
Biedny wieloryb………
Nie udało mu się szczęśliwie do Atlantyku wpłynąć,po tym jak chciał wizytę kurtuazyjną królwej Elżbiecie złożyć.
I mimo pomocy ludzi,którzy specjalny ponton do podróży mu sprawili i holowali go barkami,pomimo,że polewali go zimną wodą,niestety,ten duży,wspaniały ssak nie przeżył.
Pewno za dużo wstrętnej miejskiej wody popił w tej Tamizie,ale i tak dla niego dobrze,że nie wpadł do naszej Wisły,tam zaraz dokonał by żywota,nie zdążyli by nawet żadnego pontonu przygotowywać….
A teraz z innej beczki:
ŚNIŁ MI SIĘWYSOKI, POTĘŻNY I RUDY W DODADTKU ,LEKARZ-GASTROLOG,który CAŁKIEM NAGI wykonywał pacjentce gastroskopię,a ja jemu w tym badaniu towarzyszyłam.
Dziwne,nasz Grzesiu,czyli dr.M ,któremy niestety nieraz muszę towarzyszyć podczas takiego badania ,(nie lubię tego bardzo), gastroskopię wykonuje całkowicie ubrany.No i całe szczęście!!!!!
A poza tym nie jest ani rudy,ani taki wysoki….
Może i Grzesiu przystojny też jest,ale nie tak,jak ten rudzielec z mojego snu.
I to piszę z całą świadomością,nie dlatego,że był nagi…..
Miał bardzo sympatyczną i uśmiechniętą twarz.
Na dolne części ciała rudego pana doktora nie spoglądałam ,z wrodzonej ,panieńskiej skromności…….
A swoją drogą,jakie dziwności człowiekowi potrafią się śnić……
Ale nie miałabym nic naprzeciw, spotkać takiego rudasa w realnym świecie-na początku mógłby być nawet ubrany!!!!!.
A potem….ech…..
No cóż……mam przed sobą całą niedzielę,więc mnóstwo czasu,aby sobie…….pomarzyć.
TYLKO POMARZYĆ……………. 
Przecież rudzi nigdy mi się nie podobali….
PS.A za oknem znów napadało mnóstwo śniegu,bielusieńko i mróz – 18 stopni C trzyma.