77 złotych 78 groszy

Taką własnie dostałam w tym roku waloryzację emerytury.
Ciekawe na co mam te pieniądze wydać, bo i tak wszystko w międzyczasie podrożało wielokrotnie więcej niż ta moja „podwyżka”
Ciekawa jestem, jak zareagował by na taką podwyżkę jakiś pisowski parlamentarzysta, nie wspomnę o tych tłustych kotach ze spółek państwowych, czy o oligarchach takich jak Obajtek czy jeszcze o kilku innych pisowskich prominentach, którzy wzbogacili się na bezczelnym rabowaniu funduszy ze skarbu państwa.
Oni chyba by popękali się ze śmiechu, gdyby ktoś im taką „sowitą sumę” zaproponował.
A ty biedny emerycie siedź cicho i się ciesz, że cokolwiek ci dali, może więcej bułek będziesz mógł sobie kupić, a może nawet i na pół litra ci starczy, coby z tej radości dobrze się opić.
A ile to o tej waloryzacji pisowskie media się rozpisywały, a i pisowskie ministry gadały, po tych ich gadkach każdy emeryt już czuł się co najmniej Rockefelerem, a tu BZDYNK !!!! Marny grosz tylko do kieszeni kapnie.
No dobrze, rewaloryzacja już była, teraz biedny emeryt czeka na jakieś 1000 zł przedświątecznej jałmużny w postaci trzynastki, swoją drogą sprytnie to sobie wymyślili, zawsze na Wielkanoc trzeba coś niecoś więcej wydać, bo oczywiście w tym czasie ceny poskoczą znacznie w górę, no to przeżre ten emeryt swoją trzynastkę i będzie miał święty spokój aż do listopada, gdy znów przedświąteczna czternastka mu wpadnie, albo niekoniecznie, bo nie dla wszystkich jest ona przewidziana.
Tu już zaczynają się schody, bo nie jasne są kryteria który emeryt tę drugą pomoc dostanie, osobiście policzyłam, że najprawdopodobniej brutto dostaję kwotę ponad tę przypisaną, przysługującą nagrodę do sumy 2200 zł otrzymywanej emerytury, więc albo nie dostanę w ogóle żadnych pieniędzy, albo może jakieś 2-3 setki dla otarcia łez mi jednak wyślą? Znów będzie sumka na przeżarcie następnych świąt,(raz czy dwa razy w roku w końcu można popróbować jakichś frykasów) bo już nawet sobie nie wyobrażam, jak wielkimi sumami trzeba będzie w grudniu obracać w sklepie.
A przecież przypominam: to nie jest żadna jałmużna ani danina od wspaniałego rządu PIS, każdy emeryt ciężko na to pracował przez cały czas swojej aktywnego zawodowego życia i teraz taka emeryturę powinno się potraktować jako wypracowaną sobie nagrodę za aktywna pracę, a nie jakiś z łaski dany marny grosz na tzw „odczep się”
Już nie wspomnę, że wcześniej każda odkładana na emeryturę suma była opodatkowana, teraz gdy te pieniądze otrzymujesz, raz jeszcze .ściągają z niej podatek, a te dodatkowe, niesłusznie opodatkowane sumy, nawet w części nie pokrywają wspaniałomyślnie dawanych emerytom trzynastek, czyli państwo wzbogaca się na emeryckiej krzywdzie, bo emeryt płaci dwa razy państwu za to samo, czyli płaci podwójny podatek..
W normalnych dobrze rozwijających się krajach emeryt dopiero na emeryturze zaczyna czuć tę radość życia, gdy już ma za sobą i zawodową pracę i odchowanie dzieci i nareszcie może cos dla siebie samego zrobić, poczuć te beztroskie barwy życia, może podróżować, zwiedzać świat i cieszyć się pięknem tego życia, u nas w Polsce emeryt zastanawia się co ma wybrać, czy ma wydać pieniądze na bułki, czy na lekarstwo , a teraz dodatkowo, po ostatnich podwyżkach, będzie drżał, czy starczy mu na czynsz, na opłaty mediów, czy będzie musiał liczyć na jakąś ewentualną pomoc swoich dzieci, które nie zawsze na to mają ochotę i niestety też często też nie mają stosownych środków na taką finansowa pomoc.
No to co zrobi ten biedny, zdeterminowany emeryt? oczywiście, pójdzie zagłosować na tą wspaniałą zmianę, która przecież „dała” im ten dodatkowy marny grosz, nie zdając sobie sprawy z tego, że te pieniądze zostały siłą wyrwane z kieszeni podatników, a więc między innymi z ich własnych kieszeni, bo też przecież podatki płacą, mimo, że te pieniądze już raz były wcześniej opodatkowane.
A słuchając polskiego radia i oglądając TVP dowiedzą się jeszcze, że właściwie to powinni być wdzięczni obecnej władzy, że tak dba o tych seniorów, że tyle dobra im ofiarowuje, że dba o ich zdrowie (dlatego nie mogą dostać się na leczenie do szpitali, bo własnie zlikwidowano tak potrzebne oddziały geriatrii), bo przecież w końcu zaofiarowali im szczepienia poza kolejnością, nie ważne, że często w odległości nawet kilkaset kilometrów od domu i to w dodatku zmuszając ich do wielogodzinnego oczekiwania na szczepionkowe zapisy, a w końcu pozostawiając ich samemu sobie w pokonywaniu niełatwych meandrów internetowych nowości w postaci powstania internetowego konta pacjenta, z który niestety nie każdy emeryt sobie poradzi, więc będzie musiał zdać się na łaskę kogoś z rodziny, który znajdzie lub nie znajdzie chwilę czasu by mu wytłumaczyć na czym ta zmiana polega polega, albo będzie wkrótce musiał całkowicie zrezygnować z usług medycznych w postaci elektronicznych skierowań, czy elektronicznych recept, bo tylko takie będą obowiązywały.
Niestety nikomu nie przyszło do głowy, że osoby starsze nie są takimi nowościami obeznani i nie potrafią się w elektronicznej rzeczywistości poruszać, a nie zawsze mają do kogo z takim problemem się zgłosić. A wystarczyło przecież opracować takie procedury, które ten problem starszych ludzi był łatwy do rozwiązania, tylko kto biednymi staruchami ma się przejmować?
Na szczęście w porę nauczyłam się internetowego życia i świetnie sobie w nim daję radę, ale internetem zaczęłam się zajmować jakieś 20 lat temu, czyli gdy mój umysł był na tyle klarowny, że wiele rzeczy nauczyć się umiałam.
Trudno za to 70 letnia babcię, czy 70 letniego dziadka nagle posadzić przed komputerem, coś tam im przed nosem ma klawiaturze postukać i powiedzieć dalej radźcie sobie sami.
Rozumiem, świat idzie na przód, ale w pierwszych latach ubiegłego stulecia też starsze osoby stawały przed nie lada wyzwaniami, które jako niepiśmienne i nie umiejące czytać osoby nie dawały sobie rady. Jakoś zatopieni w tej swojej niemocy, pozbawieni pomocy przeżywali swoje ciemne chwile, ale nikt im przynajmniej nie nakazywał glosować na tego, czy tamtego posła. Co najwyżej ksiądz piekłem ich postraszył, więc babcie na różańcu paciorki przesuwały, bogobojnie oczekując życia wiecznego. Inna sprawa, że nie było jeszcze wtedy kapłana, u którego można było wykupić sobie za słuszną opłatą niebiańskiego przyszłego życia. Takich luksusów nasze babcie i prababcie jeszcze nie miały zapewnionych Teraz dzięki wspaniałomyślności Ojca Rydzyka nareszcie możemy być pewni, że nawet jeżeli będziemy kraść, oszukiwać, czy może i nawet zabijać, mamy okazję za pewna kwotę wykupić sobie łaskawość Bożą.
Wtedy też nikt nie mówił o wspaniałomyślnej opiece nad seniorami, nikt nie chwalił się, jaką to pieczę nad nimi rozciągnął, ale teraz mamy PIS, który za poparcie seniorom trochę ciemnej masy do mózgu wleje i powie im, że są narodem wybranym, skoro właśnie PIS popierają.
Biedne babcie i dziadki na starość prócz chorób i chorobliwego braku funduszy dodatkowo w pakiecie dobrej zmiany dostają dodatkowe jeszcze stresy, tylko akurat partia rządząca teraz jest na etapie nieopanowanego chapania wszelakich ziemskich dóbr i byle starcami przejmować się nie musi, skoro do wyborów parlamentarnych jest jeszcze czas. Zostawia to sobie na później, bo gdyby już teraz zaczynali już swoje kampanię byłoby ryzyko, że te starsze osoby, które z racji wieku nie cieszą się dobrą pamięcią, po prostu pozapominają kto jest ich dobroczyńcą.

