niech !!!!

Niech sobie spokojnie mija, bo na słonko nie ma co liczyć, pozostaje nam tylko uśmiech, a ja sobie dzisiaj odpuszczam – odczuwam permanentny brak tematu na dzisiejszy wpis.
Bo o czym tu pisać, jak życie w Polsce jest do kitu?? Tylko podwyżki i drożyzna, polityka już dno osiągnęła, ale jeszcze ciągle spada poniżej tego dna.
Walk z wiatrakami, nawet zmiany w PO nic nowego w takiej sytuacji nie wniosą.
Paradoksem jest tylko to. że Wódz Polski , który trzęsie całą polską polityką jako vice premier do dyspozycji premiera Morawieckiego – czyli kto tu komu właściwie będzie dyspozycje wydawać? Jednym słowem, czeski film, nikt nic nie wie, kompletny MATRIX
A Europa oczy ze zdumnienia przeciera, co właściwie się stało z Polską, która jeszcze niedawno była wzorcem demokracji, a teraz ogłupiając swój naród do samozagłady zmierza.
Europa za nami nie nadąża, niestety nie w tym pozytywnym znaczeniu!!!!!
No do do następnego razu, może będę mogła wyłuskać z siebie więcej entuzjazmu niż dzisiaj

słowo na piątek

a może tylko dwa słowa, bo nie za bardzo chce mi się dzisiaj bloga pisać, nastawienie mam całkiem obojętne, ale tradycji zadość musi się stać, więc przynajmniej zdjęcie z owockami zamieszczam.
Lubie owoce, u mnie teraz na topie są śliwki – oczywiście węgierki i gruszki.
Ale też muszę z nimi uważać, bo jednak trochę cukru posiadają, a o tak są o niebo zdrowsze niż na przykład czekolada, czy ciacho.
10 dkg śliwek to tylko 46 kcal, ale posiadają sporo węglowodanów bo około 12 g, więc jeżeli ktoś jest na ostatnio modnej diecie ketogenicznej, to śliwek nie polecam. A tak chyba ta dieta ketogeniczna jest w ogóle pozbawiona owoców – więc już przez to jest dla mnie dieta niedopuszczalna, bo jak można żyć bez owoców????
Zresztą taka ciekawostka, co prawda surowa śliwka ma mało kalorii, ale za to suszona jest dosyć kaloryczna, może przez to, że ma skondensowany w sobie cukier?
A gruszki??????
Na przykład Gruszka Klapsa waży 130 g i zawiera 75 kalorii. Żeby spalić te kalorie trzeba jeździć na rowerze przez 8 min. (wrr, ja nie jeżdżę na rowerze!!!)
Ale wbrew pozorom gruszki nie są wcale ciężko strawne, nawet działają regulująco na układ pokarmowy.
Ale to nie znaczy, że można nimi się do woli opychać, ale takie 2, no może 3 gruszeczki w ciągu całego dnia na przykład na drugie śniadanie, czy na podwieczorek można zjeść.
Zresztą wiele owoców jest całkiem niesłusznie oskarżane za nadmierne kalorie. Na przykład taki banan jest owocem bardzo sycącym, ale ma tylko około 90 kcal.
Zresztą gdy byłam w Kudowie pani Alinka opowiadała mi o takiej kuracji owocowo – warzywnej prowadzonej przez znaną panią dietetyk Ewę Dąbrowską, podczas której przez cały czas trwania turnusu jadłospis składa się tylko i wyłącznie z jarzyn i owoców. Oczywiście prócz tego podawane są cienkie zupki jarzynowe (lub czerwony barszcz), herbatki owocowe (bez cukru oczywiście) i woda mineralna. Dzień wypełniony jest różnymi zajęciami ruchowymi, spacerami, wizytą na basenie, itp.
Ale i tak bym nie wytrzymała na takim turnusie nawet 3 dni, a co tu mówić o 2 tygodniach.
A dlaczego zaczęłam o tej diecie wspominać przy okazji wzmianki o bananach,
Otóż pani dietetyk radziła, że jeżeli ktoś po tych wspaniałych posiłkach czuje głód i coś by tam chętnie sobie przekąsił, polecała właśnie banany, które są i odżywcze i zdrowe i sycące. Można nimi się było opychać prawie do woli i całkiem podobno bezkarnie, w co jakoś nie za bardzo wierzę.
Ale zostawmy to, bo kto jak kto, ale ja na pewno kuracjuszką pani doktor Ewy nigdy nie zostanę, zbyt bardzo lubię jednak wędlinkę i mięsko i serek i jeszcze parę innych smakołyków i wcale nie mam zamiaru za życia się umartwiać.
W takim razie ustawię sobie taka dietę, która mi odpowiadam a czy na niej będę tracić kilogramy, czy nie, to już zależy od ilości spożytych posiłków.
Przyznam, ostatnio sobie nieco znów odpuściłam, ale się poprawię.
Kiedyś poszłam do Buczka, by kupić sobie żytni chlebuś i sprzedająca tam pani bardzo się zdziwiła, że nie kupuję już paluszków jaśkowych, które tak zawsze uwielbiałam – a jednak z bólem, bo z bólem, ale potrafiłam im się oprzeć – BRAWO EWA!!!!
I to by było tyle o jedzonku – więcej nie piszę, bo im więcej piszę o potrawach, czy owocach, czy o czymkolwiek, co jest smaczne, czuje, jak mój żołądek ściska się z głodu – po co mam się katować?
Rano piję oczywiście kawkę, potem jem 2 małe kanapki z czymś tam i potem dopiero koło 11 jem drugie śniadanko, na ogół jakiś owoc, ewentualnie z kromką chrupkiego chlebka, czyli tzw tekturki, po południu obiadek (raczej staram się lekkostrawny), ewentualnie znów jakieś śliweczki na podwieczorek i …. niestety kolację też zjeść muszę, bo potem bym z głodu nie zasnęła. Czyli staram się jeść 5 razy dziennie, wg zaleceń diety cukrzycowej, podobnie zresztą jadłam w Kudowie. Czy to nie za dużo? – nie wiem
No cóż, chyba jednak tych kilogramów nie bardzo uda mi się zbić, ale głodować nie zamierzam!!!! Wszystko z umiarem i ze zdrowym rozsądkiem muszę sobie ustawić.

