cisza po burzy

a może przed następną burzą?????
Oj szalały wczoraj te pioruny, szalały,
Co jedna burza odchodziła, za chwilę następna nadchodziła i nas straszyła.
Nawet był taki moment, że grad walił jak groch w moje okno i zastanawiałam się, czy za chwilę nie będę miała szyby do wymiany.
Na szczęście okazało się, że Park w pewnym sensie chroni nasz dom przed jakimiś niesamowitymi zjawiskami, a te potrafią być bardzo dokuczliwe. Jak donoszą dzisiejsze media wiele dom zostało przez te wichury pozbawionych dachów, a w Czechach nawet jedna wioska po wczorajszych pogodowych anomaliach po prostu przestała istnieć, domy zostały jak klocki rozwalone po okolicy, inne wioski też skutecznie zostały zniszczone.
Przyznam się, że bałam się tej burzy, bałam się jej następstw, bo jak widać przyroda ostatnio oszalała i jakieś nieprawdopodobnie niebezpieczne wymiary przybiera.
Na domiar złego przeczytałam dzisiaj zamieszczoną na Onecie przepowiednię Królowej Saby i obawiam się, że robi się ona co raz bardziej prawdopodobna.
Wszystko to co się wokoło nas dzieje, te zaburzenia atmosferyczna, ta groza zjawisk przyrody, to głos Boga, jako ostrzeżenie przed całkowitym zatraceniem się ludzi w morzu grzechu i wszelakiej nieprawości.
I coś w tym prawdy jednak musi być, bo zło szerzy się co raz większym zasięgiem, nie ma już żadnej świętości, nawet tam, gdzie powinniśmy się jej spodziewać, czyli w Kościele.
Ale jak można mówić o świętości kapłanów, skoro przesączeni są oni pychą. chciwością, niepohamowaniem w jedzeniu i w piciu, wymuszają na biednych haracz, by sobie swoje żądze spełniać i nie tylko popełniają jeden z największych grzechów przeciwko dzieciom, jakim jest pedofilstwo, ale jeszcze skutecznie mataczą i skrywają wszystkie swoje nieprawości. Zachowują się tak, jakby zostali przez Antychrysta opanowani i jego teraz czcili jako swojego bożka.
Zwyczajni ludzie też są nie lepsi, ich życie też pozbawione jest podstawowych zasad przez chrześcijaństwo głoszonych, nienawiść, zazdrość, żądza pieniądza, rozboje, kradzieże i brak empatii dla innych, prawie nie ma już teraz żadnych wzorców świętości, świat pędzi na zatracenie.
I o tym własnie wczoraj sobie myślałam podczas kolejnych grzmotów i błyskawic z nieba, które wydawały się swoją groźbą przemawiać do naszych sumień.
To nie tylko Polska pędzi w otchłań śmierci, to cały świat tam skutecznie zmierza, nie próbując nawet niczego zmienić, poprawić. Ludzie już całkiem się pogubili, nie odróżniają dobra od zła, chętnie oddając się doczesności, jakby ta ich wieczność miała na zawsze pozostać tu na ziemi, ale czas niestety umyka, wszystkim umyka i tym dobrym i tym złym i trzeba zacząć od samych siebie ten czas zmieniać.
Czy zdążymy na czas zapobiec temu niebezpieczeństwu, które nam zagraża?

Dzisiaj jest dosyć ponura pogoda, czasami gdzieś tam nawet kropi deszcz, byleby dzisiaj chociaż te straszne burze i huragany, ba, nawet gdzieniegdzie występujące w Polsce trąby powietrzne nam odpuściły.
Nie dbamy o nasze sumienia, nie dbamy o otaczająca nas naturę, to teraz natura w bardzo zdecydowany sposób upomina się o swoje prawa. Sumienie pozostawmy….no własnie, właściwie komu mamy je powierzyć, skoro nie ma odpowiednich przywódców oddanych prawdzie, a nie własnym interesom………

Dzisiaj idę na Tomografie Komputerową brzucha, nareszcie wyjaśnią się przyczyny moich brzusznych zawirowań i nareszcie podejmę skuteczna z nimi walkę. Przynajmniej mam takie zamiary, a na ile wytrwałości mi wystarczy?????

Mimo minorowego wpisu życzę dzisiaj przyjemnego oddechu od tej bardzo męczącej kanikuły i spokojnego piątkowego dzionka.
Przed nami następny weekend……….

,

Wszystkio jest , a raczej było do czterech liter (zaczynających się od litery d oczywiście)

Mecz, czyli Euro przegrane z kretesem.
I bardzo słusznie, na to niestety zasługujemy i nie ma zmiłuj się.
Chłopakom całkiem przewróciło się w głowach, nie chce im się porządnie grać pod polską bandera, wolą zagraniczne kluby piłkarskie, bo te mamonę przynajmniej przynoszą, a nasze narodowe (nomem omen) polskie mecze traktują jak jakąś tam sobie kopaninkę a’la mecz z pogranicza trzeciej klasy, nie ma co się wysilać, bo i tak za sam udział w Euro jakiś tam grosz i tak wpadnie, to po co się zbytnio zmęczyć porządnym graniem????
A HONOR? a piłkarskie ambicje?
To już słowa dawno wyświechtane.
Takie wartości mógł tylko w swoich wychowankach Kazimierz Górski wzbudzać i jak pamiętamy, zawsze mu się to udawało.
Może dlatego, że nasi ówcześni zawodnicy mieli wtedy szacunek dla swojego przewodnika i bardzo z jego słowami się liczyli.
Teraz niestety selekcjoner jest tak często zmieniany, że piłkarze nie są w stanie nawet do niego się przyzwyczaić, a już mamy kogoś nowego, co najgorsze, ostatnio całkowicie z łapanki, co niestety nie wróży i nie służy dobrze.
Możemy tylko z łezką w oku powiedzieć : mieliśmy kiedyś doskonałą piłkarską drużynę, ale to już przeszłość.
MOŻEMY O TYM ZAPOMNIEĆ!!!!!!

