Święta za pasem ……
Czas – pojęcie wzgledne

Ale to na nim oparte jest całe nasze życie, on planuje nam wszystkie minuty naszego życia.
W nocy z 27 na 28 marca zmieniamy czas z zimowego na letni – pośpimy przez to o godzinę krócej. W niedzielę nad ranem wskazówki zegarów przesuniemy z godz. 2.00 na 3.00.
Miało już nie być tej zmiany, bo w pewnym sensie zaburza nam ona nasz rytm codziennych zajęć i chwil odpoczynku, do którego przez pół roku zdążyliśmy się przyzwyczaić.
Ale jesteśmy teraz już jak te misie gotowi do wiosennego przebudzenia i do ustalenia nowego metrum dnia, aż do późnej jesieni, gdy znów będziemy zegar przestawiać
Pewnie, że przez epidemię cały ten czas, który nam powinien być radosny nieco się zaburzył, ale trzeba jakoś się do tej rzeczywistości przyzwyczaić.
Do Świąt Wielkanocnych coraz bliżej. I znów trwają rozmowy, czy Kościoły mają być zamknięte, czy otwarte i co trzeba zrobić dla osób, dla których uczestnictwo w Mszach św i we wszystkich religijnych obrzędach jest bardzo ważnym świadectwem ich wiary. Oni nie przyjmują wiadomości o zagrożeniu, o zachorowalności, oni chcą tak jak ich przodkowie ze śpiewem na ustach MY CHCEMY BOGA iść tam, gdzie tylko to prawdziwy Bóg według nich jest obecny. Nie krytykuję takiej postawy tych ludzi, szanuję potrzebę ich bliskości z Bogiem, ale własnie oni powinni zrozumieć, że kościół jest tylko budynkiem, symbolem Bożej Opatrzności, tylko Domem Boga. Bo własnie On tak jak każdy z nas ma tam swoje miejsce i tam własnie można go spotkać. Ale Bóg nie jest człowiekiem, On jest wszechobecny i w lesie i nad potokiem i na polnej łące i wszędzie można Go spotkać, jeżeli tylko tego się chce, jeżeli tylko w Niego się prawdziwie wierzy.
Może ktoś powie, że pisze herezję, że w takim razie po co budowane są kościoły.
Jak pisałam Kościół jest nieodzownym SYMBOLEM naszej wiary I właśnie, gdy panuje ogólne zagrożenie dla ludzkiego zdrowia i dla życia powinniśmy się zastanowić, czy naprawdę Bóg chciałby, byśmy narażali i siebie i innych na takie niebezpieczeństwo tylko po to, by zadowolić siebie spełnieniem obowiązku dobrego chrześcijanina, bo dzisiaj pokażę się w kościele, przyjmę Komunię święta, a jutro już mogę zapomnieć, że własnie przeze mnie iluś ludzi zachorowało, iluś ludzi straciło życie, że przyczyniłam się do tragedii wielu ludzi, którzy będą opłakiwać śmierć ich najbliższych.
Tylko solidarność i wzajemna odpowiedzialność może zapobiec dalszemu rozwojowi epidemii i wszyscy i wierzący i ci nie wierzący jesteśmy do tej odpowiedzialności zobowiązani.
Nie wiem, jest jeszcze kilka dni, podczas których można, a nawet trzeba by było opracować i przygotować rzeczywiście bezpieczny sposób obchodów Świąt Wielkiej Nocy, ale to wymaga teraz dobrej woli i dobrych pomysłów ze strony kościelnej. Obecna sytuacja nauczyła nas do różnych nowych sposobów rozwiązywania problemów, jakby nie było w tym wojennym czasie i teraz też musimy stanąć przed dylematem, co dalej mamy zrobić? jak można dalej na tyle dyplomatycznie postępować, by wszyscy takie rozwiązania przyjęli jako zgodę, odkładając swój upór a wystawiając na pierwsze miejsce swój rozsądek.
Ludzie nie powinni się gromadzić, więc może można ułożyć jakiś harmonogram spowiedzi, przyjmowania Komunii, czy mszy ze ściśle przestrzeganą liczbą uczestników – jest taka możliwość, przecież w każdej świątyni jest więcej niż jeden ksiądz, każdy z nich mógłby na przykład w innej godzinie odprawiać mszę dla zapisanej liczby osób, czy spowiadać z zapewnieniem przestrzegania pełnych zasad bezpieczeństwa epidemiologicznego. Może nie wszystkim takie zaostrzenia by się podobały, ale byliby zmuszeni do ich przestrzegania i musieli by to przyjąć z pokorą jako swojego rodzaju pokuty, a ksiądz powinien ich przekonywać o słuszności takiego postępowania.
A te najważniejsze uroczystości Triduum można wtedy ze spokojem świętować przez przekazy medialne wiedząc i wierząc, że gdy ten czas minie i wszystko wróci do normy znów będziemy mieli okazję osobiście w nich na przykład za rok już w pełni bezpiecznie uczestniczyć,
Myślę, że pomysł nie byłby zły, ale i kościół i ludzie musieli by w pewnych strefach swego uporu odpuścić i dojść do konsensusu.
Tylko czy księży na to stać, by racjonalnie stanąć po dobrej stronie problemu , nie broniąc przy tym swojego czasami całkiem bezmyślnego, podszytego własnym interesem zdania ????
BO WIERZYĆ TO NIE ZNACZY MIEĆ, TO PRZEDE WSZYSTKIM POWINNO ZNACZYĆ BYĆ, dla ludzi, dla Boga, dla tych owieczek, które są im powierzone i tego księża powinni przestrzegać, zwłaszcza, gdy Bóg przed nim postawił to trudne zadanie.
A z innej teraz dziedziny życia : Wczoraj byłam na zakupach ze swoim nowym wózeczkiem. Fajny jest, bardzo pojemny, sporo zakupów można w nim zmieścić, a co najważniejsze, przez zamontowane 4 kółka nie trzeba go ciągnąć za sobą, można go pchać.
Tylko……. no właśnie , przy wciąganiu zakupów po schodach do domu zablokowałam przednie koła, które już się nie kręcą, a niestety nie umiem ich odblokować, mam nadzieję, że tego nowego wózeczka mnie popsułam.
Jutro pewnie przyjdzie Maciek, by zmienić mi czas na ten wiosenny na moim zegarze elektrycznym, wiec pokażę mu ten wózek, ale trochę się boję, bo na pewno usłyszę od niego „A NIE MÓWIŁEM????
Fakt, przestrzegał mnie, że będę do niego telefonować w sprawie tego wózka, bo nie będę umiała go odblokować, ale może chociaż pokaże mi i nauczy jak to sprawnie zrobić, żebym nie musiała już z jego pomocy więcej (przynajmniej w tej materii) korzystać.
Fakt, ciągle coś mi Maciek coś tam naprawia, czy poprawia, ale tak to już jest gdy się ma na sumieniu starą ciotkę 🙂
Na szczęście jest jeszcze w odwodzie Darka, ale ona niestety nie zawsze jest w Krakowie i nie zawsze może pomocą mi służyć
Dzisiaj też jest słonko w moim Parku, może chociaż na chwilę w nim usiądę, nie za długo, bo ten wiaterek jest dla mnie trochę zbyt otrzeźwiający (czytaj chłodny) a niestety na chodzenie po Parku mój kręgosłup obecnie mi nie pozwala. Pewnie znów będę musiała pana Bartka odwiedzić, bo ta przerwa w zabiegach rehabilitacyjnych była jednak zbyt długa i trochę bezmyślna – jednak te masaże mi na tyle pomagały, że mogłam chodzić.
