejestrowanych.
A wczoraj? –  Co prawda na szczęście nic nie wybuchło, ale w trakcie przeprowadzania testów aparatu, ten nagle odmówił posłuszeństwa i ERROR zaczął nam wywalać.
No i rzeczywiście trzeba było dwóch pacjentów odesłać z kwitkiem do domu, ale na szczęście w pobliżu był pan Mirek, który opiekuje się naszym aparatem, który  przyszedł i aparat z powrotem do porządku przywołał.
Tak to jest, gdy mądrą aparaturą  steruje jeszcze mądrzejszy komputer, który nie lubi zbyt wielu niepotrzebnych śmieci w pamięci przechowywać i potem wyrzuca błąd.
Oczywiście to nie jest całkiem taki przeciętny komputer, sama bym tej usterki nie mogła usunąć, ale na szczęście wszystko pomyślnie się skończyło.
Czyli jednym słowem, elektronika czasami lubi płatać figle, a w dzisiejszej dobie prawie wszystko na niej się  przecież opiera.
To nie to samo, co stare, poczciwe aparaty, które może i rzadziej się psuły i łatwiejsze do naprawy przez to  były
A propo’s, przypomniał mi się pierwszy aparat rtg, na którym pracowałam bardzo dawno temu, jeszcze gdy chodziłam na praktyki w Szpitalu Wojskowym w Krakowie.
Każdy aparat rtg ma warunki nastawiane na pulpicie, dobiera się na nim odpowiedni do  obiektu, który jest badany,  kilo woltaż, miliampery i czas potrzebny do naświetlania. Teraz na ogół nastawia są tylko kilowolty, mili ampero sekundy same  odpowiednio się dostrajają i określają czas ekspozycji, który jest niezwykle krótki, ułamki sekundy.
Na ty wspominanym czeskim aparacie marki  Multax , który był  wtedy w Szpitalu, samemu dobierało się czas ekspozycji w  co najmniej w bardzo dziwny sposób, po prostu włączał się zegar, który tam sobie jakiś czas szedł, a technik według swojego uznania go pokrętłem wyłączał.
Wyglądało to miej więcej tak: już wyłączyć? a może jeszcze chwilkę poczekam, o teraz już sobie wyłączę, pstryk i ekspozycja zakończona..
No, ale to przecież było pół wieku temu (dokładnie końcówka lat sześćdziesiątych tamtego stulecia), a ten aparat był chyba z jakiegoś wojskowego demobilu i miał też już sporo tych swoich latek. 
No i w takich spartańskich warunkach musiało się wtedy pracować. Zresztą ciemnia rentgenowska wyposażona  wtedy była też w siermiężne, kamienne, ciężkie tanki, w których rozpuszczało się okropnie śmierdzące chemikalia i w nich wywoływało się i utrwalało (oczywiście w blasku czerwonego świata, który nie naświetlał filmów) rozwieszane na metalowych ramkach filmy, które nagminnie z ramek do głębokich tanków się zsuwały (puszczały łapki ramek trzymające filmy) i wtedy trzeba było zanurzać całą rękę, aż po bark, by taki film (oczywiście cały czas w czerwonym świetle) z tego tanku wydobyć. Więc nie dość, że człowiek w ciemni nawąchał się tych odrażających woni wołacza i utrwalacza, to jeszcze musiał nie raz prawie zanurzać się w nich do połowy, Okropieństwo!!!!
Pamiętam też taki przypadek, gdy jeden z młodych chirurgów, któremu bardzo się spieszyło, pod  moją chwilową nieobecność wyjął wywołujący  się jeszcze film (a taki proces trwał mniej więcej 5-7, a czasami i ciut dłużej) i poszedł do światła, by oglądnąć to zdjęcie. Oczywiście bardzo się zdziwił, że film zrobił się natychmiast czarny, jakoś mu do głowy nie przyszło , że pod wpływem jasnego światła, nieutrwalony film natychmiast się naświetla i staje się jedną czarną kliszą, na której nic  oczywiście nie widać.
No, ale  technika pchnęła świat radiologi na przód i aparaty były coraz bardziej rozbudowane i coraz bardziej nowoczesne, a przez to i były bardziej bezpieczne i dla pacjenta i dla obsługującego go lekarza czy technika pod względem radiologicznej ochrony,  również i te okropnie niewygodne tanki zmieniano kolejno najpierw na tanki wygodniejsze, bo plastikowe, które potem zostały zamienione na ciemnię automatyczną, która sama przeprowadzała wywoływanie, utrwalanie, płukanie i suszenie filmów, a potem …..
