Ponowny punk

Hihi,znowu ze mnie zrobił się rudy punk.

Naprawdę o wiele lepiej czuję się w takiej fryzurze.

Nawet nogi mnie mniej bolą…..

Co mają nogi do fryzury nie wiem,ale fakt jest faktem.

Chyba znowu odmłodniałam……

Oczywiscie jestem po imprezie pożegnalnej.

Było bardzo sympatycznie,siedzielismy w ogrodzie,gdyż pogoda wspaniale dopisała.

W momencie,gdy moj pożegnalny "czarny las" wjechał na stół wszyscy podeszli do mnie i życzyli mi miłej emeryturki-dostałam słoneczniki w wazonie i fajny gif-popielniczkę z wkiprowanym weń petem,z napisem "nie bądź samobójcą,nie pal".

A potem było już drinkowanie i wspaniałe grilowanie.

Szkoda,że impreza skończyła się dosyć wcześnie,ale przyznam,że ostatni drink nieco juz mnie zbił  z nóg ……

No cóż,w końcu kiedyś jest i pora na fun………

IMPREZA

Dzisiaj w Michałowicach, u Adama ,jest pożegnalny grill dla  naszej Pracowni RTG Szpitala Kolejowego w Krakowie.

W sumie smutna intencja,ale zabawa moze być całkiem,całkiem..

Wiozę "emerytalny tort" hahaha.

Oczywiście,że "Czarny Las".

Życzę sobie ( i wszystkim uczestnikom) mimo wszystko dobrej zabawy..

TO OSTATNIA SOBOTA,JUTRO SIĘ ROZSTANIEMY………

jesienna nostalgia

                          

Idzie jesień przez miasta i wioski

snując mgłę gęstą o świcie,

Wiatr w liściach hula beztroski,

ścieląc dywan z  kolorów obficie.

Słońce traci swe ciepłe promienie,

w berka z chmurą  chyba lubi grać,

a gdy nocy nadchodzą pierwsze  cienie.

szybciutko kładzie się już spać.

Nie jest skore do wczesnego wstawania.

długo rankiem rozpościera mrok,

chmura chmurę po niebie gania

deszczem strasząc nas co krok.

I ptaki też coś posmutniały,

już cichszy ,spokojniejszy ich śpiew

niektóre już odleciały,

inne dziuple szykują wśród drzew.

W ludziach też smutek jakiś dziwny  tkwi,

pewnie na dnie w sercu im żal,

tamtych ciepłych, słonecznych dni

lata,które  nieodwołalnie odpłynęło już w dal. 

                                                                 E.W.

 

no i….po lecie

Fall into Winter

Właśnie,nawet koleżanki zauważyły,że przynudzam…

Ale cóż poradzę,że lubię sobie wstawiać tutaj obrazki?

W sumie,to jest taki mój pamiętnik…

Lubię,gdy mój blog jest kolorowy i już.

Może to i  infantylne,ale w końcu to jest mój blog i wygląda tak,jak ja go sobie kształtuję.

I już…

A dzisiaj pierwszy dzień jesieni.

Jesień też potrafi być piękna w swoich kolorowych dniach.

Dopóki nas nie dopadną listopadowe szarugi,a potem śnieg.

Tego właśnie sie boję,w związku z moimi dojazdami,ale…

No cóż.Kiedyś przyjdzie wiosna i znowu lato…..

Narazie zaśpiewam za Zdzisławą Sośnicką"

ŻEGNAJ LATO NA ROK,STOI JESIEŃ ZA MGŁĄ…..

sens życia

Tylko dzieci nie mają z tym problemów…..

Sens życia?, a co to wogóle znaczy?

Punkt widzenia zależy od miejsca zasiedzenia,jak mawia mój kolega.

Mój punkt widzenia,to praca,praca,praca….

Do upadu,od rana do wieczora….

Bez oddechu,bez urlopu….

Bez braku czasu dla siebie,przyjaciół…..

Zastanawiam się,dokąd tak moje serce wytrzyma?

Ciekawe,im jestem starsza,tym więcej i dłużej pracuję.

Nie,to nie tak,zawsze sporo pracowałam,zawsze w 2 miejscach pracy,albo chociaż miałam dodatkowe godziny,czy dyżury.

Należę do rodziny pracusiów.

Tak już niestety w mojej rodzinie jest.Wszyscy  kochają pracować.

No, jest jeden jedyny wyjątek,ale wyjątki potwierdzają regułę.

A może tak kochamy pieniądze???