Tak jak i dzisiejszą politykę możemy już uznać jako polityczny cyrk, w której główni rozgrywający, czyli tak zwana Zjednoczona Prawica znów swoją niebywałą arogancję i następną lawinę kłamstw rozegrała wczorajszy swój mecz o wszystko, czyli o dalsze utrzymywanie się przy żłobie,
To był jeden chichot wielkiej politycznej grandy, gdy pewne siebie paniska z rechotem rozgrywały swój pojedynek posługując się fałszywymi kartami.
Mimo merytorycznych i bardzo prawdziwych poważnych zarzutów przeciwko wicemarszałkowi Terleckiemu, czy wicepremierowi Suskiemu, czy ministrów Kamińskiego i Dworczyka nie udało się przeprowadzić votum nieufności i odwołać owych Panów. Niestety wizja utraty intratnych posadek w spółkach zadziałały tak, że prawica nagle się znów zjednoczyła i zagłosowała przeciwko odwołaniu.
No i nadal ciepłe posadki dla pisowskich i niektórych prawicowych polityków i dla ich rodzin są ochronione.
A że przy tym traci nasze państwo? kogo to obchodzi, na pewno nie tych, co są przy korycie, A reszta się przecież i tak nie liczy.
Wyniki głosowań były przez prawicowców przyjmowane z wielka owacją na stojąco i jak to określił jeden ze znawców polskiej polityki, prawicowcy zachowywali się jak indyki przed ścięciem, bo oni już wiedzą, że ich los jest przegrany, to tylko kwestia czasu, gdy rzeczywiście poniosą skutki swojego politycznego chamstwa, bo to nieznośnie kiszące się bezprawie wkrótce zostanie pokonane. Tylko jeszcze opozycja musi w końcu zjednoczyć te swoje siły, bo jak widzimy, tylko wspólna walka przynosi rezultaty.
Teraz tylko sprawa znów została odsunięta w czasie i tak będzie, dopóki tej bezczelności im wystarczy.
Na nasze niedojrzałe społeczeństwo nie bardzo jest co liczyć, niektórzy rzeczywiście zachowują się jak barany na rzeź wiezione i dalej na Pis chcą nie wiedzieć czemu glosować, bo przecież i oni już tych obiecywanych profitów otrzymują co raz mnie, za to bezczelność tej partii rośnie wprost proporcjonalnie do absurdów, które ogłaszają i trzeba być naprawdę całkowitym idiotą. żeby tego nie dostrzegać.
Nawet powiedziałabym, że pisia propaganda już dawno przerosła tę propagandę z minionych komunistycznych czasów, a przecież to własnie ona nas wtedy zmobilizowała do radykalnych rozwiązań.
Gdy słuchałam, jak Kaczyński opowiadał, jakie to kolesiostwo i populizm czy nepotyzm panował za czasów PO nóż w kieszeni mi się otworzył i musiałam wyłączyć telewizor, bo byłam już o krok od wyrzucenia go przez okno.
Trzeba być już naprawdę osobą pomyloną, albo całkowicie bezczelną, żeby własnymi przywarami innych oskarżać, a wystarczy tylko spojrzeć, którzy politycy i ich najbliżsi zajmują prominentne tłuste stołki w państwowych spółkach.
Mam znów więc apel :

OPOZYCJO OPAMIĘTAJ SIĘ, BO SPRAWY POSUNĘŁY SIĘ JUŻ NAPRAWDĘ ZA DALEKO I NAJWYŻSZA PORA WSZYSTKO NAPRAWIĆ, ZMIENIĆ, POSPRZĄTAĆ I WYRZUCIĆ ŚMIECI DO KOSZA.
A MOŻECIE TO ZROBIĆ TYLKO WTEDY, GDY SIĘ WSZYSCY ZJEDNOCZYCIE I RAZEM W SPRZECIWIE STANIECIE.!!!!

Bo jak na razie tak zwana PRAWICA doskonale naszym kosztem się zabawia i sama na pewno od tego nie odejdzie, pora ich po prostu na śmietnik historii wywalić