A potem przyszła doba elektroniczna, aparaty sterowane są komputerowo, obrazy z kaset odczytywane są przez specjalne czytniki i przekazywane na pytkę, na której zapisuje się obraz, a same obraz  przesyła drogą tele – radiologiczną do stanowiska lekarza radiologa, który obraz odczytuje i opisuje.
Te najnowsze aparaty rtg system opracowania zdjęć umieszczone maja już na pulpicie aparatu, tak więc nie potrzebne są  nawet wtedy ani kasety, ani czytnik, też potem zapisywany w ten sposób obraz  przesyłany jest drogą tele – radiologiczną do lekarza radiologa.
Już nie mówiąc, że sama obsługa aparatu jest ułatwiona, nie trzeba teraz tak jak kiedyś siłować się  lampą, czy przesuwać pacjenta na stole, wszystkie ruchy potrzebne do ustawienia zdjęcia wykonuje się przy pomocy elektronicznych  przycisków. 
Zresztą w obecnej dobie, gdy radiologia opiera się głownie na badaniach tomografii komputerowej i rezonansu magnetycznego , stary, poczciwy aparat rtg popada trochę w niełaski, ale jednak nadal jest sporo badań, które wykonuje się własnie przy pomocy aparat rentgenowskiego i pewnie przez dług czas będzie on używany do czasu, gdy ktoś wymyśl….no właśnie, ciekawe, jakie nowe techniki badań jeszcze radiologia jest w stanie wynaleźć i opanować.
Ale tak na pewno jeszcze nie stanie się za mojego urzędowania w rtg (kiedyś trzeba będzie powiedzieć przecież pas), pewnie nawet nie za mojego życia.
Chociaż kto wie, świat techniczny tak pędzi na przód, że pewnie nawet i pan Wilhelm Roentgen, który w roku 1895 wynalazł promieniowanie X,teraz na pewno by się zadziwił widząc, jak jego promienie, które przez całkowity przypadek odkrył i właśnie dlatego, że były one nikomu nieznane, nazwał je promieniami X ,  są one teraz wykorzystywane nie tylko zresztą w medycynie.
W każdym bądź razie, jego żona przeżyła szok, gdy po raz pierwszy zobaczyła kościec swojej ręki i umieszczony na niej  złoty pierścionek na pierwszym zdjęciu wykonanym jej w roku 1895 przez jej męża.
Ten mój dzisiejszy wpis jest trochę powiedziałabym historyczny, ale nie można się przecież dziwić, skoro bardzo silnie tkwię w radiologicznej rodzinie,  Wychowywana byłam w domu radiologów, mój tata był  radiologiem, moja mam robiła w pracowni rtg mojego taty zdjęcia rtg pacjentom, a ja w tejże pracowni  już jako dziecko bawiłam się z moim niestety nieżyjącym już  przyjacielem Januszem, w robinie zdjęć rtg, o czym już kiedyś wspominałam, na zmianę dużą niebieską kulą udawaliśmy, że robimy sobie zdjęcia i obydwoje w późniejszym wieku zostaliśmy technikami rtg.
Oczywiście w ślady mojego taty  poszedł jego syn Krzysztof, który po ukończeniu medycyny wraz ze swoją żoną Zosią, również zostali radiologami, a potem już następne pokolenia , czyli  ich córka Monika i ich syn Łukasz również zajęli się radiologią, a ich dwoje synów, nieżyjący już niestety  Michał i Emil zostali podobnie jak ja technikami rtg.
Teraz kolej na następne pokolenia radiologów w naszej rodzinie, myślę, że córka Basi, czyli wnuczka mojego Brata, Matylda, która już jest na czwartym roku medycyny, również zainteresuje się tą dziedziną medycyny  może także i Zojka, która w tym roku zdaje egzamin na Akademię Medyczną, również pójdzie w ślady swojej Mamy Moniki i też radiologia kiedyś ją wchłonie 🙂
Tak więc jak widać, radiologia jest integralną częścią mojej rodziny, można rzec, że jest to już taka rodzinna tradycja, w którą zostałam  już ponad pół wieku temu wtopiona, teraz nadzieja w naszych potomnych, że nadal tę tradycję utrzymywać będą. To byłoby już czwarte radiologiczne  pokolenie w rodzinie Wyrobków, rozpoczął go mój tata już omalże 90 lat temu, potem drugie pokolenie to ja,  Krzysztof Zosia, trzecie  ich dzieci Monika, Łukasz, Michał i Emil, a potem………zobaczymy….. ale wierzę, że jesteśmy zbyt mocno waśnie z ta dziedziną medycyny powiązani, aby nie było w niej naszych następców.


