rano kawka, a winko na popołudniu

Kawka z serduszkami i śliczna róża w pastelowym, różowym kolorze, takim, jaki najbardziej lubisz, na środowy poranek Uleczko 🙂
A winko wypijemy sobie Uleczko wieczorem, przy kominku.
No bo gdy zima znów powróciła, przy kominku miło jest usiąść z kieliszkiem dobrego czerwonego winka, nieprawdaż ??
Co prawda w Krakowie nie można już w kominku palić drewnem, ani innym opałem, no bo Kraków jest niezwykle ekologicznym miastem i jako jeden z pierwszych zakazał kopciuchom zatruwać powietrze, ale wyobraźmy sobie, że jesteśmy zaszyte gdzieś w jakiejś drewnianej chatce w górach, pokrytych piękną śnieżną kołderką, w kominku ogień błyska, a polana trzaskają wesoło …. dzisiaj wszystko zdarzyć się może, bo dzisiaj mamy przecież nasza ulubioną ŚRODĘ !!!!
Czujesz zapach tych palonych drewnianych polan, pomieszanych z roznoszącym się zapachem żywicy?
Widzisz te wesołe skaczące po drewienkach iskierki? Czujesz to ciepło z kominka, które w Tobie się rozlewa , pomieszane z ciepłem i aromatem pysznego czerwonego wina?
A swoją drogą, czy jest coś piękniejszego niż marzenia?
Zwłaszcza w tym zimowym, ale też i w brutalnym świecie, w którym alternatywą dla dobra i miłości jest zło, kłamstwo i ogólnodostępne draństwo.
Dlatego przymknij na chwilkę oczy i wraz ze mną zanurz się w krainę słodkiej fantazji , w której świat jest piękny, ciepły i po prostu dobry.
Na pewno obie będziemy miały teraz miłą perspektywę na całą dzisiejszą środę.
I własnie takiej duchowo pięknej środy Uleczko Ci życzę.

A ja już czekam na następną środę, zresztą nie tylko ze względu na następne różane spotkanie z Ulką, ale za tydzień poddam się już drugiemu szczepieniu przeciwko COVID – 19, a potem tylko będę jeszcze musiała odczekać jakiś czas i wtedy już będę miała 90 procentową odporność na tę okropną chorobę.
Nawet kosztem tej bolącej po szczepionce ręki, która dokuczała mi przez dwa tygodnie, ale tamten ból przeżyłam, mam nadzieję że i tak będzie następnym razem.
Wierzę, że nie okaże się, że zabrakło dla mnie szczepionki, że nie dowieziono jej na czas.
Ale w tym naszym dziwnym kraju już wszystkiego spodziewać się można.
Co prawda wczoraj opozycja łaskawie została zaproszona do rozmów dotyczących szczepienia, ale to tylko świadczy o tym, że rząd wreszcie sobie uzmysłowił, że sam nie daje sobie rady. Pewnie, że lepiej później, niż wcale, tylko dlaczego dopiero wtedy, gdy wszystko zaczęło się już nie tylko sypać ale wręcz walić????
Bo jeszcze całkiem nie tak dawno rząd uznał, że opozycja ogarnięta jest histerią i wręcz zakazała jej, by się mieszała w sprawie narodowego szczepienia, które miało być rządowym majstersztykiem, na którym tylko oni dobrze się znają, ale niestety okazało się ono totalną porażką.
I to nie tylko dlatego, że dwie firmy opóźniło nam dostawę szczepionek, ale wynika to z ogólnie źle opracowanej, a właściwie całkiem nie przygotowanej strategi logistycznej, niestety ten problem przerósł obecny rząd, może głównie dlatego, że nie zajmowały się tym problemem osoby kompetentne, a właściwie że zostały one oddane w zupełnie przypadkowe ręce jednemu z tych biernych, ale wiernych, który niestety na niczym, prócz poddaństwa i lizusostwa się nie zna.
I teraz, gdy okazało się, że są poddawani słusznej krytyce doszli do wniosku, że można, a raczej nawet trzeba szukać sojusznika właśnie w opozycji, tylko znając przewrotną mentalność prawej politycznej strony można podejrzewać, że głównym motywem takiej decyzji jest możliwe w najbliższej przyszłości oskarżenie opozycji o współodpowiedzialność za ewentualne niepowodzenie.
Przecież już to nie tak dawno przerabialiśmy, wtedy wszystko, co się nie tak jak trzeba działo było WINĄ TUSKA!!!
Chyba jeszcze pokłosie tej domniemanej Tuskowej winy nadal pokutuje wśród ciemnej strony polskiego społeczeństwa, bo nawet czytałam gdzieś w necie przytoczoną rozmowę dwóch starszych panów, z których jeden narzekał, że firmy farmaceutyczne chwilowo zaniechały przysyłania nowych szczepionek, na co drugi pan powiedział, że to wszystko Wina Tuska, który kazał Merkel zablokować przesyłkę szczepionek do Polski.
Nie wiem, czy ta rzekoma rozmowa staruszków to prawda, czy fake news, ale na pewno prawicowe media pod kuratelą niczym nie ograniczoną fantazją Jacka Kurskiego już wszystko zrobić mogą , żeby tylko udowodnić Polakom, że rząd świetnie wszystko przygotował, tylko niestety to ta totalna opozycja wszystko popsuła.
Na a część ciemnego luda znów uwierzy, bo skoro to mówi sam Kurski, coś z prawdy w tym być musi.

NA TYM WŁAŚNIE POLEGA PISIA PROPAGANDA!!!

A ta niestety ma się świetnie, czego dowodem może być fakt ponownego przyznanie potężnej sumy dla Rydzyka i to w czasie, gdy nie ma pieniędzy na zakup szczepionki, na dotowanie szpitali w walce o losy pacjentów w ciężkich czasach epidemii.
Teraz propaganda usiłuje nam tłumaczyć, że te pieniądze były przekazane w godnej sprawie, bowiem są one przeznaczone na dotację Muzeum pana Rydzyka, a na co rzeczywiście są przeznaczone te pieniądze i do czyjej kieszeni wpłyną tylko sam DIABEŁ wie!
Żałosne to jest, bardzo żałosne, a tym bardziej przykre, że tylu Polaków nie widzi różnicy pomiędzy dopłaty na jakieś tam muzeum, zamiast na szczepionki, które nam są tak potrzebne, przecież to dotyczy nas wszystkich, więc tych „ciemniaków” też.
Nie zaszczepią ich, bo nie będzie na to pieniędzy, ale i tak Muzeum nie odwiedzą, bo obecność w nim przeznaczona jest tylko dla Wybrańców, wiec niekoniecznie i dla nich.
Niestety tych „ciemniaków” można by było porównać do niegdysiejszych chłopów, którzy lejcami przypięci do zdezelowanych wozów, z chomątami na szyjach, zamiast koni ciągnęli wozy swoich panów, w zamian za łyżkę ciepłej strawy gięli swoje kręgosłupy i brnęli w tej swojej zagnojonej rzeczywistości i wydawało się im, że tak być musi, że są szczęśliwi.
Nie nie musi i teraz tak być, wystarczy, że w następnych wyborach nie postawią krzyżyka przy pisowskim kandydacie i wtedy będzie nadzieja na to, że coś naprawdę zmieni się w Polsce na lepsze.
Ale i tak nie nastąpi to szybko, bo nawet gdy ten rząd uda się wreszcie odsunąć od sterów, będzie tyle problemów z naprawą totalnie wszystkiego, od prawa, ekonomii, gospodarki począwszy, po zmianę patologii myślenia tej zagubionej części Polaków, którzy nie będą się umieli odnaleźć na nowo w tym normalnym już świecie. Czyli tego, co ta dzisiejsza rządząca partia z przystawkami spartoliła, a będzie musiało upłynąć dobrych kilku lub nawet kilkanaście lat, by wyprowadzić Polskę na prostą drogę. Tylko jest jedno ważne pytanie: czy Europa na nas poczeka???? czy będzie jeszcze chciała nadal z nami współpracować?
Bo niestety stosunki dyplomatyczne z Europą też zostały przez tą władzę mocno nadszarpnięte
Nie będzie to wszystko takie łatwe, bo patrzymy ze zdumieniem na Stany Zjednoczone, które mimo że pogoniły demagoga precz i tak pozostało tam wielu takich, którzy przez lata karmieni propagandą i kłamstwami nadal wierzą w spiskowe dzieje.