Teraz niestety bardzo się zaniedbałam……. smutne, ale prawdziwe. Każdy zrobiony krok to dla mnie niewyobrażalna mordęga, a nie chcę się tak całkowicie już uziemić w domu, świat na to jest za piękny. Kto by robił zdjęcia tym ptaszkom, kwiatkom i drzewom w Parku?????
No to fajnej soboty
nieskończoność………….
Coraz częściej jestem przekonana, że ten czas, gdy powiemy epidemii OVER nigdy nie nastąpi.
Słońce nadal będzie świeciło, ptaki nadal będą śpiewały, ale niestety nie dla wszystkich.
Każdego dnia komunikaty są coraz bardziej przerażające i nie można już ich ominąć, nie można powiedzieć „mnie ten problem nie dotyczy”, bo okazuje się, że własnie ciebie dotknąć on też może.
Świadomość jestem zaszczepiona, albo już jestem ozdrowieńcem wcale nie zwalnia od obaw, że choroba nie przyjdzie z powrotem i to nie wiadomo wcale, w jakiej formie z jaką siłą uderzy.
Niestety coraz więcej jest przypadków, że osoby, które już pokonały chorobę, czy osoby zaszczepione nie potrafią w sobie wywołać tak silnych przeciwciał, które nowego wirusa pokonają
To jakiś koszmar, człowiek każdego dnia żyje jakby był osadzony na bombie, która nie wiadomo kiedy wybuchnie.
A może to jest własnie to, o czym dzisiaj z Magdą rozmawiałyśmy, czyli naturalna selekcja, ponieważ jest ludzi na świecie za dużo i te jednostki mniej odporne, bez siły przebicia musza odejść, by zrobić miejsce tym silnym,, którzy ten nowy, ale lepszy świat stworzą.
To taka swoista eutanazja, za którą natura się zabrała po to, aby zachować siłę gatunku.
Wszak kiedyś wydawałoby się, że bardzo silne i niezniszczalne dzikie zwierzęta na przykład dinozaury też w naturalny sposób wymarły, dając miejsce nowym gatunkom.
Może to nieco śmieszne porównywać ludzi do dinozaurów, ale jednak coś w tym prawdy jest, bo na tym właśnie polega ewolucja. Jedni słabsi odchodzą, inni silniejsi na to miejsce przychodzą z nowym pomysłem na coś lepszego niż dotychczas.
A jacy będą ci następcy dzisiejszej ludzkiej populacji?
Trudno przewidzieć jakimi wartościami będą się kierowali, bo niestety trzeba przyznać, że dzisiejsza ludzkość bardzo się pogubiła, wartości, jakimi się kierowała gdzieś się porozbiegały na boki, a pycha i próżność tylko pcha nas naprzód, wprost na krawędź przepaści.
I wcale nie chodzi mi tylko o względy religijne, chociaż i ta religijność bardzo została ostatnio wypatrzona, ale chodzi mi o te wartości, które powinny cechować prawdziwego CZŁOWIEKA Niestety, zwyczajne ludzkie odruchy zostały odsunięte przez jakże rozpowszechnione słowo MAMONA, MIEĆ, A NIE BYĆ!!!!
Zresztą już kilkakrotnie o tym w swoim blogu wspominałam, przestrzegałam przed takim podejściem do życia.
Pewnie, że są osoby pracowite, zaradne które prostą, a nie fałszywą, pokrętną drogą potrafią dojść do celu, ale jeżeli są to osoby niesamolubne, potrafiące dzielić się z tymi słabszymi , którzy pomocy potrzebują – chwała im za to.
To jest ta wielka, niezaprzeczalna wartość : PRAWDZIWE CZŁOWIECZEŃSTWO !!
Takim prekursorem zbawienia był Noe, który zabrał swoją rodzinę, najbliższych i wybrane zwierzęta do Arki, by wybawić ich od potopu, ale także od szerzącego się zła.
Ta obecna teraz epidemia to też pewien rodzaj Potopu, może właśnie teraz nadszedł ten moment, że musimy odnaleźć nowe kierunki swojej ziemskiej drogi, przez swoisty sposób samooczyszczenia się od tego, co jest złe.
Niestety przy tym ucierpią te osoby słabsze, niekoniecznie złe, ale nie umiejące się bronić, albo te, które zostaną wyrzucone epidemii na żer.
Wczoraj pisałam, że ta epidemia to rodzaj wojny, a wojna zawsze niestety przynosi zniszczenia, ludzką krzywdę.
Dlatego każdego dnia budzę się z tą myślą, co ten dzień przyniesie, jakie złe wiadomości do nas dotrą, bo jakoś na razie nie widać tego optymistycznego stwierdzenia”; NARESZCIE EPIDEMIĘ KORONAWORUSEM MAMY JUŻ ZA SOBĄ.
Ale czy i kiedy o tym się dowiemy?????
Dzisiaj mamy słoneczny i podobno nawet ciepły piątek, więc wybieram się z moim nowym wózeczkiem na zakupy.
Tak, tak, ten stary wózeczek już bardzo się mi wysłużył, nieco się podziurawił i musiałam dokonać nowego zakupu.
Zamówiłam przez internet fajny włoski wózek, który różni się od mojego starego tym, że ma aż cztery, a nie tylko dwa kółka, więc może być zarówno ciągniony jak i pchany, co bardzo ułatwia zakupy. No tak, jedni cieszą się swoim nowo zakupionym autkiem, inni cieszą się nowo zakupionym wózkiem na zakupy i ta radość wcale nie jest mniejsza.
Bo tak już jest, gdy nie można osiągnąć czegoś, co jest poza naszymi możliwościami, należy cieszyć się nawet drobnostką, którą się dostaje czy kupuje.
Właśnie dwa dni temu Daria zamontowała mi nową klawiaturę do komputera, gdyż na starej wytarły się już literki, a Maciek zamontował mi kółka w moim nowym wózeczku. Ot małe, ale cieszy.
Ale moim chyba największym marzeniem, moim największą radością byłaby świadomość, że Epidemia Koronawirusa już jest OVER.
Ale na to jeszcze trochę trzeba poczekać, może jednak ten zegar z mojej strony kiedyś wybije jednak tę dobrą godzinę????
Życzę miłego piątku
nie rozumiem ludzi, czyli……

………całkowity brak zachowania instynktu samozachowawczego.
Czy naprawdę wszyscy muszą mieć podane wszystko na tacy??
Czy nie możemy sami włączyć procesu myślenia?
Chodzi mi o te zaostrzenia epidemiologiczne.
Rząd goni w piętkę i sami już nie wiedzą, co mają zaostrzać, a co poluzować.
W porządku, ale ludzie należą do grupy HOMO SAPIENS, czyli teoretycznie sami powinni wiedzieć, co dla nich jest bezpieczne, a co nie.
Przecież nie jesteśmy małymi dziećmi, które trzeba za rękę prowadzić i powiedzieć ” bądź grzeczny, bo inaczej dostaniesz klapsa”
Nie trzeba być nad wyraz inteligentnym, żeby nie wiedzieć, że nie należy pchać się tam, gdzie jest duży tłum, bo wtedy wiadomo, że jest większe ryzyko zachorowalności.
Najśmieszniejsze, a zarazem najtragiczniejsze jest to, że dyskutujemy o tym, czy rząd słusznie, czy nie słusznie takie, czy inne zaostrzenia wprowadza. To tylko świadczy o tym,że nie rozumiemy świata i nie rozumiemy, na czym epidemia polega.
Nikt mądry nie wsadza ręki do ognia, czy palca do kontaktu, bo przewiduje, że może to się dla niego źle skończyć.