To tyle o babciach, dziadkach i emeryturach, o oligarchach już nie wspomnę, bo mdli mnie gdy pomyślę, jak bardzo PIS robi durniów z Polaków, jak już bez żadnej nawet najmniejszej żenady okrada nas na potęgę i jak bezczelnie przy tym twierdzi, przecież nic się takiego złego nie dzieje. A jeżeli któryś z dziennikarz, czy z opozycyjnych posłów będzie nam podskakiwał. znajdziemy metodę by go uciszyć. Zawsze w odwodzie mamy Ziobrę, a on wszystko przecież może!!!!!!
ROZBÓJ W BIAŁY DZIEŃ – BOŻE TY TO WIDZISZ I CIĄGLE NIE GRZMISZ??????

Za dwa dni przychodzi do nas wiosna. Tak wiem, odliczam skrupulatnie te godziny, na szczęście dzisiaj mimo zapowiedzi, zimy nie ma, może się dobrej zmiany i Ziobry przestraszyła????

NIECH ŻYJE SŁOŃCE, I NASZA POGODA, A MOŻE NIEDŁUGO POLITYCZNA ODNOWA TEŻ SZCZĘŚCIA NAM DODA……..

Obym nie była złym prorokiem, ale…..

…znów nam śnieg Uleczko zapowiadają.
Więc próbuję go dzisiaj troszkę odczarować i własnie śliczne białe róże w zimowej oprawie dzisiaj Ci posyłam.
Niech ten obrazek wystarczy za jeden, jedyny zimowy akcent, bo my przecież zdecydowanie na wiosnę czekamy.
Bo 12 marzec, czyli dzień. gdy na Świętego Grzegorza wiosna idzie do morza już przecież minął kilka dni temu .
Dzisiaj już coraz bliżej astronomiczna wiosna chce do nas zapukać do okna, a tu o zgrozo, pogoda psikusa chce nam zrobić i wiosenne humory popsuć, śniegiem sypiąc obficie,
A KYSZ ZIMO, odejdź już sobie precz, bo Uleczka i ja też już chcemy swobodnie, aczkolwiek niestety wciąż w maseczce na twarzy, pohasać po Parku. Każdy po swoim oczywiście, niestety od siebie dosyć oddalonym……… ale może kiedyś spotkamy się np w Parku Krakowskim, co Uleczko??? Zaproszenie ciągle jest aktualne !!
Pozdrawiam Cię środowo Uleczko i dużo pogody jednak Ci życzę, ze słonkiem, a nie z deszczem, czy nie daj Panie Boże ze śniegiem. Baw się dobrze.
Niedługo już Święta Wielkanocne, pewnie znów spędzisz je u Magdy i będziesz sobie z Żabką – Olą mogła sobie spacerować. Już oczami wyobraźni widzę jak przebiera swoimi małymi łapkami, nie mogąc się doczekać Twojej wizyty.
Ale sama wiesz, że czas tak prędko na przód gna, że zanim się obrócisz już będziesz ze swoją Rodzinką i z se swoim czworonożnym ulubieńcem.
Póki co, życzę Ci na dzisiaj udanej i wesołej środy.

A co tam Panie w polityce?
Chińczycy mocno trzymają, to fakt, nawet USA przestaje przy nich być potęga, teraz to oni, skośnoocy będą rządzić i niestety chyba spełni się ta złowróżebna zapowiedź, że żółta rasa zaleje cały świat.
Na razie „sprzedali” nam Coronowirusa, który szaleje jak opętany i niszczy już nie tylko Europę, ale i rzeczywiście cały świat, czyli można powiedzieć, że wywołali (świadomie, czy nieświadomie, tego jeszcze na pewno nie wiadomo) wojnę biologiczną, która w swoich skutkach może być jeszcze tragiczniejsza, niż ta, którą dotąd znaliśmy, Niszczy ona wszystko, ludzie nagminnie umierają, gospodarka upada, trwa walka o przetrwanie a najgorsze w tym jest to,, że nie wiadomo, jak długo to jeszcze trwać będzie.
I niestety Polska nie jest tu odosobniona, mimo, że prócz tych światowych problemów mamy swoje własne, polityczne perturbacje.
Bo niestety polityka nadal w Polsce jest wyraźnie rabunkowa, że nie powiem, że mafijna.
Chociaż i tu zaczynają być pewne rysy na dotychczasowej wydawałoby się niezniszczalnej strategii.
Kryształy zaczynają pękać i kruszeć.
PiS zrzuca ciężar obrony Daniela Obajtka na niego samego. Politycy obozu rządzącego są zaskoczeni skalą zarzutów wobec prezesa PKN Orlen, ale też przekonani, że jeśli nic więcej się „nie wykrzaczy” z jego majątkiem, to ocaleje, a do wyborów temat zniknie. – Trochę to śmierdzi. Niech się broni sam, a my staramy się nie komentować i czekamy, aż przyschnie – mówi poseł PiS.
No cóż, mamy już precedens z aferami, wszak sprawa Banasia jakoś bardzo szybko własnie „przyschła”, tylko, ze Kaczyński wyszedł z tej sprawy dosyć poraniony, okazało się, że jednak prawdziwym mężem stanu nie był, dał się łatwo oszwabić z tej swojej pozornej wielkości, okazało się, że są osoby bardziej przebiegłe niż on sam.
Teraz może być podobnie i chociaż Kaczyński wprost zachłysnął się przedsiębiorczością Obajtka, to jednak dotarło do niego, że doszedł on do swojego majątku nie całkiem legalną drogą, a to może niestety bardzo niebezpiecznie wpłynąć na plany autorytarnego opanowania Polski przez partię Pis, która już sporo poparcia utraciła, a może być jeszcze gorzej, bo okazało się, że flagowe wyborcze hasło „wystarczy nie kraść” jakoś nie przełożyło się na czyny, a wręcz przeciwnie, zamieniło się na hasło „kraść ile się da” A ta prawda coraz bardziej przenika i do tej niby dotąd pewnej, żelaznej części ciemno myślących wyborców Pisu, bowiem oni już widzą, że prawda niekoniecznie wygląda tak, jak im pisia propaganda wskazuje, że coś tu rzeczywiście zaczyna śmierdzieć.
I może Pis raz jeszcze będzie próbował omamić czarny lud jakimiś datkami, jakąś jałmużną, która przecież i tak nie z ich majątków będzie pochodziła, ale według powiedzenia ” z pustego i Salomon nie naleje” nie będzie bardzo skąd czerpać tych dodatkowych funduszy, więc trzeba będzie podnosić i ceny i podatki, a te z kolei przełożą się na kolejny finansowy krach każdego Polaka, który już teraz wydaje o wiele większe pieniądze na życie, a gdy do tego jeszcze dojdą różne planowane większe, czy nawet te mniejsze podwyżki, naprawdę zubożenie Polaków sięgnie o wiele więcej warstw społecznych niż do tej pory, a to może (przynajmniej powinno) wzbudzić niezadowolenie i bunt nawet tego ciemnego ludu też.
I mimo, że oficjalne komunikaty rządowej mówią o nie zachwianiu naszej gospodarki, niestety prawda jest bardziej brutalna, jesteśmy tak niesamowicie zadłużeni w różnych światowych bankach, że wyprowadzenie gospodarki na samodzielny prosty tor trwał będzie długie lata, a teraz trzeba tylko zabezpieczyć chociażby ją przed dalszym rabunkiem, przed dalszą rujnacją.

