
Idzie jesień przez miasta i wioski
snując mgłę gęstą o świcie,
Wiatr w liściach hula beztroski,
ścieląc dywan z kolorów obficie.
Słońce traci swe ciepłe promienie,
w berka z chmurą chyba lubi grać,
a gdy nocy nadchodzą pierwsze cienie.
szybciutko kładzie się już spać.
Nie jest skore do wczesnego wstawania.
długo rankiem rozpościera mrok,
chmura chmurę po niebie gania
deszczem strasząc nas co krok.
I ptaki też coś posmutniały,
już cichszy ,spokojniejszy ich śpiew
niektóre już odleciały,
inne dziuple szykują wśród drzew.
W ludziach też smutek jakiś dziwny tkwi,
pewnie na dnie w sercu im żal,
tamtych ciepłych, słonecznych dni
lata,które nieodwołalnie odpłynęło już w dal.
E.W.