Coraz bardziej wciągam się w rybi interes 
Pod warunkiem,że nie ma koło mnie szefowej Marzeny.
Nie wiem czemu przy niej okropnie się stresuję i najprostsze rzeczy wydają mi się wtedy trudne???
Rano przyszłam o 7, byłam sama,spokój, cisza,więc całkiem fajnie mi się te zamówienia wypisywało.
Ale i tak Marzena znalazłła kilka błędów.
MUSIAŁA!!!!
No cóż,szefowa jest z reguły nieomylna.
Potem musiałam kilka telefonów wykonać .
I to pod bacznym uchem szefowej.
Namęczyłam i napociłam,ale jakoś poszło.
Nie narzekam,żle nie jest.
Jutro już mija miesiąc w tej nowej firmie.
W przychodni trochę też z dokumentami powalczyłam,musiałam posegregować zaległe wyniki i pochować.
Oprócz normalnej codziennej rejestracji i wykonania kilku zdj rtg.
No cóż,za coś te pieniążki płacą przecież.
Właśnie dzisiaj już troszkę ich wpłynęło na konto,trzeba by o jakiś zakupach pomyśleć?????
HIHI,ALE
KUSI CO????