Dzisiaj piątek, weekendu początek. I to niestety już jesiennego, co co raz bardziej daje się odczuć.
Ciekawe, czy słonko nam dzisiaj zaświeci, bo na razie Kraków mgłą jest spowity.
Wczoraj popołudniu co prawda udało mi się godzinkę w Parku posiedzieć, ale było mi już chłodno. Oczywiście pani Danusia i pani Lucynka też były i jak zwykle sobie plotkowały, a pani doktor Halszka jak zwykle z mężem pod pachą spacerowała po Parku Podziwiam tę kobietę, widać, że też ma kłopoty z chodzeniem, ale jest dzielna, pomalutku sobie z laseczką idzie, widać ja jestem bardzo leniwym osobnikiem. No tak, ale wczoraj byłam usprawiedliwiona, bo jak spacerować po Parku z pełnym wózeczkiem na zakupy?
No dobra, to nie dobre wytłumaczenie, mogłam wózek odwieźć do domu i spacer po Parku uskuteczniać, jestem leniuch i już. Ale tacy też jakoś muszą egzystować, no nie?
Zresztą jak to mawiała moja Ciocia Irena: „jedni lubią grać na fortepianie, a inni lubią jak im nogi śmierdzą”, każdy robi tak, jak mu wygodnie i na ile warunki fizyczne mu pozwalają, jedni spacerują, inni okupują ławeczki 🙂
Zresztą Maratończyka już ze mnie nie da się zrobić, to nie ten pesel 🙂
Proszę, jak łatwo wszystko peselem można wytłumaczyć, nawet zwyczajną niechęć do łażenia, czy innego wysiłku – ale zapewniam, to jest bardzo wygodne i też czasem w życiu się przydaje.
No to co? Przyjemnego piątku i miłego weekendu, może od czasu do czasu jednak słonko się nam objawi?

P.S. no i jakoś wyszedł mi całkiem porządny wpis, a już myślałam, że nic z tego dzisiaj nie wyjdzie – po prostu w miarę pisania myśl sama mi się jakoś tak rozwijała……

bywają smutne wiadomości

Nie zawsze komentarze pozostawione w moim blogu bywają radosne, czasami można natrafić i na takie, które smutne wieści przynoszą.
Na taki własnie natrafiłam wczoraj, gdy jedna z moich Koleżanek, z dobrych minionych czasów pobytu na czacie Polchatu, powiadomiła mnie o swojej strasznej chorobie.
Spotykałyśmy się nie tylko na czacie, ale byłyśmy na kilku realnych spotkaniach czatowskich, a ostatni raz Kilimką spotkałyśmy się w gościnnym domu Joli – Marzeniee, która też już wiele lat temu od nas niestety odeszła
Przykro mi Kilimko z powodu Twojej choroby, bardzo mnie ta wiadomość zasmuciła, mam nadzieję, że dasz radę jeszcze powalczyć i jeszcze spotkamy się tak jak kiedyś w realu.
Fakt, wiele Koleżanek i wielu kolegów z Polachatu odeszło już na zawsze, ale mam nadzieję, że czekają tam na nas, by znów na jakimś niebiańskim czacie się spotkać, ale to jeszcze Kilimko nie nasz czas, my mamy jeszcze tu na ziemi coś do zrobienia. Trzymaj się cieplutko i nie poddawaj się, przecież nawet najcięższą chorobę pozytywnym nastawieniem można zwalczyć !!!!

