Było i minęło
Zastanawiam się,czy to była niebo w gębie???
A może raczej była to gęba w niebie??
Lokal u tych aniołków przyjemny,siedzieliśmu w oranżerii,gdzie kanarki swoimi
trelami uprzyjemniały nam posiłek.
Nie obeszło się oczywiście bez mojego ulubionego napoju
Niestety nie było soczku imbirowego,musiałam sie wiec zadowolić malinoą wkładką do mojego piwka.
Ale i tak było wspaniałe.
Na początku podali nam "czekadełko" -ciemny chlebuś a do tego masełko czosnkowe z ziołami.
Majka popierała moją firmę (tam dostarczamy właśnie rybki) i zamówiła pstrąga z rusztu,my z Maćkiem wcząchnęlismy po szaszłyczku.
Po obiadku poszliśmy do "Literatów" na pyszną ajerkoniakową kawusię i torcik literacki.
No tak,co prawda wybyło troszkę kasy z kiesy,ale za to przybyło parę centymetrów w bioderkach.
Czyli w sumie : BILANS POZOTAŁ NA ZERO !!!!
Nie żałuję…
To była naprawdę wspaniale spędzona sobota