Pisałam coś o śniegu, deszczu, o słonku i o śmiało kroczącej do nas wiośnie.
Na wiosnę natura budzi się na nowo do życia, mam nadzieję, że ta wiosna przyniesie też nam polityczne przebudzenie z marazmu, zgodnie ze słynnym powiedzeniem: „Zima wasza – wiosna nasza”
A tego wszystkiego wraz ze słonkiem Wam życzę na dzisiaj, jutro i na najbliższe dni oczekiwania na tę wiosnę.
A i jeszcze jedna dobra wiadomość na koniec mojego blogu : Prezydent Lech Wałęsa już jest po operacji serca , na szczęście wszystko się doskonale powiodło i nie ma obecnie żadnego zagrożenia.
Tak trzymać Panie Prezydencie!!!!


a jeszcze rano było słonko …

… a teraz znów ciemno za oknem się zrobiło 😦
A tak się rano cieszyłam.
Wreszcie mój brzuszek odpoczął od wszelakich perturbacji,, nareszcie porządnie całą noc przespałam, bez zbędnych domowych wycieczek, a tu znów buro i ponuro, a podobno i śnieg nam posypie.
A po co nam śnieg? Przecież wiemy, że już sporo bałwanów w Polsce mamy, więcej nam nie potrzeba.
Co prawda Kryśka rzekła, że to ja jestem głupia, bo oglądam TVN, a mądrzy ludzie oglądają tylko TVP.
To zależy, co kto rozumie pod słowem mądry – głupi
Mądry człowiek to taki, który nie tylko bezmyślnie przysposabia pobierane z mediów wiadomości, bo wiadomo, że niektórym zależy, by były to wiadomości fałszywe, co kiedyś sam Prezes TVP niejaki Kurski określił słowami „ciemny lud wszystko kupi” ale taki, który umie sam je ocenić, czy są zgodne z rzeczywistością.
Jeżeli 10 osób mówi Ci, że jesteś pijany, to idź się połóż spać, a nie kłóć się, że to ty masz rację.
Tymczasem nie do wszystkich ta prosta prawda niestety dociera.
Ci posłuszni i wierni, za stanowiska i za mamonę oczywiście, zawsze ci wytłumaczą, że Kaczyński jest najlepszym politykiem i prawdziwym, nieomylnym mężem stanu, a Obajtek nie jest żadnym złodziejem, tylko jest namaszczonym od Boga wielkim biznesmenem, stworzonym do robienia interesów na tej naszej ziemi. A że akurat tacy ludzie imponują Kaczyńskiemu (im większy oszust i złodziej tym lepiej), dodatkowo został Obajtek namaszczony przez samego Wodza, dając mu całkowita bezkarność .
A tak zauważyłam, że ostatnio coraz więcej tych „kryształów” w Polsce mamy: Kaczyński – afera z dwoma wieżami, afery pienieżno – moralne pana Banasia, afery w NBP, już że nie wspomnę chociażby o lewych interesów innych ministrów np Szumowskiego, a teraz jeszcze doszedł Obajtek…
I pomyśleć, że kiedyś ten sam Pis, który większymi i mniejszymi aferami śmierdzi z daleka, robił wielkie Hallo o głupi zegarek posła PO Nowaka.
Toć ten zegarek za kilka tysięcy złotych, nawet jeżeli był prezentem, a nie był tylko przez samego Nowaka zakupiony, jak podawał, to malutki pryszcz. po którym nawet w dzisiejszych czasach wstyd o takiej drobnostce wspominać.
Co prawda według nowych sondaży poparcie Pisu zdecydowanie poleciało w dół, ale wciąż utrzymują się na pierwszej lokacie sondażowej, jeszcze około 30 procent Polaków wciąż im wierzy.
Tylko czemu im wierzą?
Ano niestety spora część nie ma dostępu do innych informacji, niż te za TVP podawane, a tam nie ma słowa o tym ile działek, pałaców i innych budynków pan Obajtek posiada, tam są tylko wzmianki jak wspaniałym wójtem miasta Pcim był
Pamiętam, że za moich dziecinnych czasów o Pcimiu zawsze mówiło się pogardliwie, jak o małej zapyziałej mieścinie, gdzie za dom wychodziło się do wygódki, a teraz jest to chyba drugie po Warszawie centrum biznesowe w Polsce.
Chcesz zrobić dobry interes, jedź so Pcimia , tam się nauczysz, jak z niczego można zostać polskim Rockefellerem.
Aha, tylko koniecznie musisz wcześniej wstąpić do partii Pis i oczywiście zakupić całe mnóstwo wazeliny.
Przy dobrych układach może znajdziesz jakiegoś pociotka, który tam „wicie, rozumicie”, odpowiednie drzwi przed tobą otworzy.
A co z tym ciemnym ludem zrobić?
Ano znów trzeba coś in naobiecywać, przecież to i nie ci obecnie rządzący będą te długi spłacać.
To da się trzynastkę, czternastkę głupim emerytom, bo ci na ogół własnie za takie obiecanki cacanki idą wybierać, bo z internetem mają nie po drodze, to skąd prawdziwą wiedzę mają czerpać? Dzieciakom i młodzieży też się coś tam naobiecuje, chociaż ostatnio ta młodzież jakoś na oczy przejrzała i niekoniecznie daje się byle czym mamić, jakichś praw im się zachciewa.
Za króla Stasia jedz i popuszczaj pasa, za rządów Kaczora kradnij i wsadzaj co się da do wora.
Byle szybko, bo ten czas niestety niechybnie dobiega końca……
Taka niestety jest prawda i to obojętnie, czy ogląda się TVN, TVP, czy Polsat. Tylko czasami ona wygląda inaczej, ale w sumie co za różnica, czy chlapnie ktoś za dużo wina, czy piwa, czy akurat oglądnie wiadomość TVP – taki sam zamęt w głowie pozostaje, Rożnica jest tylko, że po winie można wytrzeźwieć, po wiadomościach płynących ze Studio w TVP nie bardzo, konieczne jest użycie młotka.
Punkt widzenia zależy od miejsca zasiedzenia, ci, którzy zasiedli po prawicy Jarosława na razie mają się dobrze, ale już i tam widać pewien rozłam, np poseł prawicy Jan Maria Jackowski coraz bardziej uświadamia sobie, że niestety prawica zaczyna cuchnąć i pora dyskretnie się z niej ewakuować, pewnie i w jego ślady wkrótce pójdą inni…..