A ja wczoraj znów byłam mile zaskoczona wspaniałą paczką niespodzianką, no tak, śnieg spadł, więc sanie Świętego Mikołaja znów się uruchomiły 🙂
Nie, to nie był tym razem wcale Święty Mikołaj, był to kurier, który przyniósł mi paczkę, która z odległego Jawora od Beatki została mi dostarczona.
A co w niej otrzymałam?? coś dla ciała i coś dla ducha.
Dla ducha otrzymałam wspaniałą lekturę Frederiva Martela SODOMIA – hipokryzja i władza w Watykanie.
Nie wiem, kiedy uda mi się tę lekturę pochłonąć, bo jest ona dosyć obszerna (ponad 700 stron) , oparta na rozmowach tego francuskiego pisarza – socjologa z kilkudziesięcioma kardynałami i z kilkuset biskupami i księżmi, różnej zresztą orientacji seksualnej, czyli oparta jest na bardzo wiarygodnych informacjach,
Sodomia to powieść o konsekwencjach ukrywania własnej orientacji seksualnej, o podwójnym, rozwiązłym życiu najwyższych hierarchów Kościoła, o homofobi kardynałów i biskupów, usiłujących ukrywać prawdę o sobie, a co za tym idzie o zbrodniach , hipokryzji w ukrywaniu ich przestępstw w obawie przed odkryciem prawdy i własnych preferencji.
Jak widać lektura bardzo ciekawa, trzeba znaleźć i czas tylko odpowiedni moment, aby porządnie wgłębić się w te smutną prawdę, zwłaszcza smutną prawdę dla tych, którzy idealizowali sobie całą Kościelną Hierarchię, nie dopuszczając nawet do swojej głowy myśli, ile zła tam się toczyło i nadal niestety toczy.

A co dostałam od Beatki dla ciała, a raczej dla podniebienia?
Ponieważ Beata jest bardzo zaangażowana w tworzeniu ekologicznej i zdrowej żywności, potrafi czerpać z dobrobytu naszych łąk, sadów, ogrodów cenne produkty, z których potem wyczarowuje naprawdę zdrowe przepisy.
Zawsze na Facebooku zaczytuję się w Jej ekologicznych postach i podziwiam te potrawy, które uwiecznia na swoich zdjęciach tam zamieszczanych. Piękne, kolorowe, zawsze do końca wypieszczone, a przede wszystkim ZDROWE!!!!!
Tam nie ma miejsca na tłuste frytki, kotlety, czy inne dania zapychające nasze żyły cholesterolem i nie wiadomo jakimi jeszcze innymi truciznami, Jej dania to samo zdrowie.
I tak na przykład dostałam od Beaty słoik kiszonej przez Nią czarnej rzepy, pokrojonej w cieniutkie plasterki, w sam raz jako dodatek na zdrową kanapkę, czy jarzynkę do obiadu, oraz domową przyprawę „Maggiczna” – czego w niej nie ma, aż trudno wszystko wymienić, ale prócz wywaru z marchwi, cebuli , pietruszki, lubczyku kocanki i innych ziół zawiera jeszcze bezglutenowy wegański sos sojowy Tamari Bio Lima, przyprawy jak ocet jabłkowy sól Kłodawską, cukier trzcinowy.
Takie Magiczne Magii nadaje się świetnie do przyprawiania potraw i marynat.
Czyli zero chemii, sama czysta i zdrowa ekologia, co w dzisiejszych czasach jest niezmiernie ważne, bo sposób odżywiania się niestety w Polsce (ale nie tylko tu) stoi na bardzo niskim poziomie, więcej sobie szkodzimy, niż poprawiamy zdrowie, jedząc przeróżne wysoko przetworzone świństwa, a potem zapadamy na różne choroby i…….. łykamy następne chemiczne świństwa – tabletki, które kupujemy w aptekach, czy przez jakieś inne demoniczne środki, często przez różne para farmaceutyczne firmy nam są wciskane, jako rzekome panaceum na wszelakie choroby.
Jest to ostatnio świetny sposób na wyciąganie od ludzi pieniędzy, bo wiele osób niestety na takie specyfiki daje się nabierać (zresztą sama kiedyś ulegałam takim para farmaceutycznym ułudom), a zaciekawiający jest fakt, że jakimś dziwnym trafem zawsze te „lekarstwa” mimo, że z różnych firm pochodzą, mają tę samą ustaloną z góry cenę.
Zadałam sobie kiedyś trud w porównywaniu cen kilku takich różnych w internecie zamieszczanych ofert i zawsze była taka sama cena, raz to było 139 złotych, innym razem była promocja i „lek” kosztował tylko 129 zł.
Do tego jesteśmy ciągle niepokojeni różnymi takimi medycznymi ofertami przez dzwoniących do nas zarówno na miejski, jak i na komórkowy telefon pan i panów, którzy miłym, ciepłym głosem namawiają nas do zakupu jakiegoś specyfiku, a trzeba przyznać, że są do takiej rozmowy fachowo przygotowani, potrafią być bardzo przekonujący i człowiek może łatwo takiej pokusie ulec.
To wszystko jest skutkiem dzisiejszej cywilizacji, która bardzo od natury odbiegła, a niestety teraz głównie komercja tym światem rządzi i wszystko jest jej podporządkowane.
No tak, ale ja jestem tą pierwszą, która może uderzyć się w piersi i powiedzieć MEA CULPA, co wcale nie oznacza, że nie wiem, że sama sobie krzywdę wyrządzam!!!!
Gdyby tak jeszcze Beata na większą skalę takie przyprawy tworzyła, byłaby świetną konkurencją dla znanych firm, które takie niezbyt jednak do końca zdrowe przyprawy nam serwują.
No Beatko, pomyśl nad moja propozycją !!! (wiem, że Beata mój blog też czyta).
MOŻE TO JEST WŁAŚNIE TEN PRZEPIS NA TWOJĄ LEPSZĄ PRZYSZŁOŚĆ????

