A dzisiaj Imieniny obchodzi Anna

To dosyć popularne żeńskie imię, nawet w ostatnich latach też nawet obecnie, ale dla mnie najważniejsza jest jedna Ania – moja Siostra.
Które to już Twoje Imieniny bez Ciebie Aneczko????
Trudno już nawet policzyć, minęło już sporo lat, gdy od nas odeszłaś, a mnie się ciągle wydaje, że dzisiaj zasiądziemy w Twoim ogrodzie i będziemy pić pyszne wino z arbuzem.
To już niestety historia……….a szkoda.
Twój ogród nadal jest piękny, chociaż może nie ma w nim tych ślicznych róż kolo domu, czy tej wspaniałej pergoli przy schodkach wiodących z tarasu do ogrodu, a potem na mostek nad małym stawem, gdzie pluskały się rybki.
Zamykam oczy, przypominam sobie tamte Twoje imieniny, a łza spływa mi po policzku, chociaż własnie przez te łzy do Ciebie się dzisiaj uśmiecham.
Nie ma Ciebie, a jakoby jesteś, bo zawsze czuję Twoją opiekę, nie widzę Twojego uśmiechu, ale przynajmniej uśmiechasz się do mnie ze zdjęcia, które wisi na mojej ścianie w pokoju i niestety to musi mi na dzisiaj wystarczyć.
Wierzę, że kiedyś znów będziemy mogły się uściskać i cieszyć się ze wspólnej obecności razem z Rodzicami, i naszym Rodzeństwem , których już masz kolo siebie.
Kocham Cię Aniu i nigdy kochać Ciebie nie przestanę.

Dzisiaj popatrzyłam jak zwykle na kamerkę w Kudowej i…. na szczęścicie budy zniknęły, znów palmy królują na Placu przed Pijalnią – jaki to miły widok.

Wreszcie jest Kudowa taka jaką pamiętam, jaką lubię.

Najwidoczniej była to (miejmy nadzieję) jednorazowa akcja weekendowa, może jednak już powtórki z tej wątpliwej rozrywki tam nie będzie…..na pewno stracili by stałych klientów, ( bo ile można napychać się hamburgerami???) a Kudowa straciła by swój prestige piękna .

Ale jednego nie da się jednak ukryć….szalenie za Kudowa tęsknię……..

Na najbliższe dni zapowiadają znów front znad Sahary, niestety przyniesie ona burze i niepokoje.
Już poprzedniej nocy kilka razy burza nad Kraków nawracała.
Mam ostatnio znów kłopoty z zasypianiem, więc w nocy mogłam liczyć wszystkie pioruny, które w mój Park uderzały.
Przez to nietypowe ocieplenie klimatowe bardzo niespokojna jest aura w całej Europie ostatnio.
Wczoraj olbrzymia woda, związana z ogromnymi opadami, nawiedziła Londyn, którego centrum dosłownie płynęło, zalewając po drodze wszystkie ciągi transportowe, ulice, na których auta wprost tonęły w odmętach rwącej wody, swoją drogą zadziwiająca jest siła takiego niekontrolowanego potopu.
Belgia, Niemcy, Polska, Czechy, Szwecja, teraz Anglia już w tych ostatnich dniach doznały klęski powiązanych z tym deszczowo – burzowym żywiołem, czy to wreszcie nie jest niepodważalny dowód na to, że powinniśmy zacząć szanować nasz klimat????????
Jeszcze nie odetchnęliśmy z ulgą po epidemii koronowirusa, wciąż zresztą zapowiadają (nawet w Polsce) jej nawrót, który może przynieść nam znów tragiczne żniwo, teraz jeszcze do tego wszystkie anomalie pogodowe dopełniają tego tragizmu, który niestety nad nami wisi, z każdej strony czujemy zagrożenie i najwyższa pora zdać sobie sprawę z tego, że jeszcze jest pora z tym walczyć.
Przede wszystkim koniecznie trzeba się zaszczepić, bo osoby niezaszczepione tworzą zagrożenie nie tylko dla siebie ale także i dla najbliższych, to jest zadanie dla każdego z nas, a dla rządzących przyszła pora porozumienia się między sobą, jakie jeszcze obostrzenia można wprowadzić w walce z naszym niekorzystnym klimatem i skutecznie zacząć ich przestrzegać.
Nowy Noe na Arce do nas nie przypłynie, trzeba zakasać rękawy i samemu zabrać się za naprawę tego, co skutecznie zdążyliśmy przez własną głupotę, nonszalancję zepsuć.
O naszej polskiej polityce dzisiaj już wspominać nie będę, bo trudno jeszcze dorzucać nam dodatkowej sromoty od samego poniedziałku, każdy, kto ma chociaż trochę rozsądku widzi, że jest źle, niestety wszystko wskazuje na to, że sprawa Polskiego ładu jeszcze dodatkowo nas pogrąży, nie wspominając już o uporze naszych rządzących w kontekstcie konfliktu z Unią.
Niestety Pis zapomniał jedną zasadniczą regułę: rządzi ten, kto ma pieniądze, oni liczą na unijne fundusze, a tymczasem wszystko wskazuje na to, że Unia zamknie im kran z mamoną, a bez pieniędzy ich projekt Polskiego Ładu po prostu padnie jak domek z kart. Pozostanie tylko POLSKI BAŁAGAN !!!!!
Czy naprawdę nie ma żadnego mądrego polityka w tym całym Pisie, który przekonał by pewnego upartego jak osioł starca, że taką walką z Unią jesteśmy z góry skazani na przegraną, a niestety konsekwencje tej przegranej mogą być dla Polski wręcz tragiczne ??????
Ech! jednak ciężkie życie nas czeka…….

Ale dzisiaj jest poniedziałek, dzień, który zawsze przynosi pewne nadzieje, więc życzę pomyślności na dzisiaj i na cały tydzień.