A co tam jeszcze innego słychać?
Otóż niestety wciąż rośnie liczba zakażonych tym cholernym wirusem i już nawet prawicowi ministrowie nie wiedzą jak się przed nim mają bronić. Zbyt dużo było po drodze błędów uczynionych, a te niestety teraz się mszczą.
W każdym bądź razie Wielkanoc zapowiada nam się w lock downie, bo wirus przybiera na sile, a my jesteśmy coraz bardziej z nim bezradni, niestety taka jest prawda!

A do wiosny jeszcze tylko 5 dni……..

dzień dobry w niedzielę

Mam bardzo dobrą wiadomość dla Was : ZA TYDZIEŃ ZAWITA U NAS WIOSNA!!!!
Tak własnie przyjdzie do nas astronomiczna wiosna, potem ta prawdziwa jako pora roku, niestety na wiosnę polityczna wciąż nie ma co liczyć.
Pis idzie w zaparte, opozycja udaje, że nie zgadza się na nowe plany rządnych, którzy chcą zmienić swoją bandycko – złodziejski plan na tak zwany Nowy ład, który właściwie nie będzie niczym się różnił od poprzednich ich sposobie na zapewnienie bezpieczeństwa „Pisowska Ferajna na swoim”, czyli poparcie dla obajtowskich metodach wzbogacania się na głupocie podatnych na mętne i kłamliwe propagandy.
Tak po prawdzie to opozycja jest w pewnym politycznym klinczu, z jednej strony jeżeli nie poprą pisowskich planów zostaną oskarżeni (a w praktyce już są oskarżani) o celowe odrzuceniu wielkich pieniędzy, które do nas z Unii mają nadejść, oczywiście dodaje się do tego swoistą metkę z napisem dla utwierdzania swoich politycznych interesów, czyli nawet będą oskarżani o podjęcie kroków w kierunku Polexsitu, a z drugiej strony, zgoda na takie status quo, jakie Pis teraz proponuje, jest zarazem zgodą na dalszą rozpasaną i bezkarną politykę obecnie rządzących, bez prawa sprzeciwu, ba, nawet bez prawa ewentualnej ingerencji w momencie, gdy taka działalność nawet bardzo wyraźnie będzie się mijała z prawem.
Bowiem obecna partia Panów czuje się na tyle silna, arogancka i bezkarna, że każde najbardziej cyniczne ich posunięcie ma być odczytywane jako bezsprzecznie słuszne i nie może podlegać żadnym procesom kontrolnym, a co dopiero nie może być oceniane jako prawnie zakazane.
Dlatego też takie osoby jak Morawiecki, czy Daniel Obajtek czy inni pisowscy mniejsi, czy więksi mafiosi mogą nie do końca czuć się bezpiecznymi, tym bardziej, że coraz więcej machlojek wychodzi na jaw i coraz bardziej trudno się pisowi z takiej patologii tłumaczyć. Jeszcze co prawda nad ich bezkarnością czuwa dzielny minister sprawiedliwości i naczelny prokurator w jednej osobie, na przykład usuwając z akt spraw sądowych niektórych obciążających ich zeznań, aby następnie sprawę całkowicie uznać za niebyłą, ale wszystko to zaczyna na coraz bardziej kulawych nogach chodzić, co widać chociażby na coraz mniejszym poparciu dla obecnie nam panującym.
Ale do następnych wyborów, które miałyby się odbyć normalnym trybem musielibyśmy jeszcze trochę poczekać, a w tak zwanym międzyczasie niestety Pis z dodatkami jeszcze sporo zła Polsce uczyni, trudno po takich zgliszczach będzie się Polsce odnowić.
Czy jest na to jakieś lekarstwo, by już zaczynać wprowadzać w Polsce ład, ale ten prawdziwy, demokratyczny, a nie ten skreślony rączką chorego psychicznie człowieka z kotem, siedzącego na fotelu i myślącym tylko, co by tu jeszcze zniszczyć.
Każdy na to odpowie na pewno „tak zjednoczenie całej opozycji” ,ale to nie jest wcale taki łatwy proces, a co gorsze, nie jest wystarczającym programem, jako, że na pewno co udało się Pisowi, to skuteczne skłócenie poprzez wprowadzenie z jednej strony propagandy sukcesu dobrej zmiany, ale co gorsze wprowadził niebywała nienawiść pomiędzy powstałymi plemionami, które zacietrzewione teraz zażarcie walczą ze sobą, a to nie pozwala na realną ocenę panującej w naszym państwie sytuacji.
Dlatego głównym zadaniem opozycji powinna być walka z fałszywą propagandą i uświadamianie Polakom, ze to, co biorą za dobra monetę, czyli wielkie zmiany, które nam Pis obecnie obiecują są tylko następnymi czczymi obietnicami, które doprowadzą tylko do owszem rozwoju, ale głównie kasty rządzących, a dla otarcia łez biednym Polakom marne ochłapy z pańskiego stołu, które przecież i tak będą pochodziły z kieszeni samych podatników.
Czyli lewe interesy prawicy nadal dostaną nowy zastrzyk, o ile oczywiście cała opozycja stanowczo nie sprzeciwi się centralizacji dystrybucji środków unijnych , do czego wyraźnie Pis dąży, a którego przedsmak już mieliśmy w procesie niedawnego rozdawania środków wsparcia według partyjnych nożyc , czyli te pieniądze wpływały tylko dla gospodarzy samorządów województw, czy gmin posłusznych obecnej rządzącej trupy.
To są pieniądze, które mają głownie być przeznaczone dla osób pokrzywdzonych panującą epidemią, którzy ponieśli szkody z powodu upadku ich przedsiębiorstw, a którzy chcą na nowo ponieść trud rozwoju swojego interesu, by potem wspólnie z innymi brać udział w rozwoju naszej gospodarki.
Na nowo trzeba doprowadzić do powolnej odbudowy,ale nie według partyjnego klucza, ale według tak zwanego dobra całego naszego końca.
Tak więc cała tragedia, w którą dzisiejsza opozycja została wplatana polega na tym, że muszą zgodzić się na pisowskie plany, by jednak ta potężna dawka pomocy finansowej do Polski wpłynęła, ale jednak powinna być zdecydowana w postawieniu Pisowi twardych warunków, na których opierają swoje poparcie, mimo sprzeciwu prawicy, która chce ten pieniężny zastrzyk zagospodarować według swoich własnych planów, niestety nie korzystnych dla interesów Polski i Polaków.
No i przede wszystkim my, Polacy musimy byc czujni, abyśmy znów nie zostali wyprowadzeni na manowce, a taka czujność niech będzie wyrażona naszym tłumaczeniem tym ,którzy nie rozumieją dzisiejszej polityki, albo postrzegają ją w krzywym pisowskim zwierciadle. Bo i od naszej postawy zależą dalsze losy naszej Ukochanej Ojczyzny.