Obiecałam, że po tym niezwykle lakonicznym wczorajszym wpisie następny będzie nieco dłuższy, ale znów zdecydowanie się nadmiernie w nim „rozwinęłam”.
No, ale skoro tyle ciekawych tematów było po drodze do rozpatrzenia? Jak tu je pominąć?

Miłej środy nie tylko dla Uleczki, ale i dla Was Wszystkich.
Jednak w Krakowie też jest biało, w nocy śniegu nieco nam napadało…..
Może mi się uda napisać następny wpis nie długi, nie krótki, a w sam raz, jak w tej pioseneczce o kotku, który wlazł na płotek.
Więc do następnego wpisu – Powodzenia na dzisiaj !!!!

25 styczeń

Co prawda MONIKA mojego blogu nie czyta, ale to dla Niej właśnie dzisiaj tę piękną różę umieszczam w dniu Jej Urodzin.
Bo to właśnie Monika po raz pierwszy zrobiła mnie Ciocią, potem Ciocią Babcią, a w końcu i Ciocią – Prababcią (ale jestem dumna z tych zaszczytnych tytułów), więc życzenia Jej się dzisiaj należą.
No i wspólne mieszkanie też do czegoś obliguje, najpierw mieszkałyśmy na Smoleńsk, gdy Monika była dzieckiem, potem wraz z Rodzicami przeniosła się do własnego mieszkania, zresztą całkiem niedaleko, bo na sąsiedniej ulicy, by potem, po śmierci mojej Siostry, znów na Smoleńsk wraz z Rodziną się wprowadzić.
No i tak razem mieszkałyśmy przez ponad 10 lat, aż w końcu tym razem ja się wyprowadziłam ze Smoleńsk, Monika tam pozostała.
Ano tak los się kręci, jak ta karuzela, dzisiaj tu, jutro tam, pojutrze jeszcze gdzie indziej….Ale ja nie narzekam wcale, bo i tak jestem szczęściarą.
Pamiętam tę małą Monisię, która mi tłumaczyła „wiesz Ciociu, dziewczynki to mają pierwsze iństwo, a chłopcy mają drugie iństwo”, czy jako mały brzdąc na nocniku przejechała w nocy z pokoju do pokoju, bo wiedziała, że tam ubiera się dla Niej choinka. Kiedy to było??????
Chyba niedawno, ale trochę tych latek jednak minęło.
A potem pamiętam Jej jeszcze male córki Polę i Zojkę, które już były kilkuletnimi dziewczynkami, gdy na Smoleńsk się wprowadziły i gdzieś znalazłam zdjęcie, które Im zrobiłam, miały wywalone kolorowe od lizaków jęzory i były uśmiechnięte od ucha do ucha. Oczywiście wspominam Mię, która już urodziła się na Smoleńsk – dzisiaj Dziewczyny to już całkiem dorosłe Kobiety, studiują, a Mia co prawda jest licealistką, ale za to już występowała w kilku filmach, między innymi miała dosyć ważna role w filmie Tarapaty 2.
Jestem z nich dumna.
Muszę tu przyznać, że to następne młodsze pokolenie, zarówno ze strony mojej Siostry jak i mojego Brata seniorce wstydu nie przynosi…..
Dzisiaj muszę zatelefonować do Moniki, by złożyć Jej życzenia, na pewno przede wszystkim zdrowia, bo coś ostatnio Jej serduszko odmówiło posłuszeństwa, na szczęście jest już OK. no i wszelakiej pomyślności, by układało się wszystko po Jej myśli.

Na dzisiaj zapowiadano w całej Polsce wielkie śnieżyce. Małopolskę też ma ona nie ominąć.
Więc ledwie oczy rano otworzyłam, już za okno zerkałam (a jeszcze było lekko ciemnawo), czy już sporo śniegu nam napadało.
Okazało się, że Kraków dosyć łaskawie (jak na razie) został potraktowany, prószył tylko mały śnieżek.
Ale szybciutko się umyłam i ubrałam i zaraz po godzinie ósmej rano (co mi się już dawno nie zdarzyło) wybrałam się na zakupy, by zdążyć na czas i żeby potem nie brnąć po kostki w śniegu.
Co prawda nie były to wielkie zakupy, bo sporo dobroci jeszcze w lodówce mam , ale za to miałam pyszne śniadanko z chrupiącym, świeżutkim chlebusiem prosto z piekarni, a nie jakiś taki, który na półkach leży nie wiadomo jak długo i jest potem mało smaczny.
No i uzupełniłam sobie zapasy w moich luquidach do E- papierosów, tak wiec śniegu może teraz już nasypać nawet po sam dach.
A muszę przyznać, że taki mały spacerek bardzo dobrze mi zrobił, szczególnie po znów niezbyt dospanej nocy nabrałam po tym spacerze sporo energii i chęci do życia.
Co prawda przeczytałam znów niezbyt dobre wiadomości, że firma Moderna chwilowo odwołała dostawę szczepionek, no cóż, jaki rząd taka i dostawa, najpierw firma Pfizer nas wykołowała, teraz Moderna, czy to o czymś nie świadczy?
Widać jak bardzo małe znaczenie ma nasze państwo w Europie i tylko można nad tym ubolewać.
Bo gdyby rząd był bardziej stanowczy, bardziej by o te szczepionki zabiegał, pewnie nie bylibyśmy tak po macoszemu traktowani.
Tak to już jest jak w tej piosence „pieniądze są dla bogaczy, dla nie bogaczy są prognozy złe”
I tu wcale nie chodzi o stronę materialną, tylko o tak zwany całokształt, a niestety nasze państwo niezbyt w świecie się cieszy. Nawet wielki Kompan Trump tylko naobiecywał Dudzie, że to my w pierwszej kolejności dostaniemy szczepionki, a potem od niego odwrócił się na pięcie. No co prawda Trump już w Ameryce nie rządzi, ale zawsze pewne zobowiązania przechodzą na zastępce tego, kto obiecywał, gdy był u sterów rządu, a tu ani widu, ani słychu, tylko wiatr po preriach mrzonki o szczepionkach goni….

BIEDNEMU WIATR ZAWSZE W OCZY WIEJE, a my niestety jesteśmy biedni, bo jesteśmy głupim narodem i tyle na ten temat.

A ponieważ jest to poniedziałek, więc na cały tydzień życzę pomyślności i w miarę przyjemnej zimy, ale takiej bez jakichś wielkich zawiei, kłopotów z komunikacją, z przejazdami, z brnięciem po pas w śniegu na ulicy i tym podobnych zimowych kłopotów.

