SFRUSTROWANA !!!!

 

 

tak,  całkowicie jestem sfrustrowana.
Mój Ukochany Kraków poległ, samorząd krakowski (i małopolski też) w rekach PISU

A wszystko przez te słoiki, które zjechały do Krakowa z jakiejś tan Pipidówki Dolnej i przez  kościół  „uświadomieni”   teraz na pis zagłosowały.
Bo żaden prawdziwy rodowity Krakus na Pis nigdy by nie zagłosował.
Rodowici Krakowianie  to naród dumny i rozsądny.
Pamiętacie, co śpiewał o Krakowie Sikorowski?
„U nas chodzi się z księżycem w butonierce”!!!!
A teraz z czym po tym krakowskim bruku będziemy chodzić?…….. z kłamstwem, ohydą, z pisią wredotą.
No jeszcze brakuje, żeby za dwa tygodnie moi „kochani krakowianie ” wybrali  niejaką Wassermann na prezydenta.
Chyba wtedy moje serce pęknie na pół.
Już dzisiaj czuję ból, złość, jestem po prostu  wkurzona.
I to na tyle wkurzona, że już nic więcej nie napiszę dzisiaj  w moim blogu.
Szkoda tylko było mojej spędzonej niedzieli w Komisji Wyborczej, mojego oddania. 
NIE PRZYPILNOWAŁAM!!! MEA CULPA!!! 

Uleczko moja Kochana!!

 

 

 

Uleczko moja Ukochana!!!
Wiem, zawaliłam na całej linii.
Wczoraj były Twoje Imieniny, a ja nie złożyłam Ci życzeń.
Okropna moja wpadka, niewybaczalna !!!!
A może jednak wytłumaczy mnie to, że tak bardzo przeżywiałam swoją pracę w Komitecie Wyborczym, że o innym otaczającym mnie  świecie całkiem zapomniałam, upolityczniłam się  wczoraj do imentu.
No tak, po raz pierwszy w życiu mi się to zdarzyło i to na stare lata ( naprawdę na takie stare???), że stałam się nagle ważna!! Ham ha, tak, się czułam, ważna w tym lokalu, biegając z plakietką na piersi z napisem Członek Komisji  🙂
Fakt, roboty było sporo, bo wyszłam z domu o 6 rano (musiałam wstać o 4 rano, czyli dzień miałam lekko senny, co tez na pamieć źle wpływa, a wróciłam dopiero 20 minut po 22. Nieco skonana, ale nie na tyle, żeby oczywiście nie włączyć kompa i nie włączyć TVN 24, żeby dokładnie posłuchać o tym, co gadają po tych wyborach.
Nie ważne, co gadali, ważne, że teraz muszę złożyć ci Uleczko życzenia.

Wszystkiego najlepszego Uleczko, zdrówka przede wszystkim, bo wtedy będziesz mogła kontynuować wszystkie swoje marzenia, wszystkie przedsięwzięcia, a wiem, że ich masz sporo Jesteś dzielna i ze wszystkim sobie radzisz i oby tak pozostało na długie i szczęśliwe lata.

Właściwie o wczorajszym dniu już prawie wszystko napisałam. Dodać  tylko muszę, że mieliśmy naprawdę bardzo zgraną drużynę, jeden drugiemu pomagał,  np.jeden szukał  nazwiska na liście, w między  czasie drugi już szykował i podawał dla głosującego te okropnie duże i niewygodne płachty, z wypisanymi kandydatami, jednym słowem pracowaliśmy wespół – zespół, bez żadnych zgrzytów, czy złośliwostek, wręcz przeciwnie, była i czekolada i własne upieczone ciasto przez panią Małgosię, no i  były, każdy miał czas około 2 godzin na ochłoniecie poza budynkiem, co było bardzo fajne, bo jednak spędziliśmy tam w sumie ponad 16 godzin, chwila  wytchnienia była wiec zbawienna.
Przed 21 przyszła druga zmiana, ale czas zamykania naszej komisji i przekazywania wszystkich protokołów jeszcze potrwał całą godzinę, sporo było tych ważnych protokolarnych procedur  i podpisów
W Krakowie niestety będzie przeprowadzona druga tura wyborów na prezydenta miasta 4 listopada, znów spotkamy się w tym samym składzie i to jest może najprzyjemniejsza część tej wiadomości, bo jednak wolałabym, aby pan profesor Majchrowski wygrał w pierwszej turze, tak jak w Warszawie wygrał Trzaskowski, a w Łodzi Zdanowska.
Co prawda o panią prezydent łodzi byłam spokojna, wiedziałam, ze jej rywal nie ma z nią żadnych szans, za to wiadomość o sprzątnięciu naszej Stolicy pisowi sprzed nosa przez Trzaskowskiego  było dla mnie bardzo radosną wiadomością.    BRAWO  WARSZAWA!!!!!!!
A życie idzie na przód. Co prawda pis ma te swoje 30 procent tzw żelaznego elektoratu, ale wydaje mi się, że gdy dostaną dobrze chłopi po tyłkach, a dostaną, gdy zabraknie pieniędzy z Uni i nie będzie dotacji dla rolników, wreszcie przejrzą na oczy.
Oczywiście, oni na ogół słuchają TVP – tuba- Pis i Radia Maryja, a te media akurat oni świetnie politycznie niedojrzałymi  manipulują.
Musi jednak trochę czasu upłynąć, gdy właściwa mądrość zapanuje, dokąd ludzie dadzą się mamić czczym obietnicom?? Gruszki nigdy na wierzbie nie wyrosną!!!!!.
Wydaje mi się, że jednak Koalicja  Komitetu Obywatelskiego to był doskonały pomysł i jeżeli do takiej koalicji doszłoby jednak PSL i Lewica, Pis nie miałby czego w Polsce szukać.

Tylko podobno Polak mądry po szkodzie, a czy teraz ta mądrość zaowocuje???  Zobaczymy przy następnych wyborach.
Bo jednak dzielenie się  przeciwników Pisu na drobne grupki nie przynosi rezultatów.
Tak jak napisałam już dzisiaj: praca wespół – zespół przynosi tylko efekty!!!!!

Jeżeli rzeczywiście PSL-owi  i Lewicy zależy na odsunięciu tej złej obecnej władzy od rządzenia, jest na to  tylko jedna metoda:

RAZEM  PRZECIWKO PISOWI!!!!!!!

Ale czy dobro Polski, o którym wciąż tyle nam mówią, czy  partyjne partykularne interesy nadal dla tych partii będzie priorytetowa? 
Zobaczymy przy następnych wyborach.
W każdym bądź razie, ja za 2 tygodnie znów zasiadam przed prezydialnym stołem wyborczym i z dumna miną ( a jakże, wszak znów będę ważną personą) będę rozdawała tym razem już tylko jedną niewielką karteczkę do głosowania na prezydenta Krakowa  i oby spełniło się wreszcie  moje życzenie – marzenie i wygrał te wybory prof Majchrowski, a nie pisówka Wassermann !!!!!!!

NIE ODDAMY PISIOROM  KRAKOWA!!!!!!!!! NEVER!!!