Dzisiaj poszłabym z imieninowymi życzeniami do Mojego Brata – Krzysztofa

Niestety, ten czas przeminął, nie ma z Nami Krzysia, pozostały tylko piękne wspomnienia.
I to z tych czasów z dzieciństwem związanymi, gdy mój starszy brat śpiewał mi kołysanki i czytał bajki, z nieco późniejszymi, gdy Krzysztof studiował, a w tym był szalenie wytrwały i nie lubił, gdy mu psotna młodsza siostra w nauce przeszkadzała, wspominam dzień Jego ślubu i potem narodziny trójki Jego dzieci, gdy razem jeszcze mieszkaliśmy w rodzinnym mieszkaniu na ulicy Smoleńsk i tej Jego i Jego żony Zosi pierwszej malej choinki z bańkami – muchomorkami. Jedna wspólna, rodzinna wielka choinka stała w jadalni, a Zosia i Krzysiu mieli w swoim pokoju swoją własną, taką śliczną, malutką, bajkową.
Potem na nowym mieszkaniu jeszcze powitał na świecie dwójkę dzieci. Wychować tę całą czeredkę na pewno nie jest łatwo, dlatego Krzysztof ciężko całe swoje życie pracował, aby zapewnić dobry byt, a potem i dobrą przyszłość swojej gromadce. Udało mu się to doskonale, każde z Jego dzieci dostało staranne wykształcenie i dobry start na własne dorosłe życie i na szczęście doskonale tę ojcowską spuściznę potrafiły wykorzystać.
Pamiętam, że Krzysztof był bardzo skrupulatny w tych swoich rozliczeniach finansowych, wszystkie wydatki miał dokładnie w swoim kajeciku rozpisane, ale nie dlatego, by komukolwiek żałować pieniędzy, ale żeby mieć pieczę nad tym, czy przez przypadek nie wydawać pieniędzy na rzeczy niepotrzebne, chociaż nigdy nie można było mu zarzucać skąpstwa, wprost przeciwnie, chętnie pomagał osobom, które tej pomocy potrzebowali.
Reasumując: wspaniały był ten mój starszy Brat i chociaż nie raz nie jednego kuksańca od niego dostałam, jak to pomiędzy starszym bratem i młodszą siostrą bywa, zwłaszcza, gdy mu przeszkadzałam głośno hałasując, ale zawsze bardzo Go kochałam i podziwiałam.
Odszedł dużo za wcześnie, jego dobre serce niestety nie wytrzymało wytężonej pracy, a miał przecież dopiero 60 parę lat, jeszcze mógł z nami być, radować się wnukami i cudowną prawnuczką Zeldą, z której pewnie teraz byłby bardzo dumny, już wyobrażam sobie, jakby ją rozpieszczał……….
Krzyś był starszy ode mnie tylko o 10 lat, czyli na pewno mogłybyśmy dzisiaj razem z Anią dzisiaj iść złożyć mu życzenia imieninowe, tak 25 lipca składałyśmy z Anią życzenia imieninowe Krzysiowi, a dzień później wraz z Nim składaliśmy życzenia imieninowe naszej Siostrze Ani.
Dzisiaj nie ma Krzysztofa, nie ma Ani, jestem sama i wiem, że Oboje teraz patrzą na nas z wysokiego nieba, bo oboje byli bardzo dobrymi osobami i na pewno za swoje zasłużone życie na ziemi dostali wieczną nagrodę własnie w Niebiańskiej Krainie, by stamtąd nadal mieć pieczę nad swoją Ukochaną Rodziną.

Dzisiaj, mimo, że jest niedziela, nadal spokój w mom Parku Krakowskim panuje, nie licząc oczywiście całej rozrabiającej na Placu Zabaw czeredki dzieci.
Ale nie ma, jak to dwa lata temu jeszcze bywało tych traków z jedzeniem i dzikich tłumów, można spokojnie odpoczywać, no chyba, że zapowiadana burza przerwie tę niedzielną sielankę.
I może właśnie tak jest lepiej, bo gdy patrzę przez kamerki na plac w Kudowej, gdzie nadal budy zamiast palm królują, jest mi po prostu dziwnie żal, nie, nie tego, że mnie nie ma, tylko tego,, jak można łatwo psuć krajobraz
Uparłam się na tę Kudową, bo już trzeci dzień o tym piszę, mam nadzieję, że to tylko taka weekendowa impreza, tym bardziej, że wczoraj w Kudowej odbył się Konkurs piosenki polsko – czeskiej imienia Pawła Królikowskiego, na którym to koncercie obecna była najbliższa jego Rodzina, jego żona Małgorzata, córka Kasia i syn Antoni.
Widziałam przez kamerkę te tłumy, które brały udział w tej imprezie i wcale się nie dziwię, bo Kusy był człowiekiem szalenie przez ludzi lubianym A dlaczego ten koncert odbył się własnie w Kudowej? Ano tam swoją wypoczynkową odskocznię, niewielki domek ma Rodzina Królikowskich.
Wczoraj akurat bardzo żałowałam, że mnie tam nie było ………..

Życzę przyjemnej niedzieli, chociaż niestety burzami nas straszą, może jednak uda się chociaż chwilkę podłapać świeżego powietrza????