A poniedziałku miłego życzę też 🙂

a to już niedziela


No to pięknymi kwiatami dzisiaj Was witam, z dobrym i wyspanym humorkiem.
I taki niech pozostanie na całą niedzielę, mimo, że znów w Kawie na ławie Giźyński mnie wkurzył twierdząc, że Morawiecki świetnie sobie radzi z problemami i znów jesteśmy wzorcem dla całej Europy.
I w tym momencie usłyszałam, jak biedna Europa zaszlochała……
Jedno co, to na pewno Europa może nam pozazdrościć tego piaru, tej propagandy, w której ustępujemy już chyba tylko Korei Północnej, bo już nawet w Rosji połapali się, że są politycznie wykorzystywani.
Polacy znów teraz zastanawiają się nad czternastą emerytura….Ech, nawet szkoda gadać……
Ale dopóki dab nas przekupywać naszymi własnymi pieniędzmi, do tego czasu słupki poparcia im nie spadną
Zostawmy politykę więc na boku, chociaż jeszcze przede mną Loża Prasowa. Ale tam występują dziennikarze, nie są oni tak politycznie nawiedzeni jak politycy,zwłaszcza z tej prawej (lepszej strony Polski), chociaż i bywa, że jakiś dziennikarz również w Loży powstaje by zabłyszczeć chociaż na chwilę.
Mam nadzieję na miłe spędzenie tego niedzielnego dnia, bez zbytnich emocji i może bez jakichś złych wiadomości, które niestety ostatnio ciągle do mnie się przepychają.
Chcę mieć po prostu święty spokój i tego Wam na dzisiaj życzę 🙂

życzenia na sobotę

Po niepokojach przeszłego już tygodnia nastała nam pełna relaksu sobota.
I niech taka będzie, bez kolejek do szczepienia, bez polityki, nawet bez oceny wybitnie głupich wczorajszych wypowiedziach pełniącego obowiązki prezydenta A.Dudy w wieczornym wydaniu TVN -24 „Sprawdzam”
Sprawdzili, raz jeszcze pokazał nie tylko swoja głupotę (jak się prokuratorom nie podoba, mogą odejść z urzędu – kiedyś podobnie mówili o lekarzach, niech jadą na Zachód), ale całkowitą arogancję i butę.
Bo już stwierdzenie , że nasza policja działa perfekcyjnie, bo jeszcze nikogo nie zabiła (ale np złamała rękę, a to się już nie liczy) trudno jakimikolwiek słowami ocenić.
Grunt, że pełniący obowiązki prezydenta ma się (według niego) dobrze na swoim stanowisku, bo obawiam się, że większość (ta niepisowska oczywiście) Polaków ma jednak inne na ten temat zdanie, szczególnie po tych wczorajszych jego wypowiedziach i zdecydowanie powiedziałaby WYNOCHA: (albo jeszcze bardziej dobitnie?)
Ale tak niestety już mamy i pewnie przez jakiś czas tak niestety będzie.
Dopóki cały naród nie zmądrzeje.
Pewnie to tak szybko jednak nie nastąpi, bo znów rząd chce sobie „kupić” naród, dając seniorom prócz trzynastej pensji w kwietniu dodatkową czternastą emeryturę w listopadzie.
Ale to i tak rząd nic nie kosztuje, przecież i tak nie dają tych pieniędzy z własnych kieszeni, znów naciągną budżet, ale co tam kilkanaście, czy nawet kilkadziesiąt milionów w tę, czy w inną stronę i tak potem sobie na jakichś dodatkowych podatkach odbiją.

A pewno się dziwicie, czemu dzisiaj tak wcześnie blog zamieszczam,
Przyczyna jest prozaiczna, za mną znów nie dospana noc.
Obudziłam się gdzieś dwadzieścia minut po godzinie trzeciej i… już nie mogłam zasnąć.
Niby jeszcze do prawie czwartej kręciłam się w łóżku, przewracałam z boku na bok, ale stwierdziłam, że już nic z tego spania na razie nie wyjdzie, więc zaraz po godzinie czwartej wypiłam poranną kawkę i stwierdziłam, że oto własnie rozpoczęła się już dla mnie sobota.
Ale miałam okazję oglądnąć sobie polski film „Śmierć Prezydenta” i i pomyślałam sobie, że jakoś dziwnie historia lubi się powtarzać. Prawicowa nienawiść w Polsce w czasach Piłsudskiego istniała i nadal istnieje, kiedyś spowodowała ona, że zabito Prezydenta Polski, dwa lata temu też podburzany nienawistnymi hasłami niezrównoważony prawicowiec zabił Prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza.
Różnica jednak jest taka, że zabójcę Prezydenta Narutowicza osądzono i skazano na karę śmierci, wyrok wykonano, a w tym drugim przypadku w jakiś dziwnie zakamuflowany sposób wyraźnie dążą do tego, by zabójcę Prezydenta Adamowicza ogłosić osobą niepoczytalną, by potem umorzyć śledztwo.
Nie chce tu snuć jakichkolwiek teorii spiskowych, ale sprawa do końca jasno wcale się nie przedstawia.
Wiadomo, że Prezydent Adamowicz był w wielkiej kontrze do obecnego rządu i często krytykował ich wadliwe posunięcia, czyżby miało się okazać, że był na tyle niewygodny, że postanowiono pozbyć się Go raz na zawsze???
Może kiedyś przyjdą czasy, że cała historia się wyjaśni, a może na zawsze pozostanie ona w mrokach pisiej władzy.,……

Podobno dnie są już co raz dłuższe. Fakt, już nieco później niż jeszcze miesiąc temu mrok zapada, ale gdy popatrzyłam na zegar, a do siódmej brakowało tylko 10 minut, za oknem było jeszcze całkiem ciemnawo.

Czekam zatem na tę zapowiadaną słoneczna sobotę i takiej Wszystkim wraz z miłymi relaksowymi godzinami życzę. 🙂

no i się zaczęło!!!!

NARODOWA DONKISZOTERIA – czyli walka o rejestrację szczepienia przeciwko COVID – 19.
Generalnie mówiąc jest to NARODOWY BAŁAGAN, bo chociaż już od lata wiadomo było, że nadejdzie czas szczepień, jednak nie wszystkie placówki są do tego przygotowane.
Po prawdzie , jak podaje TVN – 24, są przychodnie, które bardzo solidnie do swojej pracy podeszło i można nazwać szczęściarzami tych pacjentów, którzy tam trafili, bowiem dostawali gotowe już terminy szczepień w jednym z dwóch miejskich szpitali.
Czyli można to jakoś zorganizować? – można. Chociaż też niestety liczba takich szczęściarzy była bardzo ograniczona.
Prawdopodobnie Kierownictwo tych kilku przychodni nie zapatrzyło się na „Narodowe” wskazówki Ministra Dworczyka, tylko energicznie wzięli sprawy w swoje ręce. Zdecydowanie nie byli to pisowscy funkcjonariusze, którzy z góry czekają na wskazówki.
Niestety w innych miastach tak nie jest, ludzie niekiedy od wczesnych godzin rannych stali w kolejce tylko po to, by się potem dowiedzieć, że już nie ma miejsc.
Jak to nie ma miejsc do szczepienia?
To dlaczego do cholery nazywają to NARODOWE SZCZEPIENIE, to jest pisi wielki skandal i przekręt.
TO JEST NARODOWE SK….SYŃSTWO!!!!!!!!
Za cokolwiek Pis się zabierze, to wiadomo, że to SPIEPRZY!!!!!!!!
Mieli przecież pół roku na to, żeby zabezpieczyć szczepionki, nie patrzyć tylko na jedną firmę sprowadzającą szczepionki, która nota bene potem zawiodła, tak jak podobnie zrobiono na przykład w wielkiej Brytanii.
Tymczasem zarówno Dworczyk jak i minister Zdrowia PROMUJĄ się tylko przed telewizorami, udając, że cokolwiek z tym bałaganem, który nie potrafią opanować, ROBIĄ!!!!!
A tak niedawno Morawiecki, Dworczyk i inni z „pisiej górki” niby troszczyli się o tych biednych staruszków, takie piękne i wzniosłe hasła wznosili, jak to trzeba o nich zadbać, a tym czasem okazuje się, że mają ich głęboko w d..ie.
RADŹ SOBIE DZIADKU SAM, A JAK NIE, TO UMIERAJ!!!!!!
Pewnie, że jestem szczęściarą, że akurat pracuję w Przychodni i że Szefowa Basia w odpowiednim czasie zatroszczyła się o swoich pracowników,ale co ma powiedzieć taki Kaziu, czy wielu moich innych Znajomych??