Życzę  wszystkim przyjemnego, jesiennego dnia i jak to w każdy poniedziałek wspaniałego, sympatycznego tygodnia.

niby zwyczajna niedziela, a jednak……

        

DZISIAJ MAMY DZIEŃ WYBORÓW DO  SAMORZĄDÓW I WYBORY PREZYDENTÓW MIAST I GOSPODARZY GMIN

Niedziela inna niż poprzednie. Jest ważna, bo dzisiaj stanowimy o kształcie naszej rzeczywistości, pełna tajemnic (kto wygra??), może i pełna irytacji??????

Wiem, wiem, cisza wyborcza  obowiązuje , przecież jednak nic takiego nie piszę, coby z tą ciszą mogło w sprzeczności.
Stwierdzam tylko fakt :  dzisiaj głosujemy!!!!

Dla mnie tym bardziej jest to dzień ważny, bo po raz pierwszy sama jestem dzisiaj członkiem Komisji Wyborczej.

Dzisiaj dla mnie jest niedziela pracująca od godz, 6.30 do godz 21.

Wczoraj już zapoznałam się z moim lokalem. Oczywiście musieliśmy go sobie sami umeblować (umieszczony jest w sali gimnastycznej szkoły podstawowej), poukładać stoliki, stołki, umieścić na środku sali najważniejszy atrybut wyborów – przeźroczystą urnę, śmiesznie taka wygada, zawsze była pomalowana na kolor biało – czerwony, a co przyzwyczajenie, to przyzwyczajenie, zmiana zawsze dziwi.
Oczywiście trzeba było porozwieszać obwieszczenia, strzałki, prowadzące do naszego lokalu, a na koniec trzeba było jeszcze policzyć wszystkie listy wyborcze, a trochę tego było i potwierdzić ich zgodność z przewidywaną liczbą wyborców.
W tym roku listy są one  olbrzymimi płachtami, dla mnie trochę nie poręcznymi, ale tak zadecydowali gospodarze polskich Wyborów.
Trzeba przyznać, że dosyć szybko  uporaliśmy się z naszymi zadaniami na przeddzień wyborów, tak więc przed godziną 12 zdążyłam sobie jeszcze zrobić zakupy w sklepie, a potem nawet chwilkę posiedziałam sobie na ławeczce w parku. 
Jakiś taki smutny mi się wydawał wczoraj mój Park, może dlatego, że  słonko nie świeciło, może dlatego, że  tak mało ludzi w nim wczoraj było, ale widziałam, że dzieciaczki na placu zabaw troszkę sobie używały zabawy.
Ale na szczęście nie padał deszcz i było w miarę ciepło, tak wiec chwilkę w parku spędzić sobie mogłam.
Przyznam, że po obiadku trochę się zdrzemnęłam (wcześnie wstałam, po niezwykle „czuwającej” nocy), ale popołudnie spędziłam już jak zwykle przy komputerku i przy moich serialach.

Dzisiaj też musiałam wstać omalże w środku nocy, fakt, jeszcze ciemno za oknem było, ale nie narzekam, bo do mojej dzisiejszej pracy mam niecałe 10 minut drogi, czyli bardzo blisko.  
Pewnie, że gdybym była zameldowana w tym miejscu, gdzie obecnie mieszkam, miałabym o wiele łatwiej, bo akurat nasza ulica będzie glosować w tej szkole podstawowej, w której dzisiaj pracuję, ale…przecież nie zawsze może być w życiu łatwo.
Ale nie ma co narzekać, gdzieś około 15 będę miała 2 godziny przerwy, akurat starczy czasu na to, aby pojechać w moje rodzinne strony, czyli na ul. Smoleńsk, gdzie mieści się mój właściwy Lokal Wyborczy.
A potem będę musiała znów wrócić i siedzieć tam aż do 21, czyli do czasu zamknięcia lokalu wyborczego i zdania urny z głosami następnej zmianie, która te głosy będzie liczyć.
Jest to pewna zmiana w dotychczasowej obsłudze lokali wyborczych, przedtem głosy liczyła ta sama komisja, która siedziała cały dzień.
Widać, że było to jednak bardzo męczące, więc uznali, że do liczenia powinni przyjść ludzie wypoczęci, wtedy jest mniejsza możliwość pomyłek w liczeniu głosów.

A rano,  prócz porannej toalety (no i oczywiście prócz zamieszczenia mojego blogu, aby żaden mój Czytelnik nie był dzisiaj zawiedziony moja nieobecnością), musiałam jeszcze sobie przygotować kanapki na cały dzień, przygotować kawkę i cukier, na szczęście w szkole będzie dostępny czajnik i kubki.

No to wyruszam do pracy, sama tego przecież chciałam. Na szczęście, jak na razie, deszcz nie pada, oby tak było cały dzień, oby każdy z nas miał słoneczną drogę do wyborczej urny.
Życzę wszystkim pomyślnego i rozważnego głosowania , a potem miło spędzonej niedzieli

 O oby od jutra wszyscy już będziemy szczęśliwi   i w różowych trampkach będziemy  biegali sobie.

To jest moja wróżba i życzenie na dzisiaj, na  jutro, już na zawsze………..   

20 październik

A dzisiaj moja Mamusia Irenka obchodziłaby swoje Imieniny.
A dzisiaj moja Siostra Ania obchodziła by swoje Urodziny.
Najbliższe mojemu serce dwie moje  Kochane Istoty, tak daleko są ode mnie, a zarazem tak blisko…

Czuję Ich obecność koło siebie, bo wiem, że  Obie o mnie się martwią i obie nade mną czuwają 
 KOCHAM WAS 

Dzisiaj rozpoczynam swój czas wyborczy.
 Już dzisiaj rano mam  zebranie w Komisji wyborczej, jutro przede mną cały dzień pracy.
To będzie dla mnie bardzo pracowity, ale zarazem bardzo ważny weekend, podczas którego będę spełniała swój Obywatelski obowiązek wobec mojej Ojczyzny.
Do tego przecież dobrowolnie się zobowiązałam i wcale tego nie żałuję, że podjęłam taką decyzję.
Będę starała sumiennie się z moich obowiązków wywiązywać.

No, a poza tym, zarówno mnie, jak i Was obowiązuje już tak zwana cisza wyborcza, więc  dzisiaj buzię sznuruję, przyjdzie jeszcze czas na moje spostrzeżenia.
Mam taką cichą nadzieję, że nie zmitrężę dzisiaj wielu godzin w Komisji, ale pewnie jakieś małe przeszkolenie mnie czeka.
Zarówno przewodnicząca, jak i vice przewodnicząca  Komisji miały dodatkowe przeszkolenia, więc dzisiaj pewnie kilka spraw organizacyjnych nam będą miały do przekazania, aby jutro już każdy z nas mógł  być merytorycznym członkiem komisji.
Co prawda, jak to zawsze przy wyborach bywa, będzie na pewno wiele niezbyt jasnych spraw do rozwiązania, ale i tak zdecydowany głos będzie mieć przewodnicząca i jej vice. 
Ale tym będę się martwiła dopiero jutro, a teraz ubieram się i szybciutko biegnę na spotkanie przedwyborcze.
Za oknem jeszcze ciemna noc, nawet nie wiem, jaki mnie dzisiaj dzionek czeka.
Jutro o tej porze będę już i ciałem i duchem obecna w Lokalu Wyborczym…….
Ale jak to dobrze, że mam swoja Komisję tylko kilka ulic dalej, maratonik pomiędzy dwoma komisjami, między tą, gdzie będę pracowała i tą, w której będę zwyczajnym wyborcą, czeka mnie dopiero jutro.
A tu akurat na niedzielę deszczyk zapowiadają…….