 Czas zimowy chyba się skończy i można już śmiało  powiedzie, że wkraczamy w przedwiosenną aurę.
Wczoraj w Krakowie wieczorem pada,ł można rzec, wiosenny deszczyk, bo temperatura oscylowała około 10 stopni Celsjusza, tylko patrzeć, jak mi się Park zacznie zazieleniać.
Dzisiaj wstał co prawda słoneczny, ale bardzo wietrzny wtorek. Huragany głównie przechodzą nad północną częścią Polski, ale i inne jej regiony mogą dzisiaj być zagrożone.
Szczególnie dzisiaj muszą uważać na siebie osoby starsze, gdyż przy takiej wietrznej pogodzie mogą utrzymywać się zaburzenia oddechowe i sercowe.

Miłego wtorku Kochani. Uważajcie szczególnie dzisiaj na siebie 

💕

jasna0, wtorek, 05 marca 2019

najtrudniejsze są początki

Dzisiaj  są imieniny VIP-a!!!!!!
Samego szczęścia i radości  Kaziu z okazji Imienin Ci życzę  

Chyba jednak przekonam się do tego nowego blogu, na razie odkrywam wszystkie jego zawiłości, trochę czasu jednak musi minąć, zanim do niego się przyzwyczaję.
Ale każde moje wejście na nowy blog przynosi mi całkiem fajne niespodzianki w postaci odkrywania co prawda nie  lądów nieznanych, ale całkiem nowych moich doświadczeń  nowych wyzwań. 
No  przyznam się, że już sporo ludzi mój  nowy blog odwiedziło co zaznaczone jest w statystyce bogu, co tam  zaglądnęłam liczba odwiedzin się powiększała.
Ba, nawet znalazłam tam bardzo miłe komentarze, za które serdecznie dziękuję.
Czyli nie jest   aż tak źle, jak na początku myślałam (ach, ale ze mnie panikara), a przyrzekam, że będzie jeszcze lepiej.
Muszę podziękować jednak Darce, która już kilka razy tam weszła by  ulepszyć moje poruszanie się po blogu, bez niej pewno ten blog nie tylko by nie powstał, ale pewnie i trudno byłoby mi tam umieszczać wpisy.
Co młodość, to młodość!!!!!

Dziękuję Dareczko 
 
Niedzielne popołudnie minęło mi bardzo przyjemnie.
Wczesnym popołudnie messengerem dostałam od Darki  zapytanie: jesteś w domu? to gotuj wodę. Spytałam tylko : – na kawę?, a gdy dostałam potwierdzenie, wiedziałam już, że prócz Darki i oczywiście SISI, przyjdzie też i Maciek, który dopiero co wczoraj  rano z wojaży po Tureckiej Riwierze  powrócił.
Ale przyjechał opalony, wyglądał jak czekoladka, co przy naszej pogodzie i o te porze roku  jednak stanowi pewne zdumienie.
Ale poopowiadał wszystkie swoje przyjemne wspomnienia i wydaje mi się, że już wiem, gdzie pojadę na następne wczasy.
Jest tylko jedno małe „ale” – tam trzeba lecieć samolotem, a ja tak się boję samolotów……
Ale jest i na to sposób, tylko nie mogłabym sama wtedy lecieć na taką wycieczkę, musiałabym mieć jakiegoś opiekuna, albo ewentualnie opiekunkę, wtedy mogłabym dla kurażu wypić jakąś niewielką porcję wódeczki, żeby swój strach oszukać.
Hm, tylko pewnie wzbudzałabym wtedy  zdumienie, a może nawet i oburzenie: jak to, kobieta  i to w dodatku w leciwym wieku na bani???
Nie, to jednak nie byłby najlepszy pomysł, więc chyba jednak z tej podróży na Turecką Riwierę będę musiała zrezygnować.
Może w następnym wcieleniu mi się to uda?????? Może wtedy nie będę się bała latać, bo będę na przykład jakimś pięknym ptakiem, albo owadem??????