Podobna sytuacja jest teraz, podczas gdy codziennie wzrasta liczba zakażeń, gdy rośnie liczba zgonów i to osób już całkiem młodych, każdy powinien pomyśleć sobie ” a co ja mogę zrobić, by tą sytuację odmienić?””
Wbrew pozorom sporo można zrobić, przede wszystkim się zaszczepić, by chociaż ograniczyć możliwość zarażania i zabezpieczyć siebie przed chorobą, chociaż szczepienie nie jest gwarancją, że wirus nas ominie, ale możemy w łatwiejszy i delikatniejszy sposób tę chorobę chorobę przejść.
Ale najważniejsze jest, żeby nie dyskutować o tym, czy słuszne , czy nie jest zamykanie galerii, kin, pływalni czy kościołów, po prostu można tam po prostu nie bywać. Prosta sprawa, nie chcę tam iść, więc nie idę!!!
Wiadomo, że oficjalnie kościoły nie będą pozamykane, bo to jest jednak spory interes dla tej instytucji, a zamknięcie kościołowi to przede wszystkim pusta taca, a z tego kościoły i księża są utrzymywani.
Więc kościoły będą się do końca bronić przed takim ostatecznym aktem zamykania, a spolegliwa im władza niestety nie będzie stanowczej decyzji ścisłego zamykania podejmowała.
Szczególnie teraz jest akurat świetna wymówka, wszak Święta Wielkiej Nocy dla Katolików są naprawdę ważnym wydarzeniem, w której licznie wierzący biorą udział i to nie tylko przez jeden, czy przez dwa świąteczne dni, ale przygotowania do Świąt, czyli Triduum, a potem obrzędy Wielkiej Soboty przyciągają wielkie tłumy.
I teraz popatrzcie od Wielkiego Czwartku do Świątecznego poniedziałku przez 5 dni ludzie spotykają się na niewielkiej w sumie powierzchni, kichają, smarkają i śpiewając też swoje bakterie z siebie wypluwają
A przecież Bóg jest wszędzie i tak samo nas słyszy i nas rozumie, nawet w ciszy własnego mieszkania. Wystarczy tylko chwila skupienia, wyciszenia się i rozmowy z Bogiem.
Bo samo bezmyślne klepanie pacierzy, gdy człowiek nawet w Kościele jest rozproszony myślami nie jest wcale Bogu miłe. Bo często jest tak, że w kościele ktoś odmawia modlitwę, czy śpiewa jakąś kościelną pieśń , a rozgląda się wokoło i myśli sobie: o jest Kowalska dzisiaj , nawet z mężem, a przecież nie dawniej jak wczoraj się kłócili, bili, a ta Malinowska kupiła nowe futro, ciekawe skąd ma na to pieniądze, a ten Nowak, to niezły kombinator, taką wypasioną furą dzisiaj pod kościół podjechał itd, itd. Czy taki nasz pobyt w kościele ma w ogóle jakikolwiek sens? Chyba tylko taki, żeby się pokazać sąsiadom, „udowodnić „im że jest się osobą wierząca, a to, że potem po wyjściu już ze świątyni dopadają nas różne demony zła, złości i nienawiści już się nie liczy, jesteśmy poza Kościołem, to Bóg tego nie widzi.
To nie jest wcale prawdziwa wiara, to jest tylko fanatyzm, bigoteria, a różnica jest taka, że prawdziwa wiara jest dla Boga, a fanatyzm polega na afiszowaniu się, modelowaniu swojej osoby i zachowanie pozorów religijności, chociaż często odbiega ona całkowicie od tego, w czym zawarty jest sens słowa, które często nadużywamy mówiąc ‚wierzę’
Prawdziwa wiara to nasz własny prywatny kontakt z Bogiem, który powinien być otoczony nimbem intymności ,która może być zawarta zarówno w Kościele, jak i poza nim, i tu i tu jest ona miła Bogu, o ile jest ona naprawdę szczera.
Pewnie, że ta cała oprawa religijna związana ze świętami ma swój sens, jest wyrazem naszego hołdu dla Boga, ale jeżeli ma to wszystko odbywać się kosztem zdrowia ludzi, ten sens się zatraca , a jeszcze dodatkowo, gdy księża w kościele zajmują się sprawami wykraczającymi poza margines BÓG – CZŁOWIEK, co niestety ostatnio często się zdarza, gdy sprawy Boskie mieszają się z polityką. Kościół tym właśnie sam zaprzecza podstawom swojego istnienia, które zawarte jest w powiedzeniu : Co Boskie – Bogu, co Cesarskie- Cesarzowi.
Sam Jesus nie mieszał się do polityki i na pewno nie chciałby, żeby jego Apostołowie, którzy są na ziemi Jego posłańcami, tę granicę pomiędzy życiem doczesnym, a życiem przyszłym w brutalny sposób przekraczali, wykorzystując swoje nauki do spraw, które od wiary odstępują.
Dlatego nie jest ważne, czy oficjalnie kościoły będą zamknięte, czy nie, ważne jest to, co my postanowimy, skoro według zezwoleń Kościoła możemy w te dni nie przychodzić i nie zarażać się nawzajem, ale równocześnie w skupieniu będziemy brać udział we wszystkich transmitowanych przez TV czy przez Radio uroczystościach, dla Boga będzie to na prawdę tak samo ważne, jak gdybyśmy brali bezpośrednio w tym udział w Kościele.
DECYZJA ZDECYDOWANIE POWINNA NALEŻEĆ DO NAS !!!!!
Przecież skoro Kościół nie będzie zamknięty możemy tam pójść się pomodlić wtedy, gdy nie będzie tam tłumów, ba nawet można do puszek dać datki dla Kościoła, bo na pewno bez nich będzie księżom trudno świątynię utrzymać.
Bez basenów i bez stoków narciarskich też możemy się przecież obejść, nie potrwa to przecież przez nieokreślenie długi czas, kiedyś wrócimy do normalności, a ten termin powrotu zależy tylko od nas samych.
LUDZIE MYŚLCIE NIE TYLKO O SOBIE, ALE I O INNYCH!!!!!!
To będzie chyba dla osób wierzących właśnie dobrym katolickim przesłaniem.
Nie namawiam, aby nie iść w ogóle do Kościoła, żeby odejść od wiary, ale żeby to wszystko przeprowadzać ze sensem, bo takie przesłanie dzisiaj w tych ciężkich czasach jest nam od Boga dane, to powinno być świadectwo naszej dojrzałości, teraz wszyscy musimy zdać jeden z najcięższych naszych życiowych egzaminów, nie patrząc na to, co nam z góry nakazują, lub zakazują, ale zgodnie z naszym przekonaniem ; wszyscy jesteśmy jedną wielką Rodziną i musimy zadbać, aby w jak najszybszy sposób ograniczyć, a następnie wygasić tę niesamowicie groźną sytuację, jaką jest ta panująca teraz epidemia, a wszystko zależy przecież od nas samych, od każdego przeciętnego Kowalskiego, Nowaka, czy Malinowskiego, obojętnie jakąkolwiek opcję polityczną, czy jaką wiarę oni wyznają.
Także w tej chwili polityka zdecydowanie musi zejść na bok, ona teraz nie jest najważniejsza, chociaż niestety to własnie polityka jest teraz największa przeszkodą w realizacji powrotu do normalności. Może czas przyniesie jakieś inne, mądre rozwiązania?????
