MNIAM

A na porządne zmarźnięcie…kapuśniaczek.

Mniam,taki pyszny,z mięskiem i boczusiem oczywiście.

Zdążyłam,przed wyjściem z Kalmara,no i dobrze,bo się porządnie wreszcie rozgrzałam.

No  cóż,jak weszłam rano do naszego biura w Kalmarze ,temperatura wynosiła…..+6 stopni.

Chyba trochę mało co??

Nie można było żadnych piecyków rozgrzewających włączać,bo zaraz siadały stopki.

No wiem,poprawnie mówi się bezpieczniki,ale wiadomo co co chodzi.

No i skutecznie sie rozgrzewałam herbatką z miodem i sokiem malinowym,kawusią,a na końcu własnie  tym wspaniałym kapuśniakiem.

Muszę trochę przestać dożywiać się w tym Kalmarze,bo coś podejrzanie za często mi gumka w majtkach pęka ostatnio

 hihii.

Od piątku już, drugi raz.

Szok.

Koniec.

Kłódka na lodówkę i już.

Dodaj komentarz