Wczoraj w sumie miałam całkiem udany dzionek.
Najpierw rano wykonano u mnie badanie krwi, na szczęście beż żadnych perturbacji, bo byłam dobrze napojona wodą i krew była nawet do badań łatwo uchwytna, a potem pojechałam sobie do Magdy do Modlnicy.
Co prawda pogoda z początku była kaprawa, nie było słonka, ale na szczęście nie padało i nie było wiatru, mogłam sobie po ogródku pochodzić i parę pięknych zdjęć zrobić, a potem już siedziałam sobie na tarasie i podziwiałam to piękno przyrody, które mnie otaczało.
Nie bardzo chciałam wczoraj się denerwować, więc mecz oglądałam tylko z doskoku, czyli czasami weszłam do pokoju by zobaczyć co się tam na boisku dzieje, ale zdecydowanie wolałam poczytać sobie gazetę na tarasowej kanapie i relaksować się spokojem wsi.
Do domu wróciłam dopiero pod wieczór, już gdy wysiadałam z auta uderzył mnie ten panujący miejski zaduch, którego jednak w Modlnicy nie dawało się odczuć.
Ten nadmiar pochłoniętego przeze mnie tlenu doskonale podziałał na moją psychikę, nie tylko poczułam spokój, ale również bardzo szybko zasnęłam, nawet nie próbując oglądać tego, co z sejmowej sali relacjonowali, wiedziałam, że o wyniku glosowań i tak dzisiaj z mediów się dowiem.
W sumie nawet taki jednodniowy odpoczynek poza Krakowem jest wspaniałym lekarstwem na zestresowaną moją duszę, pewnie będę musiała znów to powtórzyć.
A piękny obraz tych różanych krzewów wciąż pod moimi powiekami tkwi…….

Dzisiaj następny dzień kanikuły, ale może ona niestety skończyć się dosyć sporymi ulewami i groźnymi burzami.
A ja tak bardzo tej burzy się boje….
Włażę wtedy z głową pod poduszkę i udaję, że mnie nie ma.
A może jednak uda się, że te burze w jakiś cudowny sposób nas ominą?

Życzę bardzo przyjemnego bez burzowego czwartkowego popołudnia i wieczora.

ponieważ………

Ponieważ dzisiaj jest środa, nie może zabraknąć róż dla Ulki.
Ponieważ dzisiaj już od świtu mam bardzo zabiegany dzień, nie będzie dzisiaj długiego wpisu.
Ot tak, aby tradycji zadość się stało, będą serdeczne pozdrowienia dla Uleczki i życzenia, by Jej lato było wesołe i szczęśliwe.
A ja dzisiaj zaczynam leczniczy maraton, dzisiaj muszę zrobić badania krwi przed czekającą mnie w piątek Tomografią Komputerowa mego brzuszka.
Do będzie dalszy etap badań i mam nadzieję początek leczenia, chociaż już odpowiednie tabletki sumiennie 3 razy dziennie pod dyktando budzika zażywam.
No i na dzisiaj mam jeszcze zaplanowaną sesję fotograficzną róż w Magdy ogródku, tak więc w domu będę dopiero wieczorem.
Mam nadzieję, że burza nie przeszkodzi mi w fotograficznym buszowaniu po różanym ogródku.
Ale będzie ślicznie, ale będzie pachniało……… w kolejnych moich blogach urodę tych przepięknych kwiatów na pewno ujawnię, a pewnie będzie je można jeszcze „spotkać” na Facebooku i na Instagramie.
Mimo sporej duchoty udało mi się wczoraj sporą chwilkę w Parku spędzić i podziwiać nowo obsadzony klomb, poprzednio były to bratki, wczoraj były już niecierpki – też pięknie na blogu wyglądały i dobrze, że je zmieniono, bo klomb z bratkami był już nieco przywiędły. Za to zachwycałam się pięknym jaśminem, który tak pięknie w Parku nam zakwitł, nie mogłam przejść obojętnie, musiałam go uwiecznić.

Szkoda tylko, że tego cudownego zapachu nie można tu zamieścić.
Bardzo lubię jaśminy, jakieś takie pozytywne wspomnienia z dawnych młodzieńczych lat mi przynoszą.
Zawsze zapowiadały one nadchodzące wakacje.

Pogoda dzisiaj nam się lekko popsuła, przynajmniej w Krakowie jest ponuro, ale wciąż ciepło.
Taki lekki odsap po tej kilkudniowej kanikule, gdy oddychać nawet trudno było, dobrze nam zrobi.
Ale zaklinam słoneczko, by podczas mojej fotograficznej sesji trochę mi swoich promyczków dostarczyło, nie za mało, nie za dużo, ot w sam raz.
Za to dzisiaj będzie bardzo gorąco w St Petersburgu – gramy tam ze Szwedami w kolejnym mecz o wszystko, coby to miało nie znaczyć. Osobiście na żadne rewelacyjne wyniki nie oczekuję. Trudności może nam jeszcze przysposobić bardzo wysoka temperatura – własnie na dzisiaj tropiki przeniosły się do Rosji.

No to milutkiej środy wszystkim życzę i cierpliwego oczekiwania na mój następny różany wpis.

Nareszcie LATO!!!!

I to w całej swojej krasie to lato do nas zawitało.
Poprzedniej nocy święto Kupały dziewczyny na pląsaniu spędziły.
Upał nieco zelżał, nawet gdzie nie gdzie burzami straszy
A największa burza jest po Prawicy PRL-Pis-Bis.
Tam już nie tylko w piątkę, ale i w dziesiątkę gonią, a pisowskie bzdety fruwają w powietrzu niby te gołębice.
Ostatnio Bielanowi udało się z Prawicy, a dokładnie z Partii Porozumienie Jarosława Gowina samego prezesa Gowina wyrzucić. To ci dopiero heca, czekam, kiedy partia Pis wywali ze swoich szeregów prezesa Kaczyńskiego.
Bo jak widać, po prawicy wszystko jest możliwe.
Na razie Jarusia chcą grzecznie do łóżeczka zapakować i tak przy okazji drugą nogę mu zoperować, coby po próżnicy po sejmowej sali się nie kręcił i następnych fantasmagorii nie snuł.
Bo kiedyś opowiadał, że rząd, który pozwala sobie na podsłuchy powinien poddać się do dymisji, ale to było za czasów rządu PO, a gdy teraz się okazało, że nie tylko podsłuchy, ale i wszystkie tajne wiadomości rządowe zaczęły wyciekać z prywatnych nomem omen skrzynek pana ministra Dworczyka i innych ważnych rządowych person , a do takich wiadomości powinny być przeznaczone skrzynki pod specjalnym nadzorem, pan Kaczyński oskarżył o cyber ataki ….Putina.
No, kogoś oskarżyć musiał, co prawda do tej pory przyzwyczailiśmy się, że wszystko to była wina Tuska, ale w takiej sytuacji, gdy Tusk jest za daleko od sprawy trzeba było znaleźć inną ofiarę, więc padło w końcu na samego Putina.
Trudno przecież, żeby przyznał, że samych idiotów sobie zatrudnił, którzy tak się na rządach znają jak świnia na balecie.
Ale kto powiedział, że oni na czymkolwiek mają znać? Oni mają tylko słuchać i wykonywać rozkazy!!!!!