Życzę na czwartek wiele dobrego, oczekujemy poprawy, ale jak widać wciąż ona nie tylko, że nie przychodzi, ale jest coraz bardziej drapieżna, przynosi wciąż porażkę, za którą jednak sami jesteśmy odpowiedzialni.
No to chociaż słonka na dzisiaj życzę.
P.S. jeszcze jeden mazurek, jeszcze kawałek serniczka, a potem…………. właśnie, co potem?????
środowe wspomnienie

Jak to dobrze, że ktoś wymyślił te środy.
To taka mała odskocznia od tej chorobliwej rzeczywistości, od tego, co nas swoimi mackami oblepiło i dusi, dusi, dusi….
Jest tylko róża, czasami dwie, lub więcej i gdzieś po dwóch stronach komputera jesteś Ty – Ula i Ja – Ewa, ongiś, za dobrych, wesołych czasów Ewelinką zwaną.
Niedawno robiłam porządek w swoich szufladach i znalazłam taką zawieszkę z któregoś naszego czatowskiego zjazdu w Krakowie, na którym własnie jest napis Ewelinka i zadumałam się, z łezką wspominam te nasze harce w małej restauracji Raj na Krakowskim Kazimierzu, a potem harce i wspólne piwko na płycie krakowskiego Rynku.
To były dobre czasy, co??? To był prawdziwy R A J !!!!
Pieczołowicie schowałam z powrotem tę zawieszkę, bo to jest przecież nasza historia, która już się co prawda nie wróci, to już przeminęło, gdzieś z krakowskim wiatrem powiało w dal, ale w miłych wspomnieniach wciąż jednak odżywa i przynosi taki nieco nostalgiczny uśmiech.
Pozdrawiam Cię serdecznie Uleczku i wraz z tymi trzema ślicznymi różyczkami, prócz małego motylka i serduszka całusa Ci posyłam, byś wiedziała, że gdzieś tam, około plus minus 600 kilometrów od Ciebie, jest ktoś, kto akurat teraz o Tobie myśli.
A, jeszcze jest tam taka mała koperta. Pewnie pamiętasz z dziecinnych jeszcze lat, gdy koleżanki jeszcze w szkole podstawowej dawały sobie takie koperty z napisem TAJEMNICA??? Właśnie w tej kopercie też jest zawarta nasza TAJEMNICA, cicho, sza, nikt niepowołany o niej dowiedzieć się nie może….. ona jest tylko nasza 🙂
Miłej środy Ulka, mam nadzieję, że jesteś już zdrowa i serduszko już Ci nie dokucza, bo dnie robią się coraz dłuższe i na pewno będą coraz bardziej intensywne w Twoje sportowe zamiłowania. I słoneczne krakowskie promyczki spod Sukiennic też Tobie przesyłam, chociaż za wiele dzisiaj ich nie widać…….
Wczoraj tak bardzo poważnie zastanawiałam się, czy rzeczywiście nie ma żadnego sposobu na pokonanie tego okropnego wirusa?
Strach ogarnął już wszystkich Polaków ( i nie tylko, za naszymi granicami jest niestety podobnie), bo okazuje się, że coraz młodsze pokolenie, takie, które powinno być w pełni zdrowia i siły, które miały być naszą przyszłością, niestety poważnie choruje i niestety często wielu z nich umiera.
Śmierć jest okrutna (zwłaszcza dla bliskich) w każdym wieku, ale jeżeli umierają już osoby, przed którymi życie dopiero się rozwija, mają tyle pomysłów na swoje życie, tyle zamierzeń, planów, a tu niestety trzeba wszystko zostawić już za sobą i trzeba się z tym życiem żegnać – to jest dopiero prawdziwy Armagedon !!!!
To jest po prostu n i e s p r a w i e d l i w e !!!!!!!
Wiem, rozumiem, podczas wojny też niestety ludzie ginęli,własnie często gasły życia całkiem młodych osób, ale to była w o j n a !!!!
A teraz?
Właściwie można powiedzieć, że znów jesteśmy na froncie wojennym, tylko tym razem ten wróg jest wyjątkowo przebiegły i perfidny, w dodatku zatacza coraz większe kręgi i jest bezwzględny,nie ma możliwości zrobienia z nim żadnych układów. Jeden malutki wirus o sile atomowej bomby potrafi wiele żyć zniszczyć.
A najgorsza w tym wszystkim jest ta bezradność, mimo jednak podejmowania pewnych starań, nie można jej okiełzać.
Niestety podawane codzienne komunikaty o nowej zachorowalności i o nowych zgonach nie brzmią optymistycznie, ciągle tkwimy w jakimś horrorze, a podawane liczby nas po prostu dobijają.
Jesteśmy wszyscy zdeprymowani, żyjemy pod niesamowitym mieczem ogólnego stresu i nawet wiosna, ani myśl o nadchodzącym lecie, nie cieszy. Bo jak można robić jakiekolwiek wakacyjne plany, gdy nadchodząca przyszłość najprawdopodobniej poprawy nie przyniesie, będziemy uziemieni w naszych domach, a jeżeli nawet ktoś będzie chciał ponieść ryzyko jakiegoś wyjazdu, może okazać się, że albo on i tak nie dojdzie do skutku, albo skutki takiej wyprawy mogą się dla nas tragicznie skończyć.
Tak więc kręcimy się w tej bezradności, nawet już nie wszyscy mają siłę podjąć jakąś walkę, bo takim lekarstwem mogłaby być szczepionka, a ta, jak widzimy niestety jest bardzo w Polsce ograniczana,
Jeżeli nie wiadomo o co chodzi, na pewno chodzi o pieniądze i te farmaceutyczne firmy niestety mogą teraz wykorzystywać swoją hossę i dyktować warunki, a może rzeczywiście nie są one na tyle silne, by w pełni zapotrzebowanie na szczepionki wypełnić tak, by zabezpieczyć cały farmaceutyczny, wciąż pusty niestety rynek.
Bo mimo, że wciąż są jeszcze antyszczepionkowcy, którzy z sobie tylko wiadomych powodów przeciwni szczepieniu, na zasadzie podobnej, jaką wyznawał nasz pełniący obowiązki A. Duda – nie, bo nie!!!, albo zgodnie z dziecinną zasadą „na złość mamie odmrożę sobie uszy”, ale to raczej jest ta mniejszość populacji, jednak jest wciąż sporo ludzi, którzy chcą się zaszczepić, niestety z powody ciągłego braku, albo zbyt powolnych nowych dostaw szczepionek wciąż liczba korzystających z tej szczepionkowej terapii jest bardzo ograniczona. Nie zdążymy na czas całkowicie zapobiec rozwojowi epidemii, skoro tyle ludzi będzie nie zaszczepionych, będziemy nawzajem się zarażać i najgorsze jest to, że nikt nie może nam powiedzieć, kiedy ten koszmar się skończy i jakie szkody jeszcze przyniesie.
Jedni umierają, a ci, którym udaje się przeżyć próbują jakoś na nowo ułożyć sobie życie, tylko, że ekonomiczna sytuacja jest też koszmarna, gospodarka dogorywa, ludzie bankrutują, a politycy , zarówno ci rządzący, jak i ci z opozycji, niestety nie mają skutecznego lekarstwa, aby to wszystko jakoś ogarnąć, Jest zupełnie jak na wojnie, gdy dowództwo się poddaje, bo już nie mają żadnych pomysłów na nową strategię.
