8 MARCA czyli Dzień Kobiet

PRZYJMIJ ŻYCZENIA BABO KOCHANA
OD DRUGIEJ BABY Z SAMEGO RANA
NIECH DZIEŃ CAŁY BĘDZIE RADOSNY
BĄŹ ZDROWA BABO, OBY DO WIOSNY

Właśnie byle do wiosny!!!!
Bo każdy z nas już ma dosyć tego przymusowego zamknięcia w domu i nawet jeżeli ktoś odważy się wyjść gdzieś na ulicę, to albo strach przed coraz większa zachorowalnością go ogarnia, albo….coraz bardziej kapryśna pogoda, jednego dnia słonko, drugiego pada śnieg lub deszcz……
A czego mogę życzyć w tym szczególnie świątecznym dniu Drogie Kobiety?
Życzę Wam, abyście się czuły w pełni sobą, czuły się wolne od nakazów i zakazów, mające prawo bez żadnych przykrych konsekwencji wyrażać swoje zdanie i w domu i na ulicy, by potem nie być potraktowanym pięścią lub pałką teleskopową.
Smutne i straszne jest to, że kobieta sama nie może decydować o sobie, o swojej rodzinie, nie może swoich uczuć przelać na czyny, że ma nakaz życia pod dyktando kogoś, kto sobie sam bezprawnie nadał prawa decydowania o wszystkim i o wszystkich i siłą wymusza bezwzględne posłuszeństwo.
Walka o prawa wyborcze dla kobiet rozpoczęła się już w XVIII wieku
Ruch sufrażystek powstał w 1848 w USA ogłaszając deklarację praw kobiety. Ten społeczny ruch uaktywnił się podczas wojny secesyjnej 1861-1865. Prawa wyborcze kobiety uzyskały po raz pierwszy na terytorium Wyoming w 1869, lecz walka o prawa trwała aż do przyjęcia przez Kongres 19. poprawki do konstytucji w 1920 roku.
W Polsce kobiety uzyskały prawa wyborcze po odzyskaniu suwerenności 28 listopada 1918 roku dekretem Tymczasowego Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego. Dekret Naczelnika Państwa o ordynacji wyborczej do Sejmu Ustawodawczego stanowił, iż „Wyborcą do Sejmu jest każdy obywatel Państwa bez różnicy płci” oraz „Wybieralni do Sejmu są wszyscy obywatele (lki) państwa posiadający czynne prawo wyborcze”. Postanowienia zostały utrzymane przez konstytucję marcową.
I w ten sposób Kobiety zyskały możliwość głosowania, czyli kształtowania politycznej rzeczywistości kraju, ale równocześnie wciąż traktowane są inaczej niż męska część populacji, wystarczy popatrzeć tylko na zarobki,które dla kobiet są zdecydowanie mniejsze niż są one na porównywalnych stanowiskach obłożonych przez mężczyzn.
A co się jeszcze zmieniło? Kobiety zdecydowanie wyszły już ze stanowisk opiekunek domowego ogniska, chcą robić kariery, rozwijać swoje możliwości, oczywiście nie odżegnując się od swoich domowych obowiązków, ale te chcą równo dzielić z odpowiedzialnością swoich mężów. Minęły czasy, gdy mężczyzna wraca po pracy, kładzie się z gazetą na kanapie i oczekuje, że będzie zaopiekowany.
Kobiety słusznie doszły do wniosku, że domowe obowiązki powinny być proporcjonalnie rozłożone na obu małżonkach, zresztą i na tym między innymi polega proces wychowawczy młodego pokolenia, które powinno brać wzorce od obu rodziców, aby potem tę prawdę do jednakowo traktowanego prawa i dla kobiet i dla mężczyzn był respektowany.
Dlatego to o co kiedyś walczyły sufrażystki przekłada się teraz nie tylko na prawo głosu politycznego, ale i na prawo do głosu społecznego i prawo do samostanowienia o swoich losach.
Ostatnie wydarzenia w Polsce wyraźnie zaprzeczają tym wywalczonym przez kobiety przywilejem.
Kobiety zostały potraktowane jako bezwolne machiny do rodzenia dzieci, nawet tych bardzo chorych, nie mających szans na przeżycie.
Odebrano im prawo do decydowania o przyszłości swojej rodziny, przede wszystkim w tych bardzo tragicznych dla nich momentach zamiast współczucia spotkały się z całkowitą bezwzględnością i graniczącym z cynizmem nakazem rodzenia dzieci niepełnosprawnych, skazanych przez genetykę na śmierć, pod groźbą bardzo surowej odpowiedzialności. i wyciągnięciem nieludzkich wprost konsekwencji.
Bo jakim trzeba być cynikiem, nakazując przez 9 miesięcy nosić pod sercem dziecko skazane nie tylko na śmierć, ale wcześniej na nieprzewidywalne tortury? W dodatku te nakazy są makiawelicznie ukryte pod fałszywymi pseudo chrześcijańskimi przesłankami, a wywodzą się niestety tylko z prostej matematyki kupowania politycznego poparcia.
Dlatego kobiety wyszły na ulicę i powiedziały DOSYĆ upodlania i niszczenia kobiet i tego, co dla nich przedstawia prawdziwe, a nie fałszywe przesłanki.
Podjęcie decyzji determinacji ciąży nie należy wcale do łatwych momentów życia kobiety. Jest to strach i zarazem wielki psychiczny ból, które kobiety muszą same rozpatrzyć w swoim sumieniu, nikt nie ma prawa za nich takich decyzji podejmować.
To kobieta musi zadecydować, czy już z teraz godzi się na rozstanie ze swoim chorym dzieckiem, oszczędzając mu cierpień, na które niestety los go skazał, czy może decyduje się jednak na podjecie ryzyka powołania na świat dziecka, którego losy mogą skończyć się dla niego tragicznie.
Nasz rząd ma tylko gębę pełną frazesów, dotyczących ewentualnej pomocy pokrzywdzonym dzieciom i ich rodzicom, praktyka niestety pokazuje, że nikomu tak naprawdę nie zależy na wyjście pomocą takim rodzinom, bo ich pomoc kończy się jakąś niewielką jałmużną i wiele heroizmu musi z siebie wykrzesać taka matka, która niestety jest często skazana na swoje własne decyzje, bo niestety dosyć często zdarza się, że matka z niepełnosprawnym dzieckiem zostaje porzucona przez męża, który nie czuje się na siłach i nie czuje obowiązku ponosić trudy wychowywania kalekiego dziecka. Bardzo smutne są to historie, niestety jak wiemy dosyć często jednak się zdarzające.
Smutne to wszystko, że takie bolesne tematy muszę poruszać w Dniu Święta Kobiet, które powinny być na piedestale rodziny i może nie tyle tylko pachnieć, czy tylko wychowywać dzieci i czuć się prawdziwą gospodynią domu, ale powinna spełniać wszystkie swoje marzenia, zarówno podejmować trudy codziennego życia, ale również i czuć się spełnioną, radosną, żyć pełnią szczęścia.