Wszystkim Irenkom, które dzisiaj obchodzą  święto  swojego Imienia życzę wszystkiego najlepszego  

masochistka?

 

 

 

Pewnie w tym coś jest, skoro zdjęcie wczoraj Jarosława K. zamieściłam, ale trzeba przyznać, że na jak jego zdjęcie, wyszedł tam całkiem przyzwoicie, jego inne zdjęcia są wprost katastroficzne i karykaturalne.
Mnie po prostu to zjecie rozśmieszyło, bo to taki pijar, że HEJ!!!
Ale przyrzekam Koleżance Atojaxxl, więcej nie będę.
Przepraszam, ze popsułam humor.
POPRAWIĘ SIĘ, A PO PRZEGRANEJ PISU TO JUŻ NA PEWNO SIĘ POPRAWIĘ 🙂

 

Ale żarty na bok, a może to wcale nie są żarty???

Dzisiaj ostatni dzień  przed wyborczą ciszą.
Jutro usta trzeba będzie zasznurować i znosić wszelakie niepewności.

Dlatego dzisiejszy dzień raz jeszcze wykorzystuję z  moim apelem – prośbą:::

  RODACY!! MOI  KOCHANI PRZYJACIELE!!!!

IDŹCIE W NIEDZIELĘ GŁOSOWAĆ –  BO KAŻDY WASZ GŁOS JEST NA WAGĘ ZŁOTA!!!!!!

Chcecie mieć dla siebie, swoich dzieci i swoich wnuków mądrą, dobrą Polskę?????

Odsuńmy PIS od władzy.

Przynajmniej na razie w naszych regionach, przyjdzie i czas na szerszy zakres.
Tylko trzeba się odważyć, ten pierwszy krok zrobić.
Gdy wytrącimy im tę cegiełkę w małych Ojczyznach, przestaną się wreszcie czuć tak pewni siebie, będą wiedzieli, że już mogą przegrać.
A potem….poleci już z górki, taką mam nadzieję!!!!!!!!
Bo przecież POLACY to naprawdę mądry naród!!!!
Nie możemy ciągle na pisie plewy dawać się nabierać!!!

 

D  O  S  Y  Ć   PISU W POLSCE !!!!!

To może coś o jesieni jeszcze???
Niestety nie mam najlepszych wieści. Od przyszłego tygodnia przychodzi totalne załamanie pogody i do Polski napływać będzie  bardzo chłodne, arktyczne powietrze.
I nie tylko deszczem ma nas ta jesienna aura straszyć, ale możliwe są też i opady deszczu ze śniegiem.
Brrr, jak to dobrze, że kupiłam już sobie te zimowe botki.
Kurtkę puchową też mam, tę z zeszłego roku, ale cóż, nie będę co rok wymieniała przecież garderoby, wszak nie nazywam się Carringhton.
Sweterki, spodnie ciepłe też mam, czyli można powiedzieć, że jestem do zimy przygotowana, niestety nie jestem na nią jeszcze  duchowo gotowa.
Wciąż jeszcze tkwię myślami w tej pięknej i ciepłej porze roku, nawet jeżeli jest to tylko słoneczna jesień. 
Ale tak prawdę powiedziawszy, nigdy nie jestem pozytywnie do zimy nastawiona, zupełnie jej nie lubię, brrr, śnieg, wiatr, zawieje, ślisko…….
Ja już chcę wiosny……..
A jeszcze trzy dni temu zachwycałam się pożółconym moim parkiem.Na jednym ze spacerków spotkałam tego malutkiego pieseczka, słodki i piękny jak mała sarenka, nawet go dobrze pośród tych listów dobrze nie było widać, musiałam moje zdjęcie tak sformatować, by ta drobinka znalazła się w środku obiektywu , żeby była widoczna.

A wczoraj na Żabiniec przyszła Magda z Abrą.

Jaka to słodziutka sunia.
Ma co prawda dopiero 3 miesiące, ale już wygląda całkiem dostojnie, chociaż wciąż psie figle ma w głowie.
A że akurat wczoraj przyszłam dużo wcześniej, miałam czas chwilkę z nią się pobawić. No i oczywiście musiałam jej parę fotek zrobić.
Słodka sunia.Wczoraj uczyłyśmy ją komend siad, daj łapę, leżeć. Oczywiście stosując przekupstwo, ale takie psie dziecko musi być nagradzane za każdą dobrze wykonywaną komendę.
Po prawdzie, uczyła ją tego pełna poświęcenia i cierpliwości Kasia, my z Magdą tylko podziwiałyśmy obie i uczennicę i nauczycielkę. Podziwiałam, gdy obie siedziały cobie na chodniku i ćwiczyły komendę leżeć, czołgaj się.Tylko co Abra z tego naprawdę pojęła? Dopóki  w ręku Kasi były przekupne chrupki cała nauka szła pomyślnie, potem już różnie było.
Zresztą i tak nadszedł czas, że Kasia i Magda z Abrą musiały już jechać do domu, a ja musiałam zająć się w końcu za swoją pracę, bo akurat już przyszli moi pacjenci.Tym razem wszystko obeszło się bez żadnych przykrych wypominków mojego wieku, jak to było w poniedziałek.
Miałam samych kulturalnych pacjentów, przejętych zresztą  bardziej swoją chorobą, niż moim wiekiem 🙂

No i wczoraj zauważyłam, jak szybko  już wieczór nadchodzi. Ponieważ jedno badanie nieco się przedłużyło, wracałam już zmierzchem i ledwo zdążyłam zjeść swój podgrzany barszcz ukraiński, a za oknem zrobiła się już noc. No tak, za tydzień zmieniamy czas i ta noc nadejdzie jeszcze o godzinę wcześniej niż teraz.
Jakby to powiedział Smerf Maruda??? Jak ja nie cierpię, gdy tak szybko ciemno się robi.Od razu człowiekowi wydaje się, że jeżeli jest ciemno za oknem, to trzeba iść spać i oczy same zaczynają się kleić do snu.