Że też musiałam ten fajny letni wpis skwasić polityką? Nie ładnie Ewuniu, nie ładnie…..

No to cieszmy się na razie latem.
I na tym pozostańmy!!!!

jak przeżyć kanikułę

Przyznaję, nie jest łatwo.
Ciekawe, gdy było zimno, a ja kuliłam się we dwa swetry ubrana też szczęśliwa nie byłam.
Okazuje się jednak, że zarówno na niskie jak i na te wysokie temperatury jestem nieprzygotowana.
Właściwie nie powinnam narzekać, bo w moim mieszkaniu teraz jest nawet dosyć przyjemnie, nie to samo, co w bloku, gdzie słońce operuje przez cały dzień i niemiłosiernie mieszkanie nagrzewa.
Moje stare mury tak szybko się nie nagrzewają, a zresztą od strony Parku okna są nieco gałęziami drzew przykryte, tak więc słonko bezkarnie nie może mieszkania przez ten gąszcz liści łatwo się nie przebije.
Mam (nareszcie) otwarte okno w pokoju i otwarte drzwi balkonowe i w związku z tym mam nawet fajny przewiew.
Jedno co mi przeszkadza, to muchy, wstrętne czarne bzyczące i wypasione straszne stworki, które wfruwają wprost z podwórka, gdzie są ustawione kubły na śmieci do mojej kuchni i przeszkadzają mi w błogim odpoczynku.
Okropnie głośno bzyczą!!!!
Dzisiaj nawet listek na drzewie nie zadrży, więc na razie porzucam parkowe spacery, może dopiero koło 17 będzie nieco chłodniej.
A wtedy Park i staw z kaczuszkami już jest mój !!!
Zresztą mój brzuszek znów nieco zastrajkował, więc opuszczanie na większą odległość mojego domku byłoby raczej niebezpieczne.
Dlatego dzisiaj sobie na obiad serwuję zupkę ziemniaczaną na samych jarzynkach, bez żadnych mięsnych wkładek.
Tak sobie dzisiaj mój brzuszek zaordynował, a ja się go słucham (przynajmniej ostatnio)
Dzisiaj bez polityki, za gorąco na powielanie takich bzdur, które ostatnio w przestrzeni medialnej się szerzą.
Trzeba wierzyć w jedno : BĘDZIE DOBRZE!!
Miłego poniedziałku i udanego całego tygodnia