Nasz rząd też się poddał, chociaż wciąż udaje, że jeszcze coś z tym problemem robi, a wszystko co robią to wygłoszenie suchego komunikatu : „dzisiaj zachorowało tyle i tyle nowych osób, a tyle było zgonów” albo „trzeba wszystko pozamykać, by epidemia się nie rozszerzała”, w porządku, tylko, że nie ma do tego dodatkowych komunikatów co zrobić, aby ci pozamykani w swoich mieszkaniach , często pozbawieni środków do życia ludzie jakoś ten trudny czas przetrwali. Rozumiem, czasy są niezwykle ciężkie. można, a nawet trzeba jakoś ograniczyć w jakiś sposób dotychczasowy styl życia, ale przykład powinien iść z góry, tymczasem wciąż jesteśmy zasypywani z relacjami niebotycznych wprost luksusów rządzącej oligarchii, która nie tylko, że umiaru nie zna i na codzień jej nie stosuje , ale jeszcze w arogancki sposób swoje zbójeckie prawa wywyższa nad innych.
Chciałabym się obudzić któregoś dnia ze świadomością, że to wszystko był tylko jakiś koszmarny sen, że nie taplamy się już w tym błocie absurdów i niemocy, że za oknem szaleje wiosna, zaraz przylecą bociany, bez będzie pachniał tak jak bez, a my szczęśliwi znów pójdziemy do pracy, na spacer, bez trosk o zdrowie naszych najbliższych, a jutro nie będzie się już kryło pod pokrywą czarnych chmur, które nad Polskę napłynęły.
Bo w przyrodzie jest tak, że chmury na ogół przemijają, a potem pokazuje się słonko, niestety nasza rzeczywistość optymizmem nas nie napawa, wciąż nie widać tej naszej słonecznej przyszłości……..
Życzę Wam słonka na dzisiaj, chociaż i ono też gdzieś za chmurami się skryło.
Życzę Wam sporo nadziei, która nas przeprowadzi przez ten trudny czas i pozwoli nam na to, by znów uśmiech wszedł na nasze policzki, by nasze dzieciaki mogły swobodnie sobie brykać, by psy wesoło szczekały, a koty też wiosennie mruczały swoje kocie melodie. By było tak jak kiedyś : N O R M A L N I E !!!!
Dobrej środy.
pomilczę

Niedawno zmarły znakomity pisarz Adam Zagajewski powiedział kiedyś, że jeżeli nie ma się nic ciekawego do powiedzenia, do napisania, to lepiej sobie pomilczeć
I tak własnie ja dzisiaj pomilczę, bo chyba ta największa bezczelność, to chamstwo w postaci oskarżenia Marszałka Sejmu o łapówkarstwo w chwili, gdy wszystkie brudy, przekręty i wręcz malwersacje pisowskiego pieszczocha Obajtka mnożą się niczym natrętne nie nażarte bzyczące muchy nad pisowskim g..ó..w..n..e..m nie mieści się normalnemu człowiekowi w głowie.
A ja wciąż jeszcze jestem n o r m a l n a !!!!!!
Dlatego porażona następnym napadem na polską demokrację wolę sobie pomilczeć i swoje pomyśleć.
No i czekać, kiedy ten miecz Damoklesa spadnie na te coraz bardziej chamskie, polityczne odpady, śmieci.
Miłego wtorku, chociaż pogoda stanowczo nie dopisuje
i my też i my też
Ma Paryż swój Łuk Tryumfalny, więc pan Suski stwierdził, że Polska nie może byc gorsza i co prawda nie wybuduje go tak jak Francuzi w Stolicy, ale za to Tryumfować swoją megalomanią będziemy w Tomaszowie Lubelskim i tam własnie będzie on przypominał o naszej wielkiej historii, bowiem ma on przypominać o Bitwie Warszawskiej i o pobycie w tej miejscowości samego Wodza Piłsudskiego, który rozdawał tam żołnierzom Ordery Virtuti Militari , a bez tych medali Polska nie wyglądała by tak, jak wygląda teraz.
Pewnie, bo przecież następny Wielki Wódz Kaczyński podtrzymuje tradycję Wielskiej i Wspaniałej Polski
No i co na to zawistni opozycjoniści powiecie????, jak Sasin postanowił, tak będzie,
Łuk będzie budował nasza polską tożsamość i będzie przyczyniał się do tego, że będziemy trwać, że nie roztopimy się w jakiejś ogólnonarodowej, ogólno etnicznej magmie europejskiej – stwierdził Jacek Sasin podpisując akt erekcyjny pod budowę Łuku..
Wielkość polski Kaczyńskiego polega na budowaniu wielu różnych pomników, od różnych mniej lub bardziej udanych posągów Jana Pawła II, poprzez często maszkaronowe, nijak nie przypominające oryginał postacie Lecha Kaczyńskiego, który zaszczyca swoja osobą już omal wszystkie parki i deptaki w całej Polsce, również i inni niektórzy znakomici członkowie Pisu też doczekali się swoich podobizn, o wspaniałych schodkach do nieba straszące na Placu Konstytucji w Warszawie, jako pomnik Ofiar katastrofy smoleńskiej wzniesiony nie wspomnę, ale widać to jeszcze wszystko jest za mało, teraz będziemy mieć swój własny Łuk Tryumfalny!!! wysokości tego łuku wreszcie POLSKA pokaże Europie swoją wielkość i swoją niezależność!!!!!!
Jak szaleć, to szaleć Co z tego, że rządowa kasa jest pusta, że nie ma pieniędzy na dotacje dla szpitali, nie ma pieniędzy na pomoc dla osób niepełnosprawnych, chociaż taką pomoc finansową im obiecaną, że nasze zadłużenie zatrważająco rośnie i dopiero może nasze praprawnuki będą w stanie te długi spłacać, tak samo Pis nie przejmuje się, że przez pandemię wiele prywatnych firm upadło, a ludzie poszli na bruk, właściciele zbankrutowali i to im w pierwszej kolejności należałaby się finansowa pomoc.
Kto bogatemu zabroni????? Nikt, tylko Sasin i inni jego koleżki zapominają, że to nie są wcale ich własne, prywatne fundusze, że budowa takiego Łuku Tryumfalnego , który będzie wysoki na 6 metrów pochłonie sporo potrzebnych nam teraz szczególnie pieniędzy.
Jest tylko jedna taka mała nadzieja, że skoro za budowę tego Łuku zabrał się Sasin, to może akurat nic z tej budowy nie wyniknie, albo niestety może być wręcz przeciwnie, po prostu Pis przetrwoni następne nasze pieniądze, podobnie było z tymi dwiema wieżami bloku energetycznego w Ostrołęce, które zaraz po wybudowaniu trzeba było rozebrać, gdy koncern Energa, do którego elektrownia miała należeć, został przez Obajtka przejęty i przyklejony do koncernu Orlen, więc w związku z tym plan powstającej tam elektrowni węglowej całkowicie upadł.
Zresztą wiele takich przypadków niegospodarności, a raczej powiedziałabym inwestycji wyraźnie rabunkowych za czasów Pisu powstało, można by wymienić tutaj chociażby całkiem niepotrzebny przekop Mierzei Wiślanej, który podobno nawet trwa, ale jakoś niemrawo ta inwestycja się toczy o na pewno nie jest ona priorytetową i nieodzowną inwestycją, czy zakrawający na kpinę pomysł budowania Portu Centralnego, który teraz ograniczył się tylko do pilnowania łąki, na której kiedyś ma lub nie ma powstać ten port lotniczy za ciężkie pieniądze, a pisowscy funkcjonariusze doglądają tylko, czy trawka na nim równo rośnie.
Już większy pożytek byłby z tej łąki, gdyby powstało tam pastwisko, na którym można byłoby krowy wypasać, a potem sprzedawać ich mleko.