I tego wszystkiego moje Drogie Panie z okazji dzisiejszego święta Wam życzę..
Nie tylko kwiatka i słodkiego całusa na dzisiaj, ale tego, żeby i każdy następny dzień był dla was radosny i szczęśliwy,

niestety…….

……jak warczała ta tablica rozdzielcza w przedpokoju, tak nadal warczy.
Niestety samo dokręcenie śrubek niewiele pomogło, coś mi się wydaje, że czeka mnie remont generalny przewodów, a to już poważna sprawa, bo może okazać się, że sama wymiana tablicy to za mało, może gdzieś być jeszcze jakieś zwarcie głębiej w ścianie.
I przyznam się, że coraz bardziej tego się boję, bo rzeczywiście to pożarem może się skoczyć i to nie tylko u mnie w mieszkaniu, ale może taki pożar i całą kamienicę ogarnąć.
Chyba będę musiała porozmawiać z gospodynią , ale nie wiem, czy cokolwiek wskóram, bo znając jej niechęć do płacenia za jakiekolwiek remonty, może być mało zainteresowana tym tematem, chociaż de facto taka awaria już podlega administracji, a dokładnie właścicielowi kamienicy.
Oczywiście warczenie rozpoczyna się w momencie włączenia nocnego licznika i zaraz po jego wyłączeniu ono zanika, ale wystarczy czasami nawet bardzo krótki czas, by doszło do nieszczęścia.
Dzisiaj dam jej jeszcze spokój, bo to dzisiaj niedziela, niech dziewczyna sobie w spokoju odpoczywa, jutro spróbuję z nią porozmawiać.
Bo może akurat okaże się, że nie taki straszny diabeł, jak go malują?
Tylko inna sprawa, skąd wziąć dobrego i odpowiedzialnego elektryka, bo ten, którego Kasia kiedyś przyprowadziła był jakiś taki delikatnie mówiąc – niedouczony.
No to mam następny problem i Myślenice, co z nim zrobić………
No własnie, dzisiaj wstała dosyć słoneczna od rana niedziela, ale raczej chłodna, z dosyć przejmującym wiatrem.
O tak dzisiaj na spacer się raczej nie wybieram, bo jestem po całkowicie nieprzespanej całej nocy, pewnie i to wyrczenie z przedpokoju mnie też wyprowadzało z równowagi, chociaż na wszelki wypadek drzwi do przedpokoju zamknęłam, żeby mniej go słyszeć.
A co robiłam ciekawego w nocy?
Otóż dokończyłam oglądać sobie na Netflixie serial „Ania, nie Anna”, czyli całkiem inną wersję Ani z Zielonego Wzgórza.
Co prawda na początku byłam bardzo sceptycznie nastawiona do tej wersji, sale w trakcie oglądania bardzo się w ten serial wciągnęłam, tym bardziej, że było tam poruszanych wiele takich tematów, które do tej pory nie znałam, chociaż już kilka wersji, w tym tę dostępna w TVP, oglądałam.
Oczywiście tematem przewodnim jest adopcja dziewczynki z sierocińca prze starszą parę Rodzeństwa, Marylę i Mateusza, którzy na początku niezadowoleni byli z jej przyjazdu, oczekiwali bowiem na chłopca, który miał im pomagać w gospodarstwie, ale z czasem pomiędzy Anią, Marylą i Mateuszem zawiązała się bardzo silna rodzinna więź, a dziewczyna podbiła serca nie tylko Rodzeństwa, które ja adoptowali, ale i koleżanek i kolegów ze szkoły, którzy na początku byli bardzo do niej sceptycznie nastawieni, a z czasem i podbiła serca innych mieszkańców Avonlea.
Ale były też i inne wątki, między innymi poruszane były problemy rasizmu,. które bardzo odbijały się na nietolerancji osób innych niż mieszkańcy miasteczka, ciekawe, że problem nietolerancji i to nie tylko związana z rasizmem, ale i z wyznaniem i z poglądami polityczno – społecznych nadal bardzo jest aktualna, mimo, że od tamtych czasów, w których dzieje się akcja, minęło sporo czasu i wydawałoby, że jednak światopogląd dokonał pewnej ewolucji czasowej, ale wystarczy popatrzeć na obecną sytuację chociażby u nas w Polsce, gdzie nadal istnieje podział na tych ludzi lepszych i w związku z tym uprzywilejowanych i na ludzi z tak zwanego gorszego sortu . I tak jak w tamtych czasach ideą, przewodnią tego podziału jest jakaś wyimaginowana wyższość nad innymi , popierana nienawiścią i chęcią zemsty.
Ten serial porusza też problem przyjaźni pomiędzy ludźmi, często należących do innych klas społecznych , tolerancji i zwykłej ludzkiej dobroci, niosącej innym pomoc w zagrożonych sytuacjach.
Jeszcze jeden z ciekawych, a i teraz aktualnych poruszanych w serialu tematów jest walka o prawo do własnego zdania, do wyrażania nawet w istniejących już wtedy gazetach wolnych poglądów, będących często w sprzecznościami z tymi ogólno przyjętymi i z góry narzuconymi zasadami.
Trzeba dodać, że akcja serialu jest osadzona w latach 70 – 80 XIX wieku, gdy panowały jeszcze bardzo surowe zwyczaje i nikomu, ani arystokratom, ani tym bardziej prostym ludziom nie przychodziło nawet do głowy, że można by się w jakikolwiek sposób im sprzeciwiać.
Młode panienki z tak zwanych dobrych domów wychowywane były na pensjach na przyszłe panie domu, posłuszne mężowi i oddane rodzinie i dzieciom, tak więc nawet myśl o ewentualnej dalszej kontynuacji nauki wydawała się niedorzeczna, chociaż już w tym serialu widać, że tamtejsza młodzież pomału stara się te zasady złamać i próbuje podejmować swoje dalsze kształcenie.
Na szczęście ten problem w obecnym świecie zanika, nawet dzięki naszej przynależności do Unii bardzo rozszerzyły się horyzonty dalszej nauki poza granicami Polski.
Może własnie dlatego naszej młodzieży tak bardzo zależy, żebyśmy z Unii nie wyszli, bo to mogłoby ograniczyć lub nawet całkiem zniweczyć wiele karier młodych ludzi, którzy chcą byc otwarci na świat, a nie chcą być zamknięci w ciasnych okowach kościelno – politycznej ciemnoty.
W każdym bądź razie bardzo polecam ten serial, niby przeznaczony jest do oglądania przez młodzież, ale treść tam zawarta może naprawdę zmusić do wielu ciekawych przemyśleń.
A tak poza tym Wszystkim miłej i przyjemnej niedzieli w słoneczne promienie oprawionej życzę, chociaż temperatura wciąż nie jest zachęcająca.

