Miłe rozpoczęcie weekendu

 Czy ktoś kiedyś jadł pączki upieczone przez Anię M???

MISTRZOSTWO  ŚWIATA!!!!!!

A B S O L U T N I E !!!!!!

Tak rozpoczęłam wczoraj weekend.

Asia-żona Marcina zaprosiła mnie do siebie po pracy na wspaniałe pączusie,upieczone przez jej mamę i na lampkę wina.

Pączki delikatniutkie jak puch,mięciusiętkie,wogóle nie tłuste,posypane cukrem puderm…..

No dobra,już nie przyznam się ,ile zjadłam tych pączków,bo byłby wstyd wielki,ale były takie przepyszne,że jestem rozgrzeszona.

Przynajmniej sama się z łakomstwa rozgrzeszam……….

Po tej "lampce"wina (też nie powiem ile, hihii) nawet całkiem mi się dobrze szło po tych zaspach (spory kawał Marzena mnie ,fakt ,podwiozła,ale potem trzeba było samej sobie radzić!!)

Wniosek taki więc wysuwam,żeby przeżyc tą zimę srogą należy …pić winko hihihi.

Co prawda po przyjściu do domu okazało się,że nie mam dostępu do internetu,więc na bieżąco nie mogłam się podzielić wrażeniami z pączkowej uczty.

Za to poszłam wcześnie spać,a z swoimi spostrzeżeniami zdążyłam się dzisiaj podzielić.

Bałam się co prawda,czy  aby na cały weekend nie zostanę pozbawiona netu,nawet w nocy,gdy się przebudziłam ,po 1-szej ,sprawdzałam-wtedy jeszcze  go nie było.

Na szczęście rano wszystko się "naprawiło" i jest ok.

A za oknem ciagle pada śnieg,jest juz spora poducha śniegowa na chodnikach i na jezdniach  

Na szczęście nie muszę dzisiaj nigdzie specjalnie iść daleko,chyba,że po

zakupy…..

Co prawda mam zaproszenie do Aśki ( jej mama dzisiaj chrust piecze dla odmiany),ale to już zdecydowanie byłaby przesada.

Tak więć będę sobie zimową sobotę w domu.

Przynajmniej mi będzie ciepło…….