Oj

 

 

Oj jakoś trudno było mi się dzisiaj zmobilizować do napisania dzisiejszego postu.
Jakoś mi się nie składało…..
Nie mam ostatnio nawet tej politycznej weny, wszystko mnie denerwuje.
Czasami mam takie wrażenie, że nie będę oglądała nawet mojego ulubionego Szkła Kontaktowego, bo właściwie po co mam się tylko denerwować?
A trudno się nie denerwować, gdy słyszy się wszystkie pokrętne wytłumaczenia pisowców.
Ostatnio tłumaczą oni, co właściwie miał na myśli pan prezydent wygłaszający tak bardzo emocjonalne przemówienie w Leżajsku.
Każdy z tych prominentnych pisowców stara się nam wytłumaczyć, że po prostu on wcale nie powiedział tego, co powiedział, że miał jak najlepsze intencje, bo przecież sprawa polska jest najważniejsza dla nad Polaków nikt nie może się w nasze sprawy mieszać. A że  nie są one przeprowadzane w zgodzie z Konstytucją?
Oj tam oj tam, gdy pis wygra następne wybory na pewno tak zmieni konstytucję, by już w całości pasowała do wszystkich ich postanowień.
Przecież 69 letni polityk nie jest jeszcze na tyle stary, żeby nie przeprowadzać takich zmian w Polsce, by już wszystkim Polakom życie całkowicie obrzydło.
No, prawie wszystkim, bo kto będzie zgodny z linią partii będzie mógł liczyć na jakieś zaszczyty.
Bowiem nepotyzm jest cechą naczelną obowiązującej władzy. 
W takich rozmiarach jeszcze nigdy w Polsce nie był rozszerzony!!!!
Tym czasem Unia wcale nie podziela takiego poglądu, że kraje w Unii zjednoczone mogą wprowadzać swoje własne prawne porządki, przykładem tego może być dzień wczorajszy, gdy wobec Orbana też został wdrożony artykuł 7 Komisji Europejskiej, również za brak przestrzegania demokratycznych zasad.
I zgadnijcie,  kto stanął w jego obronie? Oczywiście jeden jedynie poseł pisowski, który nie zgodził się, by Unia wyrządzała krzywdę tak wspaniałemu przywódcy, jakim jest Orban,
Śmiechu warte: broni swój swojego, a obydwoje do niczego.

Ale cudowny dzień był wczoraj, gorąco jak w lecie, słonka do woli, można było nawet na ławce posiedzieć nieco dłużej , czy pospacerować sobie po parku. Nie wiele miałam na to wczoraj czasu, tyle, co posiedziałam chwilkę na ławce przed pójściem do pracy.
Ale uprzejmie donoszę: kaczuszki wciąż jeszcze w stawku się pluskają.

Dzisiaj jest nieco mniej ciepło, na szczęście deszcz nie pada.
No i dzisiaj mamy nasz ulubiony chyba przez wszystkich piąteczek.
To miłego popołudnia życzę, bo już jednak pół dnia za nami , a teraz już tak szybko robi się półmrok….

zapowiada się piękny dzionek

Łaskawa dla nas jest ostatnio pogoda. Te ostatnie już dni lata są takie cudne, cieplutkie……
Dlatego znów wczoraj spędziłam w parku ponad 3 godziny czasu, na ławeczce sobie posiedziałam, gazetę przeglądnęłam, dzięki temu, że mam internet w telefonie, na Facebooku posiedziałam……
Co prawda poranek nie rozpoczął mi się szczęśliwie, bo okazało się, że prysznic nie działa tak jak trzeba, chyba była zepsuta jego słuchawka, bo nie puszczała ciepłej wody. No cóż, umyłam się w chłodnej, nieco się trzęsąc z zimna, ale potem…..Od czego ma się Przyjaciół?
Na szczęście V.I.P. w swoim ukochanym Tesco wynalazł taką słuchawkę do prysznica, więc mi ja kupił i przyniósł do parku.Tak do parku, bo szkoda było spędzać tak piękne popołudnie w domu. Dopiero po powrocie wymieniałam sobie tę część prysznica i teraz już wszystko działa jak należy.
Czyli reasumując, czasami jest nie najlepiej w życiu, ale dobrze, gdy się ma koło siebie przyjazną dłoń.

