WYPROWADZKA

Dzisiaj muszę się wyprowadzić z szafy w szpitalu.

Jestem przerażona-za tyle lat zebrało się tam tyle różnych rzeczy,a teraz muszę to wszystko zabrać,bo już mają zaplombować naszą Pracownnię Rtg.

To znaczy definitywny KONIEC.

Więc biorę ze sobą wielki wór,do którego włożę cały mój "majątek"pieczołowicie zbierany przez te 21 lat pracy w szpitalu,a potem poprostu zamknę za sobą drzwi.

I wyjdę….

Po raz ostatni z mojej Pracowni……

Smutne……..

Teraz szpital będzie mi wypłacał przez 2 miesiące świadczenia za pracę bez pracy,dostanę  odprawę…………

I powiem: wiesz kiedyś pracowałam we wspaniałym Szpitalu Kolejowym,który już nie istnieje.

Jeszcze przedemną proces składania papierów w Zusie z wnioskiem o emeryturę.

CZyli  to będzie moje spotkanie z biurokracją ( ciekawe ile koniecznych  "papierków" okaże się nie kompletnych??)

I jak tu być spokojnym,jak żyć bez stresów,jak radzą mądrzy lekarze.

Życie to pasmo samych stresów.

poranna poniedziałkowa kawa

 

Poranna kawa w poniedzialkowy senny poniedziałek smakuje wybornie,jak zwykle

W  programie TVP "Kawa czy herbata" mówią o kasie,tej wielkiej,o której śpiewa Maryla Rodowicz.

Ta ,która nas podnieca,gdy o niej w swoich marzeniach śnimy.

                                                    

Padlo pytanie,co zrobilabym,gdybym taką kasę wygrala ,naprawdę dużą kasę.

Och,co bym, zrobila…..

Napewno kupiłabym sobie mieszkanie,a może niewielki domek.

Mały biały domek co noc mi się śni….

Napewno kupiłabym sobie tą wymarzoną micrę

 

Może starczyłoby jeszcze na jakąś egzotyczną wycieczkę???

No i oczywiście  wyprawiłabym bal na 102 dla czatusiów z mojego polchatowskiego pokoiku…

Ale byłaby balanga…….

Wszyscy ankietowani  przez TV na ten temat mówią o akcji charytatywnej…..

Pewnie i do mnie kolejka rodzinna by się ustawiła.

Nareszcie byłabym dla wszystkich Ukochaną Ciocią,a nie Ciotką hihi

A może jednak wypełnię ten kupon totolotka????

No, ładne marzenia na  poniedziałkowy poranek,początek tygodnia pracy……

Ewa zejdź na ziemię i do pracy marsz  

hahaha

Hahahaha  

Ale mama z córką kłócą się u mnie na moim blogu

  ( jakby nie mogli u siebie w domku)

Fajne to,podoba mi się,

tym bardziej,że wiem,że to są dwie moje wierne "czytelniczki"

I obie serdecznie pozdrawiam ….cmok……….

S O B O T A

JAKI TO MIŁY DZIEŃ DZISIAJ MAMY – SOBOTA !!!!

I mimo,że obudziłam się stosunkowo wcześnie ,bo po godz. szóstej rano ( chyba już w nawyk weszło mi wczesne wstawanie),jestem całkiem zadowolona

 z życia.

Postanowiłam sobie,że przez całe dwa dni nie będe nawet wspominała o pracy.

Aco mi  tam,co będzie,to będzie.

Dzisiaj u mnie generalne porządki ( oczywiscie,że rękami specjalistki Maszy).

A ja pójdę sobie na jakieś sobotnio-niedzielne zakupki.

Niestey chyba juz i pogoda nieco się popsuła i nic nie zapowiada,że będzie to słoneczny dzień,ale również chyba nie będzie padał deszcz.

Ponieważ również nie zapowiada się,że zostanę zaproszona na wieś do mojej siostry spokojnie spedzę weekend w domu.

Nic nie planuję,ale zawsze coś miłego wtedy mnie zaskakuje.

Smutno mi…..

                                    

Zamiast cieszyć się popołudniowym piątkiem,śliczną i słoneczną pogodą no i pespektywą,że przedemną całkiem wolny od pracy cały weekend, siedzę i się smucę.

