GDYBYM KIEDYŚ UCZYŁA SIĘ JEŹDZIĆ NA ŁYŻWACH!!!!!
to………
dzisiaj napewno łatwiej chodziłoby mi się po tych oblodzonych chodnikach.
Bo tu na Żabińcu, w drodze do mojej przychodni, to isnty horror.
To nic,że istne lodowisko,bo to prawdziwe, to przynajmniej gładka tafla,a tu na chodnikach i jezdniach są górki i dolinki lodowe,można nie tylko się poślizgnąć,ale i potknąć o te lodowe nierówności.
I co z tego ,że to gdzie niegdzie posypane jest nawet piachem,skoro piach się i tak wywiewa,a lód pozostaje??
I tak dosyć mam trudności z chodzeniem,teraz przeżywam prawdziwą gehennę…….
Bo nawet jeżeli się wywrócę i złamię na ten przykład rękę,czy nogę,to nawet jeżeli będę skarżyła np.gospodarza domu,to nikt mi nie zwróci mojego cierpienia.
No i oczywiście nie mogłabym wtedy chodzić do moich ukochanych rybek 😦
Jednym słowem nie mam innego wyjścia ,niż UWAŻAĆ!!!!
A skoro już narzekam,to muszę nadmienić,że temperatura w biurze szlachetnego Kalmara rano wynosi +6 stopni,a jak wychodzę koło 13-stej około 15 stopni.
Siedzę w 3 swetrach,płaszczu i rękawiczkach( bo paluszki od klawiaturki marzną),Tak było wczoraj,dzisiaj rano znowu było tylko +7… i mimo ciepłych posiłków regeneracyjnych…..
SKUTEK JUŻ JEST,ZACZYNA JUŻ MI KAPAĆ Z NOSA I ZACZYNAM KICHAĆ 
A dopiero co pozbylam się poprzedniej infekcji.
A ja muszę być zdrowa!!!!
Za niedługo bal karnawałowy w Mikołowie.