Dzisiaj, 13 września mija 52 rocznica śmierci mojej Kochanej Babci – Tamtejmamy.
Dlaczego Tamtamama? To była bardzo mądra i dumna kobieta, która zawsze chciała być młoda i taka duchem była, więc nie pozwoliła nigdy do siebie mówić Babciu, wymyśliła, żeby wnuki do niej mówiły właśnie Tamtamama i tak już pozostało. Nikt nie śmiałby się do niej inaczej zwracać.
Tamtamama była mamą mojej mamusi i do końca życia z nami mieszkała, chociaż niestety przeżyła swoja córkę – moją mamę o całe 6 lat.
To musiało być dla niej straszne przeżycie, pierwszego, jeszcze młodego syna straciła podczas wojny – był oficerem WP i zginął w Katyniu mając niespełna 20 lat, potem straciła swojego kochanego męża no i na końcu swoją kochaną córkę Irenę.
Ale i tak starała się jakoś godnie przez to swoje ciężkie życie iść z podniesioną głową. Lubiła otaczać się ludźmi mądrymi, z którymi mogła sobie swobodnie porozmawiać w języku francuskim, a ten język miała opanowany do perfekcji, spotkać się z  z którymi mogła porozmawiać o sztuce, którą uwielbiała.
Mój dziadek, a jej mąż był oficerem WP, późniejszym senatorem RP, adwokatem, więc moja babcia zawsze obracała się na salonach i świetnie sobie zawsze dawała radę. Mimo, że wychowała czwórkę dzieci, zawsze miała czas na życie towarzyskie i potrafiła w nim błyszczeć. I taka pozostała już do śmierci, zmarła na zawał serca w wieku 77 lat. 
Pamiętam doskonale te dni. Tydzień wcześniej przyjechaliśmy z wakacji w Jastarni i mój tata przywiózł jej w prezencie wędzonego węgorza, którego uwielbiała, a którego podała od razu na stół, jako, że były to akurat jej imieniny – Bronisławy. Dlatego, gdy następnego dnia zaczęły się kłopoty z jej zdrowiem, wszyscy przypuszczali, że po prostu się zatruła. Mój tata jednak zaniepokoił się ostrym  przebiegiem tej choroby i zawiózł ją do Szpitala Kolejowego, w którym pracował, a tam niestety okazało się, że to były już pierwsze objawy bardzo rozległego zawału, tydzień później Tamtamama już nie żyła.
Jak dzisiaj widzę dzień, gdy przyszła telefoniczna wiadomość o jej śmierci, wzięłam wtedy  w ręce jej piękną różową tiulową koszulę nocną, do której się przytuliłam i bardzo głośno płakałam. Po śmierci mojej mamusi Tamtamama była najważniejszą obok mojego taty dla mnie osobą. Miałam zaledwie 16 lat i już straciłam dwie tak bardzo kochane i ważne w moim życiu osoby, najpierw mamusię, a potem własnie Tamtąmamę.
Nie rozpieszczało mnie jak widać życie, bo niewiele później, bo minęło tylko 8 lat i straciłam z kolei tatusia,  byłam przecież jeszcze za młoda na całkiem samotne życie, zwłaszcza, że wychowywałam się w tak dużej i kochającej się rodzinie.
Miałam co prawda rodzeństwo, ale każdy z nich zajęty już był swoim rodzinnym życiem, ja zawsze byłam tylko obok.

Tak mnie dzisiaj na wspomnienia wzięło, zawsze to lepsze niż ciągle o tej wstrętnej i brudnej polityce pisać. Zresztą o czym tu pisać, nic się niestety nie zmienia i co gorsze podejrzewam, że długo nic się nie zmieni.
Kiedyś narzekałam na prezydenta Kwaśniewskiego, dzisiaj z perspektywy czasu widzę, że jednak był dobrym, przynajmniej mądrym prezydentem Polski. Pewnie, że miał swoje potknięcia, bo jest tylko człowiekiem, a kto ich nie ma, ale nigdy nie zrobił coś na niekorzyść Polski tak, jak robi to obecny prezydent. Dlatego z uwagą wczoraj przeczytałam jego słowa – przestrogę do obecnego prezydenta, tylko…… niestety, ten obecny prezydent już tak bardzo jest zadufany w sobie, taki nadęty, że podejrzewam, że żadne rozumne słowa do niego nie trafią……….
A to co mówi, co robi niestety negatywnie odbije się na wszystkich Polakach. 

Miało nie być o polityce, zgoda, to jeszcze napiszę, że znów dzisiaj zapowiada się cudowny dzień, od samego rana słonko przygrzewa. Co prawda nie tak silnie, jak jeszcze kilka tygodni temu, ale dla mnie jest to całkiem odpowiednia temperatura, przynajmniej człowiek nie poci się,  nie sapie, nie męczy tym zaduchem.
Pewnie dzisiaj wyjdę nieco wcześniej do pracy, by znów przynajmniej z pół godzinki pogapić się na moje kaczuszki w parku  i wystawić twarz do słoneczka, przynajmniej teraz nie grozi  mi to, że skóra będzie schodzić z nosa. 
Co najlepsze, według prognozy pogody następny tydzień też ma być jeszcze taki słoneczny i pogodny, a przecież już w przyszłą niedzielę przychodzi do nas najpierw astronomiczna, a dzień później kalendarzowa jesień.
Ale sławetna polska złota  jesień tez potrafi być piękna i zadziwiać swoją złotą urodą.

Miłego czwartku 

Każdy Krzyś to porządny człowiek

Zawsze miałam sentyment do tego imienia, a od wczoraj tym bardziej mój sentyment się powiek szył, bo pan, który szybko, skutecznie i nie drogo mój piecyk mi wczoraj naprawił miał własnie na imię Krzysztof.
Fik mik i już mam naprawiony piecyk. Fajna sprawa, nareszcie wieczorem mogłam w cieplutkiej wodzie się wykąpać Tak mało, a tak cieszy…….
Zapisałam sobie jego numer w telefonie i na komputerze, bo być może, że będę niedługo go potrzebowała, gdy będę o zmianie brodzika myślała.
Już wstępne rozmowy przeprowadzałam

 

a teraz:

Nie, nie zapomniałam wcale moja Kochana Uleczko, że dzisiaj jest nasza środa, jakbym mogła zapomnieć!!!!
Zmieniałam tylko kolejność wpisu, ot tak, dla pewnej odmiany środowego dnia, który jak wiesz, jest dla mnie zawsze bardzo ważnym dniem tygodnia.
Dlatego też i całuski i pozdrowienia i oczywiście obowiązkowa róża z Krakowa do Poznania skoro świt (no prawie skoro świt) płynie.
Wszystkiego najlepszego Uleczko, trzymaj się cieplutko w tych ciężkich czasach, bo chociaż nic na ten temat nie wspominasz, ale wiem, co Twoja dusza czuje 🙂

 

a teraz:


Muszę, naprawdę muszę……

Ludzie Kochani! W jakim kraju my żyjemy, skoro prokuratura odeszła od oskarżania ludzi z ONR -u, którzy 11 listopada 2017 roku bestialsko napadli na osoby manifestujące przeciwko faszyzmowi przez nich propagowanemu, bijąc ich i kopiąc, a prokuratura uznała, że ci chuligani tylko wyrażali swoje niezadowolenie z powodu tego, że ktoś nie pozwolił im głosić wydawałoby się wrogich dla Polski poglądów, a ewentualne pobicia były kierowane w miejsca mniej neuralgiczne………. Paranoja, taka pani powinna w trybie natychmiastowym być zdjęta z pełnionego stanowiska!!!! 
Oznacza to, że prokuratura spod skrzydeł pana Ziobry  nie tylko zezwala, ale wprost propaguje  faszyzm.
WSTYD  DLA  POLSKI, WSTYD I SROMOTA , Aż trudno uwierzyć, że takie rzeczy mogą się w naszej demokratycznej Polsce zdarzać.
To już jest całkowite postawienie nie tylko prawa, ale wszelakich moralnych praw na głowie.