A powód:   chyba naddmierna ambicja i niska samoocena.

Oczywiście,że chodzi mi o tą drugą moją pracę,czyli o rybki.

Dzisiaj po sprowokowanej przezemnie rozmowie z Adamem

stwierdziłam,że nie spełniam oczekiwań,jakie po mnie się spodziewali…..

Minął miesiąc,a ja jestem ciągle nadal  niesamodzielna…

Najgorsze jest to,że już parasol ochronny,rozłożony nademną przez pierwszy miesiąc pomału jest zamykany….

Staram się,wydaje mi się,że dużą część wiedzy w rybnej branży już osiągnęlam,ale to ciągle jest za malo….

czego mi brak??????

Prze wszystkim tej pewności siebie,którą Marzena i Adam i pozostali posiadają,no  cóż mają  za sobą miesiące praktyki,ja tylko jeden….

I cóż z tego,że już 36 lat pracuję?

W tym,co do tej pory wykonywałam i wykonuję w medycznej branży  jestem pewna……

To dla mnie chleb powszedni z masłem

Że  też zachciało mi się na "nieco starsze lata "zmian…..

Ale najgorsze jest to,że te nowe obowiązki bardzo mi się podobają,praca jest bardzo miła(aczkolwiek dla mnie ciągle jeszcze stresująca) i nie chciałabym jej wcale utracić.

Narazie bez paniki,narazie jeszcze nikt nie powiedział mi

"pani do tej pracy sie nie nadaje".

"Pani już podziękujemy"

Może mi tak nie powiedzą????

Boże jaki byłby to wstyd i sromota.

C Z A S …….

świt…. poranek…. dzień….popołudnie….wieczór….noc….

lato….jesień….zima….wiosna…..

1rok….2 rok….rok……………..lata….lata….lata…

N A R O D Z I N Y

dziecińswto……młodość….pełnia życia….starość….

  Ś M I E R Ć ……………

P   R  Z  E  M  I  J  A  N  I  E…….

jestem  

i

zniknę       

czas teraźniejszy    

i

czas przeszły

I tak niestety musi być……

miesięcznica….

Dzisiaj mija  miesiąc jak u moich rybek i  krewetek pracuję.

         

Miesiąc…… tak szybko ten czas przeminął.

Z tej okazji dzisiaj niosę do pracy 2 rodzaje ciasta.

Nazwy mają fajne: sen ogrodnika i  poezja

Ciekawe tylko jak będą smakować……

Nie,oczywiście,ze sama ich nie upiekłam ( a kiedy na to starczyłoby mi czasu,a zresztą od czego są cukiernie????)

jednym słowem dzisiaj będę się

 WKUPIAŁA W ŁASKI  WSPÓŁPRACOWNIKÓW

                                  

(hihi i podlizywała swojej szefowej-szefowi też)

w rybiej firmie

Coraz bardziej wciągam się w rybi interes 

Pod warunkiem,że nie ma koło mnie szefowej Marzeny.

Nie wiem czemu przy niej okropnie się stresuję i  najprostsze rzeczy wydają mi się wtedy trudne???

Rano przyszłam o 7, byłam sama,spokój, cisza,więc całkiem fajnie mi się te zamówienia wypisywało.

Ale i tak Marzena znalazłła kilka błędów.

 MUSIAŁA!!!!

No cóż,szefowa jest z reguły nieomylna.

Potem musiałam kilka telefonów wykonać .

I  to pod bacznym uchem szefowej.

Namęczyłam i napociłam,ale jakoś poszło.

Nie narzekam,żle nie jest.

Jutro już mija miesiąc w tej nowej firmie.

Jak ten czas leci………

W przychodni trochę też z dokumentami powalczyłam,musiałam posegregować zaległe wyniki i pochować.

Oprócz normalnej codziennej rejestracji i  wykonania kilku zdj rtg.

No cóż,za coś te pieniążki płacą przecież.

Właśnie dzisiaj już troszkę ich wpłynęło na konto,trzeba by o jakiś zakupach pomyśleć?????

HIHI,ALE      KUSI CO????