NIECH WIĘC RZĄD PRZESTANIE W KOŃCU PIEPRZYĆ, ŻE COKOLWIEK ROBI W KIERUNKU TEGO SZCZEPIENIA TYLKO NIECH ZABIERA SIĘ DO ROBOTY.
Szczepionki można dokupić, skoro ta dotychczasowa droga zawiodła, bo im wcześniej ludzi zaszczepią, a okazuje się, że liczba osób chętnych do zaszczepienia ogromnie wzrosła, tym wcześniej tę epidemię pokonamy.
No i co z tego, że znów rząd starał się zamydlić oczy tym biednym seniorom jakąś 14- stką.
A ile tych starszych os ob doczeka tego listopada,skoro liczba zachorowań i liczba zgonów ciągle rośnie, a wiadomo, że to własnie seniorzy są najbardziej narażani na niebezpieczeństwo zachorowania, czego skutki mogą być trudne.
A co to kogo obchodzi?
Pamiętacie moze oburzenie, jakie wywołały kiedyś, w minionych czasach komunistycznej dyktatury słowa Jerzego Urbana „rząd się przecież wyżywi”?
Teraz jest podobnie, rząd nie tylko dobrze się ma materialnie, ale i oni mogą czuć się bezpieczni, bo sami sobie przyznają poza kolejkowe terminy, jako przywileje kasty,
No dobrze, rząd nie daje sobie rady ze szczepieniem seniorów, to jak będzie można szczepić ludzi nieco młodszych?
Czarno to widzę, prędzej połowa Polaków wymrze, zanim zostanie zaszczepionych.

NARODOWO OCZYWIŚCIE!!!!!!!!
A może o to własnie chodzi????
Przepraszam za ten niecenzuralny moze wpis, ale ręce już opadają, tym bardziej, gdy się przeczyta, że znó poparcie Pisu wzrosło, a Morawiecki i Duda są ciągle na czołówce listy poparcia.
jak można wierzyć kłamcy, nawet gdy pięknymi, okrągłymi literami to kłamstwo podaje.
Trzeba naprawdę mieć siano, a nie mózg we łbie, żeby takim ludziom wierzyć.

Dobra, przestaję już się wkurzać, bo szkoda moich palców i szkoda moich i Waszych nerwów

Dobrego piątku

wczoraj każdy był Amerykaninem

No to mamy nowego PREZYDENTA USA !!!
My mamy? poniekąd też, chociaż niekoniecznie dla dobra Polski jednoznacznie się to przemieni, o ile oczywiście nie zmieni się podejście naszej władzy do nowej sytuacji, może tylko na tyle, że Polscy zrozumieją, że warto walczyć o prawdę, o praworządność, o zgodę i o porozumienie.
Amerykanie to zrozumieli, no może jeszcze nie wszyscy, niektórzy są nadal pod wpływem mistrza populizmu – Trumpa, który bez najmniejszego oporu wykorzystuje łatwowierność swoich wyborców, niektórzy są tak w swoich przekonaniach umocnieni, że dla jakiejś wyimaginowanej idei wodza potrafią łamać prawo, narażając siebie na karną odpowiedzialność, ale większość Amerykanów zrozumiało, że nie tędy jest droga do świetności, dobrobytu, że w mrzonki nie warto wierzyć, bo zwykły przeciętny śmiertelnik daleko na nich nie zajedzie, że jest to tylko bezczelne ich wykorzystywanie przez jednostkę, której podstępem udało się najwyższe stanowisko uzyskać.
Bo jeżeli popatrzymy na wybory sprzed 4 lat, wybór Trumpa na prezydenta był bardzo problematyczny.
Może dlatego, znając nieczyste metody dojścia do władzy, tak lekko oskarżał o to swojego następcę?
Fakt, nowy prezydent jest troszkę w zaawansowanym wieku i wydaje się, że nie będzie za wiele miał okazji do radykalnych zmian, ale pierwsze primo: odsunął od władzy tego wichrzyciela Trumpa, który Stanom raczej więcej szkodził niż pomagał w rozwoju, a po drugie primo, mam takie wrażenie, że jego prezydentura jest przejściową, jest przygotowaniem do powołania w bliższej, lub dalszej przyszłości na to stanowisko bardzo energicznej i stanowczej Kamali Harris.
No dobrze, ale kiedy podobne konkluzje dotrą do Polaków????
Wszak podobno jesteśmy mądrym narodem, potrafimy się w chwilach zagrożenia państwa jednoczyć w walce o słuszność.
Pechem dla Polski jest to, że i tutaj w Polsce j mamy takiego własnego, prywatnego Trumpa, który otoczył się zgrają sobie podobnych populistów, na tyle wiernych, że za pieniądze zrobią wszystko, ale na tyle głupich, nierozgarniętych, że nie są zdolni władzy wodzowi odebrać, nie są żadnym dla Kaczyńskiego zagrożeniem.
Przynajmniej było tak do niedawna, teraz sytuacja się nieco zmieniła, od czasu do czasu ktoś z podrzędnej prawicowej frakcji próbuje swoje zęby i pazury ostrzyć, co prawda jeszcze nie ma na tyle siły, aby być zwycięzcą, ale nie mniej przysposabia wyraźnie już osłabionemu Kaczyńskiemu sporo kłopotów.
Ale jedno trzeba im przyznać, gadkę mają niezłą, a łżą jak z nut i to im się wciąż niestety jeszcze udaje.
Ale przyjdzie kryska na Matyska, Amerykanie rozprawili się z Trumpem, my damy radę Kaczyńskiemu i jego bandzie !!!!
To tylko jeszcze kwestia czasu, ale coraz więcej ciemnych chmur nad tą formacją się rozpościera, a teraz, gdy stracili jeszcze tak ważnego poplecznika, jakim był Trump, na którym mogli się wesprzeć, zaczyna się dla nich naprawdę niełatwy czas, tym bardziej że układ sił polityczny na świecie też ulegnie zmianom i populiści niestety będą musieli swoje skrzydła zawiązać na supełek.
Ale sami sobie są winni, postawili po prostu na trefnego konia i gonitwa musi być przegrana.