Wczorajszy dzień był bardzo ważnym dniem dla Gdańska, gdzie odbywały się wybory na wakujące stanowisko prezydenta.
Całym sercem byłam za panią Aleksandrą Dulkiewicz  która była wiceprezydentem Gdańska, a po śmierci prezydenta Adamowicz pełniła jego funkcję.
Tak więc z niecierpliwością czekałam na  końcowe wyniki wyborów, chociaż wczoraj, zaraz po zamknięciu wyborów prognozowo na panią Aleksandrę głosowało 84 procent Gdańszczan.
No i dzisiaj  rano były już ostateczne wyniki:

OLA PREZYDENTEM MIASTA GDAŃSKA!!!!!!!! 
Wygrała z  przeciwnikami miażdżąca przewagą !!!!!!!!

BRAWO PANI PREZYDENT, BRAWO GDAŃSK I GDAŃSZCZANIE !!!

A czemu życzę dzisiaj miłego poniedziałku? Ano jaki poniedziałek taki i cały tydzień.
Dla mnie to ważny dzień, bo wracam już do swojej ukochanej przychodni, o czym już przecież pisałam.
Mam nadzieję, że aparat będzie się dobrze spisywał, bo już miałam nieco złowrogi sen, że trzeba było znowu odmawiać pacjentów, bo….wybuchła lampa rentgenowska.
Ale sen mara, Bóg wiara, więc wierzę, że przez bardzo długi czas obejdzie się bez żadnych awarii aparatu.
Zresztą nie mogę na niego narzekać, dotąd na ogól pracował bez dłuższych przestojów, tylko niestety ta ostatnia awaria okazała się bardzo dotkliwa i trzeba było ściągać do niego z zagranicy odpowiednie części, przez co ta awaria tak się przedłużyła.
Teraz musi już być dobrze.

A pogoda??? Zapowiada się wprost fantastycznie,  szczególnie w Krakowie temperatura ma osiągnąć zadziwiającą,  jak na tę porę roku temperaturę.
I co ciekawe, zapowiadają ładną pogodę na cały tydzień.
Czyli…….. nareszcie  wiosna !!!! Tylko wypatrywać, czy bocianki już nie nadlatują…….
W dniu dzisiejszym  Kraków będzie najcieplejszym miastem w Polsce. 
Ale radocha. Nawet powietrze w Krakowie nieco się przewietrzyło i nie ma już tej złowrogiej czerwonej tarczy. smog odpływa w siną dal…..
A ja tak sobie pomyślałam, że ta piękna i najcieplejsza pogoda w Krakowie jest dlatego, że ja wreszcie do pracy wracam. 
Nawet słoneczko na niebie od rana się cieszy i pięknie przyświeca.

Życzę Wszystkim bardzo miłego poniedziałku i wręcz wspaniałego nowego tygodnia

przeniesione z blox.pl 03.03.2009


Przeniosłyśmy z Darką wczoraj mój blog na nową stronę
Będę dostępna tam pod adresem    https://jasna0ster.home.blog

Nazwa tego blogu pozostaje niezmieniona: Krakowskim Targiem.

Ale…wcale nie jestem zadowolona z nowej strony, bo coś poszło nie tak.
Po pierwsze w ogóle nie skopiowały się moje zdjęcia, które pod wpisami były zamieszczone, a po drugie nie przeniosły się, nie wiadomo dlaczego, wpisy z ostatnich dwóch tygodni.
To wygląda tak, jakbym od 14 lutego do wczoraj nic w blogu nie pisała, a to nie prawda. Nie wiem, czemu akurat one się nie zarchiwizowały, ale przenosić je na piechotę nie zamierzam.
Nie wiem, czy da się to jeszcze naprawić, czyli uzupełnić te braki, chyba będę musiała o to poprosić moja złotą rączkę, czyli pana Józia, jako informatyk na pewno da sobie z  tym radę, tylko on niestety chwilowo jest niedostępny. Mam nadzieję, że mi te braki (szczególnie zdjęcia) uzupełni, bo szkoda by było tych wszystkich róż, które w moim blogu dla Ulki zakwitały.
Zamieściłam wczoraj  za to dwa próbne wpisy  na nowym blogu, żeby sprawdzić, jak je należy tam wraz ze zdjęciami publikować i oczywiście dla przywitania Uleczki są tam  zamieszczone oczywiście różyczki, a jakby mogło być inaczej..
Ale jak na razie nie jestem wcale z nowej strony happy, może kiedyś do niej się przyzwyczaję, chyba będę musiała, nie będzie innego wyjścia.
Na razie wszystko tam jest inne, takie dziwne jeszcze nie umiem tam swobodnie się poruszać.
Ale przed decyzja całkowitego zamknięcia pozostało jeszcze prawie 2 miesiące, no już nie całe, ale wystarczająco będzie czasu, by do zmian się przyzwyczaić, chociaż całkiem łatwo mi na pewno nie będzie. Łatwo się do czegoś przyzwyczajam i potem mi tego brak.
Ale jakby chciał ktoś tam zerknąć, serdecznie zapraszam. Na razie strona jest w ciągłej budowie i dopóki całkowicie się tam nie przeniosę, na pewno tutaj pozostanę.
Pewnie na razie będę tam kopiowała te zamieszczone tutaj wpisy, tak więc przez pewien czas będę miała aż dwa blogi do prowadzenia.