W polityce czeski film, nikt nic nie wie, nawet ci najbardziej zaufani wodzowi oczy przecierają ze zdumienia, bo całkiem inne były ustalenia, a wyszło tak jak wyszło, czyli na razie Zerowa głowa uratowana, a może właśnie specjalnie tak dla zmylenia przeciwnika ta cała afera wybuchła?
Ale taka jest prawda” rządzący w nosie mają Polskę i Polaków, oni zajmują się teraz tylko tym, ile kto jeszcze pieniędzy wychapie. Już jest przecież po wyborach, więc piękne, doniosłe hasła można do szuflady zamknąć, może znów przy następnych wyborach się przydadzą, znów można nimi będzie omamić ciemny, a jakże niestety głupi lud. Bo podobno Polak przed szkodą i po szkodzie głupi – i niestety to jest prawda.
Co najwyżej górnicy, czy rolnicy mogą sobie teraz pod Sejmem pokrzyczeć – i tak to nikogo z rządu nie wzrusza, oni są zbyt pewni siebie, zajęci swoimi sprawami.
Tylko pycha kroczy przed upadkiem, a ja tego upadku nie mogę się już doczekać!!!!

Pogoda jak na razie nadal dla nas jest niezwykle łaskawa i słonkiem nam nasze smutne dni okrasza. Przynajmniej to, bo słonko to światło, a światło to nadzieja na lepsze, które ma nadejść.
Zresztą dowiedzione jest, że w dniach gdy tego słonecznego światła jest mało, człowiek staje się bardziej apatyczny, śpiący, nawet depresyjny.

Więc cieszmy się dzisiaj czwartkiem, cieszmy się słonkiem, a politykę pozostawmy innym, niech się chłopaki jeszcze trochę pobawią, pokłócą, a może rzeczywiście się w końcu pozagryzają, co Polsce tylko na dobre wyjdzie.
Słonecznego jesiennego czwartku 🙂

pierwsza jesienna róża

Tak, tak Uleczku, dzisiaj zawitała do nas Pani Jesień i dlatego w jesiennym kolorze jest ta dzisiejsza środowa róża dla Ciebie.
No tak, jesień, nostalgia, ale Tobie na pewno to nie grozi, zwłaszcza gdy masz przed sobą sanatoryjne plany. Życzę Ci, aby Ci się udało mieć naprawdę wspaniały pobyt z dobrymi zabiegami i przede wszystkim z doborowym towarzystwie. Ale o to akurat się nie martwię, bo wiem, że jesteś duszą towarzystwa i zawsze potrafisz sobie takie wspaniałe, odpowiednie towarzystwo dobrać.
A może i trochę Ci zazdroszczę? Bo ja na ewentualny następny sanatoryjny turnus musiałabym czekać aż 4 lata, bowiem najwcześniej dopiero po roku po powrocie z sanatorium można składać podanie o nowe sanatorium, a potem trzeba czekać 3 lata na przyznanie turnusu. Beznadziejna sprawa, ale taka jest niestety polityka NFZ. Najwyżej co mogłabym się starać o turnus rehabilitacyjny z dofinansowaniem przez PFRON, ale…… czy ja wiem czy to ma sens? jakoś w tę sanatoryjną rehabilitację nie za bardzo wierzę.
To tylko takie klepanie, podgrzewanie, ale czy skuteczne, skoro w sumie tych zabiegów za wiele wcale nie jest?
Ale skoro Ty Uleczku wierzysz, że takie leczenie Ci pomoże…życzę Ci, abyś jak najszybciej go otrzymała,
A do czasu wyjazdu życzę Ci samych miłych jesiennych chwil w Poznaniu, spędzanych na spacerkach z kijkami i na siłowni., tak jak lubisz. Bo jesień też potrafi być piękna. 🙂

No właśnie, zabiegi. Wczoraj byłam na kolejnym zabiegu u pana Bartka Owszem jest pewna ulga, ale niestety nie tak znaczna jak ostatnio, nie wiem czemu, może wczoraj była dosyć męcząca aura i jakoś inaczej ból odbierałam???? A może to po prostu reakcja na to uciskanie bolących miejsc, pozytywne skutki przyjdą później …….. ale nie mogę narzekać, bo jednak pewna ulga jest, a ja niestety jestem tak już całkowicie zdezelowana, od stóp do głów, że cudów nie da się zrobić, trochę od czasu do czasu musi poboleć.
Można rzec, że ból jest nieodzownym towarzyszem wszystkich moich dni i nocy, tylko czasami boli więcej, czasami mniej. I właśnie dlatego potrzebne mi są te zabiegi, żeby ten ból chociaż trochę ułagodzić.
Na następny zabieg idę za tydzień, we wtorek, zobaczymy co ten następny wtorek przyniesie.
Ale nadal uważam, że ta terapia pana Bartka jest cudowna, bo przy takich zmianach zwyrodnieniowych jak moje, trudno jest z bólem walczyć, gdy boli i bark i kolano i cały kręgosłup i jeszcze tam i ówdzie…..
Nawet śmiałam się wczoraj do pana Bartka, że właściwie to powinni mi powymieniać wszystkie kości i dopiero wtedy bym odżyła na dobre, a tak, cóż, czasami boli, czasami nie i muszę się z tym godzić i pana Bartka swoją osobą zajmować. Wszak życie idzie na przód i jakoś trzeba się w nim urządzać stosownie do możliwości.
Najważniejsze jednak, że kręgosłup mam na tyle uruchomiony, że mogę chodzić, co prawda nie nadaję się na długie wycieczki, ale jakieś niewielkie spacerki mogę uskuteczniać, a to już jest dużo. Przynajmniej do autobusu już dotrzeć mogę, nie muszę tylko korzystać z taksówek, co niestety jest dosyć drogim szpasem. Ot życie…….