POLSKA – HISZPANIA 1 : 1

Tak mało, a cieszy.
Już tak bardzo przyzwyczailiśmy się do naszych porażek piłkarskich, że wczorajszy remis z Hiszpanią przyjmujemy jak jakieś zbawienie z nieba na nas spływające.
A tym czasem uważam, że wcale nie mamy co się zachwycać tymi „wspaniałymi” rezultatami.
Trzeba sobie jasno powiedzieć, mamy bardzo mierną drużynę, którą od czasu do czasu stać na jakiś krótki zryw tylko po to, żeby przy następnym znów nam zaśpiewać : NIC SIĘ NIE STAŁO, POLACY NIC SIĘ NIE STAŁO !!!!!
I tak na pewno po następnym meczu powiemy, niestety, po czym skulimy ogony pod siebie i jak niepyszni wrócimy do Polski, by znów śnić piękny sen o domniemanym zwycięstwie i o wspaniałości naszej rodzimej piłki nożnej.
A ja się zastanawiam, gdzie podziała się ta wspaniała drużyna sprzed lat Kazimierza Górskiego, którzy dawali powody do prawdziwej radości wysokimi wygranymi,
Wtedy naprawdę mieliśmy wspaniała, zgraną drużynę, która potrafiła sięgnąć po srebrny medal, przynosząc radość wszystkim Polakom, nawet tym, którzy nie koniecznie bardzo interesowali się takimi Mistrzostwami na codzień, ale pomyślne wiadomości płynące z boisk, a tym podkreślając, jak bardzo wspaniała jest nasza piłka, też w ich sercach dumą owocowała.
A teraz….miernota, cieszymy się jakimiś namiastkami i głośno powtarzamy dobrze jest, bo mogłoby być gorzej, mogliśmy przecież przegrać. Czyli to nie zwycięstwa są teraz naszą chlubą, ale fakt, że….udało nam się nie przegrać, ba, nawet nie wygrać, tylko zremisować, ale nie przegrać.
Biedny pan Kazimierz Górski chyba w grobie się już przewraca widząc, jak nisko jego chluba, a nasza polska piłka upadła. Dla Niego nasza piłka była całym Jego życiem, w którą całe swoje serce wkładał.
Ale chyba już tak bardzo do tej polskiej bylejakości jesteśmy przyzwyczajeni, że podejrzewam, że już nas nic nie zdziwi.
A przykład idzie z góry.
Nasz „wspaniały rząd” tak wspaniale zabezpieczył tajne wiadomości państwowe, że doszło do inwigilacji polskiej polityki tylko dlatego, że zamiast z tajnych kont, które powinny być zaszyfrowane, niedostępne dla osób niepowołanych, korzystali ze zwykłych, prywatnych skrzynek mailowych, co jest wyrazem nie tylko ich niefrasobliwości, ale całkowitej indolencji politycznej, a teraz, chcąc ukryć te swoje można powiedzieć podstawowe błędy, starają się sprawę zamieść pod dywan, ogłaszając wszystkim o rzekomym cybernetycznym atakiem hakerów z Rosji i to w dodatku na polityków wszystkich opcji, co nie zostało wcale przez żadnego innego polityka potwierdzone.
Taką opinię przekazał nomen omen Minister Bezpieczeństwa Narodowego i Spraw Obronnych, oczywiście „poza protokołem”, czyli bez żadnych dowodów, Jarosław Kaczyński, a my, głupi naród mamy przyjąć to oświadczenie bez żadnego sprzeciwu, jako świętość, bo z ważnych ust ono padło.
Tym czasem politycy z innych niż pisowska opcji podeszła do sprawy bardzo poważnie, starając się podważać tę zupełnie z księżyca wyrwaną opinię.
Bo jeżeli pisowscy posłowie przestrzegali by podstawowe zasady bezpieczeństwa, przestrzegali by podstawowe procedury, do żadnych wycieków wiadomości do niepowołanych osób by nie dotarły.
Ale własnie nie przestrzeganie procedur już w wielu wypadkach doprowadzało do wielkich politycznych perturbacji, począwszy zresztą od sławetnej smoleńskiej katastrofy prezydenckiego samolotu, a po drodze do innych mniejszych, czy większych afer, a co jest znamienne, w takim przypadku pisowska załoga zawsze stara się przenieść winę za swoją polityczną nieudolność na konto przeciwników, czyli opozycji.
No tak, atak jest najlepsza formą obrony, tylko niestety to wszystko zaczyna się już sypać i kiedyś ci posłowie będą musieli podnieść konsekwencje niszczenia Polski. Ale oni już o tym wiedzą, dlatego ich ataki są co raz bardziej silne, co raz bardziej bezczelne, jeden z pisowskich posłów raczy nawet powiedzieć, że za ten wyciek wiadomości z nie prawidłowo używanych prywatnych, a nie służbowych kont, powinna odpowiadać…. opozycja, która za to powinna podać się do dymisji – kompletna paranoja, cygan zawinił, a zabili kowala.
No i jak tu się nie denerwować, skoro wszystko w Polsce jest na opak, a nawet to, co kiedyś nam przynosiło radość i dumę, czyli piłka nożna również na psy zeszła – przepraszam tutaj wszystkie poczciwe czworonogi, one są akurat nie winne, takie jest tylko powiedzenie. KTOŚ W KOŃCU MUSI BYĆ WINNY!!!!

Jedyna radość to wspaniała pogoda, no, jak na miejskie warunki jest trochę za duszno.
Dlatego wczoraj odwiedziłam Park dopiero po godz 17, ale i tak dwie godziny tam sobie pobyłam, ciesząc się lekkim wiaterkiem, który ulgę przynosił.
Gorzej jest za to wieczorem, bo:

Noce takie są upalne
I słowiki spać nie dają
A przez okno do mej izby
Jakieś strachy zaglądają

No własnie, gorące noce powodują, że są pewne perturbacje z moim snem.
Oczywiście strachy na szczęście do mnie nie zaglądają, ale denerwuje mnie ten uliczny ruch, (a niestety nie śpiew słowików), szczególnie pędzących karetek, czy niemiłosiernie ryczących motocykli, tak więc musiałam jednak okno od ulicy zamknąć, balkonowe zresztą też, by ktoś się do mnie nie zakradł (kto wie, co by ze mną zrobił?) i troszkę miałam kłopoty z zasypianiem, ale wreszcie się na tyle zmęczyłam, że w końcu spokojnie sobie zasnęłam i nawet udało mi się do 7 rano spokojnie pospać.
A potem była już kawka, jakiś serial Czterdziestolatek na TVP Seriale, oczywiście Kawa na ławę (bez polityki jednak ani ani), czy Lożą prasowa.
I tak minęło mi przedpołudnie.
Jeszcze odniosę się do wczorajszej tragedii, która ogarnęła wczoraj jedno miasto na Podhalu, w Nowej Białej, gdzie wskutek ogromnego, szybko rozprzestrzeniającego się pożaru spłonęło prawie 30 budynków, pozbawiając wielu ludzi dachu nad głową i całkowitą utratę życiowego dorobku.
Na szczęście obeszło się bez ofiar śmiertelnych (wśród ludzi, bo jednak sporo zwierząt spłonęło), ale teraz już prezes rady ministrów „bryluje” ze swoimi obietnicami pomocy pogorzelcom, ciekawe, na ile rzeczywiście ta pomoc nadejdzie, a nie będą to tylko następne czcze obietnice, bo obiecać można wiele, szczególnie przed telewizyjnymi kamerami.
Ale życzę wszystkim tym biednym poszkodowanym, aby ta pomoc jednak nadeszła i była na tyle skuteczna, że uda się im jakoś powrócić do przynajmniej podstawowych warunków zapewniających im dalszy byt.

