Zaliczyłam dzisiaj aż trzy prace.
Byłam rano w przychodni (nawet zdjecia rtg robiłam) ,potem pojechałam do szpitala,gdzie musiałam się uporać z porządkami w szafie ( nie było tak źle),potem pojechałam do moich rybek.
Wszystko udało się,dzięki pomocy Magdy,która przede wszystkim udostępnila mi swoje auto ( no nie ,oczywiscie,że to ona była kierowcą)
Smutne było wyjście z Pracowni Rtg……
Nie obracałam się za siebie.
Tylko pożegnanie z Anią było smutne.
Obu nam w oku łza się kręciła….
Nawet wizja podwójnej odprawy ( emerytalnej i likwidacyjnej) nie osłodziła mojego bólu.
Ale tak musiało być…….
Tak,czy siak musiałabym z tego szpitala odejść.
Ale zawsze mogłabym była tam wracać,a tak????
Została mi pamiątka…radio Sony….. 
Patrzę na niego i zatrzymuję w pamięci resztkę sentymentu……
Te 21 lat mojej pracy tam,te lata gdy chodziłam tam jeszcze jako dziecko w odwiedziny do mojego Ojca,który tam też pracował.
Wspominam koleżanki,które juz na zawsze od nas odeszły-Danę i Czesię.
I te osoby,z którymi pracowałam.
Przeszło 20 lat….to szmat czasu….


/Oxidative-stress-response-(.gif)