Niesamowitości mnie dzisiaj w powrotnej drode do domu spotykały.
Ale po kolei…..
Poszłam na swój przystanek autobusu lini 164,ździebko przesuniętego z powodu przewlekającego się remontu ulicy.
Na przystanku stał Pan,w stosownym wieku,ubrany w lekki,jasny garniturek,trzymający w ręku
niewielką ładną wiązankę kwiatków.
Pan nerwowo spoglądał na zegarek,widać,że gdzieś się spieszył….
Wyobraziłam sobie,że o to jest to Pan,który idzie na spotkanie z Panią poznaną w…internecie.
Zastanawiałam się nawet,a gdybym to ja miała być tą tajemniczą nieznajomą???…..
Ale ponieważ całkiem realna siatka zaczęła całkiem realnie mi ciążyć,a na tym przesuniętym przystanku nie było ławki ,postanowiłam cofnąć się do poprzedniego przystanku ( hahah,każdy naogół w takiej sytuacji idzie do porzodu,a nie do tyłu,jakja,zawsze na opak)
Na następny autobus trzeba było czekać około 20 minut( właśnie dopiero mi ogon pokazał poprzedni)
I pewnie zapomniałabym o owym Panu,gdyby akurat chwilę po mnie nie podjął podobnej jak ja decyzji( haha,jednak jest jeszcze ktoś na świecie,co na opak logice nie idzie na przód,tylko się cofa),usiadł koło mnie na ławeczce…
Wyobraźnia zaczęła działać,
kurcze ,ten bukiecik naprawdę mi się podobał.
Ale przyjechał jakiś " nie mój" autobus i Pan wsiadł i pojechał w siną dal.
Nie wiem czemu,ale miałam wrażenie,że jeszcze kiedys się spotkamy….
Po pewnym czasie przyjechało "moje" 164,wsiadłam i pojechałam
Na Alejach ruch niesamowity i korek jak zazwyczaj,więc chwilę postałam.a tuż obok mnie zatrzymało się pięknie przystrojone małymi bukiecikami auto z Państwem Młodcyh.
Panna młoda była widać bardzo szczęśliwa i uśmiechnięta i wtedy za moimi plecami usłyszałam
komentarz jednego z rozmawiających panów,(też dojrzeli szczęśliwą młodą parę) "i z czego się ona cieszy,jeszcze nieraz życie da jej jeszcze w d…"
Parsknęłam śmiechem,pomyślałam-może i facet ma rację….
Ale gdyby wszyscy tak myśleli ,nie było by na świecie mnie,ciebie,tych panów też.
Chociaż…. ludzie nie żenią się dla samej rekreacji ( podobno z wielkiej MIŁOŚCI), każdy w takim momencie wyobraża sobie,że z nimi będzie inaczej,im się uda…..
No i niech im się naprawdę uda to życie,niech będą tacy szczęśliwi,jak w tej chwili utrwalonej w mojej pamięci ……uśmiechniętej panny młodej,siedzącej napewno z bijącym sercem i czekającym na najważniejszy jej moment w życiu….
Dyskretnie spojrzałam na relacjujących mężczyn,byli w wieku wskazującym,że znają zyczie….
Pomału mój autobus zbliżał się do mojego przystanku..
Wstałam i….mój wzrok spoczął na…..znajomej mi wiązance…… 
Oczywiście tkwiła ona nadal w ręku tego Pana z przystanku( widac po drodze przesiadł sie do mojego autobusu)
Uśmiechnęłam się do swoich myśli.
Przeczucie mnie nie omyliło,nasze drogi znowu się spotkały.
I co najlepsze Pan wysiadł na tym samym przystanku co ja….
I już prawie,prawie poczułam,jak do mnie podchodzi,już prawie widziałam w wyobraźni,jak wręcza mi ową śliczną wiązaneczke,ale…nadjechał następny autobus,do którego ów Pan wskoczył i tym razem już na dobre odjechał w siną dal……….
Trudno,widać inna Pani dzisiaj uszczęśliwiona będzie tą piekną wiązanką…
A może nie tylko wiązanką????
Ale swoją drogą ile dziwnych rzeczy człowieka spotyka " po drodze"
Ciekawe,czy również by mnie spotkały,gdybym właśnie ,jak zamierzałam kiedyś własnym samochodzikiem jeździla????????
NIESAMOWITE SĄ CZASEM SPLOTY SYTUACJI !!!!!