Ale jeszcze raz dodam : OKROPNIE MI SIĘ TA AGORA NARAZIŁA !!!!!!!!!!!!

Oczywiście wczoraj Darka przyszła z wizytą wraz z szaloną sunią Sisi, która narobiła takiego pisku radości, gdy mnie zobaczyła, że cała kamienica na pewno słyszała, jaki to ważny gość do mnie zawitał. Pisków, podskoków i wachlowania ogonem nie było końca, a zaraz po nieco dłuższym  przywitaniu oczywiście Sisi poleciała do kuchni, prosto pod lodówkę, pytając wzrokiem: pokaż, co tam dla mnie masz pysznego????
No  oczywiście się nie zawiodła, pęto kiełbasy z  piersi kurczaka tam na nią już czekało 🙂

Dzisiaj mamy niedzielę, trochę dziwną, bo ani zimową, ani wiosenną…. Do tej prawdziwej wiosny jeszcze niecałe trzy tygodnie trzeba poczekać.
Ale to już przecież całkiem niedługo, prawda?????

Dzisiaj jest ważny dzień dla Gdańszczan, wybierają prezydenta miasta.
Wydaje mi się , że tylko jedna osoba, pani Aleksandra Dulewicz powinna piastować to stanowisko, mam nadzieję że zyska wielką przewagę nad panem Braunem, który z Gdańskiem nie ma w sumie nic wspólnego, prócz jego chciejstwa na dobre stanowisko, no  i tym drugim kandydatem, który w dodatku nie jest wcale w Gdańsk znaną osobą .
Trzymam mocno kciuki za panią Aleksandrę i mam nadzieję, że jutro w moim blogu napiszę : HURRA!!!! OLA ZWYCIĘŻYŁA!!!
Przecież Gdańszczanie już nie raz dali świadectwo swojej mądrości, czemu miałoby być teraz inaczej???

A ja dzisiaj już nastawiam się psychicznie na mój jutrzejszy powrót na „swoje śmieci”, czyli do mojej ukochanej przychodni na Żabińcu.
Ale się będzie działo!!!!!!!

Życzę Wszystkim przyjemnej niedzieli i dobrego odpoczynku przed nadchodzącym nowym tygodniem  wytężonej pracy

jasna0, niedziela, 03 marca 2019

dzień wcześniej, ale………

…….. ale dzisiaj jest przecież środa, więc w Wigilię Walentynek dzisiaj dla Ulki tę Walentynkowa różyczkę przesyłam.
Czyli przy użyciu jednego gifa, ale za to jakiego pięknego, upiekłam dzisiaj dwie pieczenie przy jednym ogniu.
Jest i środowa różyczka dla Uleczki i są życzenia dla Ulki nie tylko na naszą wspólne środę, ale i na jutrzejszy, Walentynkowy dzień, który mam nadzieje Uleczko bardzo miło i w w bardzo miłym towarzystwie spędzisz, czego Ci już dzisiaj z całego serca życzę.
Jutro podeślę Ci jeszcze serduszko i tym samym będziemy Dzień św Walentego obchodzić aż dwa dni,
A co, świętowania nigdy nie jest za dużo.

A dzisiaj mamy trzynasty dzień lutego, na szczęście nie jest to piątek, ale też nie można stale być przesądnym.
Chociaż czasami coś palnie się niechcący w nieodpowiednim momencie i niestety ta jakaś złowieszcza wróżba się spełnia.
Myślę tu o dniu 13 stycznia tego roku, gdy byłam pełna optymizmu, że będzie to udany dzień, jak wiemy, skończył się on tragicznie.
A orkiestra grała, ale niestety przyniosła może na początku radość, niestety potem był smutek i rozpacz.
Tak, wyraźnie tamten trzynasty dzień stycznia był bardzo niepomyślny.
Własnie dzisiaj miesiac mija…….
Ale dzisiaj już nic nie wróżę, niech on po prostu się dzieje  i niech się dobrze dzieje.