A z zasypianiem nie mam żadnych kłopotów. Co prawda ze dwa, trzy razy w nocy się przebudzam, pewnie dlatego, że za gorąco mi pod moją nową kołderką, zwłaszcza, gdy włączony piec mam za głową, ale potem szybciutko znów zasypiam.
No ale przecież nie mogę nie włączać pieca, bo bym nie tylko kichała, ale gdy jest zimno wszystkie kostki zaczynają mnie boleć.
A może dlatego tak często się w nocy budzę, bo już mój organizm przyzwyczaja się do myśli, że w te niedzielę będę o czwartej rano wstawała. Tak wcześnie, żebym mogła potem jakoś wyzbierać się na godzinę szóstą, bo o tej porze muszę być już obecna w Lokalu Wyborczym, a ja rano zawsze te chwilkę na rozruch mieć muszę .
Ale spokojnie, dam sobie radę. Jutro zresztą też muszę około 6 rano wstać ( w sobotę??????  tak wcześnie???? makabra!!!!), bo zbiórkę przedwyborczą w mojej Komisji mam już o 8.30 i muszę być  tam obecna i ciałem i duchem, czyli muszę rano mieć czas na wypicie kawusi, bo bez niej ani. ani.
A może nawet i dwie kawy będę musiała wypić, żebym była całkiem w tej Komisji kumata?????
O takiej pory roku jedna kawa może być  stanowczo za mało.

Dzisiaj na słoneczko raczej nie ma co liczyć, chociaż…..ABRA KADABRA, słoneczko obudź się, uciesz nasze liczka,  jeszcze zanim ta niedobra jesień w pełni nadejdzie.

Życzę przyjemnego i spokojnego piątku, przeplatanego słonecznymi promyczkami.

A ja idę napić się drugą kawusię

Żegnaj Unio?????

 

To  niestety jest bardzo możliwe do przeprowadzenia.

I wcale nie ma tu żadnego znaczenia, że około 75-80 procenty popiera nasz udział w Unii, wystarczy tylko, że  Pol exit zostanie przegłosowany większością głosów w Parlamencie, a jak wiemy, Pis niestety taką większość posiada i wystarczy, że te ustawę podpisze prezydent, a wiadomo, że on wszystko podpisuje, co mu pod nos podstawią i….
Mamy pozamiatane.
I to nie są wcale strachy na lachy, to nie jest żadna czarna moja wizja, ani nie jest to wizja „totalnej” opozycji, czy wrogich mediów i zagranicy, o tym  ostatnio niestety głośno mówiła Była Rzecznik pani Ewa Łętowska, o tym wspominała nasza euro posłanka Róża Thun, teraz mówią o tym i politycy (oczywiście nie pisowscy), Sędziowie, dziennikarze, ludzie światli, naprawdę inteligentni, którzy widzą do czego Pis chce doprowadzić.
A wczoraj minister sprawiedliwości zgłosił do Trybunału Konstytucyjnego pytanie o niezgodności  Traktatu Unijnego z naszą Konstytucją  Ale…..
Gdy ówczesny prezydent Lech Kaczyński przy zgodzie ówczesnego premiera Jarosława Kaczyńskiego podpisywali Traktat Lizboński  jakoś nie wnosili możliwości takiej niezgodności, problem ten wypłynął własnie teraz, gdy wiadomo, że Unia broni naszej Konstytucji, broni niezależności naszych Sądów i jedyną metodą, żeby Pis przeprowadzał swoje autorytarne zapędy będą  możliwe  przez nich do przeprowadzenia tylko w momencie, gdy wyjdziemy z Unii.
Ludzie to się dzieje naprawdę!!
Najpierw zniszczyli KRS, zniszczyli Sąd Najwyższy, podeptali Konstytucję, a teraz prą do przodu, bez żadnych oporów, czują się bezkarni.
Podobny przypadek pisiej bezwzględności zarysował się ostatnio  zresztą w Łodzi, gdzie wiadomo, że obecna pani prezydent Zdanowska ma olbrzymią przewagę nad pisowskim przeciwnikiem w nadchodzących wyborach, więc starają się ją sekować ogłaszając, że nie może brać udziału w wyborach, ponieważ została skazana. Owszem, ale nie dostała wyroku więzienia, dostała tylko   grzywnę, zresztą za potwierdzenie nieprawdy w całkiem prywatnej sprawie, którą spłaciła, a to nie jest wcale wystarczający powód, by ją odsunąć od wyborów, nie przekroczyła prawa, którym podlegała by wyrokowi karnemu.
Wredota Pisu przeraża, nie tylko mnie, coraz więcej ludzi na oczy przejrzało, ale niestety, Pis jest tak zdeterminowane, że gotowi są do posunięcia się do każdego świństwa, aby te wybory  wygrać, każdy szwindel w ich wykonaniu jest możliwy, dlatego musimy  odkładnie patrzeć im na ręce.
A co do Unii?? No cóż, wiadomo już od pewnego czasu było, do czego Pis dąży, nie powinniśmy się dziwić, co najwyżej powinniśmy naprawdę bardzo silnie uderzyć się w nasze piersi, bo to MY JESTEŚMY WINNI TEMU, ŻE „DOBRA ZMIANA” 2 LATA TEMU WYGRAŁA!!!!!
Przez nasza głupotę, gnuśność,  przez nasz grzech zaniedbania Pis dostał niestety tyle głosów, że teraz mogą sobie podporządkować całą Polskę.
I robią to bez żadnych skrupułów,  według swojej pisiej modły.

Znowu politycznie zabrałam zdanie, ale naprawdę musiałam. Przyznam, jestem bardzo zatrwożona tym, co się w naszej Polsce dzieje.
Tyle lat marzyliśmy, żeby być w Europie, a gdy nam się to nareszcie udało, przyszedł taki jeden człowiek, któremu się wydaje, że jest bogiem i wszystko może i mówi: Polska jest moja i będzie w niej tak, jak ja chcę!!!!!!
My, starsze pokolenie, już to przerabialiśmy, żyliśmy w Polsce pod dyktando PZPR i wydawało nam się, że gdy wreszcie tej hydrze urwaliśmy łeb, ona już nie odżyję. Niestety, odżyła!!!! I to w dodatku w jeszcze bardziej groźnej postaci, niż poprzednio.

Kiedy ludzie naprawdę się obudzą? Ano wtedy, gdy te kije dobrze ich po plecach pobiją, gdy będzie już tak źle, że wreszcie rzucą się pisowskim gadom do gardła.
Nie wiem, jakim cudem udało się nam Polakom przeprowadzić te kilkadziesiąt lat temu bezkrwawą rewolucję, niestety, teraz już tak nie będzie.
Bój to będzie straszny, bo Pis się nie podda tak łatwo, jak kiedyś ulegli walczącym z komuną PZPR- owcy.
Tylko ciekawa jestem po  której stronie stanie nasze wojsko, nasza policja?????????
Gdy Pol exit się dokona, Unia nam już nie pomoże. Nikt wtedy nam nie pomoże, będziemy samu pazurami musieli wyrywać im władzę i potem znów wszystko znów będziemy  zaczynać od początku, bo obecna Konstytucja, obecne Sądy , wszystkie rządowe urzędy i prawa są niestety przez pisowców skutecznie zniszczone.
Straciliśmy co najmniej 40 lat, o tyle  lat cofnęliśmy się przez obecnie panujące bezprawie, a niestety naprawić wszystko będzie naprawdę bardzo trudne.
A miało być tak pięknie……….