Miłej niedzielo

imieninowo

Krystynki i Bożenki dzisiaj szczególnie na moim blogu Was witam, życząc wiele radości i słonka na dzisiejszy imieninowy dzionek, a także na wszystkie następne, niech będą wolne od łez, trosk i złych myśli, niech w Was spokój i wiosna zapanują.
Szczególnie dzisiaj do Bożenki G. tutaj się zwracam, bo wiem, że jest moja wierną czytelniczką, pomyślności Bożenko 🙂

Trochę nam nareszcie wiosna nastała, z coraz bardziej odpowiednimi temperaturami, aczkolwiek dosyć kapryśne to dni, przeplatają i troszkę zimę i troszkę wiosnę Ale w Parku pierwiosnki już się pokazały, bardzo dobre zapowiedzi tej mojej ukochanej pory roku, która niebawem, bo już za 8 dni nadejdzie.
W każdym bądź razie w moim Parku łąka kwiatowa, by nikt nie by już jest skoszona i czeka na zasiew pierwszych po pierwiosnkach innych kwiatów, czekam, aż tam się zażółci od lilii, a także, gdy na moim klombie pokażą się jak każdej wiosny bratki, od razu Park zrobi się wtedy weselszy.
Ciekawa tylko jestem, czy w tym roku czynna będzie parkowa fontanna, no i oczywiście, czy znów w stawie zagoszczą moje kochane kaczuszki.
A apropos gości, to wczoraj odwiedziła mnie moja kochana malutka Zelda z Rodzicami. Ach, jaka to słodka i rezolutna dziewczynka. Ja wiem, pewnie powiecie, że każdy swoje dziecko czy wnuczę chwali, ale rzeczywiście Zelda jest wyjątkowo mądra, a to ze względu na wspaniały kontakt z jej mamą, która cały czas wspólnie z nią rozwiązuję różne zagadki. Nawet wczoraj Zelda przytargała do mnie swoje książeczki, w których były różne rebusy, obie Zelda z Dianą siedziały na kanapie i sobie rozwiązywały różne zagadki, przynajmniej dziecko tez miało swoje zajęcie. Przyznam, że jestem pełna podziwu dla obu Rodziców Zelduni, którzy bardzo dbają o nie tylko o fizyczny, ale i psychiczny rozwój ich dziecka.
Bo zwykle tak bywa, że podczas takich odwiedzin u Babci, czy Cioci rodzice zajęci są konwersacją, dziecko pozostawione jest samo sobie i po prostu okropnie się nudzi.Zresztą Zelda ma bardzo ekspansywny charakter i nie da się do kąta zagonić, zawsze jakieś zajęcie dla siebie znajdzie i wciąga w taką zabawę któregoś z rodziców.
Zelda, pomimo, że nie ma jeszcze 3 lat, dużo opowiada, streszcza bajki, a ostatnio nawet sama układa króciutkie rymowane wierszyki, świadczy to o jej wspaniałym rozwoju umysłowym.
Trudno w tych dzisiejszych czasach dobrze wychowywać swoje potomstwo, bo człowiek na ogół jest zabiegany, często więcej przebywa w pracy, niż w domu i kontakt pomiędzy dziećmi i rodzicami bardzo się osłabia, rodzice po prostu nie mają odpowiedniej ilości czasu dla dziecka, a tak pozostawionemu sobie samemu dziecku czasami złe nawyki i złe przyzwyczajenia się przyklejają do niego.
A szczególnie ważne jest to dla dzieci w wieku Zeldy, czyli wtedy, gdy dzieci poznają świat i są ciekawe tego, co ich otacza. Wtedy jest właśnie łatwo nabrać dobrego ukierunkowania , poznawania wartości naszego życia, a te pozostają już w człowieku na zawsze.
Stąd własnie jest powiedzenie czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci, czy czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał.
Własnie dlatego mój Tata tak bardzo przykładał wagę do tego, żebym potrafiła odróżniać dobro od zła, a także, żebym mogła cieszyć się tym pięknem, które natura nam na codzień daje.
To jest bardzo ważne, bo nie sztuka jest spłodzić i urodzić dziecko, sztuką jest wychować go na porządnego człowieka, który pełnię swojego szczęśliwego życia będzie czerpało z tego, co w dzieciństwie od rodziców się nauczy,
Dziecko na ogół czerpie wzorce swojego życia od swoich rodziców i tak najczęściej dziecko pijaka samo w późniejszym wieku wyrasta na nałogowca, dziecko złodzieja samo zaczyna kraść, chyba, że spotka na swojej drodze kogoś, kto mu pokaże inne, pozytywne kierunki, nie doprowadzające do degrengolady czy do fizycznej i moralnej zagłady.
Niestety w życiu rzadko tak bywa, że dziecko pozbawione emocjonalnego domu odnajduje potem pozytywnie siebie w przyszłości.
Złe w sumie to czasy nastały. W tych dawnych to ojciec mógł zapracować na całą rodzinę, a matki chuchały w domowe ognisko, miały sporo czasu dla swoich dzieci. Potem przyszła emancypacja, kobiety chciały zrzucić kajdany domowej „niewoli”, wyjść z domów do świata normalnych ludzi, na codzień, a nie tylko wtedy, gdy jako oprawa swoich mężów brały udział w kurtuazyjnych wizytach, szeleszcząc zdobnymi sukniami i pachnąc drogimi perfumami. .
Nie mam nic przeciwko emancypacji, uważam, że kobieta też ma prawo do spełniania swoich marzeń, w tym i tych zawodowych, ale wszystko musi być tak wyważone by nikt nie był w rodzinie pokrzywdzony, ani dzieci, ani rodzice, którzy często na starość czują pustkę i w sumie nie mają nikogo z kim mogliby nadal to życie spędzać,bo dzieci już idą na swoje drogi, a małżeństwo często pozostaje w oddaleniu, nie mają już wspólnych problemów, więc i wydaje się, że nie mają dalszej wspólnej drogi życia, każdy z nich żyje tylko samemu dla siebie w oddaleniu i często niestety w poczuciu osamotnienia.
Nie jest wcale to łatwe nasze życie, ale to od nas tylko zależy, jakimi wartościami się kierujemy, jakie przesłanki przekazujemy własnym dzieciom, następnemu pokoleniu, jak i to, czy nasze życie na każdym jego etapie jest szczęśliwe i spełnione.
Ale się znów na mądrzyłam dzisiaj w tym swoim blogu, ot wczorajsza wizyta Ksawrów mnie do tego dzisiaj skłoniła,
Zaczęłam pisać swój blog o jeszcze całkowicie przyzwoitej, w miarę porannej porze, ale niestety musiałam go przerwać, gdyż przyszedł do mnie Maciek, by naprawić mi tą warczącą tablicę, co chyba jednak mu się udało, zdolny chłopak z niego.
No a potem była kawka, jakieś ciasteczko i rozmowa o tym naszym świecie, niestety w coraz bardziej agresywnym w epidemiologiczne niebezpieczeństwie oprawione, strach pomyśleć, że wciąż są takie wielkie kłopoty już nie tylko w kierunku całkowitego ujarzmieniu epidemii, ale i chociażby trwałego jej ograniczenia, znów umiera co raz więcej ludzi…….

