MRÓZ

A CO TO JEST MRÓZ?????

to piękny malarz na okiennych szybach,to piękny rzeźbiarz na gałązkach drzew…..

Rzeźbi wszystko,co mu pod jego ręce wpadnie…..

Krople spadającej wody przemienia w lodowe cacko

I przyznać trzeba,że bardzo kunsztownie mu to wychodzi.

Prawdziwy artyzm wychodzi spod jego dłuta…..

Prawda????

I może, a  raczej nie może ,ale właśnie dlatego,że jest to jego produkt uboczny,nie jest przez ludzi doceniany.

Uboczny?

Tak,bo jego głównym zadaniem jest mrozić wszystkich i wszystko,robić ludziom na złość,dmuchając lodem prosto w twarz, szczypać w uszy,nos…

A to wcale ludziom się nie podoba,więc narzekają.

Taka już jest ta ludzka natura.

Piękna spoza swojego nosa ukrytego w ciepłym szaliku nie dostrzegają.

No dosyć mędrkowania.

Budzik dzisiaj nie zadzwonił,na całe szczęście obudziłam się sama prawie na ostatnią chwilę,czyli o 5.45.

Miałam dokładnie pół godziny na szybciutkie zebranie się,nawet kawy nie zdążyłamn sobie zrobić.

Jacek dzisiaj wymyślił sobie inną autkiem   trasę do pracy,po drodze musieliśmy jeszcze zabrać Baryłke,więc zjeżdżaliśmy potem z jakiejś okropnie oblodzonej i dosyć spadzistej wiejskiej górki-przyznam,że byłam cała mokra,gdy auto tańczyło na koleinach.

Na całe szczęście dojechałam w jednym kawałku,w dodatku całym kawałku.

Ale się boję o swoją…….hihi..

Temperatura na polu też jakby nieco zelżała,jest niecałe 20 stopni na minusie.

Nie wiem,czy się już zdążyłam jednak przyzwyczaić do tych minusowych temperatur,czy czuć tą minimalną  zmianę  rzeczywiście???

W pokoju biurowym też nieco cieplej,bo całe +8 stopni hahah.

No to znaczy,że rzeczy mają się ku lepszemu.

I o to chodzi.

Idę na kawusię poranną -NARESZCIE.   

A potem ostro zabieram się do roboty.

PS z powodu tego zaspania, blog musiałam dzisiaj w pracy uzupełniać.

Mam nadzieję,że będzie mi to wybaczone…w niebie hihi.

Dodaj komentarz