Tak wiec całe wczorajsze popołudnie spędziłam przed telewizorem, oczywiście oglądałam TVN-24, bo jak znam życie, jeżeli nawet pisowska szczujnia, czyli TVP, cokolwiek ze zdarzeń z Waszyngtonu pokazywała, to na pewno robiła to w bardzo okrojonej i bardzo propagandowej formie, albowiem każdy pisowiec, począwszy od wodza, skończywszy na pośledniej wartości członków tej partii , czyli tych biernych, ale wiernych, jednak tej niespodziewanej dla nich zmiany nie spodziewali się, a dla nich, zresztą podobnie jak i dla innych populistów z różnych krajów, to prawdziwy grom nieba.
Muszę przyznać, że mimo, że forma tej całej imprezy zaprzysiężenia nowego prezydenta i nowej pani vice – prezydent z powodu epidemii i z powodu ewentualnego terrorystycznego zagrożenia była bardzo okrojona, nie było na przykład tych tłumów, które zazwyczaj wiwatują na cześć nowego prezydenta, jednak i tak miała ten iście amerykański rozmach, który zawsze takim momentom towarzyszy.
Najbardziej podobało mi się wykonanie przez Lady Gagę amerykańskiego hymnu narodowego, zresztą ich sam hymn zawsze mi się podobał, ma w sobie coś, co powoduje wzruszenie, a nawet wzbudza spore emocje, ale ten wczorajszy hymn w wykonaniu artystki był wprost niesamowity, śpiewała go z taką pasją, z pełnym oddaniem, że wywarło to na mnie i pewnie nie tylko na mnie niesamowite wrażenie.
Tak wiec wczorajszy dzień zakończyłam bardzo emocjonalnie, chociaż i tak udało mi się tak wymanewrować telewizyjnym programem, że trzy moje ulubione seriale, czyli „Klan”, „Na dobre i na złe” i „Na sygnale” też udało mi się oglądnąć.
Co prawda mogłabym te seriale potem oglądać na TVP – VOD , ale denerwują mnie tam te występujące tam reklamy, nie dość, że są zamieszczane na początku serialu i w dodatku przez dość długi czas (przeważnie jest zamieszczonych 6-7 reklam), to jeszcze w trakcie trwania serialu jest on kilkakrotnie tymi reklamami przerywany, w dodatku tak nieudolnie, na przykład w trakcie jakiejś rozmowy, tak że trudno potem znów szybko złapać sens tej sceny.

A za oknem wstał słoneczny czwartkowy poranek i temperatura nawet jest na plusie.
Bardzo dobrze, bo przynajmniej bałwany zaczną topnieć.
Chociaż widziałam wczoraj na Face pięknie ze śniegu ulepionego psa.
Ludzie to jednak mają fantazję, czasami ze śniegu, czasami z piasku potrafią wyczarować naprawdę piękne rzeźby.

Miłego czwartku, słonka wiele życzę i uśmiechów też 🙂

specjalnie dla Uleczki róża w zimowej oprawie

No przecież środę kolejną mamy!!!!
I to całkiem zimową środę, chociaż podobno przychodzi już pomału ocieplenie, ale potem znów ma nam podobno śniegu od nowa napadać.
HALLO URSZULKO, JESTEŚ TAM??????
Mam nadzieję, że Cie już całkiem nie zasypało!!!
Ciesz się tymi zimowymi porankami, bo śnieg też (podobno) radość przynosi, ale uważaj na siebie, bo to jest czas, gdy najłatwiej się jest przeziębić i potem niestety trzeba ten czas w łóżeczku spędzać.
Ja wiem, Ty nie lubisz bezruchu, spacery to pasja Twego życia, ale w zimie umiar trzeba umieć utrzymać nawet w spacerkowaniu.
Życzę Ci zatem miłych jeszcze wciąż zimowych dni, a potem………. przyjdzie czas na bieganie z kijkami, słoneczne spacery w miłym swoim koleżeńskim gronie.

Trzymaj się cieplutko !!!!!

Dzisiaj nasze oczy kierują się za Ocean, do USA. gdzie będzie zaprzysiężony nowy, demokratyczny prezydent Joe Biden.
Rozpocznie on nowy etap polityki nie tylko w USA, ale mam nadzieję, że teraz świat otworzy oczy na to, że populizm i prawicowy ekstremizm, którego wyznawcą był poprzedni prezydent USA Donald Trump, nie jest dobrym kierunkiem dla narodów, że trzeba wrócić do korzeni demokracji, która jest bardziej sprawiedliwa i przynosząca pozytywne zmiany, a kult jednostki, która swoje „widzimisię” stawia ponad dobro narodu musi być ujarzmiony.
Na pewno są kraje, w tym niestety Polska, którym taka zmiana wcale się nie podoba, albowiem bardzo komplikuje ich własne, często brudne interesy, a teraz będzie musiała podporządkować się nowym porządkom, bowiem nie będzie już zgody na prowadzenie ich nieczystej polityki, a niestety poprzez wspólne interesy będzie niejako z takim sposobem prowadzenia polityki związana.
Jestem pełna nadziei, ze zmiany, które nastąpiły w USA będą dobrym początkiem zmian w naszej polskiej rzeczywistości, a ZŁO, które Kaczyński rozumie całkiem opacznie niż pozostali, poza pisowscy Polacy rzeczywiście będzie z naszego kraju na zawsze przegnane.
Może i polskie społeczeństwo podobnie jak to amerykańskie dojrzeje do sztuki prawdziwego rozróżniania zła od dobra.

A jeszcze smutna dla mnie i nie tylko dla mnie wiadomość: dzisiaj w nocy zmarł Andrzej Pudel Bieniasz.
Może nie byłam fanką tego typu muzyki, pewnie jej nie rozumiałam, ale Andrzeja znałam od zawsze, był bardzo zaprzyjaźniony z moją Rodziną, szczególnie On jak i Jego żona, córka, syn zaprzyjaźnieni byli z Moniką, tak więc często odwiedzali nas w mieszkaniu na Smoleńsk, gdy tylko byli w Krakowie, bo od dłuższego czasu przenieśli się do Krynicy Górskiej, chociaż własnie z Krakowem byli sercem bardzo związani, tu Andrzej założył zespół Pudelsi i odnosił wraz ze swoim zespołem spore sukcesy.
O jego strasznej chorobie wiedziałam już od pewnego czasu, ale miałam nadzieję, że uda Mu się ją pokonać, tym bardziej, że był niezwykle silnym i zdecydowanym Człowiekiem.
Niestety choroba była nieubłagana i niepokonana.
Żegnaj Pudel, bardzo mi jest smutno, że taka wiadomość przyszła do mnie dzisiejszego poranka.
Znów jakaś cząstka mojego życia gdzieś odfrunęła…..