CZY PIS JUŻ CAŁKOWICIE OSZALAŁ????
Nie boją się chociażby  tego, że kiedyś zapłacą za to nie tylko od następnych rządzących, ale wcześniej pewnie od czujących się coraz bardziej bezkarnych faszystowskich chuliganów? Dzisiaj ta  „wspaniała”onerowska młodzież  bije KOD-owców, jutro będą bić pisowców, tylko dlatego, że ci ostatni sami dobrowolnie na takie zachowanie im pozwalają!!!!!

Powiem wprost: jestem przerażona bezprawiem, które w Polsce się dzieje i co najgorsze, obecna partia całkowicie z takim bezprawiem sobie nie radzi, ba, sama na to zezwala i sama w dodatku jeszcze go osobiście przeprowadza. 
Bo to, co ostatnio wprowadził pan prezydent Duda, oczywiście pod dyktando naszego dyktatorka, z czego  chyba każdy rozumny Polak zdaje sobie sprawę, jest całkowitym bezprawiem. Chodzi mi o poświadczenie i wprowadzanie w życie niezgodnym z konstytucją prawem pozbawienia możliwości sędziów powyżej 65 roku orzekania w Sądzie Najwyższym. Pełniący obowiązki prezydenta (bo trudno nazwać kogoś prezydentem, kto nie przestrzega konstytucji na którą krzywoprzysięgał, nie czekając na decyzję Europejskiego Trybunału Konstytucyjnego, pod który z racji naszej przynależności do Unii podlegamy, nie tylko nie dopuścił niektórych sędziów, którzy złożyli odpowiednie dokumenty do dalszej pracy, ale również wczoraj powołał na stanowisko pełniącego obowiązki obowiązki I-szego prezesa   sędziego sędziego Dariusza Zawistowskiego.
Tylko, że na całe szczęście, nowy pełniący obowiązki  prezesa  nie uzurpuje sobie żadnych wielkich praw i wprost powiedział, że I-szym prezesem SN nadal pozostaje prof Małgorzata Gersdorf, a on może tylko pełnić te obowiązki w jej zastępstwie w razie jej nieobecności.
No, obawiam się, że panu Dudzie (i znów nie nazwę go prezydentem) take słowa na pewno mu się nie spodobały, po prawdzie  po tych słowach nasz Adrian wyszedł  kolejny raz  na głupka.

Ale po nim nie można się już niczego dobrego spodziewać, czego wyrazem były niezbyt mądre słowa wypowiedziane nie tylko w kościele 31 sierpnia tego roku, ale chociażby te wypowiedziane we wtorek w Leżajsku, nazywając Unię wyimaginowaną wspólnotą, z której niewiele wynika i  która nie powinna się wtrącać w rozwiązywaniu naszych prawnych rozwiązań. 

Będę o tym pisała. Mimo, że jest ktoś, kto czyta moje posty i wręcz nie zgadza się  z moimi spostrzeżeniami. Wolno jej (czy mu) skoro wierzy tym którym nie należy wierzyć jego (jej) sprawa, każdy ma prawo myśleć tak, jak mu rozum dyktuje, ale ja…….. no cóż, ja Polskę widzę jednak trochę inaczej, normalniej, nawet gdy tylko ciepła woda w kranie płynie…….
 Ja jednak będę nadal twierdziła :  BARDZO ŹLE W NASZYM PASTWIE SIĘ DZIEJE!!!!!
I oby się to jak najszybciej zmieniło.
Na szczęście jest w Polsce sporo takich osób, którzy myślą podobnie jak ja. Tylko na razie słabo jakoś się mobilizujemy, żeby te wszystkie nieprawości raz na zawsze wyrzucić.  Wciąż za słabo !!!!!!!

Dzisiaj wstała znów pogodna środa i bardzo dobrze, niech ta ciepła słoneczna pogoda trwa jak najdłużej, bo teraz wciąż jeszcze ładujemy swoje akumulatory w energię, która będzie nam potrzebna w słotne jesienne, a potem w długie zimowe  dni.

No to życzę przepięknie słonecznej i miłej środy.

Ach, środa, środa, co to za piękny dzień tygodnia, prawda Uleczko?????

Nigdy

 

 

 