Dzisiaj też jest za gorąco, żebym już teraz do parku sobie poszła, zrobię to pewnie po godzinie 16, gdy zrobi się ciut chłodniej (na razie temperatura przekracza 30 stopni C), a dla pokrzepienia duszy siedzę sobie przed kamerką pokazująca aktualny obraz z Deptaku w Kudowie Zdroju i…wspominam.
Nawet jeszcze nie ma takich wielkich tłumów, jakie osobiście obserwowałam rok temu, ale myślę, że gdy tylko rok szkolny się skończy będzie więcej odwiedzających ten piękny polski zakątek.
Ale dorodne palmy, którymi tak się rok temu zachwycałam już w swych olbrzymich donicach ozdabiają deptakowy placyk.

ECH !!!!! KUDOWA ZDRÓJ!!!!!! ACH TE PALMY !!!!!

MIŁEJ NIEDZIELI DLA WSZYSTKICH

STO LAT, STO LAT NIECH OLCIA ŻYJE NAM !!!!!

Bardzo mądra i dzielna ta nasza Dziewczyna – Oliwia.
Nie dość, że śliczna, to jeszcze ma bardzo w głowie poukładane.
Jej Mama Magda powinna być dumna z takiej córki, która potrafi łączyć swoją naukę na studiach w Anglii, a także teraz będzie studiowała rok w Hiszpanii, z innymi dziedzinami życia, bo potrafi jeszcze też zarobić na swoje studia, podejmując pracę w każdej wolnej chwili.
I to wcale nie kosztem nauki, bo oceny ma bardzo wysokie i wszystkie egzaminy ma pozaliczane w terminie.
Ola bardzo twardo stąpa po ziemi i wie, że manna sama z nieba nie spada i trzeba sporo z siebie wysiłku wykrzesać, by w przyszłości dojść do upragnionego celu.
No i proszę, powiedzenie, że dziewczyna śliczna, ale głupia, wcale nie musi się sprawdzać.
Wystarczy tylko chcieć, a Ola naprawdę ciężką pracą nad sobą osiąga szczyty i wierzę, że to wciąż nie jest jeszcze koniec, że jeszcze przed nią stoi wielka kariera.
O wspaniałym charakterze Oliwki nawet nie wspomnę, bo naprawdę jest osobą bardzo serdeczną, umiejącą wspaniale nawiązywać kontakty zarówno z osobami w Jej wieku, jak i z tymi nieco starszymi od siebie i ogólnie jest Osobą bardzo lubianą, bardzo oddaną Rodzinie, Przyjaciołom, jak i tym, którzy ewentualnie Jej pomocy potrzebują, a przy tym jest dziewczyną bardzo subtelną, nie narzucającą siłą swojej woli, ale równocześnie potrafiącą swoje racje zachować i skutecznie i zdecydowanie doprowadzać do ich spełnienia.
Oliwko Moja Kochana!!!!!!
I ja wiele serca i dobra od Ciebie zaznałam, za co Ci bardzo serdecznie dziękuję, a w Dniu Twoich Urodzin życzę Ci samych pomyślności w Twoich życiowych zamierzeniach, bo wiem, że zasługujesz na naprawdę wielkie zaszczyty, a także życzę Ci byś Kochała i zawsze była Kochana i tego, by nigdy nie zabrakło Ci tego miłego uśmiechu na Twojej buzi.
Niech Twoje życie toczy się po różach, tych pięknych, które właśnie zakwitły w ogródku Twojej Mamy, a żadna cierń z tych różanych krzewów nich nigdy Ciebie boleśnie nie ukłuje.


Wszystkiego najlepszego Oliwko !!!!!!
Tak bardzo się cieszę, że jesteś właśnie taka, jaka jesteś, nigdy się nie zmieniaj, myślę, że Babcia Ania też jest z Ciebie bardzo dumna i z Nieba zawsze Ci swoje dobre fluidy posyła.
A w mojej pamięci zawsze pozostanie obraz tej malutkiej, bezbronnej Oliwki, która na nocniku po żłobkowej sali jeździła, gdy raz przyszłyśmy z jej Mamą po nią, by ją odebrać do domu.
Minęło już tyle lat od tamtej chwili, ale zawsze to wspomnienie wzbudza uśmiech na mojej buzi.
Gdzie się podziała ta mała, niesforna Oliwka??? Teraz wyrosła na prawdziwą mądrą i śliczną Dziewczynę, przed którą świat własnie się otwiera!!!!!

Właściwie to powinnam być szczęśliwa, że chociaż nie mam własnych dzieci, własnych wnuków, ten kult mądrości we wnuczkach i wnukach mojej Siostry i mojego Brata wciąż się rozwija.

BO TO PRZECIEŻ JEST MOJA WSPANIAŁA RODZINA, A JEJ KWIAT ROZKWITA PIĘKNEM, SERCEM I MIŁOŚCIĄ.
To jest ten kult, który przekazali nam moi Rodzice, Dziadki, Pradziadki i niech nigdy on nie przeminie i na dalsze pokolenia będzie przekazywany.

