Cisza i spokój opanowały "górne półki" Kalmara
Znów sama na włościach.
A działo się tu wcześniej,oj działo.
A jak smakowicie pachniało?
Dzisiaj serwował Wiesiu barszczyk iście po litewsku.
Czego tam w nim nie było:prócz jarzynek (oczywiście), chyba z 2 kg boczku,2 kg gotowanej wołowinki i 2 kg białej kiełbasy,oraz zasmażka na…smalcu.
I przyznać muszę,ze mimo,że dosyć tłuste to danie było i bardzo gęste( prawie eintopf),to nawet dosyć smakowite.Okazuje się,ze nie tylko Pascal jest świetnym kucharzem. 
Teraz tylko popijam herbatkę z cytrynką i sokiem malinowym.
Dla zdrowotności,chociaż przyznam,ze po takim obfitym obiadku ,pić też nieżle się chce.
I jak tu nie kochać pracy w Kalmarze??????
NO TERAZ WSZYSTKO SIĘ WYDAŁO……
PS.ale pracowałam też dzisiaj solidnie….