No to co, cieszmy się pięknie jesiennymi dniami, bo kilka jeszcze takich przed nami.
A polityka? A do diabła z nią, bądźmy cierpliwi, wszystko wskazuje na to, że nasza kacza gehenna niedługo się skończy, czego sobie i Wszystkim z całego serca życzę.

A na dzisiejszą środę słonecznych chwil życzę, bo to słonko jednak wciąż nam do życia jest potrzebne.
Miłej środy 🙂

Cześć we wtorek.
Czas przemija, wczoraj był dzień na literę „Z”, jak ZIOBRO, a dzisiaj…..
Nadal czeski film na tej prawicy, nikt nic nie wie. Kaczyński niby nadal bardzo na Ziobro zagniewany, ale jednak chyba się go nieco boi, bo rzeczywiście ten człowiek może na niego potężne haki mieć, a Jaruś sporo na sumieniu nieprawości ma, wszak dowodzi partia (nie) PRAWO i (nie) SPRAWIEDLIWOŚĆ !!! Dlatego póki się da, Kaczyński odracza wyrok na Solidarna Polskę, mimo, że od swoich ma spore naciski, wiadomo, im się już też przestało podobać dzielenie się władzą z coraz bardziej pazerną prawicową frakcją.
A podobno do polityki nie idzie się dla pieniędzy, tak przynajmniej twierdził ongiś sam Wielki Wódz, ale niestety jego drużyna tak bardzo jest już przez nich rozbisurmaniona, że nic ponad sporą mamonę dla siebie i wszystkich członków rodziny nie widzi. No i ma teraz Jarek za swoje, musi jakoś tych swoich partyjniaków jakoś uciszyć, bo o pogodzeniu raczej nie ma mowy, A że Jarek stary już, to i panowanie nad tą pazerną trupą jest coraz bardziej ciężka.
Co tego wyniknie, nie wiadomo, tylko na pewno to wszystko co się dzieje jest z wielka szkodą dla Polski
Czy jednak zdecyduje się Jarosław do kroku podobnego, jaki uczynił w 2006 roku, gdy stracił władzę i rozwiąże Sejm? Tylko, że wtedy stracił władzę na długie 8 lat i z trudem ją potem odzyskał , czy teraz znów popełni ten sam błąd?????
Wszak wyznaje zasadę „raz zdobytej władzy łatwo nie oddamy”, zwłaszcza gdy wiąże się ona ze sporymi pieniędzmi.
A może i on już ma wszystkiego dosyć, machnął ręką i powiedział sobie” ach, niech się dzieje co chce, niech się pozagryzają”
Niech rzeczywiście się pozagryzają, byleby opozycja była do tych prawicowych rozgrywek przygotowana, bo niby też stroją piórka, a na końcu okaże się, że znów obudzili się z ręką w nocniku.
Ciekawa jestem, czy Trzaskowski zdąży na czas swój ruch Nowa Solidarność rozwinąć i czy będzie ona na tyle silna, żeby przynajmniej stanowić główny trzon opozycji. Wszak od czasu, gdy Rafał tak pięknie zmobilizował tysiące Polaków do walki z Pisem minęło sporo czasu, czy znów mu się to uda? No i jest jeszcze Ruch Hołowni, ale czy nadal jest taki silny, jakby się to wydawało???
Bo ani w SLD z przystawkami, ani w PO, ani w PSL już przestałam wierzyć ..
Ale pozostawmy politykę, ona i tak bez naszego udziału będzie się działa.
Grunt, że znów wstał pięknie słoneczny dzionek, może też będzie taki cieplutki jak wczoraj, aczkolwiek zdecydowanie już w jesiennej oprawie słonecznego blasku. Wszak już jutro do nas oficjalnie Pani Jesień zawita i będzie trwać aż do 23 grudnia.
Wczoraj popołudniu poplotkowałam trochę na ławeczce z panią Lutynką i z panią Danusią, dzisiaj nie wiem, czy Park uda mi się odwiedzić, bowiem o 15 mam zabieg u pana Bartka. Już nie mogę się doczekać, bo kręgosłup bez jego zbawczego dotyku zaczął mi nieco dokuczać, ale jednak udało mi się z pracy do autobusu dotrzeć na piechotę. Każdy mój krok to krok do zdrowia, tak sobie własnie zawsze tłumaczę : ” idź, idź Ewusiu na przód, noga za nogą, ale do przodu, bo inaczej już całkowicie twój kręgosłup zardzewieje i pozostanie ci operacja, albo kalectwo i do końca życia uziemienie w łóżku. Nawet nie chcę myśleć o takiej alternatywie, dlatego staram się walczyć !!!!!!
No to co, wkraczamy w ten wtorkowy uśmiechnięty słonkiem dzionek, niech będzie on dla Was miły i szczęśliwy