No cóż, do Świąt Wielkiej nocy coraz bliżej, a niestety coraz bardziej tragicznie sprawy się mają i dopóki nie zaszczepimy całego człowieczeństwa, epidemia będzie nas dziesiątkowała.
Ale nie popadajmy w czarna rozpacz, szukajmy radości tam gdzie go jeszcze wciąż mimo wszystko ją spotkać możemy, wszak mamy weekend, wszak wiosna już tuż, tuż za drzwiami stoi.

nie będzie nic dzisiaj o polityce, mam jej dosyć, powyżej dziurki od nosa.
Nie będzie dzisiaj nic o pogodzie, bo ta też nas dzisiaj zawodzi – znów pada deszcz, chociaż jeszcze rani zapowiadało się na całkiem przyzwoity dzień
Znów mam dzisiaj dzień na Nie, więc tylko kawką Was poczęstuję, bez cukru i bez ciasteczek, bo te tuczą, a niedługo już znów będziemy chcieli wbijać się w nasze stroje kąpielowe, a tu nagle okaże się, że jakoś po zimie z nich „wyrośliśmy”
No tak, mało ruchu związanego z obostrzeniami przed zarazą, zresztą i kapryśna pogoda, raz słonko raz deszcz ze śniegiem i wiatr, lekkiemu otłuszczeniu sprzyjało, człowiek z nudów sięgał a to po ciasteczko, a to po chrupkę, czy po kanapeczkę, skutki tego niestety daje się odczuć,
Teraz dowiadujemy się w dodatku, że nadchodząca Wielkanoc niestety też pod ostrym reżimem będzie przeprowadzana, zero wizyt gości, przebywanie tylko w swoim towarzystwie,, zero długich spacerów, wyjazdów w góry w poszukiwaniu krokusów, nie będzie wielkanocnych kiermaszów i pewnie nie będzie Śmigusa Dyngusa.
A wszystko to po to, żeby, jak obiecują następne nasze święta były już normalnie. Tylko jak pamiętam,, podobnie mówili przed poprzednią Wielkanocą i przed ostatnim Bożym Narodzeniem, jakoś poprawy nie widać, ba, jest nawet coraz gorzej, coraz więcej zachorowań i coraz gorsze prognozy, raz obiekty otwierają, by za chwilę znów je zamknąć, a co gorsze, coraz więcej ludzi umiera……totalny Armageddon.
Pamiętam, że poprzednia Wielkanoc samotnie przesiedziałam w domu, miałam tylko włączona kamerkę na Iphonie, a w niej połączenie z domem Maćka i w ten sposób udawałam, że mam normalne rodzinne święta .
Jakoś przeżyłam te dni, ale świątecznego nastroju, tej świątecznej radości nie odczuwałam, pocieszałam się, że potem będzie lepiej, potem – to znaczy kiedy???
Boże Narodzenie było już nieco lepsze, bo Wigilię spędziłam u Magdy, w pierwszy dzień świąt odwiedzałam Maćka, a na spacerki i tak nie było co liczyć.
A jak będzie teraz? Przecież powinno być lepiej, niż gorzej, bo wszak wiele osób z tego co wiem jest już przynajmniej raz, a często i dwa razy zaszczepionych, to skąd się bierze to ciągłe zagrożenie, o którym codziennie wieszczy minister zdrowia? Czyżby szczepionki nie były wystarczającym zabezpieczeniem, przynajmniej dla tych, którzy je przyjęli?
A co z resztą społeczeństwa? Z tego co widać coraz więcej osób chce jednak się szczepić, mimo, że wciąż w eterze panuje anty szczepionkowa propaganda.
Wczoraj do Szkła Kontaktowego zadzwonił pewien słuchacz, mianowicie przytoczył on rozmowę ze swoją starszej już daty, czyli podatnej na prawicowy medialny przekaz ciotką, która wytłumaczyła mu, że nie będzie się szczepić przeciwko koronowirusowi, bo…… te szczepionki robione są z ….płodów pochodzących z aborcji dzieci.
Chyba domyślacie się, skąd takie „medyczne rewelacje” się biorą, ta pani namiętnie słucha… tak, tak, Radia Maryja i w tej rozgłośni takie bzdury ciemnym ludziom przekazują. Przecież to jest jawna zbrodnia na umyśle narodu, takie osoby powinny stanąć przed prokuratorem, tylko pokażcie mi, który to prokurator będzie chciał, ba, nawet pomyśli o tym, żeby przewielebnego z Torunia przed sąd doprowadzić????
Dobra, zostawmy to, może przyjdą inne czasy i wtedy oni rozprawią się z prokuraturą i z Radiem Maryja, nota bene które już następne radiowe stacje odsunęły od swojej anteny za szczucie, za mowę nienawiści i za kłamstwa, którymi ludzi karmią.

No to z radością kawkę Wam już nalewam, usiądźmy razem za tym wirtualnym stołem i powiedzmy sobie” HURAA Już mam piątek

miła niespodzianka

czasami zdarzają się jednak miłe chwile w tym naszym zwariowanym świecie.
Otóż na dzisiaj zapowiadano deszcz, deszcze ze śniegiem i wichury, a tu rano obudziło mnie słoneczko.
Jak tu się nie uśmiechnąć.
Tak mało, a właściwie tak wiele a cieszy.
Bo wieści cowidowe ciągle się niestety robią coraz bardziej koszmarne. Nie dość, że jest coraz więcej zachorowań, to dodatkowo zaczynają być związku z tą epidemią ograniczone inne usługi medyczne. Co prawda na szczęście nie muszę jeszcze z nich korzystać, ale niestety okazało się, że państwo zrobiło reset w kierunku medycznej opieki zdrowotnej, czyli całkowicie się poddało jeżeli chodzi o medyczne usługi, szczególnie w tak zwanym obiegu zamkniętym, czyli w szpitalach. Niestety wszelakie zabiegi są odraczane do bliżej nieokreślonych terminów. Biedni ci wszyscy pacjenci onkologiczni, kardiologiczni, ale także i pełni wszelakich innych chorób, odstawieni są teraz naboczny tor, a często niestety są to dolegliwości terminalne i odłożenie ich w bliżej nieokreślony termin mogą się dla wielu takich pacjentów tragicznie skończyć..
Ale to tylko pozory rządzenia, rządzący bowiem udają, że cokolwiek robią, aby zamydlić społeczeństwu oczy i zając się tym, o o im de facto chodzi, czyli robieniem interesów. A to trzeba przyznać świetnie im wychodzi, zwłaszcza gdy wiele machlojek łatwo jest ukryć, gdy ma się za sobą generalnego prokuratora, który każdą sprawę może po prostu unieważnić i oddać do lamusa, a gdy już łeb sprawie się ukręci, to hulaj dusza, piekła nie ma, można nadal swoje lody kręcić, już teraz bezkarnie. Ale do czasu panie Z. do czasu, kiedyś przyjdzie czas, że będzie pan i pana pisowsko -solildarni po polsku kolesie będą rozliczeni z każdej nieprawości.
Czekan ma to z niecierpliwością, a wraz ze mną około 70 procent Polaków, bo ta reszta, może już nawet niekoniecznie 30 procentowa, wciąż myśli po pisiemu: manna leci z nieba, nie trzeba pracować, wystarczy, że się powie pisowi TAK i już z mamona jest w kieszeni. Ato, że kiedyś nasze wnuki i prawnuki za to zapłacą nie jest ważne. Niech oni się potem martwią.
Taką to przyszłość niestety szykujemy swoim następnym pokoleniom Będą przeklinać nie tylko Kaczyńskiego, Ziobrę Gowina czy jakiegoś innego prawicowego bubka, ale będą mieć słuszne do pretensje swoich dziadów, że tak łatwo dało ich się wykiwać.