Wczoraj była prześliczna i ciepła środa. Wczesnym popołudniem dostałam telefon od V.I.P -a: jadę autobusem w kierunku Parku Krakowskiego.
To zaraz tam będę, odpowiedziałam.
Parę dni temu drzewa jeszcze były zielone, teraz niestety  w parku króluje żółć i brąz. Alejki i trawniki już gęsto pokryte są suchymi liśćmi, które tak pięknie pachną jesienią i które tak wspaniale pod nogami szeleszczą.
Oczywiście zrobiłam kilka zdjęć, które umieściłam na Facebooku, a jedno z nich umieściłam też i  tutaj, w swoim blogu.
I znów to był bardzo udany dzień. Oby  takich było jeszcze jak najwięcej……

W dodatku pod zdjęciem, które umieściłam na Facebooku podpisał się pan Adam, z takim samym nazwiskiem, jak moje.
Nie wiem, czy to tylko zbieżność nazwisk, a może to jednak jakaś dalsza rodzina, której jeszcze nie znam?
Mam nadzieję, że sprawa się wyjaśni.

A co z dzisiejszym dniem???
Ano mamy już czwartek, podobno jeszcze też ciepły i słoneczny, oby tak jak najdłużej było.
Na szczęście obok mojej pracy jest Restauracja, przed którą zawsze postawione są ławeczki(oczywiście w takie ciepłe dni jak ostatnio), więc można sobie na nich chociaż na chwilę przysiąść, odpoczywając moment od pracy na świeżym jednak powietrzu.
A co mi się tak jeszcze podoba? Zawsze w takie ciepłe dni przed ogródkiem restauracji  wystawiona  jest miska z wodą dla przechodzących czworonogów.
Oczywiście nasze milusińskie zwierzątka bardzo chętnie korzystają z takiego poczęstunku, zwłaszcza gdy zziajane od ciepła tamtędy przechodzą.
Niby nic, miły gest,  jedna nieduża miska, ale zawsze jest pełna wody, właściciele restauracji są miłośnikami zwierzątek i zawsze o nie dbają.
A ja zawsze twierdzę, że  nasz stosunek do zwierząt jest miernikiem tego, jakimi jesteśmy ludźmi.
Niestety na Facebooku często podawana są wiadomości o niebywałym bestialstwie niektórych właścicieli zwierząt. Pomysły w ich brutalności wobec naszych przyjaciół mniejszy nieraz przechodzi ludzkie pojęcie, jak trzeba być złym człowiekiem, żeby takie pomysły mogły ludziom do głowy przychodzić.
I to nie jest niestety tylko porzucanie piesków przez właścicieli na pastwę losu ( chociaż taki porzucony w lesie piesek jest wręcz zrozpaczony, nie rozumie, dlaczego ktoś, kogo on kocha, go porzucił), to również brutalne ich kaleczenie.
W świecie natury zabijanie jednych  zwierząt przez drugie jest dopuszczalne, ale zwierzęta nigdy nie czynią tego z okrucieństwa, to jest tylko ich walka o przeżycie, robią to z chęci zdobycia pożywienia.
My niestety też niejednokrotnie zdobywamy nasze pożywienie w podobny sposób, aby móc zjeść pyszna szyneczkę, czy kotlecik na obiad, niestety jakieś zwierzę musi stracić życie – taka jest  smutna prawda.
Ale w żadnym wypadku nie możemy dawać przyzwolenie na bestialstwo, ani wobec ludzi, ani wobec zwierząt.
Zawsze powinno się stosować w miarę humanitarne sposoby zdobywania pożywienia, zwierzę nie powinno cierpieć!!!!!
A zresztą co raz częściej słyszy się o dietach wegetariańskich, które stosują ludzie  tak kochający zwierzęta, że nie zgadzają się na ich zabijanie. 

A ja?…cóż, przyznaję, lubię sobie od czasu do czasu zjeść jakieś pyszne mięsko……ale co raz częściej myślę o tych biednych zwierzątkach, które przeze mnie życie utraciły……. tylko czy potrafię to zmienić???

Bardzo przyjemnego czwartku wszystkim życzę, przede wszystkim słoneczka i ciepełka, który musimy  zmagazynować w sobie na długie, chłodne jesienne i zimowe dni

Dzień dobry Uleczko

 

 

Przecież wiesz, że dzisiaj znowu jest nasza ulubiona środa.
Czyli nadeszła chwila na dusery, jak mawia V.I.P.
A niech sobie mówi, zarówno Ty i ja czekamy z niecierpliwością na ten dzień i na te kilka słów, które do siebie wtedy skierowujemy.
No więc ( Ewa, nie zaczyna się zdania od no więc), jak w każdą środę, posyłam Ci całe mnóstwo całusków z mojego kochanego i wciąż ślicznie w słonku skąpanego Krakowa.
Gdyby nie to, że wieczór tak szybko już zapada, pewnie myślałabym że mamy wiosnę.
Ale cóż, liście, które już coraz liczniej leżą na alejkach mojego ulubionego parku świadczą wyraźnie, jaką to porę roku teraz mamy.
Chociaż niektóre muchy i osy chyba też jeszcze nie wiedzą, że to już pora dla nich dobra do zimowego uśpienia się i złośliwie jeszcze bzykają gdzie nie gdzie i patrzą tylko, gdzie kogo jeszcze na koniec ich działalności złośliwie  użądlić.
Ale cieszę się, że Tobie ta jesienna pora  odpowiada, bo jest pełna nie tylko słonka, ale pewnie i pełna wspaniałych spacerów.
I życzę Ci Uleczku, żeby trwało taka wspaniała  pogoda jak najdłużej, chociaż podejrzewam, że w Twojej pasji ganiania z kijkami,nawet deszcz Ci nie przeszkodzi, ubierzesz kalosze, pelerynę i już hulaj dusza na Frische Luft  – tak podobno właśnie w Poznaniu się mówi, wiem, bo kiedyś, gdy byłam w sanatorium w Ciechocinku, mieszkałam w pokoju z pewną Poznanianką i zawsze przekomarzałyśmy się, czy się wychodzi na pole (w Krakowie tak się mawia), czy na dwór, jak mawiają w innych częściach Polski, wtedy własnie ta pani mi powiedziała, że w Poznaniu się mawia na Frische Luft. 
No tak, po prostu w Poznaniu wychodzi się na świeże powietrze i bardzo dobrze, u Was chyba nie ma tyle smogu, ile jest na przykład w Krakowie.
No, ale skoro na Wawelu u nas króluje Smok Wawelski, to trudno, żeby nie produkował on smogu, pewnie ze złości, że tak mało dziewic już w Krakowie mieszka????
Więc jeszcze raz do Ciebie Uleczko się uśmiecham i….czekam na kilka komentarza słów od Ciebie 🙂