i znowu bumelka

Ale nie miałam dzisiaj czasu na wpis.
Po pierwsze dosyć długo i smacznie dzisiaj spałam, kiedyś trzeba w końcu porządnie się wyspać, a potem miałam gościa- Maćka, który z małą „pokusą’ w postaci hiszpańskiego torcika przyszedł, więc trzeba było i do tego torcika kawusi zaparzyć.
Jak to dobrze, że przyszedł bo zawsze ma u mnie jakaś „fuchę” ma zapewnioną – tym razem było to wyciągnięcie jabłka zza lodówki, bo tam mi kiedyś wpadło.
Co prawda mogłabym poczekać, aż się jabłoń z niego wykluję, miałabym swój prywatny jabłkowy sad przynajmniej, ale za to mam dzisiaj dobry podwieczorek,
A najważniejsze jest to, że Maciek zrobił mi przegląd tablicy rozdzielczej w przedpokoju, po prostu śrubki się poluźniły i okropnie tam wyrczało. Ale jest to niebezpieczne, własnie sporo z tego pożarów z elektrycznych przewodów się bierze. Trzeba jednak co jakiś czas je przeglądać, tym bardziej, że u mnie własnie licznik najwięcej w związku z elektrycznym ogrzewaniem działa w nocy, a to może być niepokojące, bo gdy człowiek śpi traci kontrolę nad wszystkimi nawet najmniejszymi symptomami nieprawidłowości – mogłabym spłonąć żywcem, a wraz ze mną i pół kamienicy. Coraz częściej czyta się zresztą o takich nocnych awariach i związanych z tym tragediach.
Jak to dobrze, że mam Maćka, który zawsze jest czujny na każde moje wezwanie i potrafi takie awarie usunąć.
Niestety niewiele osób w moim wieku ma taką możliwość korzystania z takiej opieki.
Ot, przynajmniej dzisiaj rozmawiałam z moją też starszą już koleżanką, która żaliła się, że nie ma kto jej firanek powiesić w świeżo umytych oknach. Zabroniłam jej wchodzić na drabinę, może uda jej się w końcu uprosić kogoś z młodszych sąsiadów, bo spadek z drabiny mógłby się dla niej tragicznie skończyć, a u osób starszych o zawroty głowy na wysokości niestety bardzo łatwo.. No cóż, nie każdy ma swojego Maciusia koło siebie 🙂
No a potem jeszcze musiałam wykonać kilka telefonów i ugotować jakieś jadło, Chociaż już myślałam, że po takiej porcji słodkości już nic jeśćdzisiaj nie będę.
Ale za to zjadłam tak na zachodni sposób obiado – kolację i mam z głowy do jutra jedzonko, no oczywiście z owego jabłka nie zrezygnuję jednak 🙂
I w taki oto sposób zrobił się już sobotni wieczór, nawet już ciemność za oknem zapadła, ale jeszcze udało mi się w sobotę te parę słów w blogu umieścić.
Jutro tez zapowiada się ładna niedziela, tylko co z tego, że słoneczna, skoro ciągle jeszcze zimowa temperatura????.
Jeszcze przed nami taki niepewny przyszły tydzień, a potem będzie już prawdziwa wiosna. PODOBNO!!!!
Wszystkiego zatem dobrego.