Nigdy nie może być tak źle, żeby nie mogło być jeszcze gorzej…………..
Dawno nic mi się w domu nie zepsuło, no to doczekałam się….Junkers  w łazience padł !!!! 
Wczoraj rano jeszcze normalnie działał, nic nie wskazywało na to, że coś mu się pokręci pod blachą, a tu…
Wracam wczoraj z pracy, chciałam umyć po bardzo późnym obiedzie naczynia, a tu leci z kranu zimna woda.
Szybciutko poleciałam do łazienki, odkręcam kran nad umywalką, patrzę na mój piecyk, a tu nie ma wcale w nim płomienia. Muszę się przyznać, że troszkę się przestraszyłam, bo wiadomo co się może stać, gdy się gaz ulatnia, a świeczka się nie pali.
Oczywiście poprosiłam o pomoc mojego miłego sąsiada, niestety jemu też nie udało się uruchomić mojego piecyka.
Iskrownik buczał, ale płomienia nie dawał, pewnie się przytkał, albo po prostu zepsuł.
Co było robić, trzeba było zamknąć zawór dostępu gazu, tak na wszelki wypadek, żeby nic nie wybuchło i czekać do rana z telefonem do fachowca od piecyka.
A dzisiaj od rana zaczęły się schody.
Myślicie, że łatwo o fachowca? Tylu ich się reklamuje, ale terminy dają kilkudniowe, nawet tygodniowe.
I siedź tu człowieku nieumyty przez tyle dni.
Bo ile może trwać dzień brudasa??????Wkrótce wszyscy z daleka omijać mnie będą 🙂
Żarty na bok, można jakoś przez jeden, dwa dni przetrwać, myjąc się podobnie jak kot jedną łapą, ale na dłuższą metę jest to nie do przyjęcia.
Znalazłam w końcu  jakiegoś fachowca z internetu, a przeszukiwałam wiele stron i do wielu fachowców telefonowałam, z wiadomym, podanym powyżej skutkiem.
Ten ostatni o dziwo przyrzekł, że przyjdzie do mnie do dwóch godzin, tylko muszę mu podać smsem adres.
Jakieś to troszkę podejrzane mi się wydawało, ale zaryzykowałam, a o skutkach napiszę jutro.
No i miałam nadzieję, że w tym miesiącu troszkę sobie przyoszczędzę, a tu ….guzik, muszę znów do kieszeni sięgnąć.
Biednemu zawsze wiatr w oczy……
Co prawda sam Naczelnik Polski przyobiecał, że rząd zajmie się wkrótce podwyżką dla emerytów.
Byleby szybko się tym zajął, bo zanim oni cokolwiek podniosą, oczywiście w sensownej kwocie, to tymczasem biedni emeryci powymierają z głodu, a co najważniejsze nie będą mieli czym płacić za lekarstwa. Już teraz tak niestety jest, często w aptekach słyszy się, że ktoś mówi, że nie ma tyle pieniędzy na leki, że się zastanowi……… a potem już rezygnuje, lekarstw nie wykupuje i wiadomo jakie tego są skutki.
Ale może o to własnie chodzi, bo co prawda majątek  i długi po zmarłym rodzina dziedziczy, ale składki, które emeryt odkłada przez całe życie przepadają na rzecz skarby państwa. I tak się interes kręci. Sporo ludzi umiera w niedługim czasie po rozpoczęciu pobierania składek emerytalnych, więc sporo po nich jeszcze niewykorzystanych zasobów pozostaje, niestety nie dla spadkobierców.
Trzeba przyznać, że system emerytalny w Polsce nigdy nie był i nie jest racjonalnie i sprawiedliwie przeprowadzany. Ale to już jest wina nie tylko obecnego rządu, ale i wina rządów zaszłych. Niestety nasze fundusze emerytalne nie spoczywają na naszych kontach i nie są rewaloryzowane, a wykorzystywane są na bieżąco na pokrywanie budżetu państwa, stąd te wszystkie braki na zapewnienie osobom starszym godnego życia (jak to uwielbiają rządzący nazywać)
Ale czy to się kiedyś zmieni na lepsze? –  śmiem wątpić. Za bardzo biednym krajem jesteśmy, żeby nie próbować sięgać tam, gdzie łatwiej zdobyć jakieś pieniądze na bieżąco  – taka jest prawda.
A może ktoś z rządzących, obecnych, czy przyszłych spróbował zainteresować się, jak podobne problemy rozwiązywane są na zachodzie?
Tam, z tego co wiem aż takich niesprawiedliwości nie ma.
Wszak ci obecnie i następnie rządzący też kiedyś będą emerytami……

Dzisiaj nie zapowiada się słoneczny dzień, jest nieco pochmurnie, temperatura też nie powala, ale wczoraj rano też nie było nadzwyczajnie, a dopiero popołudniu wyszło piękne słoneczko, było bardzo cieplutko, tak, że nawet wracając z pracy przysiadłam na troszkę na ławeczce w parku.
Ale i tak nie spacery mi w głowie teraz, czekam na pana od naprawy mojego Junkersa.
A Wam Kochani życzę wspaniałego wtorku

a jednak są kaczuszki w parku

Wczoraj spędziłam bardzo miłą niedzielę w moim parku.
Było ciepło, słonecznie, czasami zawiewał lekki wietrzyk…..
Oczywiście  w pierwszej kolejności musiałam sprawdzić, co się stało z moimi kaczuszkami i…….
Są, są, pływają sobie po stawku. Co prawda jest ich zdecydowanie mniej, ale pewnie nie wszystkie jeszcze się z parku wyniosły.
Nie było wczoraj żadnego festynu, więc w parku było bardzo przyjemnie, chociaż nawet dość sporo ludzi korzystało z pięknie jesiennej aury.
No a potem……… usiadłam sobie na   mojej ulubionej  ławeczce i……..dostałam telefon od V.I.P-a, który też akurat spacerował po moim parku.
Dałam mu namiary na moją ulubioną ławeczkę koło klombu i już po chwili razem siedzieliśmy na niej i sobie przyjemnie  rozmawialiśmy.
Czułam się jak na prawdziwej randce, słowo daję, ja, On, park, kwiaty, drzewo i słońce, czy może być coś bardziej romantycznego???
 Siedzieliśmy dosyć długo,dopiero po kilku godzinach poszliśmy do mnie do domu na herbatkę.
Pewnie następna niedziela nie będzie już taka cudowna, bo raczej zapowiadają na nią opady deszczu, ale kto wie, może jeszcze zrobimy powtórkę z rozrywki. Bo to tak przyjemnie z kimś rozmawiać, gdy w tle nie ma ani telewizora, ani komputera.