Dzisiaj mamy środę, a więc przed nami jeszcze tylko trzy dni wyborczej kampanii i trzy dni wysłuchiwania obietnic bez późniejszego niestety  pokrycia faktami.
Bo obiecuje się łatwo, gorzej potem ze spełnieniem tych obietnic, zawsze po drodze są jakieś przeszkody, a skoro nie wiadomo o co chodzi, to na pewno chodzi o pieniądze.
Fakt, zaplanowanych inwestycji jest wiele, gorzej z zapewnieniem odpowiedniej na to kwoty pieniężnej. No i też trzeba wyczuć, która inwestycja jest ważniejsza, czy na przykład walka ze smogiem (oj w Krakowie to jest jednak wielki problem), czy budowanie przedszkoli i żłobków, aby tym maluchom zabezpieczyć jakoś opiekę przedpołudniową, gdy rodzice pracują,  Warto zastanowić się czy budować jednak, (skoro do tej pory się podobno nie budowało) te drogi, autostrady i mosty, Co prawda zawsze można wpław Wisłę przepłynąć – pamiętam, że gdy jeszcze chodziłam na Koletki i wracałam Bulwarami Wisły, obserwowałam przeprawy niektórych ludzi tratwą na drugi brzeg Wisły, bo było za mało wtedy mostów nad naszą wspaniałą rzeką przepływającą przez Kraków, potem wybudowano wspaniały Most Grunwaldzki, który obok niedaleko położonego Mostu Dębnickiego zapewniał lepszy transport z północy na południe Krakowa.  Zresztą potem wybudowano jeszcze kilka innych ważnych mostów w Krakowie, ale jakoś uciekło to ludziom ze świadomości, nie wszystkim, ale na pewno tym wyznawcom pewnej, znajomej nam  idei – fix.
A ja jeżdżąc po naszym Krakowie jestem dumna, że mamy tak wiele wspaniałych dróg, zresztą ciągle coś w Krakowie remontują i naprawiają, a potem te ulice przybierają całkiem nowoczesny wygląd. Czasami warto się przemęczyć, nawet postać nie raz  w korkach, by potem jeździć komfortowymi arteriami. Zresztą wiele jest problemów samorządowych nie tylko w Krakowie, czy innych większych miastach, problemy dotyczą każdej polskiej gminy i wydaje mi się, że pomysł centralizacji i podporządkowania rządzącym tych małych naszych Ojczyzn jest pomysłem chybionym.
Przecież każdy dobry, oczywiście gospodarz, będzie najlepiej wiedział, co w danym momencie dla jego „gospodarstwa” będzie najważniejsze, nie może decydować o tym rządowa „góra” – taki sposób rozdzielnictwa już ongiś przeżywaliśmy i doskonale wiemy, że nie zdał on egzaminu.

Dlatego po raz kolejny raz apeluję: Ludziska!! idźcie na wybory, to jest przecież takie ważne!!!! 

To Ty wybierzesz gospodarza Twojego regionu  i jeżeli  zwycięży Twoja gnuśność i nie pójdziesz do lokalu wyborczego, nie weźmiesz czynnego udziału w wyborach albo  jeżeli wybierzesz źle, będziesz mógł mieć pretensję tylko sam do siebie!!!!!!
Ale taką samą pretensję do Ciebie będą też mieć : Twoja żona, czy Twój mąż, Twoje dzieci, sąsiedzi, znajomi i przyjaciele, dla których życie będzie pasmem przeszkód i kłopotów.
Czy odważysz się jednak podjąć takie ryzyko, żeby narazić się tylu ludziom na raz??????
Rozważ to dokładnie. Masz na to jeszcze tylko 4 dni !!!!

Te wybory będą bardzo ważne, ale i od następnych, czyli parlamentarnych i prezydenckich zależą losy naszej Polski. Decyzja, czy zostajemy w Europie,
czy ….w czarnej dziurze.
I to nie jest już wcale straszenie złym, niedobrym Pisem, to są już fakty, które świadczą wyraźnie o tym, że teraz zadaniem Pisu jest wyprowadzenie nas z Unii.
Dzisiaj przeczytałam na przykład w Onecie artykuł  o poddawaniu przez jakby nie było ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę  wątpliwości dotyczących 
zgodności art. 267 Traktatu o Funkcjonowaniu UE z polską Konstytucją Gdyby  Polski Trybunał Konstytucyjny uznał, że ten artykuł nie jest zgodny z naszą Konstytucją (a przecież wiadomo, kto „rządzi” naszym  Trybunałem), okazałoby się, że dla Polski prawo unijne nie jest już nadrzędne.
Jest to następny i to już bardzo jawny krok do Polexitu, jako że wstępując do Unii   d o b r o w o l n i e   podpisaliśmy wszelkie unijne prawa, do których będziemy się stosować, a teraz je negujemy.
Czy myślicie, że Putin w Moskwie już otwiera szampana????
Jest jednak zasadnicza różnica pomiędzy Brexitem, a Polexitem, Anglicy świetnie sami sobie dadzą radę bez reszty Europy, my pozostaniemy sami, rzucenie na pastwę losu.

No to mamy znów dzisiaj kolejny słoneczny i raczej ciepły dzień. Jesień nadal dla nas jest łaskawa i oby tak jak najdłużej pozostało.
Chociaż….niestety na weekend zapowiadają pewne niezbyt przyjemne pogodowe zawirowania, może jednak ta prognoza się nie spełni???
Oby, bo trudno mi będzie w niedzielę pomiędzy tymi Komisjami Wyborczymi (czyli moją, tam, gdzie będę pracowała i tę w której będę głosowała) gonić, gdy z góry będzie kapało.
Ale to są już tak zwane przeciwności losu, na które czy chcę, czy nie, zgadzać się muszę.

Póki co pięknej środy życzę.



daj babie elektrona……

 

 

…..to zaraz grzałkę spali,tak, tak, poddaję siebie dzisiaj bardzo nawet  ostrej krytyce, czasami trzeba.
Moim wytłumaczeniem jest to, tylko to, że te papierosy są inne i dziwne.
Ale fakt, pan w sklepie przy zakupie elektrona  dokładnie mi pokazywał, jak  go się napełnia, co trzeba odkręcić i gdzie wlewać trzeba ten nieszczęsny  liquid. Oczywiście ja wszystko pokręciłam i skutek był taki, że paliłam tego papierosa przez te kilka dni  praktycznie bez koniecznego płynu, więc grzałka musiała się spalić.