Polska niestety coraz bardziej przypomina gangsterską szajkę, może pozazdrościliśmy USA z czasów prohibicji, a może jakiejś Cosa nostra rodem z Sycylii, chociaż chyba nasza mafia jest raczej bardziej rozpychająca się łokciami, raczej nie myśląca, strategicznie, ale chwilowo, tu i teraz, byle więcej, co nie znaczy, że niestety jest przez to mniej skuteczna, ale wszystkie jej pomyły na bardzo krzywych nóżkach są oparte. A to dlatego, że niestety całkiem nieinteligentne osoby chcą sprawować rolę bossów Polski i nie zawsze im to wychodzi, pewnie tak będzie do czasu, aż posypie się już całkowicie układ, który teraz opanował Polskę, a już jak widać zaczyna w tym układzie bardzo trzeszczeć
I życzę wszystkim Polakom, by wreszcie ta cała pisia machina runęła, Polska znormalniała, by nie była rozrywana na strzępki z jednej strony przez mafiozów, a z drugiej strony niszczona przez coraz głupsze pomysły, jak chociażby ten ostatni pana Sasina, może na razie tylko następny, no kto wie, co mu jeszcze doi głowy nie wpadnie???? Przecież czymś trzeba się wykazać, czymś Kaczyńskiemu się podlizać, bo kolejka do lizania jego tyłka jest coraz dłuższa..
Zresztą sam wielki Wódz też sam zaczyna się gubić w swoich pomysłach i co raz częściej pozwala na wodzenie go za nos, a to jest tylko dowodem jego upadku.
Na razie pierwsze skrzypce wciąż jeszcze Zbyszek Z. prowadzi, co przejawia się wydawaniem całkiem niedemokratycznych rozporządzeń celem zastraszania sędziów i prokuratorów, a ostatnio jeszcze stara się pogrążyć Marszałka Senatu, prof Grodzkiego, oskarżając go, bez żadnych konkretnych dowodów, o jakieś malwersacje. Dziwne, że panu Ziobrze przeszkadzają niby brane łapówki w wysokości tysiąca, czy 6 tysięcy złotych, a jakoś całkiem nie przeszkadzają mu wałki, które robi chociażby pan Obajtek, który okrada państwo na kilkadziesiąt milionów złotych
Czerwona Pajęczyna pana Obajtka niestety jest wciąż jeszcze pierścieniem skorumpowanych polityków otoczona i tylko jest jedno jedyne wyjście z tej rodzimej matni , a nie jak mówił Sasin ogólno europejskiej etnicznej magmy, cokolwiek ten zlepek głupich wyrazów miałby znaczyć, – nowe wybory i ostre i ostateczne rozliczenie obecnie panującej mafii. .
I trzeba jeszcze naprawdę bardzo pilnie pilnować, by znów jakieś następne niepowołane, szemrane towarzystwo do władzy się nie dostało, bo to byłby już całkowity cios dla Polski, już teraz po władzy Pisu ciężko będzie się nam pozbierać.
Dziś rozpoczynamy nowy tydzień, jeszcze nie przedświąteczny, ale obawiam się, że i nawet ren sam Wielki Tydzień będzie spokojniejszy niż zazwyczaj, bo idą spore zaostrzenia, znów będziemy przez Święta w domach pozamykani.
Za to 10 kwietnia będzie bardzo ważny przecież dzień dla pisowców, jedenasta rocznica katastrofy smoleńskiej, więc na ten dzień polityczna kwarantanna będzie oczywista oczywistość, odroczona, inaczej nie mógłby znów po schodkach Wielki Wódz wchodzić, by głosić swojemu wiernemu narodowi „dobre słowo”
I ja też mam dla Was dobre słowo no dzisiaj i na cały tydzień : TRZYMAJMY SIĘ !!!
a dzisiaj podobno…..

,,,, przyszła ta prawdziwa wiosna.
Może jej wcale nie czuć, bo co prawda czasami i słonko zaświeci, ale generalnie mówiąc pogoda jest całkiem z wiosną nie skorelowana.
No nic, czekamy dalej na lepszy rozwój sytuacji atmosferycznej bo na polityczny rozwój raczej nie ma co czekać – nic się nie zmienia.
Ostatnio jest tylko cala awantura o tę nieszczęsną szczepionkę astra zeneka, bo niby najpierw przestrzegali przed zaszczepieniem się własnie tą szczepionką, potem stwierdzili, że jednak ona nie ma wcale takich zgubnych efektów, o jakie ją podejrzewali, ale jednak ta niechęć, a raczej brak zaufania do niej pozostał tak silny, że ludzie po prostu przestali się w ogóle szczepić.
Między bajki można wsadzić niegdysiejszą obietnicą, że każdy z nas będzie mógł sobie wybrać szczepionkę, którą chce być zaszczepiony. Z góry było widać, ze to zupełnie surrealna obietnica, chociażby zw względów logistycznych, byliśmy skazani na przyjmowanie takich szczepionek, które akurat udało nam się w danym momencie sprowadzić, Zresztą problematyczne jest to stwierdzenie, ze jakaś jedna szczepionka jest lepsza od tej drugiej, to są stwierdzenia na wyrost, a dopiero czas pokaże, na ile taka szczepionka spełniła swoje zadanie. Na razie zbyt mało czasy upłynęło na jakieś radykalne wnioski.
Ale na pewno zdecydowanie lepiej jednak jest zaszczepić się i tym spowodować mobilizację naszego organizmu do walki w razie potrzeby, gdy już rzeczywiście spotka się z tym prawdziwym wirusem.
Zresztą takie „gdybanie”, czyli co by było gdyby nie ma żadnego sensu, każdego dnia jesteśmy potencjalnie narażeni na jakieś niebezpieczeństw, czy to idąc ulicą, czy nawet we własnym domu i takie fatalistyczne podejście do życia nic dobrego nie przynosi, najwyżej co można wpaść w depresję.
Dlatego kto może niech się szczepi i chroni tym przed tą straszną chorobą i siebie i swoją rodzinę, swoich przyjaciół, a nawet potencjalnego przechodnia, który przechodzi bok nas chodnikiem.
I takie jest moje przesłanie na ten pierwszy dzień wiosny.
Ja już na szczęście mam ten krok za sobą i nawet gdy słyszę te złowrogie komunikaty trochę mniej nerwowo do nich podchodzę, chociaż i tak nie mam stuprocentowej pewności , że tym wirusem nie zarażę, ale przynajmniej może moje wytworzone przeciwciała pozwolą skurecznie gio zniweczyć, przy poniesionych niezbyt wysokich konsekwencjach takiego „spotkania”
A my nadal czekamy na nieco lepszą pogodę |Miłej niedzieli
na razie tylko astronomiczna

Właśnie dzisiaj nadeszła astronomiczna wiosna.
I może własnie dlatego cały mój Park spowity jest białą szatą.
Ale na szczęście na ulicach i na chodnikach już śnieg nie leży, można w miarę suchą nogą przez miasto przejść.
Tylko, że niestety ostatnio znów mam (chwilowe?) kłopoty z poruszaniem się, do tego serce wczoraj trochę mi się tłukło, a głowa zawracała (ach te moje kręciołki), tak że nawet musiałam na chwilę na murku odpoczął idąc do sklepu, aż zainteresowała się mną nawet jakaś pani, pytając, czy źle się czuję, czy może mi pomóc.
No ładnie, musiałam chyba wzbudzać niezłe zainteresowanie swoją osobą, ale to może i nawet dobry znak, że taka całkowita znieczulica jeszcze u nas w Polsce nie panuje.
