dzień jak codzień

ładne kwiatki rosną w tym Busku,prawda?

Poranek,kawa,wpis do bloga,papierosek i fru na calutki dzień wylatuję z domowego gniazdka.

Tak już musi być przez calutki rok.

Wczoraj rozmawiałam z Krystyną,z którą pracowałam w szpitalu Kolejowym,umówiłyśmy się już na wspólny wyjazd za rok do Buska.

Ale to dopiero za rok,narazie muszę uzbierać troszkę pieniążków,więc muszę ostro popracować.

Co prawda podwyżki nie dostałam,ale przynajmniej jedna pensja na mnie czekała,jak to miło,taki niewielki zastrzyk pieniężny po powrocie z pustą kieszenią……

Jakoś to będzie,rok szybko przeleci,ale jeszcze  i tak za dużo czasu do odliczania,hahaha.

Zresztą tak między nami mówiąc,nie wiem,czy tak bardzo ta kuracja mi pomogła.

Kolano dalej boli,jak za długo siedzę przy komputerze ,kark też robi sie sztywny…..

Ale czekam,bo reakcja na zabiegi dopiero przychodzi po pewnym czasie.

Narazie idę popracować.