dzień załatwień

Dzisiaj mam troche bieganiny,aż dwa urzędy muszę załatwić,zanim dotrę do pracy na Żabiniec do Przychodni

I to wszystko niestety jest w różnych i oddalonych od siebie miejscach,więc bardzo dzisiaj muszę się spieszyć,czego z reguły nie lubię.

No i tak ciągle się zastanawiam,co dla mnie będzie lepsze,pracować u tych rybek,czy nie pracować?….

Praca jest fajna,bardzo mi się podoba i wydaje mi się,że bardzo sie w nią zaangażowałam,ale…

To ciągłe czekanie na to co będzie,czy jednak uznają,że się nadaję, czy nie,strasznie mnie dołuje.

Właściwie jeszcze nie wykonuję wszystkiego,co do mnie należy,nie wykonuję sama telefonów do Klientów,co było w założeniu mego stanowiska pracy,przyjmuję narazie zamówienia od naszych przedstawicieli,ciągle się ucząc i ucząc…

Niby oczekują odemnie samodzielności,równocześnie nie dopuszczając mnie do samodzielnych kroków,w tym wypadku do rozmów z Kientami.

No i to jest właśnie ta kwadratura koła  

Więc jak mam sie wykazać,czy sie do tej pracy nadaję?

Zauważyłam,że cholernie mi na tej pracy zależy.

Może dlatego,że pracuje tam taki młody zespół ,czuję się jakbym zaczynała pierwsza pracę w swoim życiu?

Czas pokaże……okres próbny trwa 3 miesiace.

Jeden już mam za sobą.

Muszę się jeszcze bardziej zmobilizować.

Ambicja nie pozwala mi zrezygnować

Będę walczyła do końca.

Dzielnie.