moja Kudowa sprzed roku

Tak wyglądała Kudowa rok temu, dzisiaj….szkoda nawet pisać.
Myślałam, że wczoraj tylko chwilowo taki misz – masz panuje przed Pijalnia, ale nie, nadal budy tam królują.
Komu szkodzi piękno przyrody???? No komu?
Palmy, kwiaty, klomby, zieleń na przeciw tanim budom, nie pozostawiam nawet chwili na zastanowienie się za kim optuję.
Ale niestety okazuje się, że już chyba nic więcej mnie nie zadziwi.
Właśnie zostali aresztowany syn i synowa prezesa Banasia i pisia prokuratura już postawiła mu zarzuty, dziwne tylko, że dotyczą one czasów, gdy papa Banaś był jeszcze Kryształowym Prezesem.
Dzisiaj według pisiej prokuratury kryształ się posypał, więc trzeba posprzątać resztki, zaczynają od syna i od synowej, bo z samym Marianem łatwo nie będzie, na razie chroni go immunitet, ale jaka to przeszkoda dla Wszechmocnego Zbysia?
Postawi zarzuty, wniesie wniosek do Sejmu o pozbawienie prezesa NIKU mandatu i immunitetu, w ciemną noc Sejm ustawę przyjmie i już potem mają Mariana w ręku.
Stare Stalinowskie metody znów odzywają, a pierwsze skrzypce wciąż na razie gra mniej niż zero
Wczoraj doszło do porozumienia o współpracy pomiędzy PO i Nowoczesną, żeby tak jeszcze Hołownia przestał bufonić i przystąpił do tej spółki, bo i tak szans samotnie nie ma, nie tylko nie pokona Pisu, ale jeszcze głębiej Polskę w Kaczorowe ramiona wepchnie, tak trudno to zrozumieć????
Niby Hołownia wie, czego chce, ale wydaje mi się, że on zbyt szybko napuszył się swoją chwilową przewagą nad PO, bo gdy Tusk wrócił. Hołownia znów nie gra pierwszych skrzypiec opozycji. Powinien stulić uszy i przynajmniej porozmawiać z Tuskiem i uzgodnić wspólną drogę. A jest o czym rozmawiać
O porozumienie Kosiniaka Kamysza się nie boję, bo oni zawsze byli ulegli i do wygrywających lgnęli, tym razem przypuszczam PIS tak im wlazł za skórę, że nawet nie odważyliby się razem z nimi kolaborować, Na to Kosiniak Kamysz jest za mądry, zresztą on tez widzi do czego pisie rządy prowadzą.
Co będzie dalej? zobaczymy, na razie wojna podjazdowa trwa, byleby tylko nie ogarnęła między sobą on opozycję , oni musza grac do jednej bramki, inaczej będzie źle.
Znów straszą, że nadciągają upały i burze, kilka dni ochłody mieliśmy , teraz pora na powtórkę męczącej kanikuły.
Wczoraj udało mi się chwilkę w Parku posiedzieć, ale tam cisza, spokój, nie ma tego kudowskiego szaleństwa i bardzo dobrze.
Miłej soboty i fajnego weekendowego odpoczynku

Co oni zrobili z mojej ślicznej Kudowej????

Patrzę zdumiona na przekaz z kamerek z Kudowej, ze wspaniałego placu koło Pijalni, który w zeszłym roku wprost porażał swoim widokiem palm, kolorowych kwiatów , starannie pielęgnowanych klombów i obrazami pięknych budowli sanatoryjnych i uroczych małych domków w pobliżu.
A co teraz tam się dzieje?? SODOMA I GOMORA !!!!
Komercja zabiła całe piękno tego miejsca. Postawiali tam jakieś tanie budy, najpierw pojawił się kilka dni temu grill, ale pod koniec dnia zostawiał stamtąd wywieziony, myślałam, że na zawsze, a dzisiaj z przerażeniem patrzę na wiejską taniochę, która to miejsce posiadła na własność.
NOMEN OMEN, SAMO CENTRUM DEPTAKU ZOSTAŁO WCHŁONIĘTE, NAWET NIE MA MIEJSCA NA SPACERY!!!!!
Całe szczęście, że mnie tam nie ma, musiałabym się denerwować, że to co piękne tak łatwo jest komercją zniszczyć.
A tak, zawsze mogę po prostu kamerkę wyłączyć i żyć wspomnieniami tych pięknych widoków, tego spokoju, ładu, który tam kiedyś panował.
Wiem, że i Ulce pewnie też nie spodoba się taki całkiem inny widok tego urokliwego miejsca, bo to własnie Ona kiedyś mnie przekonywała, że Kudowa jest urocza.
Była, niestety była, teraz rządzi tam nie piękno a p i e n i ą d z !!!!! wrrrrrr.
Bardzo jestem ciekawa, kto na takie barbarzyństwo wydał pozwolenie.
Powinien za tą niecność natychmiast pozbawiony być stołka, to jest po prostu gwałt na naturze.
Nie jestem przeciwna takim biznesowym przedsięwzięciom, ale we wszystkim trzeba mieć umiar.
Ważne jest i miejsce i rozmach, z którym przystąpili do tych wątpliwych inwestycji.
Boże!!! można było postawić jakąś budkę gdzieś nas uboczu, gdzie nie raziła by w oczy i nie stanowiła głównego punktu widokowego tak uroczego miejsca, jakim jest plac przed Pijalnią.
Zwłaszcza, że tam umieszczona już jest urokliwa kawiarnia Sisi, z niewielkim tarasem, jednak tak drapieżnie nie ingerującym w ten specyficzny krajobraz, a nieco dalej, w okolicy Łazienek nr 3 stoją też i stoiska z lodami i przekąskami, ale i one nie porażają, bo są na uboczu.
Przepraszam, ale się wkurzyłam, bo to jest tak, jakby ktoś na środku salonu centralnie postawił muszlę klozetową.
Czy ludzie naprawdę nie potrafią odnajdywać piękna w obcowaniu z naturą? Czy wszystko od razu koniecznie trzeba psuć tylko po to, by zrobić dobry interes?
Wszystko ma swoje miejsce we wszechświecie i jeżeli my teraz nie potrafimy tego uszanować, nie zdziwmy się, że kiedyś natura, czyli piękno nie uszanuje i naszych priorytetów, zwłaszcza, gdy one są po prostu głupie, próżne, nic nie warte.
MANY, MANY, MANY, MANY tylko to się liczy??????
Kiedyś wspominałam, że chciałabym, żeby w moim Krakowskim Parku też wykorzystali jakąś niewielką polankę i postawili tam niewielka kawiarenkę z tarasem, ale gdyby to miało przynieść podobny rozmiar, jak ten w Kudowie, to może lepiej niech zaniechają tego pomysłu???????
Niech Park pozostanie nadal tym urokliwym Parkiem, a nie jakimś miejscem służących wątpliwym uciechom kulinarnym, od tego mamy przecież sporo odpowiednich do tego miejsc.
W zeszłym roku i kilka lat wcześniej też niedziela była dla Parku takim miejscem kulinarnych wyzwań, przyjeżdżały traki, w których można było kupić wszelakie dobrocie, by zadowolić swoje podniebienia.
Ale impreza trwała tylko do późnego popołudnia i zawsze czekałam na moment, gdy te budy na kolach opuszczą już mój śliczny Park i znów zapanuje tam ten piękny spokój, bez wrzasków, za to z ptasimi trelami.
A na drugi dzień, w poniedziałek, siadałam sobie na ławeczce i tak sobie myślałam, Boże, jak ja cenię sobie ten spokój, jak to dobrze, że dzisiaj już nie ma tych tłumów, tego wrzasku i smrodu skwierczących kiełbasek, czy grillowych zapachów.
W tym roku na szczęście jakoś zaniechali tego wątpliwego niedzielnego zwyczaju ” rodzinnego świętowania” i jest zwyczajnie, bardzo przyjemnie , przebywają w Parku i starsze osoby i całe rodziny z dziećmi i psami, ale jakoś to wszystko odbywa się w całkiem przyjemnej atmosferze, naprawdę można odpocząć, bez nadmiernych wrzasków, krzyków a czasami nawet awantur wszczynanych przez panów będących pod wpływem.
A może ja już jestem taka stara i mnie ta cała komercja, ten szpan całkowicie nie pociąga????

