
No i powróciłam….
Podróż nie była wcale zła,przyjechała po mnie Ela (żona Maćka) i za półtorej godziny byliśmy pod moim domem.
Pokój wydawał mi się taki duży,no tak,przyzwyczaiłam się do maleńkiego,ale wszystko stało na swoim miejscu i na mnie czekało……
A od jutra zaczynam normalne życie.
Bo ja byłam na urlopie,wiecie?
Ale to już czas przeszły.
Teraz należy się zająć tym,co przedemną.