trochę nam pośnieżyło dzisiaj

Zima jeszcze wciąż chce mieć wiele do powiedzenia i raczej nas straszy, niż mrozi, lekkim śniegiem z deszczem prószy, a my je mimo, że zdążyliśmy się już przyzwyczaić do nieco wiosennych podmuchów, znów jednak musimy zaopatrzyć się w szaliki, czapki i rękawiczki.
I tak niestety pozostanie przez kilka następnych dni…..O taki piątkowy marazm pogodowo- politycznie covidowy, czyli nic się nie zmienia.
Pis coraz śmielej głowę podnosi, bo też nie wiedzieć czemu znów im poparcie wzrosło, widać tłumaczenie, że wzrost cen prądu oznacza obniżkę jego ceny zadziałało, co dla mnie nie jest zrozumiałe, ale wyznawcom Pisu wystarczy, że tak Wielki Wuc powiedział, więc ma tak być. Czekam, gdy nie będą mieli co do gara wsadzić, ale pewnie i wtedy wielki Wuc przemówi, tłumacząc, że same ziemniaki, bez omasty są najzdrowszą potrawą na świecie, a ci znów uwierzą.
Na tym polega właśnie ciemnota propagandy, mówić bądź co, ale przekonywującym głosem, ciemny lud uwierzy w każda bzdurę.
Zresztą czemu mamy się dziwić, skoro im większy idiota tym większym i lepszym doradcą premiera się okazał, ciekawe tylko, ile oni za to poradnictwo dodatkowej mamony zainkasują, bo że robią to dla dobra Polski już dawno przestałam wierzyć..
Zresztą Polska radośnie w okowy średniowiecza powraca, okazuje się, że najważniejszym przedmiotem nauczania jest religia, a nie jakaś tam fizyka, czy chemia, bez nich można się przecież uchować, bez religii ani, ani, zwłaszcza, gdy związana jest ona z przymusowymi opłatami kościelnymi. Bo wszystko w Polsce kosztuje, więc władza Kościołowi się opłacać za poparcie musi
Nie mam nic przeciwko religii, ale powinna ona być przedmiotem dobrowolnym, dostępnym dla osób, którzy ją rozumieją i chcą taką wiedzę posiąść, bo jest to dar od Boga a nie przymus. A skoro sam Bóg nie przymusza nas do wiary nie ma prawa tego uczynić żaden człowiek, który nie wiadomo jakimi argumentami się posługuje.
W ogóle dziwny jest ten tok myślenia pisowców i koleżków z otoczenia. Na przykład taki niby prezydent, który głosi wszystkim, że będzie prezydentem wszystkich Polaków już w czasie kampanii, . sporą część osób z tego zbioru Prawdziwa Polska wyrzucił za margines, czyli to były tylko puste, populistyczne, potrzebne mu do wygrania wyborów słowa, podobnie zresztą, jak obiecał sprowadzenie szczepionek przeciwko covidowi z USA, tym czasem pomylił numery kierunkowe i zatelefonował do,,,,prezydenta Chin, ciekawe w jaki sposób, w jakim języku go przekonał,że Polska potrzebuje tych szczepionek, które pewnie okażą się wkrótce jak i te chińskie maseczki całkiem nieużyteczne, bo nie miały wymaganych atestów zdrowotnych.
Pewnie podobnie będzie i z tymi szczepionkami, ale jak wiemy, Chińczykom wcale nie zależy na tym, by stosowne badania przeprowadzić, oni chcą zrobić tylko dobry interes, a naiwni Polacy świetnie do tego szemranego interesu się nadają.
Niestety na razie nic nie wskazuje na to, żeby cokolwiek mogło na lepsze się zmienić, bo opozycja nadal jest w opozycji do……siebie, każdy chce być ten najważniejszy, chce być tym dominującym, tylko że żadna aktualnie opozycyjna partia sama niestety nie doprowadzi do zwycięstwa, tylko ewentualna zjednoczona opozycja mogłaby zmienić oblicze polityczne Polski. Ale jak tu wyjaśnić tę niby prostą sprawę np takiemu Hołowni, którego ostatnim celem jest całkowite pogrążenie PO, Bez sensu? oczywiście, że be sensu, ale zdaje się, że rośnie nam następny z tych, który wszystko wiedzą najlepiej.
Na pewno wiele jego założeń jest dobrych, ale teraz jeszcze nie nastał czas na prężenie muskułów, teraz trzeba ciężkiej, wspólnej pracy
Dlatego mimo rożnych afer w obozie władzy, Pis nadal nie martwi się utratą swoich wpływów, bo zgodnie z tym co powiedział Bismarck „dajcie Polakom władzę, a sami się wykończą” nadal nie ma w tej chwili żadnej partii, która mogłaby z nimi wygrać. i co gorsze, nic nie zapowiada, by w najbliższym czasie mogło się to zmienić, bo może i opozycja nie lubi Pisu, ale również i nie lubią siebie nawzajem i zwalczają sami siebie. Na tym polega nasz paradoks polityczny, niby chcemy zmian, a robimy wszystko, by do tych zmian nie doprowadzić.
I tu muszę jako przykład przytoczyć minione czasy, w których powstawała Solidarność, która skupiała ludzi z różnych politycznych poglądów, a jednak potrafili się zjednoczyć.
Czyli można?…można, tylko najważniejsze, żeby chciało się chcieć, trzeba władną dumę do kieszeni schować o wreszcie myśleć pro państwowo, a nie pro biznesowo.
No to pogodę omówiliśmy, politykę pobieżnie też, pozostaje nam jeszcze….covid.
Wczoraj minął rok od pierwszego odkrytego w Polsce pacjenta zakażonego tym wirusem. Rok, niby długi czas, ale trzeba przyznać, że nie wiele od tego czasu się zmieniło. Niby w lecie były dwa miesiące lekkiego odpoczynku od tej epidemii, ale to były tylko pozorne mrzonki, że wirus został pokonany, ten uderzył w nas ze zdwojoną siłą.
I niestety nie ma nikogo, kto by zdecydowanie opanował tę zarazę. Wiem, że nie jest to łatwe, podobne kłopoty mają i inne europejskie kraje, oni też gubią się w tej plątaninie zachorowań, ale nasz rząd chyba już prym wiedzie w tej beznadziei, po prostyu nie mają żadnych pomysłów, co jeszcze można by zrobić , zresztą po prawdzie niewiele ich to obchodzi, na razie najwięcej zajmują się własnymi interesami i własną wojną podjazdową. A my niestety cierpimy, bo szczepionek nadal nie ma, a nawet jeżeli się pojawiają ich dystrybucja jest całkowitym absurdem, bo jak można inaczej nazwać na przykład zaszczepienie kogoś z południa Polski w nadmorskiej miejscowości?
Dziwne? nie, myślę, że ktoś chyba mocno pracował nad tym, by tak zniechęcić Polaków do szczepienia, by już więcej nie mieli nawet siły o takie się upominać,a zarządzający będą mieli przynajmniej święty spokój jeden problem z głowy.
Nikt rządzącym nie ma prawa przeszkadzać w ich rządzeniu według ich pomysłów ZROZUMIANO!!! NO!!!
Dlatego nadal BĘDZIEMY MIELI PIS, BĘDZIEMY MIELI MATRIX, BĘDZIEMY MIELI COVID A RZĄD BĘDZIE MIAŁ DOZGONNE RZĄDY AUTOKRATÓW!!!!! ZROZUMIANO??????