Gdyby……

………. można było cofnąć czas……….. ale niestety, nie da się, musi boleć……

Zostawmy już ten temat, to już było i nie wróci, za nami tydzień, w którym wiele się zdarzyło, przed nami tydzień, w którym wiele zdarzyć się może……
Szczególnie politycznie, bo dzisiaj jest byc albo nie być pana Z. – czy topór podniesiony nad jego głową opadnie na jego kark?
Osobiście nie wierzę w to, bo zbyt duże ryzyko pan K. by poniósł. a kto jak kto, ale pan K na to pozwolić sobie nie może.
Mimo swojego starczego już wieku, jego mózg wciąż jeszcze pracuje, wciąż co prawda toksyny złości i nienawiści zalewają jego mózg, ale chytra starczość może przeważyć, by raz jeszcze w miarę rozsądną, bez szkody dla siebie decyzję podjąć. Właśnie, bez szkody dla siebie, a nie Polaków, o czym tak szumnie lubi mawiać. No może jeszcze jego przyboczni na tym zyskają, o ile oczywiście będą do końca ulegli, wierni do bólu, bo jak widać po ostatnich zajściach, próby buntu są brutalnie gaszone. Na tym własnie polega tyrania!!!!
Poczekajmy cierpliwie do popołudnia, a może i do wieczora ??????……..

Wczoraj mimo nawet dosyć przyjemnego dnia nie wychodziłam do Parku, senna jakaś taka byłam i kręgosłup nieco więcej mi dokuczał.
Pod wieczór miałam gości – Elę i Maćka, przyjechali oczywiście na rowerach, pięknie po krótkim urlopie na Tureckiej Riwierze opaleni i wypoczęci, więc mieli sporo do opowiadania.
Okazuje się, że Turcję też niestety COVID 19 dopadł i wiele wspaniałych hoteli niestety musiało zawiesić swoją działalność, kilka z nich niestety już całkowicie splajtowało. podobnie jak w Polsce, z tym, że Turcja głównie właśnie z turystyki żyje. więc dla wielu managerów jest to wielka życiowa tragedia, z której ciężko będzie się im podnieść.
Ale przypuszczam, że nie tylko w Turcji mają takie problemy, wiele krajów, zwłaszcza tych umieszczonych w cieplejszym klimacie, a nastawionych głownie na turystykę też teraz krach przeżywają i co gorsze nic nie zapowiada, że w najbliższym czasie stare wydanie turystycznej prosperity mogłoby powrócić.
Ale co tam nam martwić się o inne kraje, gdy w naszym niestety źle się dzieje, a wciąż jesteśmy niestety do tego okłamywani i niedopuszczani do prawdy, zwłaszcza tej dotyczącej stanu finansów Polski, która dla nas jest bardzo niekorzystna.
Wiele lat i wiele wyrzeczeń trzeba będzie ponieść, a przede wszystkim całkowej zmiany rządzenia i nowego, racjonalnego myślenia o Polsce potrzeba, by odwrócić jej losy, ale nie jestem pewna, czy nasze wnuki lub prawnuki takiego czasu doczekają, tym bardziej, że sytuacja geopolityczna no i zdrowotna w tej chwili jest w całym świecie wprost bardzo niebezpieczna.
Nie jestem pewna, ale intuicja podpowiada mi, że ten nasz dobry czas niestety przeminął……. To co było już się nie wróci, przynajmniej przez dłuższy czas, rujnacja Polski już nastąpiła i ciągle niestety trwa, przy przyzwoleniu wciąż niestety około 40 procent ciemnego ludu.

A ja powrócę raz jeszcze do czołówki mojego wpisu czyli do słów gdyby można było cofnąć czas…..
Nie tylko, że się tego nie da zrobić, ale zawsze budzimy się w niepewności, czy można w jakimś stopniu chociaż zapobiec temu, co może się złego zdarzyć – chyba też tego nie da się zrobić.
A czemu to piszę? Bo dzisiaj jestem po serii jakichś koszmarnych snów, przepowiadających, że coś nade mną złego jeszcze wisi.
Najgorsze jest to, że nie wiem z której strony to zło mnie uderzy, ale po dzisiejszej nocy wstałam tak bardzo zmęczona i przygnębiona, że poniedziałek raczej do udanych dni zaliczać nie będę,
A może to były tylko złe, ale nic nie znaczące sny????? OBY!!!!!
SEN MARA – BÓG WIARA – życzę Wam przyjemnie słonecznego poniedziałku, bo podobno słonko ma dzisiaj i przez kilka następnych dni nam dopisywać i udanego tygodnia.