LUDZIE!!!!!!! SZANUJCIE PRZYRODĘ, TĘ RESZTKĘ, KTÓRA JESZCZE POTRAFIŁA SIĘ PRZED BARBARZYŃSTWEM KOMERCJI OBRONIĆ!!!!

Niedługo i to nam zabiorą, już są miasta z betonu, teraz będą parki z tańc – budami, pola bez kwiatów i zbóż, pełne wózków z grillowymi potrawami, a wokoło pozostanie po nich tylko cała kupa śmieci, bo nie będzie nikogo chętnego do porządkowania tego bałaganu.

To jest mój apel na dzisiaj.

Życzę miłego piątku.

pamiętny dzień 22 Lipca

Ale dla mnie dzisiaj najważniejsze jest to, że moja Kochana Magda obchodzi dzisiaj Imieniny.

No to cóż mogłabym Jej dzisiaj podarować, jak nie róże z Jej ogrodu, bo one są najpiękniejsze na świecie.
Nawet najpiękniejszy gifs nie jest w stanie zastąpić piękna tego różanego krzewu.
Moja Kochana Solenizantko ! czego mogłabym dzisiaj Ci życzyć – Ty wiesz to chyba najlepiej.
Niech spełniają się wszystkie Twoje marzenia, wszystkie zamierzenia, niech zdrowie Ci dopisuje i bądź zawsze otoczona taką miłością Twojego Męża Jacka, Twoich dzieci Kamili, Oliwki i Jaśka no i oczywiście skromnie dodam i moją, bo wiesz, że jesteś dla mnie najważniejsza, najdroższa, bo jesteś dla mnie taka sama jak Twoja Mama, w swoim wspaniałym sercu, w oddaniu, w swoich przemyśleniach i w nastawieniu do życia. Jesteś po prostu dla mnie drugą Kochaną Anią, której niestety już teraz nie ma koło mnie, ale cieszę się, że jesteś Ty, zawsze kochana, przyjacielska i bardzo serdeczna.
To nie są tylko puste słowa, one płyną z głębi mojego serca i żadne wypisane tutaj słowa nie w pełni nie mają tej siły, której chciałabym Tobie powiedzieć
Po prostu bądź zawsze taka sama, niczego nie zmieniaj, bo nie wyobrażam sobie innej Madzi koło siebie.

Kiedyś, za czasów PRL dzień 22 Lipca był wielkim państwowym świętem.
Były liczne akademie, przemówienia, a popołudnie festyny, nawet z tej okazji „rzucali” pomarańcze, czy banany. jednym słowem wielka socjalistyczna ściema dla gawiedzi, która musiała się namiastką demokracji cieszyć.
Dzisiaj, mimo, że już nie mamy oficjalnych akademii ku czci, znów podobna ściema ogarnia nasz kraj. tylko teraz nazywa się to inaczej: próbą Pisiego zawładnięcia całej Polski i zrobienia z niej „krainy szczęśliwości” według jednej, jedynie słusznej pisiej modły, mimo, że większości Polaków taka polityczna draka wcale się nie podoba.
Nikt nie lubi, gdy im się siłą narzuca swój światopogląd, każdy chce się czuć wolny i samodzielnie odpowiadać za swoje czyny, bez tłumaczenia, co dla niego jest lepsze, czy gorsze.
No bo po co mamy wracać do minionych czasów charakteryzującą się bylejakością życia, zakłamaniem, obłudą i teraz jeszcze większa i nachalniejszą polityczną butą, czego chociażby wczorajsze głosowanie nad odwołaniem z funkcji ministra szkolnictwa Przemysława Czarnka. Po prostu Pis wykorzystał fakt swojej sejmowej przewagi, wcale nie licząc się z głodem ludu, chociaż kiedyś pani Szydło obiecywało, że Pis będzie słuchał Polaków i stosował się do ich życzeń.
Słowo jedno, mamona związana z rządzeniem drugie, a arogancja z jaką sięgają coraz bardziej bezczelnie po wszystko już tylko może nas przerażać i porażać.
Na szczęście teraz jakoś chwilowo na bok zostało odsunięte glosowanie nad TVN – Lx, nie wiem czym to jest spowodowane, czyżby rząd wreszcie sobie uświadomił, że może tylko na tym stracić? Bo Unia coraz wyraźniej stanowczo mówi: nie dostaniecie pieniędzy,póki nie zmienicie swojego postępowania z praworządnością, a brak pieniędzy z Unii przyniesie krach ich flagowego programu Polski Ład, który miał być podstawą do walki o dalsze ich rządzenie Polską.
Nie będzie pieniędzy, nie będzie poparcia ludu, który do wszelkich prezentów był przyzwyczajony.
Bo z jakich pieniędzy Pis znów kupi swoich wyborców, skoro kasa rządowa już jest całkiem pusta????
A już „niedobry” Donald o” wielkich wilczych oczach” dybie, aby Pis od władzy odsunąć i może mu się to nawet udać, oczywiście nie zrobi tego ani sam, ani nawet ze swoimi politykami z PO, ale wierzę, że będzie miał na tyle siły, że uda mu się przekonać i polityków innych partii, że walka o normalną Polską jest teraz priorytetem.
Zresztą w czasach, gdy Pis pokłócony już jest z Unią i z wieloma krajami, wejście na wojenną ścieżkę z taką potęga, jaką jest USA jest aktem politycznego samobójstwa. A niestety takie projekty, które Pis chce wdrażać i wykonywać wobec TVN -24 uderza w stosunki gospodarcze i polityczne z krajem Wielkiego Brata, czy warta jest taka draka tylko po to, żeby dostać potem po nosie? Pis nie tylko nie wstaje z kolan, ale alienując się od świata, wręcz ryje nosem w glebę z coraz większą siłą. Wkrótce i grupa tych zwiedzionych Polaków też dołączy się do całkowitego potępienia tych kłamczuchów, bo obojętne, czy ktoś myśli tak czy siak, ale nikt nie lubi, gdy się z nich wała robi.
Mam wizję ” Rząd Pisu małymi jeszcze, ale zdecydowanymi krokami na własne życzenie sama odsuwa się od władzy.
Putin niestety nie jest w stanie zapewnić nam bezpieczeństwa i gospodarczego rozwoju, on chce po prostu połknąć Polskę i zrobić z nas sobie swoich sługusów, których łatwo będzie do parteru sprowadzić.
Taka jest straszna i bardzo smutna prawda, niestety.
Niech wiec się to w końcu stanie: Pis nigdy nie powinien był rządzić, a niestety podstępem tam się dostał i narobił tak wiele niepowetowanych szkód, że następny rząd będzie miał sporo kłopotów z odbudowaniem normalnej Polski.
Można to porównać do miasta, w którym wszystkie domowe, zostały przez tsunami zniszczone i teraz od nowa trzeba je na fundamentach postawić.
Czyli PIS niestety to takie tsunami, które nad Polską przeleciało, oby jak najszybciej od nas się już odsunęło i nigdy już więcej nie powróciło.