No własnie, miałam malutki odsap i dlatego całe popołudnie nie interesowało mnie, co ciekawego się dzieje w polityce, ale oczywiście potem oglądnęłam sobie moje ulubione Szkło Kontaktowe, które nieco mnie z powrotem uświadomiło w jakiej Polsce obecnie żyję.
Na szczęście nie mieszkam w Stolicy, bo chyba popadłabym w kompleksy widząc to futurystyczne nowe osiedle Jakiego z jeziorami, plażami, jachtami i drogimi restauracjami, o wspaniałych biurowcach i mieszkalnych domach nie wspominając.
Oj panie Jaki, nie każdy może być pisowskim prominentem, którego na takie brewerie stać będzie, w Warszawie mieszka wiele zwyczajnych zjadaczy chleba, którzy i tak już sobie z  galopującymi podwyżkami dawać rady nie potrafią.
Co prawda nasz najlepszy Ojciec Narodu, czyli Jarosław Kaczyński obiecywał jakieś tam podwyżki dla emerytów, ale od razu zastrzegł, że będzie ciężko zadowolić biednych emerytów, bo to jest jednak dosyć spora grupa ludzi. No tak, zgadzam się, ale skoro emeryci płacą podatki, między innymi z tych pieniędzy opłacane jest 500 +, to nie można by, wzorem wielu innych państw, po prostu nie opodatkowywać i tak już biednych emerytów?, zawsze parę groszy w kieszeni by pozostało.
Pewnie znów dadzą na odczepkę 20- 30 zł i powiedzą, że to wystarcza. Pewnie, stary człowiek nie musi mieć już żadnych luksusów w życiu, wystarczy mu  tylko kromka chleba, a że na lekarstwa już nie starcza……
Pan Kaczyński ze swoja wielka emerytura, plus pensja posła, nie licząc pewnie profitów ze spółek, chociażby Srebrnej, nie rozumie zwyczajnego emeryta.
Ale on jest Pan emeryt, a ty, ja  jesteśmy emerytem – dziadem.

Rozpoczynamy nowy tydzień, oby był on jeszcze bardziej lepszy niż poprzedni.
Czy wiecie, że za dwa tygodnie w niedzielę przyjdzie już astronomiczna jesień??????

Miłego poniedziałku i wspaniałego całego tygodnia

moje Słoneczko

Moje Słoneczko, Kochana Zeldunia odwiedziła mnie wczoraj z Rodzicami.
Ale ta mała rośnie, jak na drożdżach.
No tak, minęło już 3 miesiące i kilka dni od dnia, gdy pojawiła się na tym świecie.
A ja mogłam ją podziwiać już na zdjęciach USG, gdy była  jeszcze w brzuszku swojej Mamy.
Teraz USG 3 D są tak dokładne, że widać na nich całą buzię dzieciątka.
I jeszcze troszkę, a Zelda będzie z Rodzicami przychodzić na plac zabaw w moim Parku i na huśtawkach się bujać, albo babki z piasku lepić.
A takie zdjęcia  z lat dziecinnych to są wspaniałe potem wspomnienia – kilka ich Zeldzie wczoraj zrobiłam.
Zresztą mam w komputerze specjalny folder ze zdjęciami Zeldy, począwszy od dnia jej urodzin. Tam umieszczam przysyłane mi przez Ksawra, albo przez Dianę nowe zdjęcia, które skrupulatnie datą podpisuję.
Kilka dni temu oglądałam własnie swoje zdjęcia z dziecinnych lat i zadziwiałam się, że kiedyś naprawdę byłam taka mała….
A potem, siedząc już na ławce w moim parku, obserwowałam małą, może roczną dziewczynkę, o wdzięcznym imieniu Zosia, która baraszkowała po alejce, a jej dziadziuś próbował jej robić zdjęcia, co łatwe nie było, bo mała Zosia była wielką wiercipiętą, wszędzie jej pełno było, a to zbierała jakieś patyczki  i kamienie ze ścieżki, brudząc sobie tym łapki. a to wyrażała zainteresowanie kwiatkami rosnącymi na klombie. A dziadek cierpliwie za nią z obiektywem biegał i strzelał jej fotki, co Zosia zawsze wdzięcznym uśmiechem przyjmowała.
I tak sobie pomyślałam, że  za jakieś 50 – 60 lat gdy te zdjęcia wpadną już w dorosłe łapki owej Zosi, z rozrzewnieniem będzie wspominała tamten miły czas spędzony z babcią i z dziadkiem w parku. 
Tylko wtedy nie będzie już ani babci, ani dziadka, ani mnie……..
I oby tak było, że doczeka tych lat, że żadna wojenna zawierucha nie zniszczy jej pięknego i wspaniałego świata, w którym teraz tkwi.
Bo wystarczy tylko jedna zła decyzja ludzi, którzy uważają, że to im wszystko się tylko należy, że oni są panami tego świata i mogą decydować o losach innych, a wszystko obróci się w perzynę, świat runie w posadach.
My starsi już swoje przeżyliśmy, chociaż każdy ma jeszcze chrapkę na przyzwoite i jeszcze długie życie, ale nie możemy zabierać szczęścia tym, którzy dopiero stanęli na swojej drodze życia. Im to szczęśliwe i bezkolizyjne życie po prostu się należy, bo to oni będą niejako naszymi kontynuatorami na naszej planecie i to od nich będzie zależało, jak będzie wyglądało ich życie i życie następnych pokoleń.
Dlatego zawsze trzeba stanąć po stornie prawdy, po stronie pokoju, po stronie miłości. Miłości nie tylko do najbliższych ale i naszego kraju, naszego świata.
Nie można pozwalać, aby jednostka niszczyła to wszystko, co tyle ludzi z takim trudem wybudowało.

