w rybiej firmie

Coraz bardziej wciągam się w rybi interes 

Pod warunkiem,że nie ma koło mnie szefowej Marzeny.

Nie wiem czemu przy niej okropnie się stresuję i  najprostsze rzeczy wydają mi się wtedy trudne???

Rano przyszłam o 7, byłam sama,spokój, cisza,więc całkiem fajnie mi się te zamówienia wypisywało.

Ale i tak Marzena znalazłła kilka błędów.

 MUSIAŁA!!!!

No cóż,szefowa jest z reguły nieomylna.

Potem musiałam kilka telefonów wykonać .

I  to pod bacznym uchem szefowej.

Namęczyłam i napociłam,ale jakoś poszło.

Nie narzekam,żle nie jest.

Jutro już mija miesiąc w tej nowej firmie.

Jak ten czas leci………

W przychodni trochę też z dokumentami powalczyłam,musiałam posegregować zaległe wyniki i pochować.

Oprócz normalnej codziennej rejestracji i  wykonania kilku zdj rtg.

No cóż,za coś te pieniążki płacą przecież.

Właśnie dzisiaj już troszkę ich wpłynęło na konto,trzeba by o jakiś zakupach pomyśleć?????

HIHI,ALE      KUSI CO????

przedjesienna zaduma

Fall Cornucopia

Chociaż kalendarzowo jeszcze lato mamy,chociaż dnie jeszcze są ciepłe,ale już bardzo czuć tą jesień.

Liscie już zaczynają szurać pod nogami,poranki bywają mgliste….

Szczególnie na wsi rano widać jak mgła po polach się snuje.

A teraz,pracując poza Krakowem mam możnośc obserwacji zmiany oblicza przyrody na wsi….

Każda pora roku ma podobno swój urok.

Ale jesień bardzo nostalgicznie na mnie działa.

Chyba te długo ciemne poranki,chyba ten szybko zapadajacy zmierzch jakieś piętno smutku na człowieku pozostawiają?

Kończy się lato……..zaraz niedługo spadnie śnieg…….skończy sie następny rok życia…

Ech!!! lepiej nie rozmyślać.

BYLE DO WIOSNY  !!!!!     

a póki co zabieram się do pracy……

Znów dłuuuuuugi przedemną dzień 

Pracowity dzień…….