Dzisiaj znów nijaki, szaro bury dzień, niby lipiec, niby odpoczynek od kanikuły, ale……. chyba nie każdemu się to podoba.
Najważniejsze jednak, żeby nurze i te coraz częściej występujące trąby powietrzne opuściły Polskę na dobre.

Spokojnego zatem czwartku.

Ach, znowu mamy środę !!!

Dlatego Uleczko witam Cię dzisiaj różami mówiąc dzień dobry i życząc Ci cudownego dnia.
Mam nadzieję, że słonko dzisiaj do Ciebie zawita i radość o poranku Ci przyniesie.
Chyba pamiętasz ten piękny przebój Alibabek , który zaczyna się słowami:

„Jak dobrze wstać, Skoro świt, Jutrzenki blask Duszkiem pić, Nim w górze tam Skowronek zacznie tryl, Jak dobrze wcześnie wstać Dla tych chwil, Gdy nie ma wad Wspaniały, piękny świat, Jak dobrze wcześnie ……..

Więc pij duszkiem ten nektar lipcowego piękna Uleczko, ciesząc się wspaniałym dniem.
Nie wiem, czy jesteś nadal u Magdy, bo wiem, że czasami wpadasz na chwilkę do Poznania, ale przecież teraz mamy tę najsłodszą porę roku, gdy noce takie są gorące, a słowiki spać nie dają…….
Rzeczywiście noce są gorące i mimo, że śpię przy uchylonym oknie, niezbyt spokojne mam te sny. Okna na oścież niestety nie mogę go otworzyć, bo to jednak parter i mógłby się ktoś w nocy do mnie zakraść, a z drugiej strony może aż takie straszne by to nie było, oczywiście ważne by było kto i w jaskim celu by do mnie zaglądnął , ale cóż, pofantazjować zawsze sobie przecież można.
Na razie ze względów technicznych nie mogę jeździć, jak co roku o tej porze roku bywało, do Modlnicy, czasami tak bywa, że los stawia na drodze przeszkody i mogę najwyżej swoim Parkiem się zadowalać, chociaż przez ostatnie kaprysy pogody, czyli albo przez niesamowicie wysokie temperatury, które pani w wieku starszym raczej nie służą, albo przez nagle nadchodzące burze, takie wizyty też mam mocno ograniczone,
Ale wczoraj, dzięki Oliwce, wybrałam się na większą wyprawę. Najpierw co prawda niezbyt przyjemną, bo musiałam odwiedzić w szpitalu bardzo bliską mi osobę, a szpital jednak nie jest najsympatyczniejszym przybytkiem.
Od razu mi się przypomniały czasy, gdy pracowałam w Szpitalu Kolejowym i z wielką ulgą po pracy opuszczałam już ten budynek z myślą, jaka jestem szczęśliwa, że mogę stamtąd po prostu sobie wyjść, a tylu biednych ludzi niestety musi jeszcze chwilowo w nim pozostać, zawsze im wtedy współczułam. Zresztą przypomniał mi się mój sam swój pobyt w szpitalu, brr, dobrze, że to już jest za mną.
Tak już niestety w życiu bywa, że czasami życie jest całkiem fajne, ale, żeby tak całkiem się człowiekowi nie nudziło, musi się na jakieś niespodziewane przeciwności nadziać i je zwalczać, na szczęście i one są przemijające.
A potem, po wizycie w szpitalu, wybrałyśmy się z Oliwką na zakupy do Kauflandu.
Rzeczywiście, w porównaniu ze sklepem obok mnie, w którym zwyczajowo robię zakupy, nie jest to taki drogi market, nawet zmieściłam się w cenie niecałych 50 zł, w mojej Avicie zapłaciłabym na pewno drożej,
Wszystko ma swoje dobre i złe strony, w „moim” sklepie przynajmniej wiem gdzie jakiego produktu mam szukać, Kaufland niestety jest sporym marketem i musiałam trochę się nachodzić , aby odszukać woje upragnione towary, szczególnie białe serki, które są nie wiem czemu w różnych miejscach umieszczone, ale także i moje ukochane jabłuszka. Ku mojej wielkiej radości znalazłam swoje ulubione championy, które umieszczam w…lodówce, a potem takie mocno zimne kroję na małe kawałeczki i mam takie specyficzne swoje własne „jabłkowe lody”
Ale na szczęście w markecie są ławeczki, na których starsza pani mogła sobie po morderczym maratonie po sklepie odpocząć. Nie w każdym markecie one bywają, szczególnie w tym okresie zaostrzeń były wręcz likwidowane, a czasami są one po prostu wybawieniem.
Oczywiście w Kauflandzie na szczęście jest i apteka, tak wiec mogłam sobie wykupić swoje lekarstwo na wątrobę, które wyraźnie mi służy, bo moje kłopoty z brzuchem co prawda jeszcze nie całkiem definitywnie się skończyły, ale czuję wyraźną poprawę po zażyciu już pierwszego opakowania zaordynowanego leku.