13
Środa
Adolf, Beatrycze, Benigny, Emnilda, Eulogia, Eulogiusz, Gilbert, Grzegorz, Hilary, Humbelina, Jordan, Jordana, Kastor, Katarzyna, Licyniusz, Linda, Martynian, Maura, Polieukt, Stefan, Toligniew
Wschód słońca: 6:56      Zachód słońca: 16:43
Dzień trwa 9 godz. 47 min i jest krótszy od najdłuższego o 6 godz. i 59 min oraz dłuższy od najkrótszego o 2 godz. i 5 min
Znak zodiaku urodzonych 13 lutego to Wodnik
Jasność: 57% ↑      Wiek: 7.9 dni    Najbliższa pełnia: 19 lutego (wt.)
44 dzień roku, do końca pozostaje 321 dni

Do końca astronomicznej zimy pozostaje 34 dni

Jak optymistycznie to brzmi, jeszcze tylko 34 dni. a tu masz, znów opady śniegu zapowiadają.
Pewnie czas ferii już się kończy, więc ten śnieg do niczego nie jest nam potrzebny.

A kto chce na nartach jeździć, niech sobie w Alpy wyjeżdża.
Mi tam śnieg do niczego potrzebny nie jest!!!!

I co tu jeszcze ciekawego dzisiaj napisać?
O polityce nie chce mi się dzisiaj wspominać, szkoda moich nerwów, bo gdy dzisiaj słuchałam rano w TVN 24 niejakiego ministra Gowina zastanawiałam się, jak można być takim sprzedawczykiem, takim niesamowitym lizusem, wychwalającym tego ,  którego (jak chętnie mu przypomnę) wcześniej  nieźle pełną krytyka karmił.
Czy naprawdę można nie mieć własnego honoru?????
Kawałek stołka i to niepewnego potrafi człowieka tak diametralnie zmienić, ale równocześnie ogłupić, bo chyba sobie ten człowiek zdaje sprawę z tego, że jego wątpliwa kariera ku upadkowi wraz z rządem pisu się chyli.
I co wtedy? będzie podlizywał się następnej władzy, żeby na jakiś fotel politycznie osiąść.??????
W głowie mi się to nie mieści…..

Spyta ktoś, to po co oglądasz programy związane z polityką?
Właściwie to nie mam na to  dobrej odpowiedzi, z jednej strony chcę wiedzieć, co w moim państwie na bieżąco  się dzieje, a z drugiej, takie wiadomości o palpitacje serca mnie przyprawiają………….
Ech, życie, życie.

Może Ulka lepiej rozgrywa swoja codzienność, już rano dostałam na Messengerze od niej wiadomość, że idzie sobie do Fitness Clubu.
Fakt. mało ruchliwa jestem, ale może tak jest dlatego, że ciągle gdzieś mnie kuje, to w kolanach, to w kręgosłupie, to w moich barkach.
Głupio,  gdy chcę sięgnąć po coś z wyżej położonej w sklepie półki, muszę prosić o pomoc, bo moje ruchy w barkach są bardzo ograniczone, nie mogę swobodnie reki do góry unieść.
Zażywam te środki przeciwbólowe, ale ile można ten swój brzuszek farmaceutykami masakrować?
Cała nadzieja w zabiegach, które na mnie niebawem podczas mojego krótkiego  pobytu we Wiśle czekają.
A potem, gdy już wiosna przyjdzie, też moje dolegliwości powinny nieco się zmniejszyć. Teraz przyszedł  po prostu zły czas na moje biedne kostki.
No i wciąż czekam na ten właściwy wyjazd, na dłuższy, bo dwutygodniowy pobyt w sanatorium, który powinnam dostać na NFZ.
Tylko czy w tym roku się doczekam takiego wyjazdu????  

Co prawda słonka dzisiaj za wiele nie zażyjemy, ale i tak miłej środy życzę.
 

No czesć

 

 

 A w Krakowie pada śnieg.
Nagle zrobiło się ciemno i zaczęło padać,
Ale to nic dziwnego, zapowiadali nawet te opady śniegu.