Dzisiaj zapowiada się bardzo przyjemna niedziela. Nareszcie te okropne upały przeminęły, temperatura i słonko zachęcają wręcz do spacerów. 
Korzystajmy z nich, póki jeszcze nie nadeszła słotna jesień.
Na razie jesień jest łaskawa, już ją jednak czuć.
W parku drzewa już żółcieją, kaczki się już ze stawu gdzieś powynosiły, ale wciąż jeszcze słychać gwar dzieci na placu zabaw.
No to idę sobie do parku, po odpoczywać chwilkę na świeżym powietrzu, chociaż żałuję, że park z dwóch stron jest otoczony tak blisko umieszczonymi ulicami. 
Najgorzej jest od strony alei Mickiewicza, bo tam cały czas jest spory  ruch, może w niedzielę ciut mniejszy, jednak przez aleje przetaczają się auta, autobusy, inne pojazdy, opary spalin toczą się nad ulicami i do parku  też się przemieszczają niestety.
Co prawda posadzono specjalne krzaczki, które kiedyś, gdy urosną, będą skuteczniej aleje od parku odgradzały, ale na razie są jednak one bardzo małe.
No cóż, od remontu parku minęło dopiero kilka miesięcy.

Życzę Wszystkim mile spędzonego niedzielnego czasu 

SOBOTA

 

 

I mamy dzień wolny od pracy, niezbyt słoneczny, a właściwie wcale nie słoneczny, ale na szczęście ciepły.
A co u mnie?
Maciek z Rodziną polecieli sobie, jak te ptaki, do ciepłych krajów. Fajnie im, będą mieli świetną, słoneczną  pogodę.
Byle nie było tak jak rok temu, gdy też o tej pory polecieli do ciepłej Turcji, a gdy wrócili, w Polsce była zimnica.
Na to się zanosi, że tak nie będzie, bo podobno do października aura ma być dla nas ciepło łaskawa.

A jednak ich sunia nie będzie przez ten tydzień u mnie, ale zostanie  z Babcią Jadzią u nich w domu.
No tak, bo musiałabym mieć u siebie nie tylko Sisi, ale także dwa kocury, a to już by był za duży zwierzyniec na moje niewielkie mieszkanie.
A poza tym zbyt wiele obowiązków, co innego jeden pies, czy jeden kot, niż tak wiele tego zwierza na raz.

Za chwilę będę miała gości, przychodzi do mnie Zelda (tzn przyjeżdża w swojej karocy) z Rodzicami Dianką i Ksawerem.
Będzie wesoło, pójdziemy na pewno na chwilkę do parku. Ale już im zapowiedziałam, żeby żadnych ciastek po drodze nie kupowali, bo ciągle jestem na tej cholernej diecie.
Co prawda pomalutku mi to odchudzanie idzie, na razie straciłam niecałe 2 kg, ale dobre i to. Pomalutku, aż do skutku………
Po tej operacji to odchudzanie zdecydowanie lepiej mi wychodziło, teraz….ach, szkoda gadać. A tyle po drodze jest pokus.
Na szczęście są śliwki, które można traktować oprawie tak jak czekoladki, a w dodatku nie mają dużo kalorii i są według tego co przeczytałam bardzo zdrowe.

A co tam panie w polityce? Podobno Ojciec Rydzyk ma być pod szczególną   polityczną opieką. Powstał nawet specjalny komitet Obrony Ojca Rydzyka i jeżeli ktokolwiek jakiekolwiek złe słowo na niego powie, czy napisze, szanowny komitet odda sprawę do…….. prokuratury.
Hmmm, wolność słowa, chciałoby się powiedzieć D E M O K R A C J A !!!!
Teraz ich wzorem powstaną pewnie nowe komitety każdy z nich  będzie bronił kogoś innego  : Nadczelnika Kaczyńskiego, obronę Macierewicza, który koniecznie chce zostać szefem NIKU (jasne, będzie mógł do woli wszystkich i wszystko kontrolować), oczywiście będą bronić Ziobrę, Morawskiego, obu marszałków, zastępcę naczelnego, czyli Brudzińskiego, i kogoś tam jeszcze pewnie wymyślą, o na przykład Pawłowicz, która czuje się już molestowana i gotową do wkroczenia do Uni (oczywiście jako europoseł) Szydło, nie ważne, że kiedyś Unię lekceważyła, ale po pieniądze ręce należy się jej wyciągnąć.

Ale mam taką nadzieję, żer już pierwsze zapowiadane manifestacje mundurowych w październiku rozpoczną marsz do pozbawienia tego anty rządu mandatu. Najwyższa pora.
Najpóźniej do wiosny czuję zmiany, tylko po drodze są jeszcze wybory samorządowe.
Oh, żeby ci myślący ludzie do urn poszli……

Póki co życzę przyjemnej soboty.

P.S. ja się nie boję, niech mnie podają do prokuratury, prawdę przecież piszę co nie?
Najwyżej będzie mi ktoś musiał cebulę i papierosy przynosić. A może i przy okazji zgubię te nadrobione kilogramy??? 

I TAK NIEPOSTRZEŻENIE PIĄTEK NAM PRZYBYŁ

Piątek jest tym dniem, na który wielu z nas z radością czeka. Rozpoczyna on bowiem  weekend.
Ten weekend zapowiada się pogodnie, chociaż gdzieniegdzie deszczyk może popsuć niektórym humorki.No cóż, mimo, że po urlopach powrócilliśmy już do codzienności, ale w niejednej głowie jeszcze letnie klimaty po głowach się tłuką.
A jeszcze są i tacy, którzy dopiero swoje wakacyjne urlopy rozpoczynają i Im życzę wiele radości na te wesołe chwile odpoczynku od pracy i od codziennych  kłopotów.

Psie serce……….. niepojęte  przez nas ludzi zjawisko, miłości i oddania tak wiernego, jakim niestety ludzie nie zawsze potrafią obdarzyć innego.
Pies kocha ( kot zresztą też)za nic, za miskę codziennej strawy i za chwilę pieszczot. Nie zna pojęcia nienawiść, wredność, przecież zdarzają się niestety  przypadki, że pan nie jest dla swojego pupila dobry, potrafi go nawet niszczyć fizycznie, bić, czasem wręcz zadręczać, maltretować, a ta bezbronna wobec swojego pana istota pokazuje tylko pokorę.

