Pędziłam z pracy na złamanie karku,bo dla mnie była to pracująca sobota,a siedziałam dokładnie do punkt 14,potem zakupy….
Ale zdążyłam.
Lada moment mój gość, Basia-Muchomorek ma nadejść.
Śledzie gotowe,ciastka też.
Chrust upieczony….(oczywista,że kupny,bo bym nie zdążyła go usmażyć raczej)
Piwo stoi na stole,sok malinowy przygotowany……
Teraz już tylko czekam na głos domofonu……..
To będzie bardzo miła sobota.
Nareszcie nie przespana.