i jest niedziela

I może będzie ona nieco cieplejsza niż wczoraj, Siedziałam wczoraj sobie co prawda w Parku na ławeczce razem z panią Danusią i wymieniałyśmy kulinarne przepisy, nawet muszę przyznać, że nie spodziewałam się, że z niej taka dobra gospodyni, jeszcze z ery tych gospodyń sprzed lat, które swoje własne zimowe zapasy sobie robią, a nie kupują w sklepach gotowe kompoty, dżemy czy marynowane grzybki, ale muszę przyznać, że lekko podmarzłam, co wieczorem w mych kościach dosyć boleśnie odczułam.
No cóż, to już nie pora letnich spódniczek, teraz znów trzeba ogrzewać kuperek i kolanka spodniami – na letnie ubrania trzeba będzie poczekać dobrych kilka miesięcy.
Ale przynajmniej chwilkę do słonka buzię wystawiłam, już ono co prawda nie opala, ale przynajmniej przyjemnie ogrzewa, gdzie te czasy, gdy człowiek w cieniu przed słonkiem się chował? Teraz już nie te zacienione, a raczej te ławki w słonku bywają oblegane……
Ale cieszmy się taką pogodą, jaką obecnie mamy, bo niebawem może już nadejść pora jesiennych pluch. Co prawda nareszcie znalazłam swoją parasolkę, „schowała: się przede mną do plecaczka, ale sami musicie przyznać, że robienie zakupów z torebką w jednej ręce, parasolka w drugiej nie są najłatwiejsze, stanowczo brakuje wtedy trzeciej ręki. No chyba, że używa się wózeczka, ale po małe zakupy nikt z wózkiem znowu nie chodzi. Ja takie większe „wózkowe” zakupy na ogół robię raz w tygodniu – fajna to sprawa, bo nie trzeba wtedy nic dźwigać, można wózek zapakować i za sobą ciągnąc, no chyba jeszcze łatwiej jest, gdy ktoś ma własny samochód,, który można po pełen bagażnik zapakować, wtedy zakupy są czystą przyjemnością, oczywiście gdy ktoś dysponuje odpowiednią gotówką, bo wizyta w wielkich marketach przeważnie jest bardzo kosztowna, nawet gdy się ma przygotowaną kartkę z zaplanowanymi zakupami, zawsze idąc po marketowych alejkach człowiek narażony jest na pokusę zakupu czegoś, co nie całkiem akurat jest w tyn momencie potrzebne, ale pozorna „okazja” zawsze kogoś omami. Handlowcy doskonale o tym wiedzą i tak układają w wielkich sklepach towary, żeby wyeksponować taki towar, który może nie największą popularnością się cieszy, ale można łatwo jest je przez pewne marketingowe sztuczki klientom wmówić.
Dlatego jak ognia unikam większych sklepów, w tej mojej niewielkiej Avicie zawsze kupuję tylko to, co chcę i zawsze z tych zakupów jestem zadowolona. Zresztą robię tam już zakupy od czterech lat i personel tego sklepu doskonale mnie już zna, chociaż trzeba przyznać, że wiele osób personelu już tam się wymieniło na nowych. Podobnie jak i znają mnie w pobliskim Buczku, gdzie czasami kupuję żytni chlebuś – nawet ostatnio pani mnie spytała, czemu przystałam kupować jaśkowe paluszki – no cóż, zdecydowanie nie należą one do produktów odchudzających, a ja wciąż staram się jednak nadal, przynajmniej częściowo, reżim kulinarny zachować. Nie zawsze mi się to co prawda udaje ( ach te lody obok mojej przychodni wciąż kuszą, a jakie pyszne, chrupiące i lekko słodkie są te rożki, do których te lody pakują!!), ale…… muszę uważać, chociażby przez wzgląd na ten mój nieszczęśnie obolały kręgosłup. Jednak ta dłuższa nieco przerwa od poprzedniego zabiegu u pana Bartka daje się we znaki. Mam nadzieję, że już w tym nowym tygodniu znów pan Bartek skutecznie zabierze się za mój kręgosłup i znów zacznę fruwać, a nie zgarbiona kuleć na ulicy………
Każdy dzień przynosi różne wieści i te dobre i te złe, wczoraj niestety dowiedziałam się o jednym bardzo smutnym fakcie, ale na razie nie chcę, a raczej nie mogę o tym pisać, zostałam zobligowana do zachowania sekretu, powiem tylko, że było mi wczoraj bardzo smutno.
Mam nadzieję, że dzisiejszy dzień będzie wolny od niedobrych wiadomości i spędzę go w miłej atmosferze, może i w Parku, tylko tym razem już ubiorę się w jesienne , cieplejsze szaty, bo niby ma by temperatura około 21 stopni, ale wiaterek niestety jest już jesienny, sporo chłodniejszy.
A moje myśli błądzą dzisiaj po zawojskich lasach, gdzie Magda z rodziną po lasach buszują i grzybki zbierają – życzę im bardzo bogatych zbiorów.
Tylko Magda nie zbieraj tych grzybków z czerwonym kapeluszem w kropki 🙂
Dzisiaj nic o polityce, czekam cierpliwie, co z tego prawicowego konfliktu wyjdzie, podobno w łagodzeniu sprawy ma brać udział sam pan prezydent.
Ale co on może? I tak będzie mówił to, na co mu Jaruś pozwoli, swojego zdania i tak nie będzie mógł głosić.