Dzisiaj mamy kolejny gorący dzień.
Wczoraj udało mi się nawet posiedzieć popołudniu chwilkę w Parku, było nawet bardzo przyjemnie, bo skryłam się na ławeczce w cieniu ustawioną, a delikatnie wiejący wietrzyk bardzo przyjemnie mnie owiewał.
No i nareszcie w domku też mam wymarzone ciepełko, pootwierane okna w pokoju i na balkonie tworzą delikatny przewiew. Nawet muszę przyznać, że w nocy było mi nawet za gorąco, ale cóż, balkonowe drzwi w kuchni musiałam zamknąć, bo jednak boję się, by ktoś nie zakradł się mi w nocy do mieszkania, wszak mieszkam na parterze.
Ale coś za coś, nie można przecież mieć wszystkiego na raz.
Życzę naprawdę wspaniałej soboty, a taka się nam zapowiada.
Może znów później pójdę na chwilkę do Parku, ale raczej podczas tej południowej kanikuły raczej będę się kryla w domu, wszak już jestem nieco wiekową panią i przebywanie na słońcu nie bardzo służy, muszę na siebie uważać.
Może popołudniu będzie lepsza aura do odpoczywania na zewnątrz?
Jeszcze raz wszystkiego najlepszego naszej Solenizantce, Jej Mamie za to, że ma taką wspaniałą Córkę i Wszystkim moim Blogowiczom na wspaniale udaną sobotę.

TUSK POWRACA

A ja się cieszę, rzeczywiście się cieszę.
Bo mam nadzieję, że Jego powrót jednak zmieni oblicze naszej Polski.
Czy jestem optymistką?
Może trochę, ale nie widzę to tylko jednostronnie.
Mam taką cichą nadzieję, że dojdzie do Wielkiego porozumienia pomiędzy dwoma największymi przywódcami, właśnie między Tuskiem i Hołownią i stając razem w jednym szeregu potrafią dojść do wspólnego zarządzania Polską i do naprawy tego wszystkiego, co Pis zepsuł, a niestety jest tego sporo, a tak właściwie to wszystko i Sądy i Trybunał Konstytucyjny i Sejm i Senat, o gospodarce i o sprawiedliwości, a tak właściwie o całkowitym marazmie nie wspomnę.
Może jedna osoba samotnie (nawet przy sporym poparciu) wiele nie zdziała, tu jednak zdecydowanie potrzebna jest bardzo ścisła współpraca, bo tylko taka może przynieść owoce powodzenia.
I oby tak się stało!!!!! To jest moje pobożne, nawet bardzo pobożne życzenie.
A teraz już widzę ten strach w oczach Kaczyńskiego, gdyż wreszcie widzi to, że nie jest wszechwładny i wszystko zdecydowanie zaczyna mu się sypać. Jeszcze próbuje podnosić głowę, ale najwyższa pora, żeby własnie Tusk tę mściwą, wredną głowę wreszcie przytłamsił do ziemi.
Odsunięcie Pisu od władzy powinno teraz dla opozycji być priorytetem i być może dołączą do nich Ludowcy Kosiniaka, może ta mniej radykalna Lewica, chociaż w ich akces niestety po ostatnich ich politycznych „wybrykach”jakoś nie wierzę, może i Gowin wreszcie zdecyduje, po której stronie staje.
Ale od czegoś naprawianie Polski najwyższa pora zacząć, bo i tak mamy już dobrych kilka lat zaprzepaszczonych, właściwie można powiedzieć całkowicie zatraconych.
A teraz właśnie mamy tę szansę i cokolwiek by ktoś o Tusku powiedział, a przecież nikt nie jest Alfa i Omegą, jednak wciąż jest w nim ta siła, ta moc, przed która Kaczyński drży.
Pisze Kaczyński, bo reszta tej pisowskiej niby elity i tak się nie liczy, to są tylko głupie bezwolne pionki Kaczyńskiego i gdy dobrze się tupnie, sami ze strachu się rozproszą po mysich dziurach, chowając głowę w piasek, może tylko ci bardziej rozgarnięci, przedsiębiorczy będą szukać nowego obiektu do podlizywania się, by nadal utrzymać się przy stołkach.
To wszystko melodia najbliższej (mam nadzieję) przyszłości i teraz naprawdę mamy szanse podobną do tej, która była wtedy, gdy została pokonana komuna.
Tylko wtedy właśnie zwyciężyła JEDNOŚĆ, no i oczywiście roztropność przywódców tego narodowego zrywu, którzy potrafili dobro sprawy przenieść ponad własne polityczne interesy, a nie wierzę, że i wtedy nie było takich osób, którym niektóre kroki, sprzeczne z ich teoriami im nie przeszkadzały.
Tak więc od dzisiaj trzymam mocno kciuki z pomyślny rozwój wypadków i mam nadzieję, że podobnie myślą Ci, którym pozytywne zmiany w Polsce, a przede wszystkim odsunięcie tej najbardziej szkodliwej po 1986 roku partii leży na sercu.
I nie jest to teraz najważniejsze, czy to będzie Tusk, czy Hołownia, czy może obydwóch tych polityków, trzeba wszystkie animozje, jakie czuję się do nich odłożyć na bok, bo teraz sprawa dojrzewa do naprawdę radykalnego rozwiązania.
Przynajmniej każdy z tych polityków zapewnia nam w pełni demokratyczne rządy i to, że nadal będziemy państwem środka Europy., a nie wyprowadzenie Polski z Unii i wprowadzenie jej wprost w ramiona Putina.

HAWK !!!!

