spokojne popołudnie

Cisza i spokój opanowały "górne półki" Kalmara

Znów sama na włościach.

A działo się tu wcześniej,oj działo.

A jak smakowicie pachniało?

Dzisiaj serwował Wiesiu barszczyk iście po litewsku.

Czego tam w nim nie było:prócz jarzynek (oczywiście), chyba z 2 kg boczku,2 kg gotowanej wołowinki i 2 kg białej kiełbasy,oraz zasmażka na…smalcu.

I przyznać muszę,ze mimo,że dosyć tłuste to danie było i bardzo gęste( prawie eintopf),to nawet dosyć smakowite.Okazuje się,ze nie tylko Pascal jest świetnym kucharzem. 

Teraz tylko popijam herbatkę z cytrynką i sokiem malinowym.

Dla zdrowotności,chociaż przyznam,ze po takim obfitym obiadku ,pić też nieżle się chce.

I jak tu nie kochać pracy w Kalmarze??????

NO TERAZ WSZYSTKO SIĘ WYDAŁO……

 PS.ale pracowałam też dzisiaj solidnie….

Zwierzątkowo

Była kiedyś ,w moim dzieciństwie taka bajka o zwierzątkowie.

Nie pamiętam dokładnie tytułu,tym bardziej nie pamiętam autora bajki,ale pamiętam,że uwielbiałam,gdy rodzice mi tą bajkę czytali.

Dokładnie treści oczywiście nie pamiętam,ale wiem,że opisywała historię przeróżnych zwierzątek,którym bardzo często działa się jakaś krzywda.

Płakałam,gdy rodzice czytali mi tą bajkę,ale kazałam ją sobie, mimo to, bardzo często czytać.

I do teraz pozostała we mnie wielka wrażliwość na krzywdę wszelkich zwierzątek,psów.kotów,ptaków……..

Ta bajka jednak wywarła na mnie wielkie wrażenie i szkoda,że jest do tej pory zapomniana.

Nikt,kogo pytam,jej nie pamięta.

A szkoda……

A czemu o to mówię.

Dzisiaj w programie "kawa czy herbata" poruszana jest właśnie sprawa bajek lat dziecięcych.

Dodzwoniłam się na antenę i przypomniałam sobie te wspaniałe,cielęce lata

Ech.!!!

A teraz pora wracać do rzeczywistości

   

Też na  codzień mam przecież swoje zwierzątkowo.

Ha,coś w tym jednak jest !!!!!

A tyle znowu śniegu napadało ………