Życzę spokojnie słonecznej niedzieli i dobrego odpoczynku przed następnym tygodniem.

sobotnie przedpołudnie

Nawet od rana świeci słonko, chociaż już temperatura nie ta, co jeszcze niedawno.
Na razie nie docierają do nas wiadomości z ulicy Retoryka w Krakowie, gdzie mieści się krakowski oddział Pisu, a gdzie wczoraj była bardzo ważna narada, co dalej robić z Polską. (nota bene jeszcze niedawno opodal tego miejsca mieszkałam!!!) – wszystko co się tam działo jest ściśle poufne, a pewnie dosyć burzliwa była tam wczoraj atmosfera.
Co prawda oficjalnie miała to być tylko wspólna kolacja, ale obawiam się, że szampana wczoraj nie otwierano, bo sprawa jest bardzo poważna, teraz ważą się losy Pisu i całej prawicy, a tam już nie tylko kwasy się rozchodzą, ale wręcz trwa wojna podjazdowa, granaty wściekłości wybuchają z całą mocą.
Ziobro pokazuje swoje kły, Gowin pewnie jeszcze do końca nie wie, po której stronie warto się opowiedzieć, bo on zawsze ustawia się przodem do zwycięzcy. Co prawda wcale z tego się nie cieszy, ale popiera, bo jednak władza to jest to, co uderza niektórym jak woda sodowa do głowy.
A Kaczorek? No cóż, pewnie poczuł się zdradzony przez swoich dotychczasowych sojuszników i już wie, że nie jest taki wszechwładny, jakim jeszcze niedawno był, a poza tym doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że Polska już rzeczywiście jest w ruinie gospodarczej i nie będzie wcale łatwo ten gordyjski węzeł rozwiązać, tym bardziej, że Unia coraz bardziej zdecydowanie okoniem staje, więc lepszym dla niego wyjściem jest dyskretne odsunięcie się od polityki, niech teraz inni męczą się z tym, co on i jego formacja skutecznie w Polsce zepsuła.
On już nie wiele ma ze względu na swój wiek do stracenia, zaplecze finansowe na ostatnie dni żywota ziemskiego ma silnie zabezpieczone, no i oczywiście miejsce na Wawelskim Wzgórzu pośmiertnie też otrzyma, jako że Dziwisz już zapowiedział, że nie godzi się rozdzielać bliźniaków nawet po śmierci, a pewnie Jędraszewski jako gospodarz to potwierdzi i zatwierdzi.
I tak na sławetnym Wawelu będziemy wśród zaszczytnej elity królewskiej mieć dwóch największych psujów Polski.
Jedyna nadzieja, że kiedyś ktoś pójdzie po rozum do głowy i tych niewygodnych lokatorów wyeksmituje z miejsca, które według historii wcale im się nie należy.
Tylko niech nie przyjdzie do głowy nikomu, że należy się godnie szanować szczątki zmarłych, bo jakoś nie tak dawno własnie nikt inny, jak nie Jaruś nakazał ekshumować zwłoki ludzi, którzy w tragicznej katastrofie samolotowej pod Smoleńskiej zginęli i jakoś nikt takich skrupułów o szacunku dla zmarłych nie wykazywał. Może przyjdzie czas na stosowny rewanż??????

A co poza tym?
Magdusia na grzyby pojechała, mam nadzieję, że będzie miała bogate zbiory, bo pogoda mu temu jest bardzo korzystna. Podobno tych grzybów w lasach jest sporo i jak pokazywała mi na zdjęciu zamieszczonym na Facebooku, nic, tylko brać koszyk i w las się zagłębiać, niestety taki sport ze względu na mój kręgosłup nie jest wskazany.

Oczywiście, że to zdjęcie to jest fotomontaż, ale każdy z Was musi przyznać, że chętnie na taką grzybową polanę by trafił – można powiedzieć tylko: miałam piękny sen, śniła mi się polana pełna prawdziwków………..
A ja oczywiście po zakupach odwiedzę swój ulubiony Park i będę się napawała resztką lata, bo już mało z niego pozostało……
No to wiele słonka na dzisiaj i na jutro Wszystkim życzę i dobrego humorku, bo to jest podstawą naszego życia, zawłaszcza w tych bardzo niepewnych czasach.