Fakt,że lubię je wydawać,chociaż zauważyłam ostatnio,że zaczyna mi być żal,jak uciekają z mojego konta.

No cóż,to podobno cecha byków,krakowskich sknerusów i osób starszych.

Przy takim melanżu trudno się oprzeć pokusie sknerstwa.

Wracałam dzisiaj sobie autobusem z pracy i tak się zastanawiałam właśnie nad tym,że mija mi kolejny dzień życia,za oknami noc,tak mało może radości,ale ..

Sztuką jest umieć się cieszyć tym,co sie ma,czyimś uśmiechem,tym,że komus może dzisiaj pomogłam,podniosłam na duchu,a może wręcz przeciwnie,może ktoś właśnie dzisiaj miał powód,aby mieć do mnie o coś żal?Może komuś sprawiłam jakąś przykrość,chociaż wcale nie miałam tego w zamiarze?

Maria Dąbrowska w Nocach i dniach wypowiedziała słowami Barbary Niechcic słowa,które bardzo zapadły mi w serce.

"Życie składa się z nocy i dni,ale czasami bywają niedziele."

Moje życie to długie i pracowite dnie,ale wcale tego nie żałuję.

Po nich nadchodzi noc dla odpoczynku,a potem wstaje nowy dzień z nadzieją,że będzie lepszy ,niż poprzedni.

A niedziela nie jest jedynie dniem odpoczynku,taka niedzielą bywają wszystkie miłe chwile w życiu,które nas spotykają.

I to niezależnie od dnia tygodnia……..

Kurcze,ale sie rozpisałam.

Zaczynam być nudna……

A to objaw…………    starości niestety

O.M.C EMERYTKA

Udało się!!

Pozałatwiałam masę spraw,a najważniejsze że udało mi się oddać papiery do ZUS-u za pierwszym podejściem.

Teraz już czuję się jak O.M.ało C.o  EMERTYKA.

Do miesiąca przyjedzie decyzja.

Mam nadzieję,że wszystkie papierki w porządku są i przyznają mi tą zasłużoną w pełni i ciężko wypracowaną emeryturkę.

Co do wypowiedzenia w szpitalu,dopiero odpowiedni papierek dostanę z dniem 1 października.

Narazie mam pracę bez świadczenia pracy.

Okropnie to skomplikowane,ale takie są prawa rozwiązywanego szpitala.

Teraz muszę przypilnować tylko,żeby mi dali dwie odprawy(jedna z powodu rozwiązania szpitala,a druga emerytalna),które co prawda mi sie należą,jak psu buda,czy miska,ale w naszych biurokratycznych czasach nic nie wiadomo do końca.

Muszę być czujna,bo jak za wczesnie złożę,może mi ta z powodu likwidacji szpitala przepaść,jak za późno nie dostanę  z kolei tej emerytalnej.

Najgorsze,ze nikt w Kadrach nie wie,jak to rozgryźć.

Znaczy się..znowu czekam.

Ale jakby co, emeryturę mam już prawie że w kieszeni.

załatwienia…..

Boję się dzisiejszego dnia,bo dzisiaj dostanę wreszcie chyba to wypowiedzenie w Szpitalu.

No tak.

Niby wszystko już ustalone,z góry wiadome,ale obawy pozostają…

No i to mnóstwo załatwień z tym związanych,podanie o zwolnienie z obowiązku pracy,podanie o wypłatę odprawy emerytalnej (jejku ,jak to dziwnie brzmi???).

I ewentualnie odwiedzenie ZUS-u,a to jest moloch biurokracji.

Napewno okaże się,że brak mi tam będzie mnóstwa papierków,które nie wiem gdzie mam szukać,skoro w Archiwum Krakowa już ich nie ma?

Nie wiem,jak sobie z tym wszystkim poradzę…….

Jestem pełna obaw.

Ale jestem jednego pewna:

NIKT ZA MNIE TEGO NI ZAŁATWI.

MUSZĘ NIESTETY SAMA.

popoludnie

P O P O  Ł U D N I E

Spokojne,słoneczne i wietrzne.

Aż  dziw,że kalendarzowo mamy jeszcze lato.

Gdy wychodzę z pracy, na dworze jest zmierzch.

A niestety tak kończę swoją pracę-dopiero o 19.

a jak minął ten dzień?

Do tej pory nieszczególnie,trochę miałam " rybich potknięć"….

A tak się staram.

Wiem,nie ma ludzi nie omylnych.

Ale niestety za bardzo się mylę.

Chyba z podjęciem tej pracy też.