
Nie ma lekko, mimo,że sobota,trzeba wstać,ubrać się i do pracy gonić.
Dzisiaj moja kolejka na Żabińcu.
W dodatku do samej 14.00 muszę siedzieć,ani chwili wcześniej nie mogę się "urwać",bo groźny szef Emil pilnuje!!!
Nie wiem, po co tak długo tam trzeba siedzieć,skoro i tak nic specjalnego się tam nie dzieje,nie ma przecież żadnego lekarza,ani żadnego badania.
Ale mus,to mus.
Potem szybko muszę jakieś zakupy zrobić,bo dzisiaj mam popołudniu gościa-Muchomorka.
I bardzo dobrze,że ktoś wreszcie przyjdzie,bo inaczej znowu przespałabym całą sobotę,co ostatnio jakoś dziwną moją tradycją się stało….
Złą tradycją.
Pora to przełamać.
Pomału się znaczy przyzwyczajać,bo w następną sobotę będę w Mikołowie przecież balowała…..
Nie mogę przecież za śpiącą królewnę się przebrać hehe.!!
No dobra,pośmialiśmy się,jak to mówią, pożartowali i pora pomyślec teraz już solidnie o życiu,o teraźniejszości….
Gdzie drwa rąbią , tam wióry lecą
Smutek i rozpacz w twarz nam aż wyje !
Lecz trzeba nie raz poświęcić jedno,
Bo może za drugim …lepsze się kryje.
To idę tego lepszego szukać,narazie na Żabińcu ,Kawusiu
Jakoś do 14 wytrzymam,a potem…..
Same miody.Odpoczynek,miła wizyta…….
No to narazie.
Papa.
Miłego weekendu tym,co pracować dzisiaj ciężko ,jak ja nie muszą.
SZCZĘŚLIWCY ……… 