Płynie dzień leniwie,
chmury przeganiając,
słońca promień chciwie
w ciepło obracając.
Jeszcze mami złotem,
odblaskiem czerwieni,
malując za płotem
odcienie jesieni.
Odgania wciąż smutki,
jesiennej szarugi,
a sen w nocy długi..
Wczoraj jadłam chyba po raz pierwszy właśnie krewetki.
A gdzie?
w firmie oczywiscie smażyli.
Najpierw się rozmrażały w wodzie,potem chwilkę macerowały w przyprawach( między innymi w pesco ) a potem smażyły z czosnkiem,pomidorami….pychotka.
Potem je posypuje się zieloną pietruszką.
Chociaż czy ja wiem,czy mi smakowały?
Głównie miały smak pomidorów,czosnku i pietruszki właśnie.
No i oczywiście je się podobnie jak raki nie w całości,odwłoki twarde trzeba odrzucać.
Wszystkiego trzeba w życiu spróbować,ale fanką krewetek raczej nie zostanę.