No tak, jedno opakowanie zawiera co prawda 100 tabletek, ale ten lek zażywam trzy razy dziennie, więc już pierwsza partia leku się skończyła i znów musiałam wydać ponad 170 zł, tym razem kupiłam 2 opakowania, na dwa miesiące.
Okropnie drogie są jednak te lekarstwa.
A coś mi się dwa dni temu obiło o uszy, że pani Marszałek Witek twierdziła, że seniorzy mają bezpłatne leki – wierutne kłamstwo, ten lek nie tylko nie jest bezpłatny (a seniorką jakby nie było jestem), to w dodatku nie ma na niego żadnej zniżki, jest to lek o 100 procentowej opłacie. mimo, że marskość wątroby jest chorobą przewlekłą i wiadomo, że ten lek będę już zawsze zażywała, zresztą podobnie jak i ten mój lek na jelita. Więc po co tak bezczelnie ludzi okłamują, powodując tylko u nich frustracje????
Ale podobno ma nastąpić zmiana „na lepsze”, w przyszłym roku będę (albo i nie) dostawała emeryturę o 100 zł wyższą, o ile oczywiście rzeczywiście przegłosują ustawę o niepłaceniu przez emerytów podatków, ale żeby nie było tak do końca pięknie, część ich będzie przeznaczona na opiekę zdrowotną – nie kijem go to pałką, jak raz będę miała te 100 złotych na zakup jednego opakowania tego lekarstwa. o ile oczywiście w między czasie i ono nie podrożeje.
Oczywiście prócz lekarstwa nadal stosuję, albo przynajmniej staram się stosować dietę lekkostrawną, tak więc niebawem może i całkowicie moja wątroba się zresetuje???
Muszę przyznać, że Oliwka, która obecnie studiuje w Anglii, była zszokowana cenowymi zmianami, od poprzedniej jej wizyty w Polsce jakieś pół roku temu zauważyła w Polsce galopującą drożyznę, nie może do tych zmian się przyzwyczaić, na szczęście dla niej, niedługo znów wraca na dalsze studia do Anglii, ale stwierdziła, że jednak po ich ukończeniu nie będzie się wahała albo tam pozostać, albo szukać innego niż Polska miejsca do życia, bo nie po to kończy prestiżowe studia, żeby potem wegetować, a nie normalnie żyć tak, jak żyje się na Zachodzie. Tam szanuje się zarówno czyjeś wykształcenie jak i jego pracę, a człowiek dobrze zarabiający nie jest szykanowany za swoją zawodową działalność, ani za osiągnięte ciężką pracą sukcesy.
Niestety w bardzo dziwnym kraju teraz nam przyszło żyć………
A potem Oliwka odwiozła mnie do domu, oczywiście taszcząc moje zakupy z auta do mojego mieszkania, ale kupiłyśmy całą zgrzewkę wody mineralnej, więc było co dźwigać.
Przyznam, że ta wyprawa trochę mnie zmęczyła, bo znów byłam po nocy przespanej na raty, wiec chwilkę musiałam się położyć i zdrzemnąć, jak na starsza panią zresztą przystało.
No i tak mi przeminął wczorajszy dzionek, a dzisiaj obudziłam się rano i………..stwierdziłam, że znów ten piękny środowy dzionek nam nastał i trzeba Uleczke różami przywitać, co oczywiście uczyniłam.
Pozdrawiam Cię Uleczko serdecznie i życzę Tobie, a także i pozostałym Blogowiczom bardzo miłego i słonecznego dnia, bez burz, bez nerwów i….bez polityki.

LATO, LATO WCIĄŻ CZEKA……..

UFFF !!!

Dzisiaj troszkę spokojniej, chociaż stress nadal mnie całkowicie nie opuścił.
Widać tak już mam, niby teoretycznie jestem spokojna, a wszystko we mnie aż kipi.
Poczekam………….. cierpliwie………… kiedyś stress odejść przecież musi………… to taka moja całkiem prywatna refleksja, dotycząca niestety mojej prywatnej codzienności, nad którą ciemne chmury nadciągnęły, ale wciąż wierzę, że jeszcze słonko mi zaświeci, jeszcze będzie pięknie i wesoło.
Może niektórzy uważają, że się zmieniałam, w pewnym sensie na pewno, po prostu teraz już całkiem inaczej na niektóre sprawy patrzę i może trochę więcej cenię swoją niezależność, więc nie zawsze mogę być w zgodzie z tymi, którzy czasami chcą mi narzucać swoją wolę.
Szanuję wolność drugiej osoby i chcę, żeby i moja wolność też była szanowana, bym mogła robić to, na co mam ochotę, a nie koniecznie to, co mi ktoś sugeruje, co dla mnie jest lepsze. Mogę słuchać porad, ale zawsze muszę mieć szansę podejmowania własnych decyzji, bo to potem ja będę ponosiła ich konsekwencje.
To już nie jest ta sama potulna Ewusia jak kiedyś, która zgadzała się na wszelakie sugestie, chcę żyć w zgodzie z Rodziną, z Przyjaciółmi, ze Znajomymi, ale też w zgodzie z własnym sumieniem, własnymi myślami, własnymi pragnieniami.

