
słońce nad Buskiem-moje zdjęcie
No i zaczynam regularny dzień pracy od…starych przwyczajeń,tzn.rano kawusia,papieros i internet.
Ciekawe,jakoś w Busku wcale mi internetu nie brakowało (zwłaszcza rano),co nie znaczy,że nie zaczynałam dnia od kawusi i od telewizorka,papieros oczywiście też był,a jakże,mieszkałam sama,więc kto mi mógł zabronić palić?
Współczuję tylko tej osobie,która po mnie mieszka teraz w pokoju 485,chyba wszystkie firanki prześmierdły zapachem nikotyny,chociaż zawsze miałam uchylone okno i otwarte drzwi balkonowe (pseudobalkonowe,bo to tylko była barierka tuż przy oknie).
Za to codziennie rano,powtarzam,codziennie rano,budziło mnie takie piękne słonko jak na moim zdjęciu na górze.
Przez całe 14 dni mojego pobytu nigdy nie miałam całego dnia zachmurzonego,zawsze wychodziło piękne słoneczko i nas dogrzewało.
Naprawdę miałam wymarzony urlop,trochę może czasami męczący tym ciągłym porannym zabieganiem,ale za to jaki intensywny i zdrowy??
I pewnie nieraz będę myślami na moim blogu wyrażała swoje wspomnienia wakacyjne,a zdjęć narobiłam takie mnóstwo,że przez dłuższy czas będę miała czym mój blog upiększać.
Muszę poprosić Halusię,która teraz jest we Włókniarzu,żeby podpatrzyła,kto teraz mieszka w pokoju 485.
korytarz na moim piętrze w Busku
A zresztą,czy ona na to będzie miała czas?
W sanatorium czas zupełnie inaczej płynie,od zabiegu do zabiegu,od posiłku do posiłku,no i oczywiście spacery i wieczorem relaks taneczny w Relaksie.
Ech,to było życie….
Żadnych kłopotów,płatności,
obowiązków ( no,prócz zabiegów oczywiście),człowiek na luzie,uśmiechnięty,beztroski…
Lecz nic nie może wiecznie trwać,jak mówią słowa piosenki.
Dzisiaj przedemną ważny test-poranna waga,będę ważyła się na tej samej wadze,na której ważyłam sie przed wyjazdem,więc będzie doskonale widać,ile naprawdę tych kilogramów zrzuciłam.
No i nowe wyzwanie przedemną.
11 listopada jest spotkanie czatowskie w Poznaniu,przydałoby się jeszcze z 10 kg zrzucić do tego czasu.
Tyle pewnie się nie uda,a może chociaż z pięć,może sześć,może siedem…..
NO TO ZACZYNAMY