dawno nie pisałam nic o polityce

I dzisiaj za wiele nie napiszę, bo nie warto w tę całą prawicową aferę się wgłębiać, ale już gołym okiem widać, że ostra walka buldogów już nie tylko pod dywanem, ale już całkiem jawnie trwa.
I bardzo dobrze, niech się dokładnie poobgryzają, może to się jakoś na dobrą stronę mocy przełoży, o ile oczywiście opozycja będzie miała na tyle siły i rozwagi, żeby ten fakt wykorzystać.
Bo na prawicy są teraz trzy ważne ugrupowania ; kaczyści, ziobrzyści i gowiniści i każdy z przywódców tych ugrupowań zaczyna ostrzyć sobie zęby na przyszłą władzę i przy tym zwalczać przeciwników, którzy jeszcze są wciąż niby sojusznikami, dziwne to trochę, ale gdy chodzi o władzę, a dokładnie o pieniądze, wszystkie chwyty, nawet te najbardziej podłe, są dozwolone.
Jeszcze co prawda mydlą oczy swojemu elektoratowi, że wszystko jest w porządku, że to niby tylko uzgadnianie wspólnego przyszłego rządowego programu , ale wydaje mi się, że już nawet ten najbardziej ciemny z tych najciemniejszych wyborców widzi, że coś tam coraz głośniej trzeszczy i raczej do porozumienia, przynajmniej w takiej formie, jaka była dotychczas, nie dojdzie.
Co prawda nadal udają ,że przywództwo należy do Kaczyńskiego, który jednak jak widać jest coraz bardziej słaby i coraz mniej zaradny w uchwycenia wszystkich za pysk. A na pewno Ziobro będzie chciał to wykorzystać, tym bardziej, że to on teraz ma największe poparcie Rydzyka, a wiadomo, że podopieczni tego pana zawsze pod jego dyktando głosują.
Specjalnie napisałam tego pana, a nie Ojca, bo po pierwsze nie ma żadnych dowodów na to, że kiedyś przyjął świecenia kapłańskie, o czym coraz częściej się czyta, a nawet jeżeli byłby rzeczywiście kapłanem, to raczej można rzec, że jest raczej sługą Diabła niż Boga, bo wszystkie jego poczynania są wyraźnie antychrześcijańskie, wykorzystując naiwność a czasem i głupotę głównie starszych osób wciąż się ich kosztem bogaci, wykorzystując przy tym także i polityczne partie, które mu się za jego poparcie opłacają, zresztą pieniędzmi płynącymi od podatników, co jest tym bardziej podłe.
Nie da się ukryć – dzisiejsza polityka na brudnych pieniądzach jest oparta !!!!!
Zresztą Ziobro jest na tyle sprytny w tej swojej brudnej polityce, że nazbierał mnóstwo haków, które teraz na pewno do szantażu wykorzysta.
W każdym bądź razie, ja się cieszę, że wreszcie coś się złego w tej niby zjednoczonej prawicy dzieje, a gdy doszły mnie słuchy, że być może Kaczyński doprowadzi do nowych wyborów przypomniałam sobie, że podobna sytuacja już przecież była i w nowych wyborach Kaczyński dostał wydatnie po nosie. Może i teraz będzie podobnie? Byleby tej potyczki nie wygrał właśnie Ziobro, bo on jest jeszcze większym Diabłem, niż sam Kaczyński, jest bezwzględny, o czym już mieliśmy nie raz okazję się przekonać, a jego zasadą jest dojście do władzy nawet po trupach przeciwników i bezwzględne i niepodzielne opanowanie wszelkiego królowania w kraju. Zamordyzm w jeszcze większej skali, niż panuje obecnie za rządów Jarosława.
Niech się więc chłopaki ku chwale Ojczyzny biją ile wlezie, będę im w tej walce sekundowała, oczywiście z nadzieją, że przyniesie to w końcu tak wyczekiwany przeze mnie i nie tylko przeze mnie koniec Wielkiej Kaczej Koalicji i powołanie do odpowiedzialności karnej tych wszystkich, którzy obecnie niszczą naszą Polskę.
Co prawda nie widać teraz w opozycji jakichś mobilizacyjnych ruchów, niestety opozycja jest też bardzo mocno między sobą poróżniona, ale może dalszy rozwój przypadków przyniesie jednak jakąś zmianę???
Bo trzeba przyznać, że tak bezczelnego rządu jak obecny nie było dotąd jeszcze w Polsce i coby nie myśleć i mówić o poprzednich rządach zarówno SLD jak i PO – PSL, ba nawet tych z minionych czasów słusznej komuny, które również wiele wpadek zaliczały, ich rządy w porównaniu z obecnym były prawie idealne.
A może już czas na całkiem nowe rządy nowego pokolenia, nie skalanego starymi zaszłościami, byleby były to osoby rozsądne, dla których polityka nie byłaby tylko windą do kariery, tak jak dzieje się na przykład teraz wśród prawicowej młodzieży miernych, ale głupich i wiernych.
Aż strach pomyśleć, ilu tych nowych głupków Pis sobie wychował. każda ich wypowiedź to po prosu jest jedna wielka żenada.
DO PRZODU POLSKO!!! RUSZAJ Z POSAD!!!! NADCHODZI SZANSA NA NOWĄ I MĄDRĄ OJCZYZNĘ!!!!!

A dzisiaj mamy już piątek, czyli weekendu początek.
Nie wiadomo, jaki on będzie, bo prognozy pogody są różne, może być słonecznie, ale mogą i deszczowe godziny gdzieniegdzie wystąpić.
Cóż, nie można zapominać, że praktycznie już mamy czas przedjesienny, a już za cztery dni, 22 września zawita do nas kalendarzowa jesień.
Póki co cieszmy się więc ostatnim letnim weekendem – życzę miłych spacerów i……… wspaniałego grzybobrania, bo podobno ostatnio sporo tych leśnych owoców – grzybów się nam pokazało.