
Tylko dzieci nie mają z tym problemów…..
Sens życia?, a co to wogóle znaczy?
Punkt widzenia zależy od miejsca zasiedzenia,jak mawia mój kolega.
Mój punkt widzenia,to praca,praca,praca….
Do upadu,od rana do wieczora….
Bez oddechu,bez urlopu….
Bez braku czasu dla siebie,przyjaciół…..
Zastanawiam się,dokąd tak moje serce wytrzyma?
Ciekawe,im jestem starsza,tym więcej i dłużej pracuję.
Nie,to nie tak,zawsze sporo pracowałam,zawsze w 2 miejscach pracy,albo chociaż miałam dodatkowe godziny,czy dyżury.
Należę do rodziny pracusiów.
Tak już niestety w mojej rodzinie jest.Wszyscy kochają pracować.
No, jest jeden jedyny wyjątek,ale wyjątki potwierdzają regułę.
A może tak kochamy pieniądze???
Fakt,że lubię je wydawać,chociaż zauważyłam ostatnio,że zaczyna mi być żal,jak uciekają z mojego konta.
No cóż,to podobno cecha byków,krakowskich sknerusów i osób starszych.
Przy takim melanżu trudno się oprzeć pokusie sknerstwa.
Wracałam dzisiaj sobie autobusem z pracy i tak się zastanawiałam właśnie nad tym,że mija mi kolejny dzień życia,za oknami noc,tak mało może radości,ale ..
Sztuką jest umieć się cieszyć tym,co sie ma,czyimś uśmiechem,tym,że komus może dzisiaj pomogłam,podniosłam na duchu,a może wręcz przeciwnie,może ktoś właśnie dzisiaj miał powód,aby mieć do mnie o coś żal?Może komuś sprawiłam jakąś przykrość,chociaż wcale nie miałam tego w zamiarze?
Maria Dąbrowska w Nocach i dniach wypowiedziała słowami Barbary Niechcic słowa,które bardzo zapadły mi w serce.
"Życie składa się z nocy i dni,ale czasami bywają niedziele."
Moje życie to długie i pracowite dnie,ale wcale tego nie żałuję.
Po nich nadchodzi noc dla odpoczynku,a potem wstaje nowy dzień z nadzieją,że będzie lepszy ,niż poprzedni.
A niedziela nie jest jedynie dniem odpoczynku,taka niedzielą bywają wszystkie miłe chwile w życiu,które nas spotykają.
I to niezależnie od dnia tygodnia……..
Kurcze,ale sie rozpisałam.
Zaczynam być nudna……