A czemu dzisiaj piszę własnie o psim sercu? Wczoraj dotarła do nas wiadomość, że ukochana sunia Kory – Ramona odeszła. Przeżyła swoją Panią tylko o jeden miesiąc i jeden dzień, jej serce nie wytrzymało rozłąki. Zawsze Korze wszędzie towarzyszyła. Była też obecna na pogrzebie Kory, widziałam jej mądre oczy, które patrzyły na urnę i wiedziałam, że ona rozumie co się stało z jej panią, że pani do niej już nigdy nie powróci.Musiała tez odejść…..Często słyszy się o takich wypadkach, gdy wierny pies po odejściu właściciela przychodzi na cmentarz i kładzie się koło grobu swojego pana i czuwa.
Nie wytłumaczalny jest fakt, skąd takie zwierze wie, w którym miejscu leży jego przyjaciel, są to rzeczy dla nas ludzi chyba nie pojęte
W każdym bądź razie mam nadzieję, że Kora i Ramonka radośnie hasają po niebieskich halach i są teraz obie szczęśliwe.

Nie chcę psuć dzisiejszego piątkowego dnia polityką, mogę tylko powiedzieć, że przerażona jestem cenami, które rosną i rosną bez umiaru i jeszcze nadal będą przybierały coRaz większe wartości.Oto część artykułu, który dzisiaj ze zgrozą przeczytałam :

Jesień nie zapowiada się również optymistycznie dla osób, które mają ogrzewanie gazowe. Podwyżka gazu wynosi 6 proc. i już weszła w życie. W przypadku domu jednorodzinnego o powierzchni 150 metrów kwadratowych koszty ogrzewania wzrosną średnio o 200 zł.

już jesienią odczujemy w kieszeniach skutki niebywałej drożyzny. Co podrożeje? Niestety prawie wszystko, bez czego trudno na co dzień się obyć. Cena kostki masła ma przekroczyć 7 zł, a niektórzy eksperci przewidują, że może to być nawet 10 zł. W związku ze wzrostem cen zboża zdrożeje też mąka, a co za tym idzie również pieczywo, makarony i ciasta.

Na tym jednak nie koniec, bo w związku z podwyżkami cen prądu dla firm zdrożeją w sklepach prawie wszystkie produkty. Do podwyższenia cen artykułów na sklepowych półkach przyczyni się także wyższy koszt transportu z uwagi na drożyznę na stacjach paliw, spowodowaną głównie tym, że prezydent USA Donald Trump blokuje dostawy ropy z Iranu. W efekcie jest jej na świecie mniej, a cena baryłki rośnie.

Polskie koncerny paliwowe ropę kupują za dolary. W związku z tym, że wzrasta też kurs dolara, to odczują to w portfelach na pewno polscy kierowcy. Obecnie na zatankowanie 40-litrowego baku benzyną potrzeba 25 zł więcej niż przed rokiem. Jeśli ktoś ma silnik diesla, to przy oleju napędowym podwyżka ta, rok do roku, wyniosła aż 35 zł.

DOBRA   ZMIANA DZIAŁA !!!

MIŁEGO PIĄTKU JEDNAK.

Czwartek, to czwartek

 

 

Taki sam dzień tygodnia, jak każdy inny.
Niby wstał całkiem przyjemny dzień, ale…….
Jakoś znów dołek psychiczny mnie dopada, pewnie po tym wczorajszym niefortunnym moim upadku.
Zawsze po takim incydencie potrzebuję trochę czasu, żeby się psychicznie odbudować.
No cóż, prawda jest taka, że mimo, że mam tylko (albo aż) 68 lat jestem człowiekiem niezbyt pełnosprawnym, a to mnie denerwuje.
Czasami po prostu nie potrafię nad tym zapanować, chociaż….. staram się uśmiechać, bo co innego mi pozostaje???
Życie nie jest łatwe, niestety. A ono pędzi na przód jak szalone……
Jakie mam plany na dzisiaj: ano spacerkiem do autobusu przez park sobie przejdę, może nawet na chwilkę na ławeczce do słonka chwilkę przysiądę, popatrzę, jak jesień zagląda już do mojego parku………
Koniecznie muszę sprawdzić, czy jeszcze po stawku kaczuszki pływają, bo ostatniej niedzieli, gdy była festynowa impreza, w parku, a po stawku pływały kajaki, kaczuszki gdzieś się wyniosły, nawet na wysepce ich nie było.
A właśnie, moje ulubione kaczuszki, tak przyjemnie na nie popatrzeć.
Ale niestety nie wszyscy mają takie podejście do przyrody jak ja.
Ostatnio na Face dostałam od Koleżanki  link do  ciekawej strony : strony 
[EDIT: aktualna sytuacja – https://goo.gl/EEHa8m – bałwanki ptaków chronionych są usuwane ze sklepu, Decathlon nie odpowiada

Marcin Borowik, lider Częstochowskiej Grupy OTOP szukał bagażnika rowerowego w Internecie i natknął się na to… 
Wiecie co to jest? To jest skandal! 
Patrzycie na 3 screeny z „bałwankami myśliwskimi”. Bałwanki służą do tego by zwabić ptaki. Żeby poczuły się bezpiecznie, żeby bez obaw zbliżyły się do ukrycia myśliwych.
17 spośród 24 widocznych tu ptaków jest w Polsce pod ochroną! 
NIE WOLNO NA NIE POLOWAĆ!!! 
Pod ochroną jest sroka, kruk, płaskonos, świstun, edredon, rycyk, kwokacz, ostrygojad, krakwa, kszyk i kwiczoł. Wiele tych ptaków jest w Polsce skrajnie nielicznych. Choćby kulik wielki (na screenie przedstawiony z nazwy rodzajowej Numenius), którego ochrona pochłania co roku ogromne środki (śledźcie Ochrona kulika wielkiego). Po co naszym myśliwym bałwanek kulika!? 
Wiemy doskonale, że większość myśliwych zna jeden gatunek kaczki tzw. „dziką kaczkę”. Myślicie, że odróżniają kszyka od łownej słonki? Albo samicę krakwy od samicy krzyżówki? Wydaje się, że Decathlonu to właściwie żadna różnica.
Decathlon to francuski sklep, we Francji można bez przeszkód zabijać kuliki. Widać wielka firma jest wielce bezwładna i bezmyślnie wysyła produkty do swoich sklepów na całym kontynencie. A może trochę wrażliwości, a może trochę pomyślunku?