Dobre słowo na dzisiaj? mamy piątek, czyli weekendu początek, więc odpoczywajcie, bo kto wie jakie zawieruchy następny tydzień nam przyniesie…..

A dzisiaj Imieniny obchodzi Kazimierz

Znam tylko jednego KAZIMIERZA.
I Wy Go też z mojego blogu znacie, bo często Go wymieniam , a to jako tajemniczego V.I.P.A, a czasami i Jego pełne imię zamieszczam…..
Dlatego mam nadzieję, że razem ze mną, wspólnie, możemy Mu tu dzisiaj w Dniu Święta Jego Imienia najserdeczniejsze życzenia złożyć.
Niech Mu się wiedzie i w zdrowiu i w szczęśliwej codzienności , mimo, że ta do łatwych nie należy, ale na szczęście Kaziu umie cieszyć się i z tych rzeczy małych i tak niech pozostanie.
Niech zawsze ma poczucie miłości Jego Najbliższych, z Rodziny i z Przyjaciół
Znam Kazia już omalże pół wieku, to szmat czasu, ale wiem, że na Nim w bardzo ważnych momentach życia mogę polegać, chociaż zdaje sobie sprawę, że czasami w drugą stronę to nie zawsze tak doskonale wypada, ot na tym własnie Przyjaźń polega, czasami jesteśmy bardziej blisko, czasami dajemy sobie chwilę oddechu i żaden z nas o to się nie obraża.
Ale chciałabym, żeby ta nasza Przyjaźń, w jakim by nie była kolorze, zawsze trwała, bo jednak te prawie 50 lat wiele wspólnych wspomnień przynosi, a ti jest całkiem ładny masz wspólny „dorobek”
Niestety, nic nie jest na wieczność, ale może kiedyś i w tym Lepszym Świecie też Przyjaźń nas połączy??
A póki co niech nadal trwają nasze spotkania na ławeczce w Parku Krakowskim, bo już pomału nadchodzi ten czas.
Co prawda ja już przedwczoraj odwiedziłam naszą ławeczkę, ale było jeszcze nieco chłodnawo na dłuższe posiadówki.
Ale przecież wiosna już tuż tuz za drzwiami stoi…..
A ja wczoraj miałam dzień oddechu od wszystkiego co mnie otacza, żyłam w błogiej samotności, bez telewizora, bez telefonu, bez internetu, a szczególnie bez tego, co mnie ostatnio irytuje, czyli bez polityki.
Co prawda na Szkło kontaktowe chwilę popatrzyłam i już tyle wystarczyło bym się zdenerwowałam, gdy usłyszałam nowe rewelacyjne wręcz oświadczenie, które wygłosił jeden z tych „światłych” pisowskich ministrów, mianowicie, że zapowiedziana podwyżka cen prądu de facto będzie obniżką jego ceny bo….. własnie nie wiem bo co, bo tego nie rozumiem ,niestety pisiej filozofii nie przerabiałam, z pisią logiką jestem zdecydowanie na bakier.
Bo dla mnie jasne jest, że jeżeli za coś zapłacę więcej niż do tej pory oznaczać to będzie podwyżkę a nie ukryta obniżkę.
Ale kto za pisowcami nadąży?
Dzisiaj jest już nieco lepiej, ale też postaram się ot tak dla higieny mojego obciążonego głupotami mózgu trochę mniej na media spoglądać, szkoda moich nerwów, szczególnie, że zapowiadają, że już w przyszłym tygodniu znowu do nas zima powróci.A ja już myślałam, że wiosna pozostanie z nami na dłuższy czas….
Miłego czwartku

najbardziej nie lubię, gdy ktoś coś mi każe zrobić, w dodatku o określonej jeszcze porze., bo ten ktoś uważa, że tak ma być
A dzisiaj szczególnie jestem na nie więc dzisiaj blogu nie napiszę i już !!
Komu kawusi????

na czym polega Zespół Tourette’a ?