Dzisiaj napisałam już co prawda inny mój wpis, ale po namyśle go zlikwidowałam.
Oczywiście dotyczył on całej afery związanej z Kaczyńskim, CBA, z Kujdą i innym dziadostwem, które szerzy się ostatnio  niczym ośmiornica w naszej Polsce, ale po namyśle cały mój wpis skasowałam.
Nie dlatego, żebym się bała pisać, bo prawda zawsze prawdą pozostanie, nawet, gdy ktoś usiłuje ją zamazać, ale doszłam do wniosku, że nie warto się już denerwować. Na razie nic się przecież nie zmieni.
Wczoraj przeczytałam, że ponad 50 procent Polaków jest zadowolonych z rządów pisu i zaczęłam się zastanawiać, gdzie właściwie takie sondaże są przeprowadzane, chyba w Tworkach, bo nikt normalnie myślący nie powie, że nie widzi, że nas okłamują, okradają i robią z nas idiotów.
Trochę ciemnego ludu niby w Polsce jest, ale żeby aż 50 procent? nie wierzę, zważywszy, że nawet poparcie pisu w ostatnich sondażach  spadło poniżej 30 procent, więc skąd ta pięćdziesiątka????

A ja czekam, na wiosnę, może nie koniecznie Biedronia, chociaż mimo, że nie widzę jego siły przebicia, to……… wiele rzeczy mądrych jednak wprowadza.
Ale wydaje mi się, że polska sprawa jest tak w wysokim stopniu zabałaganiona, że potrzeba będzie chyba dopiero ze 2 – 3 generacje nowych, normalnie myślących ludzi, żadna miarą  całkowicie nie obciążonych dzisiejszym postrzeganiem polityki, nie mających żadnych politycznych powiązań ani z czasami komunizmu czy post komunizmu, aby Polska weszła na tory normalności.
Co prawda było nam to dane po roku 1989, gdy Okrągły stół miał  szansę rozpocząć całkiem nową erę dla Polski, niestety Polacy swoim nihilizmem i swoją głupia zadziornością potrafią zepsuć każdą okazję do poprawy. Może dlatego  tyle lat byliśmy własnie pod zaborami, bo te naprawcze frakcje  nigdy nie miały siły przebicia i w końcu ulegały przemocy egoistycznie pojmujących  politykę i  tym doprowadzający zawsze do narodowej tragedii.

No i czy nie miał Jan Kochanowski racji pisząc:

Cieszy mnie ten rym : Polak mądry po szkodzie
lecz jeśli prawda i z tego nas zbodzie
nową przypowieść Polak sobie kupi
Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi

Jan Kochanowski żył co prawda  w epoce renesansu i chociaż wiele historycznych wydarzeń od tamtych lat minęło, okazuje się, że jedna z najgorszych polskich wad, jaką jest egoizm prowadzący do całkowitej politycznej niefrasobliwości i braku odpowiedzialności za losy Ojczyzny przetrwały do dzisiaj.
No to jaką w sumie mamy gwarancję, że następne pokolenia czegokolwiek na błędach przodków się nauczą???
Jakie to wszystko smutne…….

Dobrego wtorku Wam jednakowoż życzę.
Bądźmy dobrej myśli

czasami tak bywa

Właśnie, czasami tak bywa, że albo nie ma się o czym pisać, albo po prostu nie chce się o niczym pisać, albo jedno i drugie.
I takie własnie zjawisko wczoraj u mnie zawitało, dlatego ograniczyłam się wczoraj w moim blogu  tylko do zamieszczenia kwiatków, ale musicie przyznać, że ładnych.
Ale z pokorą odbieram wczorajszy komentarz, że się nie popisałam, ba, nawet dodam, że się nie wysiliłam.
Ale taki miałam  akurat dzień na NIE
Pewnie związane to było z niezbyt udaną nocą, bo trudno obudzić się rano w dobrym humorze, nawet wtedy, gdy świeci już słonko na niebie, gdy poprzednią noc praktycznie co 2 godziny miałam przerywaną bezsennością.
Nie wiem, czemu tak się dzieje, ale zasypiam (jak na mnie) naprawdę bardzo wcześnie, bo zaraz po godzinie 23, czyli po oglądnięciu Szkła Kontaktowego po oglądnięcia kawałku „Rodziny Zastępczej”, (ostatnio nastąpiła zmiana, ale o tym poniżej piszę)  a już zaraz po godzinie pierwszej, czasami drugiej już się budzę omalże wyspana i ze zgrozą patrzę na zegarek który mi pokazuje, że jest właśnie środek nocy, na sen, a nie na nocne nasiadówy  przeznaczony.
A tu nagle wszystko zaczyna mnie uwierać, swędzieć, noga mi się „kurczy”, czyli jakiś skurcz łapie i muszę wstawać i chwilkę po mieszkaniu połazić, a potem znów się kładę i…..znów oglądam serial, żeby nie myśleć o głupotach, które najczęściej w nocy na człowieka napływają.
Zasypiam…budzę się, zasypiam…budzę się  i tak już jest do samego rana. 
No to powiedzcie sami, czy mogę  potem po takiej nocy czuć się wypoczęta i szczęśliwa?
No znowu nie aż tak źle, żebym była nieszczęśliwa, bo wtedy sama sobie znajduję najlepsze lekarstwo na taki poranny stres, mianowicie sama sobie mówię: „przecież nic nie musisz, „nikt ci nic nie każe” i od razu nieco spokojniej na mojej duszy się robi.
Bo nie ma nic gorszego niż przymus!! Od razu dreszcze niemocy i kręcenie jelit przynajmniej na mnie spływa.
A po takim samo rozgrzeszeniu nerwy się uspokajają i głowa zaczyna już inaczej, pozytywnie myśleć.
Proponuję taka kurację tym, którzy rano wstają zestresowani, naprawdę działa, chociażby miało trwać tylko niedługi czas.
To takie proste, wystarczy sobie powiedzieć” „NIC NIE MUSZĘ”