Oczywiście grzecznie podziękowałam, powiedziałam, że dam sobie radę, tylko muszę chwilę odpocząć i tak zresztą było, po chwili jakoś się zmobilizowałam i poszłam dalej.
Zawsze przedwiośnie było dla mnie trudne, teraz, gdy tak mało człowiek na świeżym powietrzu przebywa, różne dolegliwości się przyplątują. Mam nadzieję, że już niedługo tak będzie, chociaż znów wprowadzili pewne zaostrzenia i najprawdopodobniej w związku z wciąż wzrastającą liczba zachorowań na koronowirusa będą wprowadzane ostrzejsze restrykcje, w tym i zakaz opuszczania mieszkań bez widocznej potrzeby.
Z jednej strony jest to słuszna decyzja, bo może to ograniczenie kontaktu pomiędzy ludźmi rzeczywiście spowoduje, że ludzie mniej będą siebie nawzajem zarażali, a z drugiej takie odosobnienie, zwłaszcza osób starszych i samotnych bardzo źle wpływa na ich psychikę.
Nie każdy starszy człowiek ma dostęp do internetu, a te programy w TVP są nudne, ciągłe powtórki.
Co prawda pogoda na odwiedzanie Parku jest raczej jeszcze za chłodna, można by co prawda trochę pospacerować, bo na ławce nie da się dużej niż 10 minut posiedzieć, ale teraz znów pewnie parki pozamykają. Może nie tak radykalnie, jak rok temu, czyli może nie opaszą go taśmami, ale mogą ludzi sprawdzać i upominać, a nawet do domów przeganiać.
Czyli powraca zeszłoroczna przed wielkanocna depresja i co gorsze, człowiek ciągle nie wie kiedy się to całe kowidowe zamieszanie skończy i czy w ogóle się skończy, bo mimo, że jestem zaszczepiona i teoretycznie mniej zagrożona tą chorobą, to wcale nie znaczy, ze jednak i mnie ona nie dopadnie, chociaż brakiem kontaktu z innymi osobami jednak bardzo taką możliwość ograniczam.
Teraz coraz częściej powracają do mnie słowa mojej nieżyjącej już Przyjaciółki Mai: „wiesz, mnie już nic ciekawego właściwie w życiu nie czeka”. Bo to i prawda, co jeszcze może się miłego zdarzyć w moim życiu?
Teraz coraz częściej wracam myślami (a jednak) do mojego zeszłorocznego pobytu w Kudowej, z łezką w oku oglądam zrobione przeze mnie tam zdjęcia, czasami nawet w moich w snach Kudową odwiedzam, szkoda, że ona tak daleko jest od Krakowa.
Kiedyś zachwycałam się urokliwą Polanicą, zresztą wszystkie te odwiedzone przeze mnie te dolnośląskie uzdrowiska i te wymienione i jeszcze Lądek Zdrój, w którym byłam dawno temu w sanatorium, czy podobnie i byłam na leczeniu sanatoryjnym w Dusznikach Zdroju, mają szczególny klimat, ale gdybym miała wyróżnić, to najprawdopodobniej na pierwszym miejscu umieściłabym Polanicę, jako, że żywo przypominała mi ona swoim pięknym krajobrazem Krynicę Górską, a na drugim miejscu właśnie Kudowę Zdrój.
Miałaś rację Uleczku, że zakocham się w Kudowej, teraz tylko po nocach może się ona mi śnić.
I może nie korzystałam w pełni z jej uroków, jako że długie wędrówki, szczególnie po górzystych terenach, nie są moją silną stroną, po prostu i zmiany w kręgosłupie i w nogach znacznie ograniczają chodzenie, ale można tam znaleźć ten niesamowity spokój i można zachwycić swoje oczy tym pięknem, które tam się rozpościera.
No cóż, może kiedyś, gdy wygram w Totolotka, wykupię sobie jeszcze tam taki 3 tygodniowy pobyt w sanatorium Zameczek ( bo na leczenie sanatoryjne ze skierowaniem na NFZ nie mam co już liczyć) i powrócę znów w te klimaty pełne palmowych krajobrazów, usiądę sobie na ławeczce na parkowym deptaku (ciekawe, czy będzie tam jeszcze wtedy obecna ta dziwacznie ubrana starsza pani z pieskiem), wypiję kawkę i zjem wspaniałe lody na tarasie urokliwej kawiarni Sisi.
A może pozostanie to tylko w moich wspomnieniach, w moich marzeniach???……..
A właściwie jakie to życie jest: przepływa jakoś tak niepostrzeżenie szybko, składa się tylko z chwil, które gdzieś przemykają niczym mgła, za której czasami wychodzi słonko, a czasami pada z niej deszcz.
Jest tak jak w tej piosence z Klanu : Życie, życie jest nowelą, której nigdy nie masz dosyć, wczoraj biały, biały welon, dzisiaj białe, białe włosy”……
A jednak każdy tego życia mocno się trzyma obiema rękami, nie chce, by za szybko się z nim trzeba rozstawać, bo nigdy tak do końca nie wiadomo, jakie jest ( czy nie ma) to drugie życie po życiu.
Przychodzi wiosna – czas wewnętrznej odmiany, odnowy, powinien więc być to czas radosny, ale na razie z powodów i zdrowotnych i epidemiologicznych no i co tu dodać i politycznych jakoś szczególnie optymizmem przynajmniej mnie nie napawa.
Jakoś szczególnej zmiany nie widzę, ale….przecież to dopiero pierwszy dzień astronomicznej wiosny, jutro przychodzi ta prawdziwa, kalendarzowa, z ćwierkającymi ptaszkami, z małymi pączkami na drzewach, które będą rozwijać się w śliczne listeczki, z rozwijającymi się kwiatami i przede wszystkim ze słonkiem .
Niech żyje nam sobota, niech żyje nam WIOSNA!!!!!! .
parówki z Orlenu

I parówkom też się dostało!!!!
Okazuje się, ze na Stacji Orlenu nie tylko możesz kupić paliwo, specjalną benzynę czy gaz do samochodu, nie tylko jedną słuszną oczywiście prasę – Gazeta Wyborcza oczywiście jest towarem zakazanym, ale Gazetę Polską, czy Gazetę Prawną oraz inne prawicowe tygodniki, pisane oczywiście ręką posłusznie prawicowo myślących dziennikarzy typu Semka, Bracia Karwowscy, czy Lisicki , ale ostatnio okazuje się, że poczciwe parówki w hot dogach z Orlenu też muszą pochodzić z zaprzyjaźnionej Obajtkowi wytwórni!!!!
Wszystkie lewackie parówki,pochodzące od wytwórców drugiego sortu nie mają prawa w żadnej stacji Orlenu zaistnieć.
Wiecie co? aż za przeproszeniem rzygać już się człowiekowi chce, gdy czyta coraz nowe relacje dotyczące tej niewyobrażalnej kliki, która Polskę opanowała.
Nawet wtedy gdy przestrzegałam przed oddawaniem głosu wyborczego na partię Pis, nie wyobrażałam sobie, że do takich ogromnych rozmiarów ich bezczelne rozpasanie urośnie.
Pamiętacie te kampanijne słowa, gdy powstawała dobra zmiana? „Wystarczy nie kraść” oraz „czeka nas pokora i ciężką praca”a to były naczelne hasła w tej wyborczej kampanii, jak widać nie dodali, że ich te hasła już po wygranych wyborach już ich nie obowiązują.
Żadnej pokory nie widać, za to widać pospolite chamskie okradanie skarbu państwa przez opanowanie kolesiowymi układami całego systemu zarządzania Polską.