No i masz, zaczęłam pisać blog, gdy słonko świeciło, teraz już znów robi się pochmurnie, pewnie gdzieś tam nawet deszcz, czy śnieg pada.
A własnie a’propos, dzisiaj zaglądnęłam na bocianie gniazdo w Przygodzicach, oczywiście, że jeszcze nie ma tam w nim bocianów, pewnie dopiero za trzy tygodnie się tam pokażą, ale za to widziałam właśnie, że w Przygodzicach sypie sobie śnieg.
A niech sobie teraz sypie, grunt, żeby cieplej się zrobiło, gdy nowi lokatorzy w gnieździe się pojawią.
No to czekamy na przylot boćków, niech żaby na wszelki wypadek mają się na baczności, chowając się w bezpiecznych kryjówkach,

Miłego czwartkowego popołudnia

T

Dzień dobry Uleczko

I znów muszę napisać, jak ten czas szybko mija, a dopiero co była środa i …znów ona nadeszła.
Mam nadzieję, że jej nie przegapisz, ale pogoda jest tak ślicznie słoneczna, że pewnie zajęta jesteś już wiosennymi spacerami
Bo dzisiaj znów wstał pięknie słoneczny dzień, prawie, że już oddech wiosny czuć za oknem.Ciesz się więc słonkiem dzisiaj Uleczko, mam nadzieję, że będzie ta środa dla Ciebie radosna i przyniesie Ci w końcu możliwości skorzystania z sanatoryjnego leczenia, jako, że podobno w dość epidemiologicznej ograniczonej oprawie ma być jednak podobno niedługo dostępna.
No to oczekuj na następne Twoje skierowanie (a może już go dostałaś) i….do następnej środy.
Może wreszcie wszystko powróci do normy, chociaż tej wciąż jeszcze niepewnej, najniżej ocenionej, ale będziemy już dalecy od tych codziennych potyczek z wirusem?
Wczoraj przeczytałam, że podobno mają kształcić specjalne psy, które będą miały zdolność do wykrywania tego strasznego wirusa z koroną wśród ludzi.
Podobno człowiek dotknięty tą choroba wydaje specyficzny zapach, który dla psiego nosa jest łatwy do wykrycia. Zresztą podobnie i specjalnie wyuczone psy potrafią i inne choroby rozpoznać, na przykład chorobę nowotworową, czy nadchodzący atak epilepsji.
Oj ci nasi mądrzy przyjaciele – czworonogi, potrafią tyle dobra dla człowieka uczynić, a tak często są maltretowane, coraz częściej czyta się o bestialskich postępkach dwunożnych niby homo sapiens wobec psów, kotów i innych zwierzątek. A te są niestety bezsilne i mimo że natura zaopatrzyła je w zęby i pazury, często jest to niestety nie wystarczające do samoobrony.
Bardzo często znajduję o takich bestialskich wyczynach wzmianki na Facebooku, czy w innych gazetach i…….. celowo omijam takie artykuły, bo moje serce nie wytrzymuje żalu, który mną wtedy targa. Nie mogę zrozumieć, czemu tyle zła jest na tym pięknym naszym świecie wobec innych ludzi, czy wobec zwierząt.
Co prawda takie szkolenie nie pomoże w zwalczaniu tej choroby, ale będzie bardzo pomocne w wykrywalności, czyli pewnego rodzaju ograniczeniu możliwości ich rozprzestrzeniania. co może oznaczać, że w miejscach przebywania większej ilości osób, na przykład na lotniskach, na dworcach. taki piesek będzie sobie przyjaźnie obwąchiwał ludzi i bezbłędnie wskazywał ludzi potencjalnie zagrażających zakażeniem tą chorobą innych.
Mam nadzieję, że takie pieski nie wzbudzą paniki wśród podróżnych, bo wciąż są osoby, które po złych doświadczeniach psów po prostu się boją, ale na ogół do takich akcji przygotowywane są psy o bardzo łagodnym charakterze np labradory czy retriwery, zbudzające raczej zaufanie. Czasami nawet wykorzystywane są przez niektóre linie lotnicze jako opiekunowie zestresowanych przyszłych pasażerów, dzięki nim łatwiej jest opanować strach przed podróżą samolotem, czyli są jakby uspokajającym plastrem ułatwiającym spokojny, bezstresowy lot przyszłym pasażerom.
Wiem, są ludzie, którzy zdecydowanie wolą koty niż psy, ale jakoś do tej chwili nie słyszałam, żeby udało się jakiegoś kota wykorzystać w podobnych sytuacjach, koty jednak są wielkimi indywidualistami, nie chętnie poddającym się jakimkolwiek tresurom, Różnica jest taka, że pies zawsze do końca wykona swoje zadanie, a nigdy nie wiadomo, czy kotu nagle się nie odwidzi, zawinie swój ogon i pójdzie w drugą stronę.Chyba nawet najwięksi miłośnicy kotów przyznają mi tu rację.
Kot owszem pieszczoty lubi, ale tylko wtedy, gdy on uważa, że jest na to odpowiedni dla niego czas, w innym przypadku zębami i pazurami potrafi pokazać, że mu się taki przymilanie wcale nie podoba.
No cóż, może kiedyś jednak nadejdzie czas, że i koty pozwolą się człowiekowi całkowicie „ujarzmić” i będą mogły być wykorzystywani do pokornej służby człowiekowi, wszak to też przecież bardzo mądre istoty, tylko obdarzone są własnym specyficznym podejściem do życia, a kto tam kota zrozumie……

A jak już pisałam, za oknem świeci słonko, chociaż temperatura nadal nie jest wiosenna, termometr co prawda pokazuje nam plusowe, ale jeszcze dosyć niskie wartości, ale mam dobrą wiadomość: co prawda jutro i może jeszcze przez kilka dni będzie padał deszcz lub nawet deszcz ze śniegiem, ale do wiosny pozostało tylko 11 dni.
A ja już wczoraj w Parku odnalazłam pierwsze przebiśniegi 🙂
Fantastycznej środy 🙂