No i taki nijaki  własnie wczoraj ten dzień miałam, ale ponieważ szybko sama się „rozgrzeszyłam”, byłam daleko od jakichkolwiek stresów.
Jedno jeszcze  tylko zrobiłam, mianowicie  wyłączyłam telefon, żeby mi nie brzęczał niepotrzebnie, nawet nie tylko żeby nikt nie dzwonił, ale niestety pikaniem odbieram każdy messenger i każdą wiadomość esemesową, co by mi przeszkadzało w moim błogim nic nie robieniu, w błogim samo zaistnieniu.

Co prawda o mało co nie przegapiłam wiadomości i telefonu od Maćka, ale szczęśliwie akurat na moją komórkę  w odpowiednim momencie spojrzałam i okazało się, że własnie Maciek z niedzielną wizytą na kawkę do mnie się wybiera.
No i bardzo dobrze, taka krótka przerwa w nic nie robieniu i w totalnej samosi i w totalnym spokoju tez bardzo dobrze mi zrobiła.
Maciek przyszedł, kawkę wspólna wypiliśmy, troszkę porozmawialiśmy i……….. znów mogłam sobie oglądać, ale tym razem odeszłam od mojej tradycji i nie oglądałam, mojej ulubionej Rodzinki Zastępczej (czasami trzeba nawet od takiej rodzinki odpocząć), a wróciłam do bardzo starego , chyba pierwszego polskiego serialu,  tzw mydlanej opery „W labiryncie”
Ten serial to już też jest historia. kiedy on na ekranach gościł? szmat czasu temu.
Ale czasami fajnie jest tak cofnąć się trochę w czasie.
Odcinków jest dosyć sporo, więc na  jakiś czas mam nocną rozrywkę zapewnioną, gdyby znów jakaś bezsenność miała mnie dopaść.
A dzisiejsza noc była zresztą podobna, znów pobudka przed czwartą rano, znów oglądanie seriali, potem krótka drzemka i….znów zamęt w mojej głowie. Ech, tak porządnie wyśpię się chyba dopiero w grobie. Tylko ja na razie wcale tam się nie wybieram się.

A co do polityki mam tylko takie jedno pytanie: Skoro pan Kaczyński czuje się taki niewinny i uważa, że to co się dzieje jest tylko nagonka na niego dlaczego nie poszedł tłumaczyć się właśnie do oskarżającej go Gazety Wyborczej tylko wybrał prawicowa gazetę W sieci, która jak wiadomo niewygodnych pytań mu nie zada i będzie tam mógł pleść to, co tylko ślina mu na język przyniesie
Wszak bracia Karnowscy znani są z tego, że są bardzo mierni, ale jeszcze tym bardziej wierni, bo przecież własnie dzięki spółce Srebrna istnieją….
Czy trzeba więcej coś dodać.?????
Dwa plus dwa zawsze będzie cztery, a nie pięć panie Kaczyński.
I przyjdzie weszce czas, że to wszystko panu udowodnia i za swoje przekręty i kłamstwa wreszcie pan odpowie przed prawdziwa Sprawiedliwością.

No, znów się nakręcam………dosyć, dosyć,

ALE JA NAPRAWDĘ CHCIAŁABYM ŻYĆ W NORMALNEJ POLSCE!!!!

Ale jeszcze widać nie nadszedł stosowny ku temu czas…..może za pół roku……

Na razie wiele pomyślności nie tylko na poniedziałek, ale na cały tydzień życzę, chociaż prognozy pogody nie są wcale najlepsze, podobno nawet śnieżek ma powrócić?????