Alem sobie posiedziała w Kalmarze !!
No nie,pracowałam tylko do 19 z minutami,ale….
Czekałam sobie potem spokojnie na jakiś transport do domu ,wcale się nie nudząc oczywiście,bo od czego mam tam komputery?
A co za różnica,skad klikam?…..
Swoją drogą coraz mniej przyjemnie robi się w naszym czatowskim plusiku ,coś muszę z tym zrobić.
Jakieś kłótliwe zrobiło się to towarzystwo,już nie mówiąc o dosyć swobodnych rozmowach,niestety nie zawsze na poziomie.
Nie twierdzę,że ma być patetycznie,ale nie prostacko.
A niektóre zachowania panów ( i pań niestety też) bardzo od normalności odchodzi….
Przykre.
To naprawdę zawsze był przemiły pokoik,do którego ciągle napływały ( i napływają) nowi ludzie,niektórzy naprawdę wspaniali,inni wręcz przeciwnie……
Przykro by mi było,gdybym musiała się stamtąd na zawsze ewakuować.
No dobra,dosyć rozważań,pora się zbierać.
Dzisiaj znowu idę do Kalmara.
Kurczę,lubię tam bywać…….
Nawet zapach rybi mnie nie odstrasza hihii.
Ale najpierw idę do przychodni.
Nie, nie idę…..
Dzisiaj jadę z Aśką rano autem,też dobrze.
Przydałby się co prawda też transport przez wieś,wczoraj przeżyłam zimny śnieżno-błotny prysznic po drodze,
To był koszmar-trzy auta przejechały normalnie kołomnie,w czwartym, jakiś wariat-rajdowiec jechał chyba,bo z takim impetem wjechał w błoto,że byłam cała mokra od stóp do głów,dokładnie ,lodowe błoto miałam nawet na czapce !!!!
Pelerynę ochronną mam ubierać,czy jak??
No dobra,już idę sobie naprawdę ,bo coraz bardziej późno się robi.
Papa.