Wczoraj był dosyć burzliwy dzień, co prawda nie chodzi tu akurat o pogodę, ale o wystąpienie Donalda Tuska w Gdańsku.
Niby przyszły tłumy, niby był szeroki poklask, ale niestety (czytając komentarze to widzę) nienawiść do tego polityka jeszcze bardziej się nasila, oczywiście wzmożona przez tak zwaną państwowa telewizję.
Nie wiem co mają w głowach ci pseudo dziennikarze, że za pieniądze pozwalają tak szmacić swój zawód, pokazują swoją podłość, kiedyś przecież ta telewizja się skończy, a więc i ta „wielka kariera” dziennikarska też przeminie, bo nikt nie będzie z szujami chciał podpisywać dalszych kontraktów.
Po prostu w każdym zawodzie trzeba mieć swój honor, którego kiedyś nie trzeba będzie się wstydzić.
Za zdradę jest tylko jedna kara – całkowite odsunięcie, wyrzucenie na śmietnik tych, którzy się sprzedali i polskimi śmieciami się parali.
Na razie czekamy na wynik piątkowego głosowania w Sejmie dotyczącego tzw TVN – Lex.
Terlecki dumnie łeb siwy i durny podnosi twierdząc, że mają bezpieczna większość.
Nie wiem, co on przez tą bezpieczną większość rozumie, ale nawet jeżeli uda im się przegłosować te ustawę, a mogą to zrobić przy pomocy niby „pani marszałek” Witek, która zawsze w razie niewygodnego wyniku (a tego się spodziewam) reasumpcję może obwieścić, nie będzie to dobry wynik dla naszej demokracji, której podstawą są wolne media, a to może znów ludzi na ulice wyprowadzić. I najprawdopodobniej wyprowadzi, zwłaszcza, że teraz czują silną dłoń Tuska za sobą.
Wczoraj Tusk dał wyzwanie Kaczyńskiemu, by ten wyszedł ze swojej jamy i stanął na ubitej drodze i podjął dyskusję o dalszych losach Polski.
Oczywiście Kaczyński znów okazał się śmierdzącym tchórzem, bo doskonale sobie zdaje sprawę z tego, że takiej konfrontacji by nie wygrał i oczywiście nie podjął rzuconej mu rękawicy.
Nadal siedzi Kaczyński w swojej norze na Nowogrodzkiej i nadal knuje, tylko że teraz ma przeciwko sobie nie tylko Polskę, nie tylko Unię, nie tylko Europę, ale i Stany Zjednoczone, dla których demokracja jest świętością.
I nawet zakup przez Kaczyńskiego czołgów z USA nie pomoże, bo interes to jedna sprawa, a demokracja to druga.
Tak to pojmują demokraci z USA, tego niestety Kaczyński nie rozumie, nie wszystko można za pieniądze kupić!!!!!
Zresztą z tymi czołgami to jakaś szemrana sprawa, pewnie podobnie jak kiedyś na respiratorach, teraz na czołgach ktoś z pisiej wierchuszki chce się wzbogacić. Wciąż bowiem im mało jest tego majątku, który już posiadają, sięgają dalej i dalej…..
Podobno apetyt rośnie w miarę jedzenia, ale kiedyś przychodzi chwila przesytu i niestety ten apetyt może do całkiem innych niż zamierzonych celów doprowadzić, można nim się zadławić, albo wprost udławić.
I obawiam się, że tak będzie.
Kaczyński teraz wszystko stawia na jedną kartę, ale to są fałszywe karty, podróbki, nimi niestety Polski już nie wygra.
Wątpliwa „świetność” Pisu pomału przechodzi do historii.
A to wymaga od nas cierpliwości i uwierzenia w te słowa, które były hasłem przewodnim w prezydenckiej kampanii Trzaskowskiego : JESZCZE BĘDZIE PRZEPIĘKNIE, JESZCZE BĘDZIE NORMALNIE !!!!!!!

i ja w to wierzę !!!

Dzisiaj pogoda daje nam wytchnienie.
W Krakowie padało przez całą noc, teraz też deszczyk sobie mży, może to i dobrze, bo taki napór tych upałów był nie do zniesienia.
Niestety opady deszczu ciągną za sobą masę nieszczęść w postaci powodzi, które nawiedziły głównie południe Polski.
Niestety fala powodziowa zalała miasta i wsie, zniszczyła domy i praktycznie dobytek wielu ludzi, dla wielu rodzin nadeszły tragiczne czas, wiele z nich niestety nie będzie mogła się z tych zniszczeń podnieść, a niestety, na pewno na ten rząd nie bardzo mogą liczyć.
Może jednak to własnie będzie ten punkt zwrotny w procesie interpretacji naszej rzeczywistości ??? Może smutny, ale może i owocny? Oby!!

Na wtorek życzę wszystkiego dobrego, lekkiego odpoczynku od kanikuły i…uśmiechu, bo tylko on może nam tę ulgę przynieść.

TU JEST POLSKA!!! TU JEST UNIA!!!!!!