dzisiaj coś innego

Mały odskok od naszej rodzimej polityki, czyli sensacja, jaką wywołał wywiad Megan i Harrego z Oprah Winfrey.
Tak naprawdę cały tak zwany wielki świat jest zainteresowany tym, co na angielskim królewskim dworze się dzieje, chociaż dworskie tajemnice królewska rodzina stara się bardzo starannie ukrywać przed innymi.
Jak bardzo musieli być zdeterminowani zarówno Megan, jak i Harry, skoro zdecydowali się jawnie opisać sytuację, która zmusiła ich do opuszczenia Anglii.
Pewnie, że Megan wstępując do Bingham powinna była się spodziewać, że może czekać ją tam wiele kłopotów, przecież znała historię chociażby Diany, czy Sarah Ferguson, które nie potrafiły odnaleźć się w tej wielkiej rodzinnej korporacji, rządzącej się prawami dworskiej etykiety pod ścisłym nadzorem Królowej Elżbiety II, bardzo surowo przestrzegającej dworskie reguły.
Akurat jestem teraz w trakcie oglądania na Netflixie serialu Crown, który rozpoczął się w momencie ostatnich dni sprawowania władzy na angielskim dworze Ojca Elżbiety, Króla Jerzego VI.
Był to król cieszący się wielką estymą wśród angielskiego ludu, którą sobie zapewnił swoją postawą w trakcie bombardowania przez Niemców Londynu – zadecydował, że nie pozostawi Anglików samotnie, wspólnie z nimi te trudne wojenne czasy przejdzie, dodając im tym tak potrzebnej otuchy.
Ale władza Jerzemu VI spadła dosyć niespodziewanie, nigdy nie czuł swojej mocy, był człowiekiem raczej zakompleksiałym, nie czującym się dobrze w roli króla, dla niego najważniejsza była rodzina: żona i dwie córki, które kochał nade wszystko.
Dlatego może wtedy sprawy polityczne spadały na drugi plan, więcej miał w tej sprawie do powiedzenia premier Churchil, z którego decyzjami król się po prostu zgadzał.
Król Jerzy zmarł stosunkowo bardzo wcześnie, w wieku 57 lat, na wskutek śmiertelnej choroby nowotworowej, a na tronie zasiadła młodziutka jego córka Elżbieta. O to ona własnie zaczęła wprowadzać bardzo surowe i ściśle określone dworskie zasady, które przez całe swoje lata władzy przestrzegała, stawiając je często wbrew sobie nawet ponad rodzinne uczuciowe powiązania.
Pierwszą taką decyzję musiała podjąć wobec swojej młodszej siostry Księżniczki Małgorzaty i musiała potępić jej romans z byłym oficerem RAF-u, koniuszym kapitanem Peterem Townsend-em , który był człowiekiem żonatym. Elżbieta musiała wybierać: albo miłość do siostry, albo dobro Korony.
Gdy występowała na tron wydawała się spokojną, potulną, młodą dziewczyną, jednak na wszystkich jej decyzjach górę brały względy przestrzegania królewskich zasad i królewskich tradycji.
Nie były to wcale łatwe decyzje, niejednokrotnie oskarżana była o brak empatii, może i o egoizm, ale ona tak po prostu widziała swoją władzę o wciąż nadal te same zasady przestrzega
Pierwszym bardzo bolesnym dla niej zetknięciem była historia Diany, najpierw jej niefortunne małżeństwo z synem Elżbiety,
następcą tronu Księciem Karolem, zakończone rozwodem, co już dla tej koronnej firmy było wielkim zachwianiem królewskiego autorytetu, a potem śmierć Diany, zwłaszcza, gdy okazało się, że Królowa Serce Diana zdecydowanie podbiła serca Anglików.
Wielu Anglików miało wtedy wprost żal do Królowej Elżbiety za to, że nie potrafiła oficjalnie wyrazić swojego żalu po tragicznej śmierci Diany.
Później musiała pokonać swoja niechęć do swojej przyszłej drugiej synowej Kamili i wbrew sobie wyrazić zgodę na ślub z nią swojemu synowi Karolowi, chociaż prawdopodobnie zawsze miała świadomość, że to własnie Kamila była przyczyną rozkładu małżeństwa Karola.
Może właśnie dlatego wciąż nie może przekonać się do przekazania królewskiego berła swojemu synowi, jakby nie dopuszczając myśli. że wiele wartości, które ona przestrzega, będzie najprawdopodobniej wraz z taką zmianą zaprzepaszczonych, albo chociaż poluzowanych.

Królowa Elżbieta bardzo oddana jest swoim wnukom Wiliamowi i Haremu, może fakt, ze zostali oni przez los przedwczesna śmiercią matki pokrzywdzeni, dodatkowo jej uczucia wobec wnuków wzmaga.
I tu nie ma kłopotów ze starszym wnukiem Wiliamem,który ożenił się z Kare Middleton, która bardzo szybko dostosowała się do panujących na dworze stosunków, za to niestety młodszy, Harry ożenił się trochę wbrew obowiązującym surowym zasadom, wśród których również ważną rolę odgrywa sprawa rasizmu, od którego jak widać dwór nie do końca się uporał i wręcz podjął próby zwalczania i negacji tego związku.
Co prawda syn Megan i Harego – Arche jest na stosunkowo dalekim miejscu w walce o tron, ale ze względu na kolor skóry, który nie jest całkowicie biały, wystąpiło mnóstwo zastrzeżeń i związanych z tym podjazdowych pomówień.
Rodzina Harego poczuła się zagrożona i dla bezpieczeństwa głównie syna, ale również i Megan postanowiła na zawsze wyprowadzić się nie tylko z Londynu, ale i z Anglii
Przez dłuższy czas sprawa by la tuszowana przed publicznością, zgodnie z zasadą własne brudy pierzemy we własnym domu .
Jednak ostatnio z sprawą wywiadu z Oprah sprawa znów nabrała rozgłosu, ani Hary ani Megan nie chcą dłużej ukrywać powodów swojej wyprowadzki z Anglii. Być może powodem takiej decyzji o ujawnianiu wiele niewygodnych dla dworku faktów jest druga ciąża Megan, teraz tym bardziej musi czuć się w pełni bezpieczna i daleko od ewentualnych zagrożeń.
Trudno mi ocenić ten wywiad. Z jednej strony Megan wiedziała jak wyglądają stosunki w tej rodzinie, wiedziała, że wstępuje w pewnego rodzaju korporację, w której musi wyzbyć się samej siebie, swoich zwyczajów, przyjaciół, swojej dotychczasowej codzienności, to trochę tak, jakby stała się zwyczajnym żołnierzem w armii, w którą została wcielona i musi się bezwzględnie podporządkować.
Ale trzeba przyznać, że Megan nie jest przeciętną, młoda kobietą, ona już bywała w całkiem innym. normalnym świecie, może nie do końca pozbawionym przemocy, ale pełnym możliwości rozwijania siebie według swoich założeń.
I dlatego teraz żal mi jest Megan, która podobnie jak kiedyś Diana, czy Sarah nie mogła pogodzić się z taką rzeczywistością, której do końca nie znała i która odbiegała od jej pojęcia tego świata.
Miała przeświadczenie że w imię miłości do swojego męża uda jej się połączyć jej dotychczasowy świat z pałacowym życiem w złotej klatce, ale niestety emocjonalnie nie była wytrzymać nacisków, którym została poddana
Według mnie godna pochwały jest postawa Księcia Harego, który miłość założonej przez siebie rodziny zwyciężyła ze skostniałymi poglądami jego dotychczasowej rodziny.
Na pewno i dla niego sam fakt, że musi wybierać pozostawi piętno na jego dalszym życiu/
Taka jest moja opinia o .zaistniałym w londyńskim dworze konflikcie, chociaż tak do końca nie jestem przekonana, czy sprawa musiała obrać aż tak wielkiego rozgłosu, są sprawy, które można we własnym rodzinnym gronie rozegrać, ale to zależy od dobrych chęci wszystkich jej uczestników

m