
Jechać,czy nie jechać,oto jest pytanie.
Niby szata na zabawę kupiona,buty też.
Forsa wydana,więc….
Nawet wianek zamówiony,ale…
Właśnie to ale,które zawsze mi towarzyszy przed każdą tego typu imprezą.
Chyba jednak wstydzę sie swojej…postury.
Dzisiaj z przerażeniem patrzyłam na siebie w lustrze.
No cóż,podrywać nie jadę,bo i tak nie ma tam kogo poderwać,
tańczyć i tak nie będę,bo niestety już nie te nogi więc..
A tak pięknie śpiewała Irena Kwiatkowska:
Zawsze potem jakieś kompleksy mi tylko przybywają…..
powiedzmy sobie prawdę prosto w oczy
JESTEM GRUBA !!!
Naprawdę gruba !!!!!
I co najgorsze nie umiem sobie z tym skuteczne poradzić.
Więc w co bym się nie ubrała ,jak laska wyglądać nie będę już nigdy ( no ,nigdy też i tak nie wyglądałam – to inna sprawa)
Jak np taka Claudia Schiffer czy inna modelka.
Trudno.
Świat nie składa się tylko ze samych modelek.
To wiem,ale..
znowu to ale….
A może ja poprostu lubię siebie katować??
JESTEM JAKA JESTEM…
I JUŻ SIE NIE ZMIENIĘ.
Co wcale nie znaczy,ze dylemat jechać czy nie jechać został całkowicie rozwiązany.
Nie wiem jeszcze……..
HAHA,NARAZIE PÓKI CO ZAJADAM PĄCZKA.
ZAWSZE BYŁAM NIEPOPRAWNA