Początkowo objawy zespołu Tourette’a ograniczają się do prostych tików: mrugania oczami, ruchów ramion lub głowy, grymasów, pochrząkiwania czy mlaskania. W ciężkiej postaci choroby występują tiki złożone. Osoba chora podskakuje, dotyka siebie lub innych osób, kręci się w kółko, może wypowiadać słowa, które są pozbawione sensu. Symptomy zespołu Tourette’a mogą niekiedy uniemożliwiać prowadzenie normalnego trybu życia. Wśród objawów występujących u dzieci (najczęściej około 10 roku życia) pojawia się koprolalia – wypowiadanie wulgarnych słów. Naukowcy tłumaczą, że dzieci przeklinają, ponieważ powtarzają słowa zasłyszane od innych osób lub np. w telewizji. To zjawisko nazywa się echolalią. Tiki bardzo często występują w seriach, które można uznać za napady choroby. Jeśli objawy te utrzymują się przez co najmniej rok, można rozpoznać zespół Tourette’a

Ale czy osoby już całkiem dorosłe, na wysokich stanowiskach, można wciąż traktować podobnie jak dzieci????
A czy normalne chamstwo można podłączyć do objawów tej choroby?
Przynajmniej tak właśnie tą chorobą tłumaczą pisowcy zachowania swojego przyszłego premiera (?), oczywiście przy okazji krytykując „szkalowanie” go przez totalną opozycję.
Bo skoro pan O. przeklina, a pan K. mówi, że jest to wspaniały i nieposzlakowany polityk to tak ma być, bo takie są standardy dzisiejszych rządzących, jest to tylko prosta wymówka, próba zatuszowania prawdy, że ten ktoś nie nadaje się na powierzone mu stanowisko.
Kiedyś nie podobało się pisowcom i ostro krytykowali fakt że, jeden z polityków w Restauracji u Sowy miał powiedzieć, że Polska to jest d… i kamieni kupa, ale wiadomo, że inna jest miara dla pisowców, przecież to nie jest ta sama półka!!!!!
PISOWCOM WSZYSTKO WOLNO, a opozycja ma po prostu zamknąć modry i zamilknąć.
A wiecie co najbardziej oburzyło mnie ostatnio?
Otóż w Częstochowie, na Jasnej Górze odbyła się msza św. w intencji własnie prezesa Daniela Obajtka.
Przeor na Jasnej Górze chyba już całkowicie sfiksował, skoro pozwala modlić się za oszusta i złodzieja, który krętą drogą zrobił karierę polityczną, niszcząc po drodze ludzi, w tym osoby powiązane z nim węzłami rodzinnymi, który swoimi ciemnymi interesami doszedł na szczyt kariery tylko dlatego, że takim postępowaniem wzbudził podziw u człowieka o bardzo nikczemnym morale, dla którego zdobywanie pieniędzy, nawet najbardziej podłymi i niskimi, wręcz gangsterskimi metodami jest samym w sobie celem istnienia.
Już nie może być większej podłości niż ta, którą nam przeor zafundował i ponieważ uważam Jasna Górę za miejsce święte, a teraz normalnie zbrudzone, ze szkalowane, nawet powiedziałabym że świadomie dokonane zostało tam świętokradztwo.
I tak jak obraz Najświętszej Panienki ongiś został zniszczony przez bandę rabusiów, a Jej twarz przecięła została trzema rysami tak i teraz zadano Jej ból wywyższając zwykłego bandziora, zadając kolejny cios tym razem prosto w serce Bożej Matce, która musi na takie bezeceństwa patrzeć.
To jeszcze jeden dowód na to, jak nisko Kościół upadł, nie ma dla nich żadnej świętości, żadnych moralnych wartości, są tylko pieniądze za które kupili swój spokój tu na ziemskim padole, ale przecież kiedyś za ten pozorny spokój odpowiedzą własnie przed obliczem Tej, która teraz tak upodlają.
Nie mam słów nie tylko oburzenia, ale gorzkich słów bólu, który czuję po tym ostatnim incydencie na Jasnej Górze.
Byłam tam kilkakrotnie, tam modliłam się za moją chorą Siostrę, tam oddawałam opiece Bożej Matce moją Rodzinę, a teraz …… teraz widzę Jej łzy zawodu i bezsilności i błagam :MATKO BOŻA, WYBACZ IM, BO NIE WIEDZĄ, CO UCZYNILI!!!”
Może doczekam, że powrócą czasy, gdy Świętość znów będzie czczona nie pustymi słowami, ale należytą im mistyką i estymą i nikt już więcej nie śmie podnieść swojej brudnej ręki i nikt już nie będzie bluźnił przeciwko Bogi, przeciwko Bożej Marce, którym teraz tylko fałszywy hołd oddają.
Gdybym była słabą osobą moja wiara byłaby mocno teraz nadwyrężoną, ale wiem, rozumiem, że teraz również i do władzy kościelnej dorwały się osoby małowartościowe, właściwie można rzec, że wrogowie Boga i przez mamonę chcą osiągnąć tu na ziemi panowanie, a Bóg, który dał człowiekowi wolną wolę nie tyle zezwala na te szubractwa, co oczekuje od nich opamiętania, a gdy to nie nastąpi odpowiednio zareaguje, tylko biada wtedy tym, którzy zostali przez Boga wybrani a Jemu się przeciwstawiają.
Zostaną w ogień piekielny wrzuceni, a tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.
Więc jeżeli Człowieku wierzysz, nie wątp, bo ciężka godzina próby na Ciebie teraz nastała i właśnie teraz zdajesz swój egzamin z prawdziwej wiary, za który kiedyś dostaniesz słuszną nagrodę, lub karę.
Może ktoś, kto przeczyta ten blog pomyśli, że i mi się w głowie coś pokręciło, że nagle stałam się moralizatorką, ale nie.
Ja po prostu piszę to co czuję, zresztą zgodnie z założeniami mojego bloga, wszystko to co myślę, co czuję, w co wierzę w moim blogu opisuję.I nie ma tu miejsca na żadną „starczą” bezmyślną dewocję.
Zawsze byłam osobą wierząca, w takiej wierze wychowywali mnie moi Rodzice i codziennie wiele przemyśleń właśnie dotyczącej i Boga i mojej wiary przez moją głowę się przewija.
Może nie dzieliłam się tutaj nimi często, ale to, co jest w wielkiej sprzeczności z tym co wierzę, a szczególnie z tym co jest świadomie łamane, wzmaga we mnie gniew i brak mojej zgody na takie postępowanie.
I stąd dzisiaj ta gniewna część mojego wpisu , jako wyraz nie tylko mojej całkowitej dezaprobaty, ale i żalu, że takich strasznych czasów władców piekieł doczekaliśmy.