Życzę Wszystkim miłej i wciąż jeszcze zimowej środy. Cieszy mnie tylko, że dnie wyraźnie stają się co raz dłuższe, a ja już marzę o chwili, gdy będę mogła sobie usiąść na ławeczce w moim ukochanym Parku
Już nie długo, coraz bliżej……

trochę mniej zimowo

Na szczęście mróz trochę zelżał i co prawda rano jeszcze było minusowo za oknem, ale już nie tak strasznie jak w poprzednich dniach.
Ale chodniki nadal są zaśnieżone, więc raczej nie wychodzę na zewnątrz, boję się upadku, bo złamanie nogi, a jeszcze gorzej biodra, byłoby dla mnie ( i nie tylko dla mnie, ale i dla Rodziny, dla której stałabym się kłodą u nogi) strasznym nieszczęściem, Niestety tak mają starsze i do tego nie całkowicie sprawne osoby, często taki niekontrolowany upadek kończy się zazwyczaj jakimś złamaniem
Ale mam wspaniałą Rodzinę, na której zawsze polegać mogę, na przykład poprosiłam moją Kochaną Darusię o pomoc w zakupach i która zapasy żywieniowe na najbliższy tydzień do domu mi dzisiaj przyniesie.
Nie chcę za bardzo Rodziny wykorzystywać, najlepiej czuję się, gdy jestem samowystarczalna i tak staram się właśnie zachowywać, ale czasami są takie sytuacje, że o pomoc muszę poprosić.
Wiem, to nie wstyd, ale zawsze człowiek ma jakieś psychiczne opory.
Całe szczęście, że mam kogo o pomoc prosić, bo są osoby podobnie samotne jak ja, ale są w gorszej sytuacji, bo nie mają koło siebie w pobliżu nikogo bliskiego , a jeszcze gorzej jest wtedy, gdy nawet ta najbliższa rodzina, czyli własne dziecko odmawia pomocy, wymigując się brakiem czasu, a niestety bardzo często się o tym słyszy.
Wiem, czasy są takie, że człowiek zawsze jest zabiegany, gdzieś się spieszy, a potem jest i nawet zmęczony po całym dniu takiej bieganiny, ale takie osoby często nie zdają sobie sprawę, że gdzieś tam niedaleko czeka starsza, ale bliska nam osoba, której trzeba pomóc, albo do której trzeba się uśmiechnąć, trzeba ją przytulić, zatelefonować do niej, by chociaż przez telefon usłyszała głos, na który wyczekuje, jeżeli już całkowicie nie ma się czasu na częste odwiedziny, by usłyszała te słowa, na które często czeka „Kocham Cię”
Tak niewielkie to słowa, ale jakiej za to są dużej wagi, ile promieni radości mogą wnieść w szare życie starszej osoby…….
Jak pisałam, ja nie mam takich dylematów i zawsze mi ktoś chętnie pomaga, po prostu jestem szczęściarą.
Podobno na czyjąś miłość trzeba sobie zasłużyć, ale nie wierzę, że te porzucane i zapomniane przez swoje dzieci matki takiej miłości kiedyś swoim pociechom nie dawały, może czasem nieudolnie, były zbyt surowe, ale na pewno swoje dzieci kochały, chociaż pozornie nie do końca je okazywały Niestety zbyt rozwinięty egoizm często jest podstawą tragedii takich rodzin, a to się niestety później w przyszłości odbija na odczuwaniu tej bolesnej starczej samotności.
Trzeba pamiętać, że czas jest nieubłagany i kiedyś te osoby, które teraz nie mają czasu dla kogoś bliskiego, też będą stare, chore, będą także odczuwać ten ból nieznośnej samotności i bezsilności.
Bo taka jest kolej rzeczy, dzisiaj Ty pomagasz mi, a kiedyś będzie ktoś, kto będzie pomagał Tobie.
Tylko potem okazuje się, że ta zmiana pokoleń nastąpiła szybciej, niż tego się spodziewaliśmy.
Przyznam się, że często denerwuje mnie fakt, że należę już do tej grupy senioralnej, dusza ciągle czuje się młoda, ochotna do życia, ciało często odmawia jednak posłuszeństwa, często jest ograniczona, niektórzy ten fakt odczuwają wcześniej, inni później, ale kalendarz niestety jest nieubłagany, czas szybko ucieka……. każdego kiedyś dopadnie……..

Wczoraj zmarła Legenda moich czasów, wspaniała Królowa polskich piosenkarek lat 50 – 60 – tych Maria Koterbska. Któż nie pamięta Jej „Parasolek”, „Karuzeli”, czy „Serduszko puka w rytmie cza-cza”, czy wielu innych jeszcze melodyjnych przebojów.
Dożyła pięknego wieku 96 lat , pozostanie w historii polskiego piosenkarstwa jako Królowa Swinga, Legenda wspaniałych czasów prawdziwych wspaniałych szlagierów, które szybko przyswajane i śpiewane były przez prawie wszystkich Polaków, bo kiedyś te wszystkie piosenki były takie melodyjne, a dzisiaj są niestety same takie typu ŁUBU — DUBU, które często trudno nawet odtworzyć.
Cóż, odeszła następna Prawdziwa Artystka mojej epoki, smutne przemijanie……..

A jednak udaje mi się czasami dokonać wpisu bez jakichkolwiek politycznych wkrętów, ale żeby nie było tak do końca sielsko, właśnie słyszę w TVN 24, że przestrzegają ludzi przed nadmiernym wychodzeniem z domu, szczególnie w takich dużych miastach jak Kraków, Warszawa , Olsztyn bowiem w tych miastach jest fatalna jakość powietrza i smog wprost dusi potencjalnych spacerowiczów.
Dlatego dzisiaj nie namawiam do spacerków, musimy poczekać z nimi na lepsze czasy, takie wolne od smogu, od Covida- 19 i od…Pisu (a jednak nie mogłam się powstrzymać !!!!), bo każda z tych wrogów naszej rzeczywistości jest bardzo niebezpieczna dla naszego zdrowia i tego fizycznego i tego psychicznego.
W każdym bądź razie dzisiaj jest trochę lepszy dzień, niż ten wczorajszy, bo okazało się, że każdy trzeci poniedziałek stycznia ogłoszony został najsmutniejszym, najbardziej depresyjnym dniem roku.
Naukowiec Cliff Arnall rzekomo wyznaczył ten dzień przy użyciu wzoru matematycznego uwzględniającego m.in. pogodę (krótki dzień, słabe nasłonecznienie), psychologię (pierwsze znaki niedotrzymania postanowień noworocznych), ekonomię (nadszarpany budżet wywołany przez zakupy świąteczne), ale też kilka niepoliczalnych zmiennych (motywacja). Choć większość matematyków pukało się w głowę, to Arnall konsekwentnie utrzymywał, że Blue Monday to wypadkowa prawdziwych wyliczeń. Wyznaczył nawet „najweselszy dzień roku”, który miał przypadać na końcówkę czerwca.
Oczywiście było sporo sporów w tej materii, sporo osób takie określenie tego dnia uważało za silne nadużycie, chętnie wykorzystywane później przez niektóre instytucji do własnych celów. ale jednak coś prawdy w tym musi być, mój wczorajszy dzień może nie był może nie aż tak bardzo depresyjny, ale jednak bardziej śpiący, niż inne pozostałe. A sen jak wiadomo, jest dobrym lekiem na całe zło tego świata, więc smacznie sobie popołudnie na drzemce spędziłam.
Ale na szczęście ten fatalny poniedziałek już minął, a jutro będzie środa, wiec już pewnie weselej i „różano” będzie na moim blogu 🙂

Zatem DOBREGO WTORKU życzę !!!! 🙂

P.S a w Poznaniu w niedzielę przyszły na świat pięcioraczki: cztery dziewczyny i jeden chłopak.
Ale radość i poczwórne kłopoty w tym gnieźnieńskim domu , w którym zamieszkają (mimo, że urodziły się w Poznaniu) zapanowały – nie do zazdroszczenia, a może jednak troszkę jest czego zazdrościć…….

a może kawusia na miłe rozpoczęcie tygodnia ????