Zupełna paranoja w Polsce ostatnio nastąpiła, żyjemy w jakiejś gangstersko – mafijnej Polsce, gdzie rządzi facet co prawda nie z pistoletem, ale z niesamowicie rozwiniętymi lewymi interesami i który nas wszystkich wraz z obecnym rządem trzyma w klinczu tylko dlatego, że udało mu się nielegalnie zdobyć niebotyczny jak na nasze warunki majątek, a teraz za legalnym przyzwoleniu obecnie rządzących, którzy są mu ulegli i którzy z tego również czerpią zyski, wodzi nas wszystkich za nos.
„Okradają własny naród w czasie tragicznej zarazy. Ich rządy przejdą do historii jako czas hańby. Trzeba to wreszcie głośno powiedzieć” – napisał na Twitterze Donald Tusk i niestety miał rację.
W czasie, gdy na tej nierównej wojnie z koronowirusem ginie tyle osób, a także gdy sporo osób pozostaje często już na całe życie zdrowotnie poszkodowanych, nieudolny rząd poddaje się walce z tym groźnym wrogiem jakim jest wirus, po prostu kapituluje, ale niestety rozwija swoją bandycką wprost działalność w bezczelnym okradaniu Polaków, już całkiem jawnie, bez żadnych skrupułów, nie zachowując nawet żadnych pozorów. To wielka hańba dla Polski, której okupantem jest nie wróg poza naszych granic, ale swój własny, rodzimy, który wyrósł nam na całkiem moskiewskich czy białoruskich wzorcach, wcale bym się nie zdziwiła, gdyby okazało się, że mają oni ścisłe powiązanie z tymi właśnie autorytarnymi krajami.
Coraz trudniej o tym pisać, bo dla Polaków jest to naprawdę wielki problem, ze zostali wystawieni oni na tak wielką próbę domowej wojny ze złem, które nas drąży każdego dnia i niestety, trzeba przyznać, że jak na razie, nie dajemy sobie rady w opanowaniu tego zła.
Jeszcze trochę, a następnym krokiem będzie terror, któremu poddawany będzie każdy, który się sprzeciwi obecnym bossom, na razie eliminowani są niezależni sędziowie i niepokorni prokuratorzy bądź to przez odbieranie im immunitetów i pozbywaniu ich możliwości wykonywania zawodu sędziego (przykładem może być sędzia Tuleya), czy karna zsyłka niepokornych prokuratorów na drugi koniec Polski, daleko od domu, od normalnego ich życia tylko dlatego, że stają się niewygodni dla władzy – przecież to są iście białoruskie już standardy, następnym etapem będą prześladowanie i aresztowanie zupełnie prostych, zwyczajnych już ludzi, którzy głośno chociażby na forum powiedzą władzy NIE!!!!
Już były zakusy przecież na zamykanie niepokornej prasy, były zamysły nad wprowadzeniem cenzury na takie ogólnodostępne media jak chociażby Facebook czy Twitter. Wszędobylskich dziennikarzy jak widać trudno jest uciszyć, wpychają swoje dziennikarskie nosy w każde nieczyste interesy i je ujawniają i powiadamiają o wszystkich rządowych machlojkach społeczeństwo, a z tym coraz trudniej jest nawet najbardziej rozwiniętej propagandzie rządowej walczyć.
Kasta jednak się nie poddaje, walczy, idąc w tak zwane zaparte, coraz bezczelniej zaprzeczając prawdzie i atakując bądź to groźbami, bądź co najmniej fakami przeciwników, byleby tylko utrzymać się nadal przy korycie, bo jego strata będzie nie tylko ich polityczną czy materialną porażką, ale zagraża im odpowiedzialnością karną, co pomału zaczynają sobie uzmysławiać i czego zaczynają się obawiać.
WINA i KARA – to jest niestety nie odwołalna korelacja i teraz jesteśmy na etapie, że obecnie rządzący robią wszystko, żeby ją odsunąć w czasie, a nam powinno zależeć, by dla dobra Polski, dla odzyskania przez nią swojej demokratycznej świetności, a dla Polaków odzyskania spokoju i normalności, jak najszybciej przeprowadzić Polskę przez całkowitą depisizację
Tylko czy na pewno opozycja stanie na wysokości zadania i wspólnie do takiej walki się przysposobi?
Bo teraz tylko wspólne działanie całej opozycji może doprowadzić do całkowitej już prawdziwie dobrej zmiany
W zupełnie niezrozumiały ale i niezwykle lekkomyślny sposób, ulegając jakimś wydumanym mrzonkom psychicznie zaburzonego człowieka, oddaliśmy stery Polski w ręce prawdziwych politycznych demonów i już najwyższy czas, by te demony z Polski precz pogonić, czas, by rozpocząć życie takie, jakie znaliśmy przez ostatnie lata. I chociaż tamte rządy też nie pozostawały bez rys, jednak jakby nie patrzeć, nie wyrządziły one tyle Polsce krzywdy, jaką obecna władza czyni. .
Bo sami powiedzcie, co jest lepsze; czy ciepła woda w kranie, czy zimny prysznic chamstwa i obłudy, którym nas polewa dzisiejszy rząd.
I zastanówmy się, czy rzeczywiście musimy się godzić z tym, by arogancja i złodziejstwo rządziło nasza Polską???
Na pewno stać nas na to, żebyśmy powrócili na Europejskie Salony, a żeby tak się stało, musimy całkowicie zmienić swoją mentalność, swoją służalczość wobec, jakby nie było, wroga Polski, który nasz kraj opanował i ciągnie nas usilnie ciągle na sam dół. mimo, że ten wróg też jest podobnie jak i my Polakiem.
A może być tak pięknie, każdy Polak będzie wolnym, samo stanowiącym o sobie człowiekiem, z jednakowymi dla wszystkich prawami i z jednakowa odpowiedzialnością za bezprawie.
Niech tak się stanie!!!!
Dzisiaj mamy piątek – teoretycznie już ostatni dzień zimy, jutro przychodzi do nas RADOSNA WIOSNA!!!!
Jeszcze co prawda jestem zmuszona ogrzewać mieszkanie, bo rano temperatura za oknem była jeszcze na minusie, ale niebawem wyłączę już ten licznik, który co prawda teraz mi już nie przeszkadza, bo dzięki skutecznej naprawie przez Maćka tablica w przedpokoju przestała złowrogo wyrczęć, jest taka cisza, że kilkakrotnie podchodziłam do licznika by sprawdzić, czy on w ogóle jeszcze działa
Wczoraj panowie z Taurona wymienili mi elektryczny licznik na klatce schodowej i przy okazji dokonali zimowego już odczytu, za kilka dni mogę spodziewać się następnego rachunku za prąd, aż drżę z przerażenia, jaką to sumę po tej podwyżce będę płaciła.
Na pewno to 70 zł z ogonkiem, które dostałam jako dodatek do emerytury nie wystarczy na pokrycie tej zmiany za opłatę prądu, a co z innymi opłatami????? A co z coraz wyższymi cenami??
Niebawem nadchodzi Wielkanoc, strach pomyśleć ile teraz będzie taki wielkanocny koszyk kosztował…….
Za oknem własnie zaświeciło nam słonko, to dobry znak na piątkowy, zdecydowanie co raz dłuższy już dzionek.
Obudziłam się dzisiaj po szóstej rano i już za oknem jasno było no i jeszcze po godzinie 17 nie ma tej nieznośnej ciemności, jaka było jeszcze niedawno….
Wszystko idzie ku lepszemu, tylko czy na pewno wszystko???
Życzę miłego piątku, czyli szczęśliwego weekendu początku.
I oby taki własnie był !!!!