APAGE SATANAS!!!!!

Dzisiaj rozpoczęliśmy miesiąc marzec,
Może pogoda dzisiaj nie jest zbyt zachęcająca, bo i deszcz czasami nam pokropi i śniegiem nawet jeszcze straszą, a i po kilku cieplejszych dniach temperatura nieco się obniżyła, ot takie własnie są to typowe przedwiośnia symptomy.
Na dzisiaj, na cały tydzień i na cały miesiąc życzę wiele cierpliwości w oczekiwaniu na te lepsze wiosenne dni i wiele pogody ducha, bo nie możemy przecież tak łatwo poddawać się żadnym przeciwnościom losu, chociaż chwilowo są one naprawdę bardzo nas krzywdzące.
BĘDZIE DOBRZE!!!!

nasza polska Żyła Złota

Nareszcie znów radosna chwila dla Polski.
I taj jak ostatnio się zdarza nie jest związana z naszymi polskimi politycznymi osiągnięciami na świecie, ale silnie powiązane z inną jednak bardzo ważną dziedziną naszego życia, ze sportem.
Mieliśmy niedawno radość z powodu zwycięstwa Igi Świątek, wczoraj Piotr Żyła tryumfował na skoczni w Oberstdorfie zdobywając tytuł MISTRZA ŚWIATA w skokach narciarskich.
To tak wiele dla nas znaczy, bo w tych smutnych czasach dla Polski każda radość i każdy tryumf bądź to sportowy, bądź to z dziedziny nauki czy kultury, cieszy każdego z nas, podnosi nas na duchu, że my Polacy możemy być jednak dumnym narodem, bo mimo tej pisowskiej hołoty, która teraz na siłę chcą kształtować naszą świadomość są ludzie naprawdę bardzo wartościowi, którzy własną pracą, własnym w tego sukcesu wysiłkiem osiągają sukcesy całkowicie uniezależnione od politycznych układów i układzików.
Im nikt tego nie dał za darmo, nikt im nie dał tylko dlatego, że był krewnym czy przyjacielem Królika, to jest ich własna wiktoria i to właśnie Oni mogą być tym wzorcem dla nas Polaków, z tak nieraz niestety bardzo mocno nadszarpniętą moralnością , ze skrzywionym pojęciem dobra i zła.
Cieszyłam się wczoraj razem z panem Piotrem i z całą jego drużyną, nareszcie coś pozytywnego dla Polski się dzieje, nareszcie imię Polska w pozytywnym znaczeniu wczoraj brzmiała na ustach wielu Europejczyków.
Bo trzeba przyznać, że ta dziedzina sportu rzeczywiście w świecie się liczy, nie tylko nie odbiegamy od najlepszych wzorców, ale wręcz potrafimy wybić się na zwycięstwo, być najlepszymi z tych naprawdę najlepszych.
A w związku z tym, moje ciche marzenie jest takie, byśmy i w naszej politycznej działalności nie tylko wrócili na dobrze nam przecież znane ścieżki demokratycznej Europy, ale żebyśmy i w tej materii byli wzorcem dla wielu krajów, przecież jeszcze nie tak dawno pokazaliśmy, że potrafimy to zrobić, że po post komunistycznych przejściach potrafiliśmy nie tylko tę Europę dogonić, ale innym krajom, które w tej naszej postsocjalistycznej rzeczywistości jeszcze tkwili potrafiliśmy pokazać całkiem nowe wartości i sposób w jaki można do nich dochodzić.

Dzisiaj w Krakowie wstała co prawda słoneczna, ale bardzo wietrzna, a przez to raczej chłodna niedziela.
Luty żegna nas dzisiaj jeszcze post zimowym klimatem i chociaż nie śnieży, ale wciąż jeszcze zima pokazuje, że u nas rządzi.
Ale nic to, jutro rozpoczyna się już miesiąc marzec, co oznacza, że już za trzy tygodnie przybędzie do nas ONA – WIOSNA!!!!!
A wiadomo, wiosna to nowe rozdanie nadziei na radość, a może i inną pozytywną zmianę….
Miłej niedzieli zatem wszystkim życzę i cieszmy się t pozytywną zmianą (na razie) pogody i może nieci jeszcze chłodnymi, ale już prawie wiosennymi spacerkami,

