Kupowała baba rajstopy….
I co???
Stopy weszły, ale RAJ nie chciał się zmieścić
trzynastego….wszystko zdarzyć się może…….
a jak w dodatku jest to piątek?????
Nie lubię takiego zestawu……..
Na szczęście następny taki zbieg cyfry 13 z dniem piątkowym będzie dopiero w październiku.
Ale póki co,jakoś ten feralny piątek przeżyć muszę……
A feeee,taka dorosła i taka przesądna,
Mogę,co najwyżej podjąć dodatkowe środki ostrożności,albo…
zapomnieć poprostu o dzisiejszej dacie i ………….
żyć jak w każdy normalny dzień.
Jest i dobra strona dzisiejszego dnia,po piątku następuje błoga sobota,dzień odpoczynku,nie powiem,że lenistwa.
No i bardzo dobrze,bo jakaś zmęczona się czuję.
W dodatku znowu złapałam katar,co dodatkowo negatywnie nastawia mnie do życia.
ZNÓW kaszlę,smarkam,kicham…koniec świata……
Całkiem małoodporna jestem,zwłaszcza,że szczepiłam się przeciwko grypie.
Ach,która to juz infekcja w ciągu ostatnich 2-3 miesięcy????
Tak średnio mam 2 tygodnie spokoju i zaczynam od nowa chorować.
JUTRO SIĘ WYKURUJĘ NAPEWNO.
Kupię kilogram cytryn,ze 4 główki czosnku,miód,sok malinowy…..
Po takiej mieszance napewno katarzysko przegnam na cztery wiatry.
No to cel wytyczony,czekam na sobotę.
A narazie,póki jest jeszcze pracowity piątek,wybieram się popracować troszkę…………..