Bo dobra kawka jakimś optymizmem człowieka napawa, a tego optymizmu teraz nam bardzo potrzeba !!!
Za oknem regularna zima, z dosyć minusowymi temperaturami, zwłaszcza w nocy i wczesnym porankiem.
Bo potem nawet troszkę słonka się pokazuje i już jest lepiej, prawda?
A co tam ciekawego u nas i za granicą Polski słychać?
Ano wiele i to nie do końca dobrego.
Miałam nie oglądać polityki, jednak wczoraj Kawy na ławę się nie ustrzegłam i co?…. no nic, jest jak zwykle, opozycja staje okoniem, prawica bezczelnie nadal arogancję swoją pokazuje, zatwierdza, że wszystko jest wprost wspaniale, a nawet jeden z profesorów stwierdził, ze ta cała epidemia jest winą …..samych Polaków, bo po prostu niezdrowo się odżywiają.
Ciekawe, czy taki pan profesor zaglądnął do jakiegoś emeryckiego domu, gdzie głównym pożywieniem jest chleb, bo na więcej starsze osoby już nie stać. Zresztą mają do wyboru, albo sobie kupią chlebuś, albo w aptece wykupią potrzebne lekarstwa (na które też ich nie stać), więc co tu o dobrym odżywianiu prawić?
Rozumiem, że pan profesor też już jest wiekowy, ale jest po tej dobrej strony dobrej zmiany i na brak pieniędzy narzekać nie może, a wiadomo, syty nigdy człowieka głodnego nie zrozumie.
Za to mamy teraz nowy całkiem nie świecki zwyczaj, otóż z ołtarza przemawia teraz do narodu nie ksiądz, a zwyczajny polityk (o przepraszam, on już nie jest zwyczajny, bo jest wicepremierem) i poucza naród, jakie wartości należy przestrzegać, równocześnie potępiając zło, które rzekomo wypływa od tych, którzy żądają prawdy i swoich praw. A dla pikanterii trzeba dodać, że ów wicepremier wykorzystał swoją całkiem prywatną mszę świętą, za duszę swojej matki, która to msza w dziwny jakiś sposób transmitowana była przez publiczną telewizję, za która my abonenci i podatnicy płacimy.
Normalna draka, w innych demokratycznych krajach nie do wyobrażenia, ale w Polsce Kaczyńskiego i Kurskiego wszystkie chwyty są dozwolone.
Czysta propaganda polityczna i jad, który wylewa się z ust przywódcy i nie tylko jego, ale i z prominentów tej formacji, jest wyrazem ich strachu o przyszłość, która pomału już przestaje blaskiem porażać.
Zagrożony, przerażony rychłą porażką człowiek atakuje, bo tylko w ten sposób może zakryć swoje frustracje.
A Kaczyński ma się czego bać, on bez tej władzy, bez tego blichtru nie potrafi już żyć.
Dla niego jest to już kres wszystkiego, o czym marzył i co udało mu się w chytry sposób przeprowadzić.
Niestety pozostawia po sobie pożogę, którą ciężko będzie odbudować, a inna sprawa to jeszcze pytanie, kto się podejmie takiej syzyfowej pracy???
Podobną zresztą mamy teraz sprawę w Rosji, gdy zagrożony i już jednak słabnący Putin zaczyna niszczyć swojego przeciwnika Nawalanego, co przy dzisiejszych politycznych panujących tam układach, jeszcze mu się udaje, ale pomału i rosyjskie społeczeństwo zaczyna się budzić do walki z dyktaturą.
W USA niby udało się pobyć prawicowego satrapy, który niszczył ten kraj o wielkich i wspaniałych demokratycznych tradycjach, ale…właśnie za dwa dni odbędzie się w Waszyngtonie zaprzysiężenie nowego, już o demokratycznych poglądach prezydenta i może w związku z tym być sporo niepokojów, nawet krwawych rozruchów, bowiem populistyczny Trump nadal ma sporo swoich wyznawców, którzy gotowi są wzburzyć dla prawicowych idei- fix zrujnować swój wspaniały świat.
Niestety populizm w tej chwili przybrał w świecie ogromne znaczenie, powstał jakiś inny matrixowy świat, w którym prawdziwe idee zastąpione są nic nie znaczącymi dla ogółu pustosłowiem, przynoszące zyski tylko prawicowym, wybranym elitom , reszta jest tłamszona, a przeciwnicy wprost są niszczeni.
Własnie tego przykładem było „kazanie” Jarosława Kaczyńskiego, który mino tragicznej sytuacji materialnej wielu osób, nadal udaje się utrzymać władzę i to : primo przez głupotę i zastraszanie ludzi, secundo (co jest bardziej smutne) przez indolencję opozycji, która zwinęła uszy i nie potrafi podnieść głowy. Niestety wciąż nie mamy w Polsce mądrego i odważnego przywódcy, który powie DOSYĆ i któremu uda się podnieść lud do walki o swoje, a nie polityków dobro.
A czy Wy widzicie w tej naszej polskiej rzeczywistości kogoś, kto mógłby te warunki spełnić???
Kogoś, któremu uda się wyrwać Polskę z tego pisowskiego błota i który na nowo zacznie budować normalną Polskę, przyjazną każdemu a nie tylko wybranym Polakom????

Oglądałam sobie wczoraj Kawę na ławę, a tu nagle mam telefon: popatrz przez okno.
Podeszłam zaciekawiona do okna, a tu okazało się, że mam niespodziewanych gości na kawce i na herbacie, czyli Macka i Darkę.
Przynajmniej miałam jakieś miłe urozmaicenie tego niedzielnego przedpołudnia, do polityki wróciłam dopiero wieczorem, przy oglądaniu Szkła Kontaktowego, ale jest tam pokazywana polityka z tak zwanym przymrużeniem oka, co prawda dotyczy zaistniałych ostatnio faktów, ale podejście prowadzących Szkło kontaktowe jest nieco lajtowe, z humorem, bo czasami nawet do poważnych rzeczy trzeba umieć dystans utrzymać.

A dzisiaj poniedziałek mamy . Jeszcze „bestia” czyli mróz i zima przez kilka dni ma się utrzymać w ryzach, ale podobno od połowy tygodnia mają znów powrócić dodatnie temperatury.
I całe szczęście, będę mogła poskręcać zegary licznika elektrycznego i znów nieco po oszczędzać na elektrycznej energii, bo jednak rachunki za prąd niestety są dosyć wysokie, ale z drugiej strony trudno jest marznąć we własnym mieszkaniu.
Tak podobno było wczoraj w Warszawie, gdy ciąg ciepłowniczy uległ awarii i w tych minusowych temperaturach ludzie musieli marznąć w swoich mieszkankach. Brr, bardzo im współczułam, ale mam nadzieję, że już wszystko do normy powróciło.

Zatem miłego, wciąż w pełni zimowego poniedziałku i bardzo udanego całego tygodnia życzę.
GŁOWA DO GÓRY!! BĘDZIE DOBRZE, jeszcze nie wiem kiedy, ale kiedyś na pewno!!!!!
Byleby BESTIA POSZŁA SOBIE PRECZ!!!