bardzo brzydko, ale…prawdziwie

Przepraszam góry za to zdjęcie, ale w końcu to nie moje słowa.
Taką teraz mamy teraz elitę polityczną w Polsce.
Z bardzo wysokiej półki zresztą.
I chociaż narażam i siebie i mój blog na blokadę, postanowiłam to obiegowe już w mediach zdjęcie tutaj zamieścić, a wystarcza to za komentarz do ostatnich politycznych zdarzeń w Polsce zachodzących,
Rzeczywiście, nie tylko DOBRA, ale wręcz WYŚMIENITA jest ta pisowska zmiana !!!!
Wydawałoby się, że już niżej upaść nie można, a jednak wciąż się mylę, co raz bardziej Polska na pysk w dół leci, a Europa to już chyba nawet przestała się dziwić???
Obłuda, chamstwo, okradanie narodu to wciąż jeszcze za mało dla tej władzy, teraz pora na wprowadzenie Polski w mafijne układy, bezlitosne oplątanie siecią gangsterskich rozgrywek, rodem z Sycylijskich mafii, czy czasów gangsterski USA pod wodzą Al Capone.
Tylko trudno tę naszą rodzimą mafię nawet porównywać do tamtych wzorców, bo po prostu „nasi” są na takie rozgrywki za głupi, prędzej można by ich porównywać do nieudaczników z Gangu Olsena, bo ta nieudolność naszej rodzimej szajki przynosi bardzo podobne skutki, czyli przynoszą tylko jedynie olbrzymie szkody.
A ostatnie wystąpienie Wielkiego Wodza Kaczyńskiego, który już wprost nawet swoim wspólnikom w niszczeniu Polski grozi, tłumaczy, ze kto podniesie rękę na Prawicę, na Polskę rękę podnosi, jest tylko wyrazem jego całkowitego upadku i to nie tylko moralnego, on już wie, że przegrał, że to jego koniec, bo własne, prywatne hieny go zaczynają rozszarpywać.
I chociaż coś tam jeszcze Kaczyński kombinuje, jeszcze próbuje wydobyć z siebie ostatnie iskry swojej dawnej, wyimaginowanej wielkości, bo kilku wiernych miernych wciąż ma koło siebie, a ci bronią go do ostatniej kropli krwi, jednak przez swoje następne działania, a szczególnie pomrukiwania staje się coraz bardziej żałosnym, zramolałym starcem, którego główka pracuje tylko w jednym kierunki ZEMSTA!!!! DINTOJRA !!! A Polacy z politowaniem tylko kiwają głowami, już chyba nawet niczemu się nie dziwiąc.
Ale mimo zgromadzonego bogactwa, o którym mało kto wie, ale prawda pomału na wierzch wychodzi, do MAFIOSA mu coraz dalej. I wiek i ten parszywy charakter akurat działają na jego niekorzyść.
Czy mi ho żal? Bynajmniej, jeszcze i tak za mało „oberwał” za to, co Polsce uczynił i mam nadzieję, że sprawiedliwości się doczeka za kratkami, a może prędzej w jakimś wariatkowie, bo przypuszczam, że jego upadek doprowadzi go do obłędu, to nie jest człowiek, który potrafi się pogodzić ze swoja porażką.
Tylko zastanawiam się nad jednym: Dlaczego, w jaki sposób pozwoliliśmy takiemu człowiekowi tak wysokie stanowisko osiągnąć, godząc się z tym, że za marne 500 złotych da nas się tak upodlić.
Gdzie ta sławna polska duma, która nie pozwala na to by pozwolić Polskę całkowicie pogrześć, gdzie się podziały te szumne hasła „za wolność naszą i waszą”?????
Gdzie jest ta nasza wolność, o którą tylu Polaków krew własną przelewali???????
Nic nie jest zdobyte raz na zawsze, ale jeżeli już raz potrafiliśmy zdobyć zwycięstwo, trzeba pilnować, by żaden wróg go nam nie odebrał, nie zniszczył w imię swojej wyimaginowanej wielkości naszego narodowego dobytku, jakim jest prawdziwie wolna Polska. Tym bardziej, gdy jest to wróg wewnętrzny!!!!
DLACZEGO SPRZEDALIŚMY NASZĄ POLSKĘ???DLACZEGO SPRZEDALIŚMY SIEBIE????
Ale pozostaje jeszcze bardziej ważne pytanie Co będzie dalej?
Kto się podejmie naprawić to wszystko, co Pis am skutecznie zepsuła, bądź zabrało?
I kiedy ti nastąpi???

Smutna w sumie jest ta nasza Polska, wciąż nie daje nadziei, może nie tyle nam, starszemu pokoleniu, które jak to mówią, już swoje przeżyło, chociaż na starość też zasługuje na jakieś przynajmniej komfortowe warunki życia, a nie tylko na przetrwanie i oczekiwanie w beznadziejności śmierci
Szkoda tych ludzi w sile wieku, którzy tyle jeszcze chcieliby zrobić, bo mają na to pieniądze, a przede wszystkim mają pomysły, co można zmienić i jak pchnąć sprawę na przód. No i oczywiście szkoda tego najmłodszego pokolenia, które po zgliszczach będzie wstępowało na swoja drogę życia i na pewno będą próbować przywołać ład i normalność, ale nie będzie to niestety wcale taki proste.

I kolejny już raz w moim blogu pytam QUO VADIS POLSKO ??????

A za oknem mamy sobotę, niestety burą, pochmurną.
Ale może jeszcze słonko nam zaświeci?
I może to nie tylko będzie dzisiaj, ale i nasza polska przyszłość też się słonkiem w końcu nam rozpromieni??
OBY!!!
Tego Wam życzę na dzisiaj i na przyszłość, tę lepszą przyszłość.