Już po pysznym

Było i minęło

Zastanawiam się,czy to była niebo w gębie???

                           

A może raczej była to gęba w niebie??

Lokal u tych aniołków przyjemny,siedzieliśmu w oranżerii,gdzie kanarki swoimi

trelami uprzyjemniały nam  posiłek.

Nie obeszło się oczywiście bez mojego ulubionego napoju

Niestety nie było soczku imbirowego,musiałam sie wiec zadowolić malinoą wkładką do mojego piwka.

Ale i tak było wspaniałe.

Na początku podali nam "czekadełko" -ciemny chlebuś a do tego masełko czosnkowe z ziołami.

Majka popierała moją firmę (tam dostarczamy właśnie rybki) i zamówiła pstrąga z rusztu,my z Maćkiem wcząchnęlismy po szaszłyczku.

Po obiadku poszliśmy do "Literatów" na pyszną ajerkoniakową kawusię i torcik literacki.

No tak,co prawda wybyło troszkę kasy z kiesy,ale za to przybyło parę centymetrów w bioderkach.

Czyli w sumie : BILANS POZOTAŁ NA ZERO !!!!

Nie żałuję…

To była naprawdę wspaniale spędzona sobota

trochę Nieba na ziemi

Jak nie Raj ( co prawda "Utracony",ale zawsze jakiś  Raj) to "Pod Anioły" mnie ciągnie…….

Ale mam zachciewajki.

Ale co tam,troszkę Nieba na ziemii się przyda.

Za życia.

Bo potem już nie będzie pysznego

A za oknem leje i leje….

Pędzę.

Smacznego