Dzisiaj mamy słoneczny i piękny piątek.
Zupełnie nie rozumiem, czemu od samego rana wciąż myślę, że dzisiaj jest sobota, ale może to i dobrze, bo dzisiaj o jakichś zakupach wypada pomyśleć, by potem spokojnie po odpoczywać w pięknie letnim już klimacie, a taka piękną aurę zapowiadają nam na calutki weekend.
Dzisiaj zażyłam już pierwszą tabletkę na moją wątrobową przypadłość, – niech to szlag trafi, prawie 80 zł za jedno lekarstwo!!!
Ktoś powie, że może to nie tak dużo, bo są o wiele jeszcze droższe lekarstwa, ale teraz można śmiało powiedzieć, że niby człowiek jest ubezpieczony, a jednak musi być bardzo bogaty, żeby się porządnie leczyć.
Jednym słowem : płać ( i płacz), albo… umieraj!!!!
Zresztą podobnie jest tez z dostępem do wszelakich badań, właściwie to chory powinien mieć całe mnóstwo pieniędzy na wykonywaną większość badań, bo terminy, wbrew temu co oficjalnie głosi obecny Minister Zdrowia, jakoby terminy zostały zdecydowanie skrócone, jest to tylko propaganda, wystarczy zobaczyć sobie terminy dostępności do większości badań i wizyt u specjalistów, żeby zdecydowanie zniechęcić się do leczenia.
Ale to już inny problem, przecież Służba Zdrowia już od lat na głowie staje, jest niedowartościowana i traktowana po macoszemu, bo okazuje się, że zawsze są ważniejsze sprawy wymagające priorytetów.
Kiedyś były Kasy Chorych, które nie zdały egzaminu, więc zostały przerobione na Narodowy Fundusz Zdrowia, który jest jeszcze bardziej nieudolny, niewydolny i nic nie wskazuje na to, żeby cokolwiek w tej materii, nawet przy nowym rządzie mogło się zmienić.
Bo to własnie chodzi o ten priorytet, a wydawało się, że ludzkie zdrowie jest najważniejsze!!!
No własnie, TYLKO SIĘ TAK WYDAWAŁO !!!!
Właściwie dla rządzących wcale nie jest ważne ile osób wyzdrowieje, a ile umrze. SMUTNE ALE JAKIE TO PRAWDZIWE!!!

Miłego piątki i wspaniałego weekendu

P.S. Z OSTATNIEJ CHWILI : PIS poniósł następną srogą porażkę, zdecydowanymi głosami braku poparcia ich pupilka Lidia Staroń nie została Rzecznikiem Praw Obywatelskich.
I bardzo dobrze, bo zdecydowanie na to stanowisko się nie nadaje, wystarczy było wysłuchać dzisiejsze jej „przesłuchanie” w Senacie – okropnie się plątała!!!!

mały sprawdzian

No to teraz sprawdzę, czy Uleczka tylko w środy mój blog przegląda?
Dzisiaj ślę morskie pozdrowienia dla Uli, mimo, że to już jest inny dzień niż wczorajszy.
Ale jest morze, jest mewa i są róże…..
No ale w sumie nie po to Ulka na wakacje pojechała, żeby przed kompem mój blog śledzić.
Ale gdyby tak przypadkiem dzisiaj do niego zaglądnęła, niech też niespodzianka tutaj na Nią czeka.

Za oknem wyczekiwane lato, temperatury wysokie, ale jeszcze nie do końca zenitu sięgnęły.
Szczęśliwi Ci, którzy poza murami wielkich miast teraz przebywają ( tu znów ukłon do Uleczki), , bo w mieście różnie bywa, nawet w parku.
A tak swoją drogą, nie mogliby tych ławek w parku bardzie wygodnych zrobić, takich miękkich, bo przy nieco dłuższym siedzeniu dolna część ciała nieco boli.
A może to własnie o to chodzi, by bezproduktywnie na ławce nie siedzieć, tylko spacerować, spacerować, spacerować…
Tylko niestety nie każdy tak może.
Niestety w porównaniu z zeszłym rokiem, mój proces chodzenia niestety się wyraźnie cofnął.
Ale co tu będę się tłumaczyć, mam kłopoty z chodzeniem i nikt mnie nie przekona, że czarne jest białe.
Podobno tylko winny się tłumaczy.
A ja wcale nie zamierzam, mam kłopoty z chodzeniem i już.
Pewnie, że mnie to denerwuje, ale muszę się z tym godzić.
I to tyle na dzisiaj, bo już mi się właśnie humor w tym momencie zepsuł – zawsze tego się bałam, żebym nie została kaleką, a w sumie osoba, która ma trudności z poruszaniem się, z brakiem łatwego dotarcia z punktu A do punktu B jest pewnego rodzaju kaleką.
Wiem, powiecie pewnie : trzeba z tym walczyć, ale ja już po prostu nawet na taką walkę nie mam siły.
Załamka totalna!!!!!
Muszę teraz „przemeblować” swoje życie i dostosować go do takich warunków, które są dla mnie dostępne, bo nawet te małe kroki dla mnie są jak wyprawa na Mont Everest.
Ale to wszystko może odczuwać tylko ta osoba, która we mnie siedzi, czyli ja sama!!!!

SMUTNE TO….. BARDZO NAWET SMUTNE !!!!!.

Więc już nic więcej dzisiaj pisać nie będę, kto chce niech mi po cichu współczuje, kto chce niech mnie krytykuje, pozostawiam to każdemu z osobna, JA WIEM SWOJE!!!!!