I dobrze, że tylko grzałka, bo w sumie nie kosztuje on dużo, tylko 9 zł.
Pan aż za głowę się chwycił, gdy zobaczył, w jakim stanie jest ten mój elektron po tych kilku dniach używania, ale bardzo cierpliwie wszystko mi wytłumaczył, ba, nawet przy nim sama musiałam odkręcać ten zbiorniczek i potem go napełniać. Chociaż zakręciłam go tak mocno, że wieczorem znów miałam trudności z jego odkręceniem (oh, te moje słabe ręce), musiałam prosić sąsiada o pomoc.
Zresztą po prawdzie ta grzałka od czasu do czasu się przepala i trzeba ją wtedy wymieniać.
Ale póki co, papieros działa.
I co ważne, wcale mnie do normalnych papierosów jakoś nie ciągnie. Mam co prawda na wszelki wypadek schowaną paczkę, ale leży sobie ona w szafce i czeka na lepsze czasy, obym to nie ja musiała znów być ich użytkownikiem.
I tu moja odpowiedź do wczorajszego komentarza: przeczytałam blog poświęcony papierosom E (dziękuje Ewciu za link) i okazuje się, że wcale nie są one aż tak bardzo szkodliwe, jak niektórzy twierdzą. Na pewno mają tę przewagę nad normalnymi papierosami, że nie tworzą się niebezpieczne dla zdrowia substancje smoliste, za to w tym liquidzie jest zawarty olejek, glikol i woda, które przemieniają się w parę wodną. Ten glikol może trochę i drażni śluzówkę górnych dróg oddechowych, ale i tak jest mniej szkodliwy niż smoła,  powstająca ze spalonego papierosa i osiadająca na płucach i na oskrzelach.

A  co ma do tego mój wiek?  Wiek nie ten?? No własnie, wiek……….
Miałam z nim wczoraj trochę małą przeprawę.
Wczoraj miałam pacjenta, który chciał bardzo mi się podlizać, albowiem spóźnił się na badanie ponad pół godziny, praktycznie byłam gotowa już do wyjścia, ale cóż,  nasz klient nasz pan, a pacjent swoje prawa ma, musiałam wszystko od początku włączać i aparat i dekoder, co chwilkę trwało.
No ale pan mnie tak pięknie przepraszał, że prawie, że uległam jego czarowi, ale tylko do czasu….. gdy tak bardzo chciał mi się przypodobać, aż lekko przesadził. Zaczął mi mówić, jak wspaniale mimo mojego wieku wyglądam (a on miał około 42 lat), że jestem taka przystojna (??). nic to, ale gdy koniecznie zaczął dociekać mojego wieku i spytał, czy jeszcze nie dobiegłam do osiemdziesiątki, myślałam, że go kopnę w łydkę.
Panie, ja nawet nie mam jeszcze siedemdziesięciu lat – odpowiedziałam oburzona, ale on zaczął obracać ten  swój nietakt w żart,  więc w sumie musiałam mu przebaczyć. Zresztą i tak nie miałam czasu na dalsze z nim dywagacje, za to łaskawie dałam się wycałować (i to kilkakrotnie) w obie ręce. Sam już nie wiedział, jak mnie ma przepraszać za to faux pas.
Osiemdziesiąt lat, też coś!!!!!!!To ja już tak strasznie staro wyglądam?????? Obejrzałam się potem bardzo dokładnie w lustrze, no spokojnie, może pierwszej młodości nie jestem, ale naprawdę nijak na osiemdziesiąt lat nie wyglądam!!!!! Nawet pewnie i na siedemdziesiąt lat też nie wyglądam, szczególnie z tą moją nową, młodzieżową fryzurką na jeża ( tak mi się przynajmniej wydaje!!!)
A kto by zresztą taką osiemdziesięcioletnią kobietę chciał zatrudniać???? Pewnie nawet jako babcia klozetowa by się  w takim wieku nie nadawała, a co dopiero zatrudnić ją  przy tak odpowiedzialnym stanowisku jako technik rtg 🙂
Oj przesadził facet, bardzo przesadził, ale jakoś muszę to przeboleć.
Zresztą każdy wiek ma swoje dobre i złe strony, a ja i tak wcale nie czuję się na tyle lat co mam, no chyba, że akurat kręgosłup lub kolanko mi dokuczają.
Ale na pocieszenie dodam, że i kręgosłup i kolanka doskwierają też  osobom całkiem jeszcze młodym osobnikom, wiem coś o tym, bo mam przecież takich pacjentów.
Ale się tłumaczę, co????? Jednak troszkę mnie to ubodło, nie da się ukryć.Teraz już rozumiem, czemu moja Babcia kazała się nazywać Tamtąmamą, a nie babcią,  ona zawsze chciała być młoda!!!!!!

A może nie powinnam była o tym pisać?????
Ale czemu nie, trzeba mieć do siebie odpowiedni dystans przecież. Wszak nie same komplementy człowiek musi całe życie słuchać, czasem i zimny prysznic, tak dla higieny życia, też się przydaje od czasu do czasu. Byleby nie za często 🙂 🙂 🙂

A co się jeszcze ciekawego  działo wczoraj? Było pięknie i słonecznie i milutko i…imieninowo.
Wczoraj w pracy nasza Jadzia poczęstowała nas imieninowym ciastem. Przyznaję się bez bicia, tym razem jednak uległam pokusie, niestety.
Tort był domowej roboty, co prawda nie przez samą solenizantkę zrobiony, ale przez jej sąsiadkę, więc był jak najbardziej bez tych cukierniczych, tłustych mas. Był to taki podobny trochę  tort do czarnego lasu, z tym, że czarny las jest zrobiony na ciemnym, kakaowym  spodzie, a masa do niego jest czekoladowa, z wisienkami w środku.
Jadzi tort był zrobiony z białego biszkoptu, ale przełożony był masa kokosową, i również w środku zawierał wisienki. Przez te wisienki nie był taki bardzo mdło – słodki, był lekko kwaskowaty i przez to pyszny. Pierwotnie miałam tylko zjeść pół kawałka tego tortu, nawet pół z jego kawałka odcięłam i położyłam na drugi spodek, ale…….chyba łakomstwo zwyciężyło, bo tort był naprawdę przepyszny. Drugą połowę też skonsumowałam !!!
Ale  ponieważ ostatnio bardzo się pilnuję i słodyczy nie jadam (z wyjątkiem lekko osłodzonej kawy), więc raz na jakiś czas zgrzeszyć można, prawda?
Zresztą teraz już nie ma co nad tym tortem deliberować, był, już jest zjedzony, koniec dyskusji.

Tak więc poniedziałek (czyli pierwszy dzień nowego tygodnia) miałam taki słodko – kwaśny ( i wcale nie chodzi tu o te wisienki w torcie), może pozostałe dni tygodnia będą bardziej udane???
Katar dalej mi średnio dokucza, na szczęście całkowicie się nie ujawnia, pewnie dlatego, że mam już znów cieplutko w domu ( nawet chodziłam  po domu w sukience i miałam zarzucony tylko lekki sweterek), piece lekko grzeją, a i wczorajsza pogoda też sprzyjała wczoraj mojej walce z katarem.
A i oczywiście jeszcze na noc zażywam APAP, nie mówiąc o piciu herbaty ze zbawiennym sokiem malinowym – chyba jednak powyżej skłamałam z tym nie docukrzaniem się , bo przecież sok malinowy też jest słodki, ale  piję go tylko dla zdrowotności.
Trochę tego katarku jednak nadal  w nosie siedzi, trochę sobie nawet kicham od czasu do czasu, ale do niedzieli muszę go zdecydowanie z nosa wyrzucić.