Hej, hej Decathlon Polska co zrobicie z tą sprawą? Mam sporo Waszych rzeczy, pewnie je donoszę, ale na następne zakupy się nie szykuję. Coraz więcej ludzi obserwuje przyrodę bez zabijania – czas to zauważyć.

Barbarzyństwem jest zabijanie dzikich ptaków, zwierząt. Jest to „sport” który pozwala zaspokoić ego człowieka, który nie daje zwierzęciu żadnej szansy na przeżycie.
To prawda, każdy z nas jest w pewnym sensie mordercą zwierząt, bo każdy z nas (no prawie każdy) lubi dobry, chrupiący kotlecik, czy pyszną kiełbaskę.
Niestety, jesteśmy tak wykreowani, że jesteśmy osobami mięsożernymi,podobnie jak większa część populacji zwierzęcej w naszym świecie, który nas otacza.
Ale to wcale nie oznacza, że mamy być wobec świata zwierzęcego bezwzględni.
Chociaż przyznam, nie raz mam silne opory, gdy zastanawiam się nad moim codziennym menu.
Ale jeżeli niektóre zwierzęta objęte są ochroną, powinna ona być respektowana!!!!
Stosowanie takich metod, o której powyżej pisane jest karygodne.
Nasz stosunek do przyrody  zawsze jest miarą naszego humanizmu!!!
A ja bardzo lubię popatrzeć sobie na te pływające w parku kaczuszki, napawają mnie takim spokojem…..
No proszę, okazuje się, że można bez żadnych politycznych podtekstów o kaczkach pisać 🙂
Życzę przyjemnego, niestety już zdecydowanie jesiennego czwartku.
A podobno te wyższe temperatury miały do nas jeszcze powrócić

jaki to dzisiaj mamy dzień tygodnia????

 

A jeżeli środa to…………Witaj Kochana Uleczko, różyczka dla Ciebie 🙂
Mam nadzieję, że czeka dzisiaj na Ciebie wspaniała, słoneczna środa, pełna słonka i tak miłej temperatury, że spacerki będą dla Ciebie wielką przyjemnością i radością. Wszystkiego najlepszego na dzisiaj i na cały tydzień Uleczko 

Niestety ja dzisiaj ze spacerkowania muszę zrezygnować, bo miałam rano nieprzyjemny incydent, schylając się do szafki po sól zakręciło mi się w głowie i….poleciałam  do tyłu na ziemie, uderzając się w głowę o nogę stołu. Jakoś udało mi się jednak pozbierać, tylko niestety bardzo ucierpiał na tym upadku mój kręgosłup, bo boli jak cholera i chyba naciągnęłam sobie mięsień lewego podudzia, bo też mnie boli.
Nic to, wszystko kiedyś się skończy, ból tez przejdzie, tylko muszę znów zacząć zszywać moje tabletki przeciwko kreciołkom w głowie – starość nie radość 🙂
A może to kara za to, że tak bardzo ostatnio na ten pis ujeżdżam??????
Tylko dlaczego akurat mnie miałby Pan Bóg karać?????? Przecież ja jestem tylko za prawdą.
Zawsze brzydziłam się kłamstwem i niesprawiedliwością, a czyjaś bezczelność po prostu mnie denerwuje.
Ale ostrzeżenie widać miałam, więc dzisiaj już nic na ten temat nie napiszę.

Wczoraj wieczorem okropna burza nawiedziła Kraków. Na szczęście zaczęła się pod koniec mojego ulubionego serialu „M jak miłość”, tak więc zdążyłam go w całości oglądnąć. Ale potem już było gorzej. Pioruny waliły tak blisko mnie, że musiałam powyłączać i komputer i telewizor, ba, nawet płytę rozdzielczą odłączyłam, bałam się, żeby jakieś przepięcie nie nastąpiło. A prócz piorunów przerażająca jeszcze była ta ściana deszczu., Co prawda jej nie widziałam, bo już było ciemno, ale słyszałam tę przelewającą się jak z cebra wodę za oknem, jej szum był niesamowicie doniosły.
Nieco później burza przeszła sobie w inne rejony i na dobranoc mogłam sobie już włączyć swoją ukochaną „usypiaczkę” Rodzinę Zastępczą.
Podejrzewam, że i wcześnie rano była spora ulewa, bo na oknach miałam sporo kropelek deszczu.
Oj dzisiaj słoneczka raczej nie doświadczę, ale na pewno słoneczna pogoda jeszcze powróci do nas.
Ale tak po prawdzie, wcale mi się nie podoba to, że lato pomału już się kończy.
Co prawda jeszcze rano otwieram balkon na oścież, żeby świeże powietrze do domu wlatywało, ale jeszcze trochę i znów będę się kisiła w kuchni wietrzonej tylko od czasu do czasu.

Róża i miłe słówka dla Ulki były, o polityce coś tam wspomniałam, o pogodzie też już pisałam, chyba więcej ciekawych tematów na dzisiaj już nie mam.
W takim razie pozostało mi tylko życzyć Wszystkim jednak miłej środy, przynajmniej pozbawionych jakichkolwiek upadków,ani fizycznych, ani moralnych :-), za to radosnych i spokojnych, bez nerwów