Pani Witek!!
Tu jest Polska, a Polska jest częścią Unii Europejskiej, czy to się pani podoba, czy nie.
Unia nie jest skarbonką, z której można czerpać bez żadnych skrupułów pieniędzy i obracać nimi na własną korzyść, trzeba zatem przestrzegać podstawowych praw, które Unią rządzą
80 procent Polaków uznaje, że dobrowolnie wstępując do Unii podpisaliśmy bez żadnych obostrzeń zobowiązań, że będziemy spełniać wszystkie warunki, w tym także i przede wszystkim, które dotyczą praworządności , bo tylko kraj. w którym sprawiedliwość jest priorytetem może prawidłowo się rozwijać, może być prawdziwym domem dla wszystkich mieszkańców, bez względu na polityczne poglądy, na ich wyznania czy społeczne zapatrywania.
Jeżeli pani tego nie rozumie, to oznacza tylko jedno, jest pani bardzo prymitywną marionetką w rękach Kaczyńskiego, nie ma pani nie tylko rozumu, ale nawet za krzty honoru szczując innych Polaków na Unię, robi pani wszystko pod dyktando nie z politycznego przekonania, tylko dlatego, że czerpie pani z tego profity.
Wczoraj powiedziała pani, że jeżeli komuś rząd się nie podoba, powinien nie pobierać żadnych profitów, czyli trzynastek 500 plus etc. które rząd Polakom daje.
Jest pani w błędzie, rząd nic nie daje Polakom, bo rząd nie ma własnych pieniędzy którymi może zadysponować, on tylko sprawia pieczę nad pieniędzmi, które wpadają do państwowej kasy z podatków wszystkich Polaków.
Czyli reasumując, są to nasze pieniądze, a rząd obdarzony nie wiedzieć czemu zaufaniem(chyba przez propagandę sukcesu tylko) jest powołany do tego, by dobrze nimi rozporządzać.
pani występ był nie tylko głupi ale i haniebny, krzyczy pani na ludzi, którzy panią między innymi z własnych podatków utrzymują, to dzięki nim ma pani swoją całkiem wysoką pensję i bezczelnością jest to, że odważyła się pani na swoich chlebodawców podnieść głos.
Myśląc podobnym tokiem jak pani można by było powiedzieć: skoro pani Unia się nie podoba, to po co pani wyciąga do niej swoje brudne łapska żebrząc o pieniądze?
Tak żebrząc, bo to wszystko co pani i pani kolesie mówią jest jednym wielkim zakłamaniem, pani nie potrzebuje tych pieniędzy dla Polski, pani chce jeszcze napchać swoje kieszenie, mimo, że pękają one już we szwach.
Kłamstwa, którymi pani i pani pisowska szajka głosi jest sprzeczna z wartościami katolickimi, którymi pani tak łatwo szafuje, kiedyś odpowie pani za to nie tylko przed ludźmi, ale i przed Bogiem, który nie uznaje fałszu i obłudy, który sprawiedliwie każe za wszystkie niecne czyny.
Losy pani drużyny już są de facto przesądzone i dobrze pani o tym wie, dlatego pani piątkowe wrzaski można uznać jako krzyk rozpaczy, że kończy się pani dolce vita w Polsce.
Ale za czyny trzeba odpowiedzieć, dlatego lepiej niech pani teraz zamilknie, bo to wszystko, co pani teraz wywrzaskuje działa tylko na pani niekorzyść.
NA POHYBEL PANI PSEUDO MARSZAŁEK, NA POHYBEL PISOWI!!!!

Dzisiaj rozpoczynamy nowy tydzień, już jest pod znakami burzy, a oknem ponuro, strach wyjść, żeby nas burza nie pogoniła.
Zresztą dzisiaj myślami i sercem jestem całkiem w innym miejscu, mam nadzieję, że ten dzień szczęśliwie się skończy.

Na poniedziałek i na cały tydzień pomyślności życzę

niestety

co raz częściej nie mam o czym pisać w swoim blogu.
Aczkolwiek Kawę na ławę i Lożę prasową obowiązkowo oglądałam i……. ciągle to samo, Kaczyński. Tusk, Witek , racja Stanu Unia, TSUE….. jestem już całkiem zniesmaczona.
Wszystko jest do niczego.
Przeraża mnie tylko to wieczne szczucie jednych na drugich.
Dzisiaj jedna z koleżanek opowiadała, jak brutalnie została potraktowana przez „Wielkiego Pana Chama” za to, że ma włosy w nietypowym kolorze.
A przecież jej wolno, nikogo tym nie obraża.
Ale niestety w Polsce ostatnio Cham jest dumny z tego, że jest Chamem i może wszystkim swoją wątpliwą wielkość okazywać, ma na to , ma na to przyzwolenie od pisowskiego rządu i od Kościoła, niestety takie mamy czasy……
A dzisiaj mamy niedzielę oprawioną w burzowe zagrożenia.
W nocy trzy razy wracała ona nad Kraków, jak będzie tej nocy?

Słonka na sobotę

I nadziei na …. no własnie na co.
Wczoraj słuchałam we Faktach po Faktach wystąpienia Donalda Tuska.
Jak zwykle: mądrze gadał i na temat, tylko czy jest w stanie przekonać tych niedowiarków, którzy umościli się w pisowskim sianku i dobrze im z tym, mimo, że każdego dnia są rolowani?
Wczoraj przeczytałam w Gazecie pl komentarz jakiegoś pisowskiego niedouka – fana głupoty i aż zakipiałam ze złości, gdy coś tam wspominał o pieniądzach, które rzekomo Tusk ukradł i do Unii z nimi uciekł.|
Komu i co Tusk ukradł? Kto ukradł, kradnie nadal i ciągle dalej będzie kradł – wiadomo, ale to na pewno nie jest to Tusk.
Jak można być takim idiotą i wciąż wierzyć w to, co im TVP do mózgów wlewa. samo błoto kłamstw i oszczerstw.
Więc napisałam w komentarzu temu człowiekowi, że najwyższa pora, żeby wystawił swój zatwardziały mózg poza pudło TVPis i żeby wreszcie spostrzegł, że Pis robi z niego WAŁA.

Ale obawiam się, że do takiej ciemnoty nic nie dotrze,, będzie wpieprzał suchy chleb ze solą i nadal chwalił Kaczyńskiego i Pis, którzy dzięki jego głupocie w puchu się tarzają.
Podobała mi się wczorajsza rozmowa z Tuskiem, on wyraźnie podkreśla, że wcale nie pcha się na przywódcze stanowisko, on po prostu tylko wie, w jaki sposób wraz z pozostałymi politykami naprawić Polskę i wyprowadzić ją z tego bagna, w którym się taplamy.
I ja mu wierzę, a Wy?????

Wczoraj był niesamowity skwar, ledwo z zakupów wróciłam, więc już nawet na pole ( czyli na dwór) więcej się nie wybierałam.
Oglądałam sobie kamerki z nad morza no i oczywiście z mojej ulubionej Kudowej, ciągle mentalnie tam jeszcze jestem.
A co ciekawe, na placu przed Pijalnią postawili wczoraj wóz z Grillem. Nawet trochę ludzi na no typowo niezdrowe jedzonko było.
Za moich czasów tak tam nie było, żadna tania buda na kołach piękna Kudowy nie zasłaniała.
Ale many is many, każdy w tych ciężkich czasach zarabia jak może.
Szkoda, że takiej małej kawiarenki nie można w moim Parku postawić, widać w Krakowie sroższe przepisy obowiązują.

No to znów lecę do Kudowej (niestety tylko na falach internetu), żeby sprawdzić, co tam nowego słychać
Miłej soboty Zapowiadają niestety burze. oby nie było tak strasznie, jak w Niemczech, gdzie przez burze i przez tornado mnóstwo ludzi straciło życie.