Pamiętacie tę datę sprzed 40 lat? 16 październik 1978 rok.!!!!
To był pamiętny dzień, zwłaszcza dla Polaków, a szczególnie dla Krakowian. W tym dniu na papieża został wybrany krakowski kardynał, arcybiskup Karol Wojtyła, który przybrał imię Jana Pawła II go.Wszyscy byliśmy wtedy tacy dumni, że Ojcem Kościoła został Polak.
Tylko co nam teraz, po 40 latach pozostało?
Niestety nasz kościół nie jest już tym samym Kościołem, jak wtedy, teraz stał się polityczną instytucją, myślę, że Janowi Pawłowi II wcale ta sytuacja w naszej polskiej katolickiej rzeczywistości by się nie spodobała.
A tak po Jego śmierci przyrzekaliśmy wierność Jego ideałom.
Niestety, rzeczywistość nas przerosła, może nie nas wszystkich, ale niestety większości, a przede wszystkim większości oficjeli polskiego Kościoła.Nie mniej nie można zapominać tej daty, stała się ona  przełomem w naszym życiu, tylko niestety……….. coś znów się załamało i to w całką niedobrą stronę.

Pomału słonecznie robi się znów dzisiaj za oknem.
Trwaj nasza piękna jesieni, trwaj jak najdłużej.
Wczoraj widziałam nawet osoby ubrane w bluzeczki z krótkimi rękawkami. Fakt, temperatura przekraczała, zwłaszcza popołudniu 20 parę stopni.
Tylko……. nie wiem, czy tak letnio ubrane osoby nie zaczną za kilka dni tak samo kichać jak ja? Wszak jesień już mamy………

Miłego, wesołego i pogodnego wtorku

i znów ten poniedziałek

 

 

 

 

 

Ale czy rzeczywiście musi to być taki zły dzień tygodnia?
To przecież zależy od nas, no i trochę od układu dnia, naszego szczęścia itp.
Wszystko? No to moje nastawienie do dzisiejszego dnia nie jest szczególnie pozytywne. A wszystko dlatego, że jestem przeziębiona.
Jeszcze na razie wszystko siedzi mi w nosie i w gardle, ale czuje się nieco podle.
Dlatego wczoraj wieczorem jednak włączyłam sobie ogrzewanie.
Mieszkania w starym budownictwie szybko się wyziębiają. Wczoraj na przykład miałam niższą temperaturę w domu, niż była za oknem.
Wczoraj sobie trochę polegiwałam, dzisiaj niestety muszę iść do pracy, może jutro i w środę uda mi się troszkę podkurować.
Przecież na sobotę, a szczególnie na niedzielę muszę być całkiem zdrowa.
Nie mogę napuchniętym nosem i czerwonymi oczami wyborców przecież straszyć.

A niech wreszcie będą te wybory, niech te wariactwa, które się obok nas dzieją przynajmniej na jakiś czas się skończą.
Nie mam dobrych przeczuć, mimo licznych wpadek rządzących, nadal cieszą się największym poparciem.
Pewnie tylko dlatego, że ludzie nie mają już całkiem zaufania do PO, do Nowoczesnej również, a te dwie partie przecież tworzą Koalicję Wyborczą, przeciwną Pisowi, a niestety jeszcze nie powstała nowa całkiem nie skompromitowana formacja polityczna, która mogłaby odesłać Pis do narożnika.
Taka jest niestety polska rzeczywistość. Część Polaków jest zniechęcona, ci mogą do wyborów mimo wszystko nie iść, część ślepo  zauroczona jedną słuszną partią, ci do wyborów polecą na skrzydłach….wiary, bo kościół kazał, a reszta……
Kiedyś przeczytałam na Facebooku fajne stwierdzenie: gdyby Polacy tak chętnie i tak licznie poszli do wyborów, jak poszli na film „Kler”, Pis zostałby pokonany i odsunięty od władzy.
Tylko…. tak jak pisałam powyżej, dużo jest tych osób może zniechęconych nawet rządami Pisu, ale nie mający dla nich żadnej alternatywy.
Może do następnych wyborów, parlamentarnych i prezydenckich cokolwiek się zmieni, może wreszcie lewica się podniesie, chociaż oni też niezbyt wielkim zaufaniem się cieszą po nieudanych i też skompromitowanych rządach SLD, może jednak powstanie całkiem coś nowego.
Tylko kto miałby być przywódcą tej nowej formacji? Nie widzę, no, może prócz Biedronia nikogo, kto umiałby Polaków pociągnąć za sobą. 
Ale na razie w tę niedzielę wybieramy swoje własne małe Ojczyzny, prezydentów, wójtów, gospodarzy gmin i radnych, które w tych naszych własnych małych regionach będą walczyć o naszą codzienność. To też jest przecież bardzo ważne kto i jak będzie zarządzał naszymi dobrami.  Ważne, czy będziemy mieć dobre drogi, dobre powietrze, czy powstawać będą nowe inwestycje , parki, miejsca krzewienia kultury, nawet nowe sklepy.
Ważne, czy nowy gospodarz Twojego rejonu będzie dbał o dzieci, zapewniając im nowe miejsca w żłobkach, czy w przedszkolach, będzie dbał o seniorów, zapewniając im należytą ochronę i pomoc, czy będzie dbał w końcu o niepełnosprawnych, ułatwiając im życie przez wprowadzanie dla nich świata bez barier. 
Tak jak już pisałam, ta niedziela to walka o nasze małe Ojczyzny i dlatego bardzo ważne jest, by iść do wyborów,, wybrać tych, na których będziemy mogli polegać, żeby nigdy potem nie mieć pretensji i powodów do narzekania.
Ja oczywiście stawiam na profesora Majchrowskiego. Nie podoba mi się, że pani Wasserman znów używa dla swojego poparcia  autorytetu kościoła, bez żenady robiąc swój wiec wyborczy własnie w  jednym z krakowskich kościołów.
Nie mam nic przeciwko Kościołowi, ale powiedziane jest: co Boskie Bogu, co cesarskie cesarzowi.
Jeżeli pani Wasserman jest taka pewna swojego programu, nie powinna podpierać go księżmi, a ci też nie powinni wcinać się do polityki.
Owszem, mogą, a nawet powinni, tak jak inni, zagłosować, ale decyzja każdego z nich powinna być ich własną tajemnicą, nie mają prawa go uogólniać, przynajmniej w taki sposób, w jaki to robią, tym bardziej nie powinni agitować.

No to rozpoczynajmy ten nowy tydzień, na szczęście wciąż jeszcze ze słonecznymi promieniami, wciąż jeszcze całkiem ciepły.
I uważajcie na siebie, teraz najłatwiej własnie jest się przeziębić, rano temperatury są niskie, w południe i popołudniu znacznie podskakują w gorę, by znów chłodem nas noc owiała. Takie skoki temperatury to wcale nic dobrego dla organizmu nie wróży.
Ja już niestety się poddałam,   APSIK,  APSIK,  APSIK.
Tylko, żeby ta głowa nie była jeszcze taka ciężka, nie wiem dlaczego jeszcze i mój brzuszek przyłączył się do stanu alarmowego, też niestety dokucza.
Ale kiedyś będzie lepiej, prawda?

Miłego poniedziałku i miłego całego tygodnia